allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy?

14.12.08, 21:33
Dziewczyny, jak to jest z reklamacją? Dzieczyna kupila u mnie
spodnie, napisala, ze zle podalam wymiary w udzie (w rzeczywistosci
mają o 7 cm wiecej). Poczuwam sie do winy, ale kiedy zaproponowalam
jej ze zaplace za zwezenie, napisala ze nie chce, bo ogrodniczke sie
nie zweza. Nie wiem, moze nie. I napisala, ze mam zapronopowac cos
innego. ale co? Moge przyjac reklamacje, ale na jakich zasadach? Nie
place chyba za wysylke? Placi Kupujacy, prawda? I on najpierw wysyla
towar, potem ja zwracam kase?
A jesli wymiary podalam dobrze? Pomyslalam, ze napisze jej, ze
przyjme spodnie z powrotem na powyzszych zasadach, ale najpierw
prosze o zdjecie spodni w udzie i miarke przylozona do nich? Jak
myslicie?
A jesli przyjme reklamacje a ona wystawi mi negatywa? Mam same
pozytywy... Ratujecie!
Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. I glupio mi.
    • zmijka76 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 14.12.08, 21:35
      Z tą miarką to świetny pomysł. Kasę oczywiście zwracasz dopiero
      wtedy, gdy paczka dotrze do Ciebie. Jezeli jednak był Twój błąd
      powinnas pokryć równiez kosszty wysyłki w obydwie strony :(
    • maniulka_25 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 14.12.08, 21:59
      Ja właśnie sprzedałam spodnie i dziewczyna napisała mi że źle leżą, bo źle się wymierzyła :-) Powiedziałam, że nie ma żadnego problemu. Jak spodnie do mnie dotrą, oddam jej kasę na konto. Zwróciłam się o zwrot prowizji do Allegro. W końcu 5 zł piechotą nie chodzi. A zawsze lepiej jest sprawę zgłosić, ja zgłosiłam właśnie jako ZWROT towaru.
      • apolka73 maniulka 14.12.08, 22:02
        ale za wysylke tez placilas? bo kiedys reklamowalam buty i
        dziewczyna powiedzialam, ze to ja jako reklamujacy mam zaplacic i
        zaplacic musialam (za wysylke).
        • maniulka_25 Re: maniulka 14.12.08, 22:51
          Ja zakwalifikowałam to jako ZWROT. Dziewczyna do mnie zadzwoniła, powiedziała że to jej wina, bo źle się wymierzyła. Spodnie odesłała mi na własny koszt. Doradziłam jej żeby wysłała w tej samej kopercie, przykleiła czystą kartkę z adresem i nadała listem poleconym (ja właśnie wysłałam jej poleconym w kopercie z bąbelkami). Jutro powinny dojść.

          Ja uważam że najlepiej dogadaj się z nią polubownie. Spróbuj może się uda. Po co Ci negatyw i zmartwienia. Powiedz że przyjmujesz zwrot i pokryjesz jej koszty wysyłki (+ zwrot pieniędzy). Jeżeli klient należy do tych "cięższych" lepiej już zapłacić za przesyłkę i załatwić sprawę, nawet dopłacając do interesu :-)
    • dmgr Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 14.12.08, 22:09
      Ja raz przyjęłam reklamację bo babka stwierdziła, że kurteczka jest w złym
      stanie bo rekawy miała od wewnątrz zmechacone na polarze czy coś, ogólnie jakieś
      takie rzeczy, na co by nikt uwagi nie zwrócił i są to normalne ślady uzytkowania
      jeżeli już. No ale nie chcąc zarobic negatywa czy coś kazałam jej odesłać (na
      własny koszt) i zwróciłam kasę. W sumie to jej się nie opłacało bo podwójny
      koszt przesyłki wynosił tyle co cena kurteczki prawie no ale. Komentarza nie
      wystawiła. Ja też nie wystawiam raczej jak mam jakieś tam wątpliwe sprawy bo
      ludzie są różni a wolę negatywa nie mieć.
      Z tą miarką dobry pomysł i tez uważam, że jeżeli Twój błąd to za przesyłkę
      powinnaś zwrócić.
      • 27agnes72 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 14.12.08, 22:26
        Jeżeli twoja wina to powinnaś pokryć koszty wysyłki też!
        Ja też wkuta bo kupiłam zabawkę i była ciut uszkodzona (zalane i
        zaschnięte przyciski).Mój mąż to naprawił bo zajmuje się takimi
        sprawami.Napisałam dziewczynie, że taka rzecz miała miejsce ale mimo
        to wystawiłam Jej pozytywa bo mogła moim zdaniem nie zauważyć jeżeli
        długo nie była używana a transakcja przebiegła sprawnie.Mało, że nie
        odpisała to nie wystawiła mi żadnego komentarza.A z drugiej strony
        to chyba problem sprzedajacego żeby sprawdzić co wysyła, nie?
    • dagi.ww Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 15.12.08, 00:29
      Ja miałam raz reklamację zabaweczki, okazało się , że jedna rzecz nie działa
      (sprawdzone wcześniej, ale zawsze mogło coś się stać podczas transportu) i
      kazałam babce odesłać mi tą zabawkę, ale wcześniej przelałam jej na konto
      pieniążki za przesyłkę (dokładnie tyle, ile ona mi zapłaciła wcześniej), po czym
      wysłałam jej dobrą (bo akurat miałam drugą taką samą). Z tą fotką dobry pomysł,
      ale jak laska będzie upierdliwa, to poproś, żeby Ci odesłała spodnie, ale
      pieniążki za zwrot prześlesz jej na konto po otrzymaniu przesyłki (oczywiście
      zwracając również koszty wysyłki z jej strony). Jeśli okaże się, że faktycznie
      był Twój błąd, to niestety będziesz stratna. Jeśli to Kupująca coś kombinuje, to
      będzie dłuższa walka...
      • patrice7 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 15.12.08, 10:45
        Ja sperzedajac nigdy nie przyjmuje zwrotow.
        Towar zawsze opisuje jaki jest i jesli ktos po prostu potem "wydziwia" ma problem.
        Jesli chodzi o mierzenie jestem na to uczulona wlasnie.
        Pisze zawsze np ok 21-23 tam gdzie dokladnie nie da sie zmierzyc.

        Na twoim miejscu prosilabym o zdjecie z cm
    • atenette Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 15.12.08, 13:00
      Jezeli rzeczywiscie sie pomylilas powinnas zaplacic za przesylke w
      obie strony. Natomiast jezeli jestes pewna, ze dobrze zmierzylas to
      moze rzeczywiscie popros o to zdjecie z centymentrem, ale jezeli nie
      jestes pewna, to ja bym raczej o cos takiego nie prosila. Wyobrazam
      sobie, ze kupuje spodnie, dostaje inny rozmiar niz w opisie i
      jeszcze sprzedawca karze mi go mierzyc, robic zdjecia z centymetrem
      i odsylac na swoj koszt. Wkurzaylabym sie strasznie i napewno
      zarobilby negatywa.
      • apolka73 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 15.12.08, 13:10
        Poprosilam o to zdjecie. Rozmiar wyslalam dobry czyli S, ale fason
        byl z tych - szerokie duze i w udzie sie podobno pomylilam, ze za
        szerokie sa. Ale przy takim fasonie, to te spodnie chyba tak maja.
        Zobaczymy, co dalej. Dzieki za rady :) Ale negatywa jestem pewna :(
        Mam prawie 600 komentarzy a tu takie cos :((((( Zla na siebie jestem
        • patrice7 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 15.12.08, 13:15
          ja bym sie nie przejmowala.
          Nie sadze ,zeby wystawila Ci negatywa,bo wie ,ze mozesz tez jej dac w odwecie.
          Poza tym ,probujesz polubownie załatwic sprawe.
          Czy Ty wysylalas jej sam rozmiar czy dokladne wymiary tez??
          jak to mozliwe ze wasze roznice sa az o 7 cm?! moze kobieta nie wie gdzie sa
          biodra?;)
          Lub za bardzo "rozklada je" mierzac i stad taka roznica?
          • apolka73 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 16.12.08, 12:25
            Kobbieta napisala, ze zadnego zdjecia nie bedzie robic. Ze 10 cm od
            kroku nogawka ma w udzie tyle co podalam ale w innym miejscu ma
            wiecej i skad ona miala wiedziec w ktorym miejscu. W przypadku
            kazdych spodni wymiar w udzie podany jest 10 cm od kroku, nie pisze
            tego, pewnie blad? Ale spodnie w udzie mierzy sie 10 cm od kroku? I
            ze wedlug niej te spodnie nie maja prostego kroju nogawek. Wedlug
            mnie maja. Mam wrazenie, ze jej te spodnie sie przestaly podowac bo
            inaczej sobie je wyobrazala. A dla mnie to nie jest podstawa
            reklamacji. Postanowilam zaryzykowac negatywa.
            • patrice7 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 16.12.08, 12:30
              I bardzo dobrze!!
              Wdac ze robuje sie wymigac od kupna.
              Niestety i na takich ludzi sie trafia.
              Uwazam ,ze bardzo dobrze robisz.daj znac co bedzie dalej.
    • maniulka_25 Re: allegro, reklamacja, ja - sprzedajacy? 16.12.08, 12:50
      A ja bym poszła na rękę małpie. Od razu widać, że jest nastawiona na wymiganie się od kupna... A jest takie fajne powiedzenie "nie dotykaj gówna, bo śmierdzi...". Przyjmij zwrot, oddaj jej kasę i niech się buja. A przy anulowaniu transakcji nie ma prawa wystawić Ci negatywa. Szkoda nerwów na szarpanie się z klientem... Tylko nie rozumiem jednego. Dlaczego nie potrafi babsztyl po ludzku powiedzieć, że jej te spodnie nie pasują albo że się nie podobają. A tak drze mordę nie wiadomo za co i wymyśla głupoty z rozmiarem.
      • patrice7 maniulka 16.12.08, 13:27
        nawet jesli odda pieniadze itd to podejrzewam ze ze zlosci da negatywa.po prostu
        taki typ.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja