Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie?

28.10.08, 10:43
Czy to niemozliwe zrobic dla takiej burdy roztrzepanej i bojącej sie
autobusów i wszelakich pojazdów, majacej skoki cisnienia i panike w
oczach :(
Mąz kategorycznie zabrania- na pewno tak mowi bo sie boi o mnie i o
innych ludzi na drodze- ale czy znajdzie sie któs równie podobny kto
zrobił prawo jazdy i jeździ i żyje ?
No bo ile mozna chodzic wszedzie na piechotę.... nawet nie moge
spotkac sie z dziewczynami w kawiarni bo to na drugim koncu miasta,
zawsze musze prosic meza, który mnie chetnie wozi ale przeciez nie
zawsze jest!
Czy moze jakies testy są,żeby to sprawdzic czy się nadaję? bo mi sie
wydaje,ze sie nie nadaja ale moze warto popracowac nad sobą?
    • a090707 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 10:50
      Burdzia mam to samo- boje sie i nie zrobie za cholere. Jak mialam 21 lat to
      zdalam testy i usadzili mnie na placu, ale to byly jeszcze czasy jazdy maluchem.
      Wtedy juz nie podeszlam po raz drugi i stracilam szanse. Teraz maz mnie namawia,
      ale ja sie nie widze w roli kierowcy niestety :(za Ciebie trzymam kciuki, moze
      sie uda ?
    • domatorka.amatorka Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 10:55
      o dołącze się do Waszego klubu:(
      Lat temu 10 zdałam testy a potem 5 razy oblałam jazdę,no i w końcu
      odpuściłam,widocznie to nie dla mnie. ale kusi mnie czasami, oj kusi bardzo...
      • lilianak1 Ale co Wy wogóle piszecie 28.10.08, 11:07
        Dziewczyny jeśli tylko macie ochotę to wsiadajcie w auto i do
        przodu. To najlepszy test by sprawdzić czy się nadajecie. Ja chyba
        za 5 razem zdałam (już nawet nie pamiętam) i odkąd mam ten papierek
        nie mam żadnych problemów z jazdą. Jak gdzieś nie mogę zaparkować to
        jadę kawałek dalej gdzie jest szerzej, a jak potrzebuję auto to
        wsiadam i jadę.
        Znajdźcie jakiś kawałek leśnej drogi albo pustego parkingu i
        próbujcie.
        Wynik testu egzaminacyjnego nie jest żadną wytyczną. Znane są
        przecież przypadki że super kierowcy - Kubica oblewają za zbyt małą
        dynamikę jazdy HA HA. A i wśród znajomych na pewno spotkacie takich
        którzy zdali za pierwszym razem i na koncie mają kilka stłuczek.
        Głowy do góry i kierownice w dłoń :)
    • zabka11 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 11:07
      A ja powiem tak: NIE KAŻDY MOŻE BYĆ KIEROWCĄ;)
      Niestety, tak jak nie każdy może tak ślicznie malować:0), bo do
      wszystkiego trzeba mieć talent, choć odrobinkę!

      Jako kierowca z 12 letnim stażem, zdecydowanie niepewności za
      kierownicą mówię: NIE!!!

      Nie ma, prawie nic tak niebezpiecznego na drodze, jak niepewny -
      świeży lub nie, to nie ważne - ale niepewny kierowca. Stwarza on
      ogromne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla innych i nie
      powinno go byc na drodze!!!
      Moim zdaniem to wogóle testy na prawo jazdy, to powinny być
      powtarzane co 5 lat, oczywiście na koszt państwa. Tak dla
      przypomnienia:)
      Strach mnie oblatuję jak widzę takiego "niedzielnego kierowcę",
      który każdym rucham kierownicy i np. hamowaniem co 5 sek, pokazuje:
      ja nie wiem co robię!!!!

      Ale, ale ....prosze się tak szybko nie poddawać, nie będziesz
      wiedziećm jak się sama nie przekonasz. Ja jestem całym sercem za
      spróbowaniem. Czasami, ba...nawet często strach ma wielkie oczy i
      nawet sami nie wiemy, w czym jesteśmy dobrzy!!

      Ja już malować nie zacznę, bo mimo setki moich prób, mój piesek
      zawsze wygląda jak świnia!!!:):):), ale burdzia...do dzieła:)...parę
      msc i podjedziesz po nas wszystkich pod bla bla ...busem;)
      Pozdrawiam
      • ridibunda Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 11:19
        Popieram Żabkę.
        Nie ma nic gorszego od takich kierowców, ja kiedyś nocą, zimą po śniegu jechałam
        20 km za gościem, który hamował gdy tylko zobaczył nadjeżdżający z przeciwka
        samochód. No nie sposób było ani jechać, ani wyprzedzić, wysiadłam tak zmęczona
        po tej jeździe jakbym ze 300 km zrobiła. Najgorsi są niepewni , nie wiedzący co
        robić, przerażeni samą kierownicą kierowcy.
        Ale może się okazać, Burdzia, ze w Tobie drzemie ukryty demon szos:) Tyle wiemy
        o sobie, ile nas sprawdzono;) Próbuj, a nawet nie zdany egzamin o niczym nie
        świadczy, moja siostrzenica robi właśnie prawo jazdy, jeździ naprawdę fajnie jak
        an nowicjusza, nawet instruktorzy tak mówią, a w przyszłym tygodniu zdaje
        egzamin 3 raz. Musisz zobaczyć.
    • chmurcia4 :))))))))))))))))))))))))))) 28.10.08, 11:12
      hahahahahhahahhahahahahahahhahhhahahaha

      od razu po tytule poznałam, że to coś dla mnie
      "toczka w toczkę" piszesz o mnie :D

      ...nie umiem jeździć - nie cierpię komunikacji miejskiej - i dlatego
      nigdy mnie nie ma na spotkaniach (a samochód + prawo j. = duża
      swoboda)

      dlatego DUMNIE oświadczam że już 10 h jazd na prawko mam za sobą -
      choć instruktor pociesza, że do maja może zdam ;P (facet z jajami
      lubi się nabijać) - sądzę, że nie jest tak źle a na jazdy miło
      wychodzę - takie moje oderwanie od domowej rzeczywistości.

      spróbuj - może ci się uda i wcale nnie jest tak źle, jakby się mogło
      wydawać
      ;)
      • blanka0 burdzia 28.10.08, 11:19
        a siedzialas choc raz w zyciu za kierownicą?
        Popros meza zeby zabral cie na jakis placyk i posadzil, pokazal,
        zobaczysz moze okze sie ze jestes stworzona do jazdy samochodem

        najpierw na sucho, zmiana biegow, gdzie hamulec gdzie gaz, potem
        inne rzeczy

        mysle ze powinnas zrobic, i zupelnie nie rozumiem dlaczego Jasiek
        zabrania
        nie mozesz byc uzalezniona tylko i wylacznie od meza i wlasnych nog
      • burdziaa Racje macie 28.10.08, 11:32
        musze spróbowac chociaz przyznam szczerze,ze chyba nie nadaje się-
        wiem,ze jest cos takiego jak skrzynia biegów ale to dla mnie czarna
        magia- raz w zyciu siedziałam za kółkiem na sucho jeszcze Punto
        mielismy- nic nie załapałam, ale trwało to 5 minut i skonczyło sie
        awanturą, wiec sie nie liczy.
        Teraz mamy wieksze auto- kombi , musze naciągnac Jasia, tylko teraz
        z Julkiem to wogóle pewnie sie nie zgodzi- chyba,ze zapisze sie od
        razu na kurs/
        Moj TATO potrafi obsługiwac auto tylko z automatyczna skrzynia
        biegów- nikt nie wiem jak on zdał prawo jazdy - grunt,ze jezdzi-
        moze to coś dla mnie?
        • blanka0 Re: Racje macie 28.10.08, 11:42
          biegow nauczyc sie musisz przelączac, a potem niech ci jasiek auto
          kupi
          oj ile ja sie ze swoim starym klocilam, ale dzieki niemu jezdze jak
          jezdze, no i kazal mi w rajdach startowac hihi
          powiedz mu ze MUSISZ miec i prawko i auto bo jestes non stop z
          dzieckiem
    • klaudia020707 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 11:42
      Dla tych które robiły kursy już dawno mam dobrą wiadomość:) nie
      trzeba powtarzac kursów, wystarczy wykupić sobie kilka jazd (tyle
      zeby poczuć się na siłach) i można pędzić na egzamin.
      Ja zdałam za 3 razem, prawko mam już 12 lat, jeżdzę mało i
      porzyznaję mam blokadę i nie mogę się przełąmać. W Polsce jedziłam
      sporadycznie, teraz w Szkocji też jeżdże ale rzadko. Wcale nie
      przeszkadza mi ruch lewostronny i to że kierownica nie po tej
      stronie, przerażające są drogi lokalne, które są tak wąskie że
      ledwie mieszczą się dwa samochody, niektóre mają wyznaczone
      specjalne zatoczki zeby zjechac gdy z przeciwka nadjezdza samochod.
      Moja siostra (dobry kierowca, nawet bardzo) dostawała zawału serca
      gdy się mijaliśmy, Szkoci doszli już do takiej pefekcji że mijaja
      się na lusterka z dużą prędkością i to jest adrenalina:)
      Powoli uczę się ogarniać to wszystko.
      Musze pochwalić Szkockich kierowców za kulturę jazdy, Polakom tego
      brakuje, szczególnie warszawiakom.
      • 27agnes72 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 11:46
        Wydawało mi się, że się nie nadaję-ryczałam jak zdawałam (prawie 20
        lat temu) i przyszedł czas, że jeżdżę, nieźle mi idzie i jest to
        jedyne miejsce gdzie zabijam stresa- za kierownicą! Początki miałam
        straszne!!!
        • burdziaa Blanka jestes niesamowita! 28.10.08, 11:56
          w rajdach - szacun wielki jak to teraz młodzież mówi :)
          • blanka0 Re: Blanka jestes niesamowita! 28.10.08, 12:16
            jk cie stary wkur... to ja cie naucze
            zobaczysz nie ma nic prostszegp
    • f3f Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 12:17
      jak nie spróbujesz to się nie dowiesz :)
      ale wg mnie siadanie z meżem na próbę nie ma sensu - bo tylko się
      pokłócicie, ew Ty się zrazisz !!!
      zapisz się na kurs, najpierw opanuj teorię - by czuć sie pewnie a
      później na jazdach opanujesz praktykę.
      mój mąż miał podobnie jak Ty - u nas tylko ja miałam prawko ale jak
      zaszłam w ciążę i stanełą mu przed oczami wizja codziennej jazdy
      komunikacją to mimo, że wczesniej się zarzekał, że on tego nigdy nie
      pojmie i że jest za nerwowy to poszedł na kurs i zdał za 2 razem!
      Teraz on nas wozi :)
      • a.zaborowska1 O rany poruszyłyście mój czuły punkt 28.10.08, 12:29
        skończony kurs 3 lata temu 3 oblane egz. praktyczne (teoria gites 0
        błędów) potem zaszłam z Maciusiem w ciąże i sprawa została
        zepchnięta na boczny tor.
        Na egzaminach nie dawałam sobie rady ze stresem mimo iż z
        instruktorem i z "mężem" jeździłam ok
        JA CHCĘ PRAWKO buuuuuuuuuuuuuu
        • blanka0 moze faktyznie od razu kurs, 28.10.08, 12:37
          ale pewnie bedziesz musiala dokpic godzin
          chodzilo mi o to ze maz pokaze na sucho jak se zmienia biegi i takie
          tam
    • klarysa007 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 12:38
      Prawo jazdy mam już z 10 lat.
      I co z tego? BARDZO rzadko zdarzało mi się jeździć jako kierowca "z imprezy",
      zawsze z mężem obok. NIGDY nie jechałam sama. Przerażały mnie te samochody
      wokół, a na widok mijającej nas ciężarówki czy autobusu wpadałam w panikę. Mój
      m. ma anielską cierpliwość i NIGDY się nie kłóciliśmy jak mnie próbował znowu
      przyuczać do jeżdżenia. On bardzo by chciał żebym się samochodowo uniezależniła ;)
      A ja się boje i już...
      • zorkaa Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 12:52
        burdzia, zawsze możesz zrezygnować, ale spróbować musisz:) ja zdałam
        za trzecim razem, przy drugim podejściu rozwaliłam skrzynię biegów
        (moja wersja jest taka, że już była popsuta:P) ale uwielbiałam
        jeździć. teraz niestety spyniałam, bo po przeprowadzce do warszawy
        pojawił się na drodze wróg-tramwaj:( w opolu nie było tego
        paskudztwa... ale kiedyś się wreszcie przełamię, tylko wolałabym
        najpierw pojeździć bez tymka.
        • patrice7 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 13:06
          Bez proby sie nie przekonasz.
          Tylko dobrze dziewczyny pisza nie z Jaskiem!
          On bedzie sie bał o samochod ,Ty sie wpienisz na niego i awantura i rezygnacja
          gotowa.
          Zapisz sie na kurs, tam ucza wszystkiego od zera.
          Ja zdałam za 5 razem pierwszy raz oblalam z mojej winy kolejne razy mnie
          oblewano bezczelnie("Gdyby Pani jechala wiekszym autem to by sie Pani tu nie
          zmiesciła " np :) mineło 5 lat od póscia na kurs do trzymania w reku
          świstka.Wszystko rozciagalo sie w czasie z powodów finansowych.
          No ale ja kocham jezdzic samochodem i u nas zawsze "walka" kto prowadzi:)
    • apolka73 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 13:08
      kurs i 30 godzin mam za soba. Jutro zapisuje sie na egzamin. NM
      bardzo dlugo powtarzal ze ja sie nie nadaje. Otoz nie do konca tak
      hest. Owszem jestem panikara i histeryczka, ale jesli za kierownica
      sie skupie to jest ok. Poza tym na kursie to intruktor niemal
      prowadzi za ciebie, nie ma sie czego bas. potem nabierasz wprawy. To
      prawda, ze sa osoby ktore nie powinny prowadzic, ale sa to: 1 osoby
      chore psychicznie 2. osoby bez wyobrazni 3. osoby nie szanujace
      zycia. Nie nalezysz do nich prawda? Wiec nie sluchaj meza (bo to
      troche nieladnie z jego strony, ze cie nie wspiera) i rob prawo
      jazdy. Przynajmniej paru rzeczy sie nauczysz. A tak swoja droga to
      moj NM tez sie zapisal na kurs...
    • curly2 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 13:12
      Do niedawna twierdziłam, że bycie kierowcą to coś z całą pewnością
      nie dla mnie: boję się prędkości, innych samochodów obok, nie chcę
      odpowiadać za życie innych ludzi...
      Od marca wracam do pracy będę musiała jeździć z Agatką, która będzie
      (mam taką nadzieję:) chodzić do żłobka obok mojej firmy. Jakoś nie
      wyobrażam sobie jak bym miała się z nią tłuc codziennie autobusem
      czy kolejką - niezależnie od pogody i w ogóle... No i właśnie chodzę
      na kurs - mam za sobą 9 godzin jazdy. Przed pierwszą jazdą byłam
      śmiertelnie przerażona, ale teraz już jest W MIARĘ ok - jest parę
      rzeczy, z którymi mam spore problemy, ale myślę, że z czasem dojdę
      do wprawy i uda mi się je opanować. I co najważniejsze - zupełnie
      inaczej czuję się jako kierowca niż jako pasażer: nadal się boję,
      ale tak jakoś mniej...
    • lee_a Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 13:34
      ja na kursie po raz pierwszy w zyciu siedzialam za kierownicą, nie
      miałam zielnoego pojęcia o sprzęgle, gazie, hamulcu, a biegi to byla
      czarna magia. Na pierwszej jeździe zamiast kierunkowskazów włączałam
      wycieraczki, to był szał. Wyjeździłam 30 godzin, zdałam za drugim
      razem w Poznaniu. Potem przez rok bałam się usiąść za kierownicą.
      Ale dostałam pracę, w której prawo jazdy było potrzebne. Wykupiłam
      jeszcze dwie godziny z instruktorem, potem jeździlam z mężem. A po 3
      miesiacach pojechałam sama na delegację do Wilna. Dziś nie wyobrażam
      sobie życia bez samochodu, chociaż jak dziś stałam godzinę w korku
      to marzyłam o zostawieniu auta na środku ulicy i wsiąściu do
      najbliższego tramwaju ;)
      Burdzia - póki nie spróbujesz nie będziesz wiedziała!
    • zumali Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 13:46
      Tak jak posza dziewczyny - na jakis placyk, albo pole i proba.

      Musisz znalezc w sobie odwage, zeby sprawdzic czy to mozliwe w Twoim
      przypadku czy nie. Niestety znam nawet kilka osob, ktore absolutnie
      nie nadaja sie doprowadzenia auta i nie da sie tego przeskoczyc.
      Jedna z nich mimo checi i czestych prob nie dostala prawka, bo sami
      instruktorzy sie jej bali - serio. To nawet nie kwestia strachu
      przed samym pojazdem, ale wielu czynnikow - jazda autem wymaga
      skoncentrowania, umiejetnosci obserwacji i przewidywania. Jednym
      slowem oczy dookola glowy :-)

      Sprobowac jednak zawsze mozna, a nawet trzeba :-)
    • maryjka60 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 15:25
      Asia, idź na kurs, nowoczesna kobieta musi prowadzić samochód bo to
      daje ogromną niezależność i swobodę, która bardzo ułatwia życie
      całej rodzinie. Ja jeżdżę od 2 lat, i ciągle mam stresa jak jadę we
      Wrocku w jakimś nowym kierunku. Popełniam błędy ale inni też je
      popełniają. Na kurs szłam całkiem zielona, po pierwszych godzinach
      nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek będę potrafiła skoordynować
      obsługę kierownicy, sprzęgła, biegów i kierunkowskazów, pokłóciłam
      się z 2 instruktorami, nie patrzyłam na znaki podczas jazdy, no
      słabiutka byłam, że szok. Dokupiłam sobie jazdy, znalazłam
      instruktora, który naprawdę nauczył mnie jeździć (służę kontaktem do
      niego) i zdałam za 3 razem. Jestem z siebie bardzo dumna, lubię
      jeździć i z satysfakcją siadam za kółkiem. Idź i spróbuj, będę
      trzymała kciuki.
      ps. Wg mnie nauka u męża nie jest dobrym pomysłem, u nas to nie
      wyszło, to co dla męża było naturalne dla mnie nowicjusza było
      kosmosem, denerwowałam się, że się tak wymądrza, no i on nie ma
      szansy zareagować a instruktor tak więc daje to większą pewność.
      • burdziaa hmmmm 28.10.08, 16:00
        naprawde dałyscie mi do myslenia, dobrze ze sie z Wami podzieliłam-
        chyba spróbuje, poproszę kolege, bedzie kiepsko z czasem bo Jasiek
        do pozna pracuje i nie mam z kim Julka zostawic ale coś wymyślę=
        moze na początek pogadam dziś z Jaskiem na serio.
        • beetaa Re: hmmmm 28.10.08, 16:10
          Asia, sprobuj :) I koniecznie opowiedz wrazenia-
          • burdziaa bEETAA 28.10.08, 16:15
            juz na samą mysl mam spocone ręce - nie bede się upierać jesli
            faktycznie mi nie wyjdzie, ale widze ze spróbować muszę!
    • beetaa Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 16:00
      Asiu kochana, czy piszesz o mnie? wszystko sie zgadza, rozstrzepana,
      bojaca sie ciezarowek, autobusow, predkosci, majaca skoki cisnienia
      i panike w oczach ;)
      zrobilam prawo jazdy za 6 razem, podchodzilam dwa razy - raz trzy
      podejscia i odpuscilam po 6 latach zmobilizowal mnie Chris i zdalam
      za 3 razem, nie wiem jak sie mi udalo, nigdy w zyciu nie bylam tak
      skoncentrowana ;)
      I nie jezdze, tzn. siadam za kierownica na lakach i polach oraz
      francuskim poligonie, ale nikt mnie nie zmusi do jazdy po ulicy.
      Boje sie smiertelnie, przerazaja mnie waskie drogi, waskie mosty z
      bardzo wysokimi kraweznikami, serpentyny, ostre zakrety konczace sie
      przepascia z jednej strony, boje sie jako pasazer, a co dopiero jako
      kierowca. A zreszta mamy jeden samochod, ktorego uzywa moj m, zeby
      dojechac do pracy, wiec i tak nie mam czym jezdzic, nawet jakbym
      chciala (to moja wymowka), i obiecuje sobie ciagle, ze kiedys
      opanuje jedna droge do sklepu spozywczego, zeby od czasu do czasu
      pojechac samodzielnie po zakupy. Ale chyba najpierw musze sie udac
      na jakas terapie, zeby przemoc moj lek przestrzeni ;)
      I czesto mysle o moim tacie, ktory twierdzil, ze ja to sie na
      kierowce nie nadaje, hmmm, chyba mial niestety racje.
      Nie wszyscy musza jezdzic autem, a biorac pod uwage ochrone
      srodowiska uwazam dwa i wiecej aut w rodzinie za przesade ;) Tu
      nawet hybrydy nic nie pomoga. A mieszkam w kraju motoryzacyjnych
      fetyszystow, ktorzy spadli ostatnio z hukiem na twarz ;)
      Asiu, sprobuj, wez kilka nie zobowiazujacych jazd, nie musisz sie od
      razu na kurs zapisywac, jak bedzie Ci sie podobac, i bedziesz sie z
      tym dobrze czula, to kontynuuj, a ja trzymam kciuki!
      • blanka0 burdziaszku 28.10.08, 16:21
        no jak TY masz takie podejscie to nic z tego nie wyjdzie
        nastaw sie ze to jak prowadzenie wozka, miliony ludzi prowadzi
        samochody, w zasadzie teraz to mus
        pomysl ze dasz rade i nie denerwuj sie z Twoim cisnieniem
        kochana to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy w zyciu, siadasz za
        kierownica, ruszasz i czujesz to cos
        ja uwielbiam prowadzic, a czarek juz z Lenka jezdzi za kierownica/
        oczywiscie po podworku/
        • burdziaa Blanka 28.10.08, 16:25
          Edytka Ty minęłas sie z powołanie- wspaniały terapeuta z Ciebie-
          odwracam więc myślenie na pozytywne :)
          co nie zmienia faktu,ze dla mnie to arcytrudne- łatwe to jest coś
          narysować, ugotować....
          • ankas4 Burdzia ja Cie namawiam, nie jest tak jak piszesz! 28.10.08, 18:28
            Burdzia ja Ciebie namawiam, nie jest tak jak piszesz ,ze jak w zyciu jestes
            panikara i sie obawiasz wielu rzeczy to kierowca bedziesz marnym! Nie wierz w
            to, bo to nie jest prawda, mi instruktor powiedzial,ze paradoksalnie lepsze
            wyczucie ma ten panikarz na drodze niz mega opanowany sceptyk, wiec tak jak
            pisaly dziewczyny sprobuj, nie mowie ,ze bedzie latwo ale tak naprawde czy sie
            nadajesz za kierownice czy nie - to sie przekonasz jak zaczniesz jezdzic, i nie
            znechecaj sie kursem ani niepowodzeniami, pozniej jak juz popatrzysz na to
            wstecz zobaczysz ,ze wlasciwie w jezdzie wszystkim co najwazniejsze to jest
            praktyka, poza tym ... ja mysle ,ze przeciez na mega dlugie trasy nie musisz
            jezdzic, a po Wroclawiu i okolicach samochod dla Ciebie bylby swietnym
            rozwiazaniem , szczegolnie ,ze nie lubisz komunikacji miejskiej! Wiec asia do
            boju, zapisz sie na jazdy prywatne z instruktorem i pocwicz, naucz sie zmieniac
            biegi, ogolnie zrob oswojenie z autem a pozniej lec na kurs i nie odpuszczaj
            nawet jak nie zdasz za pierwszym czy drugim razem , naprawde wiele na tych
            egzaminach zalezy od szczescia niestety, a prawdziwej jazdy nauczysz sie dopiero
            jezdzac z Jaskiem obok, ktory bedzie poczatkowo nadzorowal Twoja jazde,
            oczywiscie zalezam wtedy pozostawienie dziecka z opiekunka:))), aaa i swietny
            trening na poczucie drogi to jazda do Trzebnicy;))

