dzieci dzieci

30.11.08, 15:48
jak to wlasciewie jest jak sie ma wiecej niz jedno dziecko. Ja
ludzie przezywaja? :)
Wlasnie sie regeneruje b.szybko po pracowitym weekendzie - pokoj
wyremontowany w jeden dzien- jeszcze dzis konczylismy. Meza wywialo,
my za godzinke do kosciola, w tle pralka i zmywarka i zastyglam na
5min czytajac wywiad z A.Jolie i Bradem Pittem bo im se wlasnie
blizniaki urodzily. I jakie to ach i och miec tyle dzieci. A moje
dziecko w tym czasie, siedzac 30cm ode mnie wytatuowalo sobie nogi
dlugopisem i domalowalo wasiki jak u kota. I jak ja ja do kosciola
wezme? A teraz jak pisze na forum to wciera sobie jedzenie we wlosy.
No i jak tu miec wiecej dzieci? Masakra..
    • dziunia27 Re: dzieci dzieci 30.11.08, 15:54
      hehee
      też podziwiam rodziny wielodzietne i mam pełny szacunek dla mam
      wychowujących więcej niż jedno dziecko na raz,tzn jak dzieci jest np
      5 i to praktycznie rok po roku:O
      bo tak jak np jest dzieci więcej ale w wiekszym odstepie czasowym
      <różnica 4-5 lat> to jeszcze jeszcze..
    • lucy_cu Re: dzieci dzieci 30.11.08, 16:10
      Bliźniaki to musi być niezła zabawa...(Lilka, no nie? ;-P)
      Ale ja w sumie jednak bardziej podziwiam ludzi, którzy mają jedno
      dziecko- wychowanie jednej pojedynczej sztuki wydaje mi się ogromnym
      wyzwaniem. Jakoś tak mam wrażenie, że ze stadem łatwiej.
      • lilka.k Re: dzieci dzieci 30.11.08, 16:17
        Oj jest zabawa, od rana do wieczora ;)
        Mój mąż mowi, ze z jednym to musi byc nudno ;)
        • olcia.kaktus Re: dzieci dzieci 30.11.08, 17:58
          eee tam nudno na pewno nie jest, padam czasem na twarz jak i mój mąż.
          Wydaje mi się jednak, że przy kolejnych dzieciach to nie sumują się wysiłki, tu
          jakaś dziwna matematyka działa, czasem 1+1 to wychodzi trochę mniej roboty niż
          "2", ale czasem to pewnie z 10 razy więcej.
          Narazie pozostaję przy jednym, chcę mieć siły i świadomość przy wychowaniu
          dziecka. Chwilowo nie mam sił na ani trochę więcej, bo to (i to do tego super
          grzeczne i usłuchane) zajmuje mnie w całości.
    • zurawina100 Re: dzieci dzieci 30.11.08, 18:15
      Racja masakra - jestem wykończona po weekendzie z moją dwójką;) więc na dwójce
      na pewno poprzestanę. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie większej gromady.
      Jak dobrze, że jutro do pracy;)
      • zabka11 Re: wcale nie łatwiej:).... 30.11.08, 18:37
        ....no...nie powiedziałabym, że jak sie ma dużą różnicę między
        dwojką dzieci, to jest łatwiej. Dzieciom trzeba czas poświęcić,
        więcej fizycznie jestem z Jankiem, bo na co dzień. Starsza idzie na
        7-mą do przedszkola i wraca o 17tej, tak mi za nią tęskno, że staram
        się codziennie spędzić z nią choćby godzinkę, i tylko z nią, na
        jakimś wspólnym zajęciu i rozmowie. Potem kąpiel, kolacja, ululanie
        i 20-ta się robi, jak nie później, wtedy padam na pysk, jak każda z
        nas. Robota w domu ta sama, sprzątanie, pranie, gotowanie + praca(od
        10-16 tej zajmuje sie synkim koleżanki, więc notabene, mam dwójke
        dzieci przez cały dzień;). Wydaje się, że jest łatwiej, bo starsza
        pomoże przy Jasiu, i owszem, to sie zgadza, ale ta starsza ma TYLKO
        6 lat i sama równiez potrzebuje opieki, tyle że innej niż Jaś, ale
        równie czasochłonnej. Więc, jeszcze raz, czy łatwiej??...nie....ale
        na pewno inaczej:)
        Pozdrawiam
        PS: a ja tam marzę o Zosi lub Antosiu,...może...za 2 lata;)
        • a.zaborowska1 Re: wcale nie łatwiej:).... 30.11.08, 22:10
          ano nie łatwiej
          trzeba wyszykować do szkoły, ciuchy naszykować, wyprasować,
          sniadanie itp. Odrobić lekcje, wysłuchac sporów ze szkoły,
          zaprowadzić na dodatkowe zajęcia, przejść etapy buntu :-/ a to
          wszystko pośród wiecznie jęczącego juniora, która za nic niee
          rozumie ze na biurko siostry nie można wchodzić. Że jej książek nie
          można malować i o 6.00 rano jej budzić.
          Z jednym to jest cacy cud malina
          lilke podziwiam i wszystkie mamy bliźniaków
          ukłony
          • 27agnes72 Re: wcale nie łatwiej:).... 30.11.08, 23:57
            Ja oprócz lipcowego mam jeszcze syna 10 lat i córkę 15 lat.Wielu
            uważa że mam JEDNO dziecko bo tamci są już wielcy.Każde z Nich ma
            inne godziny, inny pokój szczelnie zamknięty przed najmłodszym (a
            oczekują, że wejdę z Nimi pogadać, podrapać po pleckach, wysłuchać
            itd no i niekiedy sprawdzić szafy, szuflady i torbę do szkoły 10
            latkowi).I to wszystko wśród wrzasków.....juniora ;-) Na wyjeździe
            wakacyjnym to samo- to tak jakby na wakacje zabrać mamę, babcię i
            młodszą siostrę.Nie żeby mi się nie podobało (ja marzyłam o takiej
            różnicy, że niby będzie mi łatwiej!!!). Myślałam, że każdemu przez
            te kilka lat jedynactwa dam dużo zainteresowania i miłości- nikt nie
            wyprowadzał mnie z błędu a teraz jest mi bardzo trudno odbierać
            każdego na innym paśmie...
    • mynia0 Re: dzieci dzieci 01.12.08, 00:19
      hm.... z jednej strony jest łatwiej, bo się sporo wie, ale z
      drugiej...

      no cóż, rzeczywiście, każde z dzieci ma swoje potrzeby, z reguły w
      tym samym momencie. ;) czasem mam wrażenie, że poswięcając czas
      jednemu dziecku zaniedbuje drugie.. nie wspominam nawet o
      obowiązkach, bo sterta prasowania czeka, no ale cos za coś ;)

      ja jestem szczęśliwa, odkąd mam dwójkę nauczyłam sie wykorzystywac
      każdą chwilkę ;) nie marnuje czasu. owszem, nie mam go zbyt wiele,
      no ale to norma. przyjdzie czas, że moje dziewczynki będą się bawić
      razem, będą się od siebie uczyć i wtedy na pewno będzie mi łatwiej.

      a tak w ogóle, to czym jest teraźniejszy brak czasu w porównaniu z
      siostrzaną miłością. to jest tak słodkie, że aż żałuję, że nie mam
      więcej dzieci... ;)
    • lucy_cu Upieram się, że łatwiej ;-) 01.12.08, 09:11
      Zastanawialiśmy się kiedyś z mężem, przy ilu dzieciach dochodzi do
      sytuacji, że mija dzień, a z którymś dzieckiem nie pobyło się czy
      nie pobawiło tak sam na sam- my na razie nie mamy tego typu
      problemów. Pewnie gdybym pracowała normalnie na etacie, nie byłoby
      tak różowo.

      Pamiętam, jak traktowałam mojego pierworodnego syna- dopóki nie
      urodził się Witek, Zet był w moich oczach dzidziusiem. Dwuletni
      Zenon nie miał pewnie nawet połowy tej swobody i niezależnosci, ile
      ma teraz niespełna półtoraroczna Terecha. Przy większej ilości
      dzieci automatycznie daje się im więcej pola manewru, a to
      procentuje. Dużo uczą się od siebie nawzajem, w sensie czysto
      intelektualnym, ale i takim technicznym, mycie, ubieranie, porządki.
      Przy jednym dziecku nauczycielem życia w początkowym okresie jest
      tylko rodzic, w stadzie tę funkcję w dużej mierze przejmuje
      rodzeństwo.