            Wiec ja trzymam kciuki i do dziela!

            Ps. a tak juz na koniec chcialam napisac ,ze Burdzia wcale nie jest taka
            panikara jakby sie zdawalao , bo glowe na karku i wiele wiele spraw od poczatku
            ma bardzo przemyslanych... zreszta to samo powiedzial mi Burdzi maz... wiec moze
            jasiek obawia sie ze zaczniesz mu zabierac auto:)))) a nie ze nie dasz
            rady;))))))))))))))))))))

            sciskam Asia mocno i sprobuj zrobic prawko, czy sie nadajesz czy nie, czy Ci sie
            spodoba czy nie , to wyjdzie wszystko w praktyce !
            • burdziaa Ankas! 28.10.08, 19:03
              Asieńko tak pieknie mi napisałas, a juz o tym Jasku to normalnie
              zaniemówiłam. Dobrze tak z boku o sobie przeczytac, mozna sie
              dowartosciowac i czegos nowego o sobie dowiedzieć - sciskam
              najmocniej :))
              • becik_l79 SKORO JA MOGŁAM TO I TY MOŻESZ 28.10.08, 19:10
                weź się w garść i wpłać zaliczkę przez internet. Pomaga się zmobilizować. I się nie zastanawiaj. Przydaje się.
                To że nie jeżdżę bo nie mam czym to jedno, ale że umiem i mam dokument to drugie. W sytuacjach podbramkowych dam sobie radę.
                A zrobiłam 2 lata temu z hakiem, mając w brzuszku małą Karolę:) Dopiero wtedy się odważyłam:)
                • 27agnes72 a ja 28.10.08, 22:28
                  A ja dzisiaj po tych Waszych postach pojechałam z córką do Kościana
                  do ortodonty- to 70 km w jedną stronę i w pierwszej wersji miał
                  jechać mąż.Oświadczyłam, że jadę sama i już!
                  Ale jak zobaczyłam tam znak "Wrocław 134 km" to miałam ochotę
                  pojechać dalej- tak Wam zazdroszczę tych wrocławskich pogaduszek...
    • smolineczka Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 22:32
      też od jakiegoś czasu uważam, że nie nadaję się na kierowcę
      ale najgorsze jest to, że mój mąż też nie umie prowadzić
      a czasy są takie, że bez samochodu ani rusz
      ciężki wsztyd
      • burdziaa Ogladacie M jak miłosc? 28.10.08, 22:36
        dzisiaj byl wątek Barbary,która nie umiejac prowadzic wylądowała w
        krzakach- odcinek wpisał sie w nasz wątek ;))))
      • mynia0 Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 22:38
        wstyd to kraść :)

        dziewczyny, trzeba spróbować, a jak nie pójdzie, to nic na siłę.
        rzeczywiście, do kierowania potrzebne sa pewne specyficzne cechy,
        ale nad niektórymi trzeba popracować i czasem to wystarcza. ja
        jeżdżę od 18 lat, prawko zdałam za 1 razem, jeżdze dobrze w opinii
        fachowców / mam 2 w rodzinie ;)/ a dzisiaj przejechałam jak cielak
        po skrzyzowaniu, każdemu się zdarza ;)
    • ania_ns Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 22:38
      no co Ty prawko kazdy musi mieć, to dla ludzi przecież:) jak to żyć
      bez prawka w tych czasach- dla mnie to niemożliwe. Ja zdawałam
      cztery raz, zaczynalam zielona ze strachu, teraz już tego nie
      pamietam:) powodzenia:)
      • matizka Re: Prawo jazdy- czy to niemożliwe dla mnie? 28.10.08, 23:28
        Ja zdałam za 7 razem, choc gdzieś od trzeciego wszyscy instruktorzy
        uważali, ze powinnam z zamkniętymi oczami. No, ale stres powodował,
        że miałam problemy z parkowaniem.

        Na ostatniej jeździe egzaminacyjnej facet też mi powiedzial, ze za
        wolno jeżdżę i to przeszkadza innym kierowcom. Ale ja byłam w takiej
        sytuacji, ze ktoś wymusił pierwszeństwo na drodze i sie tak
        wkurzyłam, że powiedziałam facetowi, że trudno może mnie oblać, ale
        ja mu powiem co myślę, ze za pierwszym razem zdaja głównie młodzi
        chłopcy i to potem im przy drogach stawiają krzyże. A te wolno
        jeżdżące baby i sobie i innym krzywdy nie robią. Facet powiedził, ze
        tylko tak mnie chciał uczulić, ale że zdałam.

        moim zdaniem - najważniejsze to nie jeździć z mężem! jakoś nie znam
        historii gdzie mąż zachęcił, a gdzie zniechęcił sporo. Potem
        najlepiej mieć mały, niedrogi samochód - swój. Mąż ma ten lepszy i
        szaleje na jego punkcie, ja jeżdzę 8 -letnim matizem, którego
        wszędzie zaparkuję i wszędzie wjadę.

        jeżdżę codziennie po Warszawie w mega korkach - to też jest sztuka,
        na tej dwójeczce po 20 m:) Ale wszystkiego trzeba się nauczyć, a
        najpierw trzeba sie odważyć.

        A ja miałam kilka lekcji (juz po zdanym egzaminie) z kobietą i to
        było dobre doświadczenie
Pełna wersja