      Fajną rzeczą jest podział obowiązków- od obsługi zmywarki,
      sprzątania czy wynoszenia odpadków na kompost jeszcze żadne moje
      dziecko nie umarło, a ja oszczędzam czas, który mogę im potem
      poświęcić na czytanie, gadanie, zabawę. Chłopcy sami robią sobie
      śniadania, cała starsza trójka sama robi podstawowe zakupy, Witkowi
      zaufaliśmy na tyle, że nie odprowadzam już go do szkoły (1.klasa,
      szkoła 1.5 km od domu), chodzę tylko z Emilką. Zet to wiadomo,
      dziesięcioletnia staroć. ;-) Sami zanoszą brudne ubrania do prania,
      sprzątają ze stołu, pomagają mi w tysiącu drobnych domowych
      czynnności. Nie pilnuję ich przy zadaniach domowych, pakowaniu
      tornistrów- sami mają się pilnować. Ja przeprowadzam lotne kontrole
      co jakiś czas. ;-) Wit ma same oceny A, czyli po staremu piątki, Zet
      będzie miał indywidualny tok nauczania z polskiego, Emilka czyta
      lepiej niż sześciolatki. To piszę nie po to, żeby się chwalić, ale
      po to, żeby pokazać, że dziecko z wielodzietnej rodziny to nie jest
      człowiek z dziurą w skarpecie czy brakiem zadania, bo matka nie
      miała czasu zwrócić na to uwagi.

      Doba jest rozciągliwa, a im więcej obowiązków się ma, tym lepiej
      gospodaruje się czasem- Narttu, Ty o tym wiesz doskonale, w sumie
      zdziwiłam się, że to pytanie o dzieci wyszło od Ciebie. Ty byś sobie
      poradziła śpiewająco i z trojaczkami, jestem pewna. ;-) Przy nawale
      zajęć siłą rzeczy trzeba nadać odpowiednią jakość każdej chwili,
      inaczej szlag trafia cały dzień. ;-)

      Cały czas piszę tu z takiego technicznego punktu widzenia rodzica,
      pomijam kwestie bezcennych i niesamowitych relacji między
      rodzeństwem.

      Mam wrażenie, że jedno dziecko w stosunku do dzieci z rodzin
      wielodzietnych zawsze pozostaje o krok z tyłu, bo w człowieku jednak
      tkwi taka potrzeba chronienia go, pomocy, czasem wyręczania. Sama
      jestem jedynaczką i jako żywo świetnie sobie radzę w życiu,
      dziadkowie mnie dobrze wychowali, ale ile pracy w to włożyli...
      dopiero teraz to ogarniam.
      Nie twierdzę, że jedynacy to fajtłapy prowadzone przez mamusię za
      rączkę, uważam tylko, że rodzic musi się dużo napracować, żeby
      właśnie tak nie było, i to popracować i nad sobą, i nad dzieckiem.

      Jest w tym wszystkim też druga strona medalu- my sami złapaliśmy się
      swego czasu na tym, że od chłopaków wymagamy jakiejś niesłychanej
      odpowiedzialnosci i dorosłości, choć to przecież wciąż dzieci. I
      odpuściliśmy im cokolwiek pod pewnymi względami.

      W każdym bądź razie będę gorąco obstawać przy mniemaniu, że dobrze
      wychować jedno dziecko i nie zwariować przy tym jest dużo trudniej
      niż więcej egzemplarzy. ;-) To, że jeszcze nie mam hopla (bo nie
      mam, prawda????? ;-PPP), jest już jakimś dowodem. ;-P
      • lilka.k Re: Upieram się, że łatwiej ;-) 01.12.08, 15:29
        jak zawsze lucy napisała wszystko pięknie :)
    • klarysa007 Re: dzieci dzieci 01.12.08, 09:21
      Nie wiem czy jest trudniej, jest inaczej :)
      Nawet "duże" dziecko potrzebuje naszej uwagi i troski. A im większa różnica
      wieku między dziećmi tym mniej rzeczy interesuje oboje. Moje dzieciaki są
      STRASZNIE za sobą ale czasem widzę, że Starszak chciałby mnie mieć tylko dla
      siebie na dłuższy czas :) No i dochodzą takie prozaiczne rzeczy jak pomoc w
      lekcjach, zajęcia dodatkowe czy choćby spacery. A z drugiej strony on potrafi
      zająć się Tusią kiedy ja mam coś do zrobienia więc 7 lat różnicy wtedy plusuje :)
      Ja bym chciała jeszcze trzecie...
      • malenkie7 Re: dzieci dzieci 01.12.08, 15:10
        pomijając kwestie kolenej ciąży, porodu - to zazdroszczę mamom,
        ktore mają wiecej niz jedno dziecko. wlasnie ze względu na te
        bratersko-siostrzane relacje.
        roboty na pewno wiecej, ale... dzieci mają siebie, a to
        najwazniejsze:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja