Zepsulam dziecko...

18.12.08, 19:57
Dawno, dawno temu, a nawet jeszcze niecale trzy miesiace temu, moje dziecko polozone do lozka, po wieczornej bajce i buziaku na dobranoc, spokojnie lezalo i czasem cicho gaworzac, powoli zapadalo w sen. W pazdzierniku zdaje sie, zmienilismy jej lozko na bezszczeblowe. Na poczatku zasypianie przebiegalo bez zmian. A potem ciekawski maluch zaczal sprawdzac, co sie stanie, jak wylezie z lozka i zapuka w zamkniete drzwi od swojego pokoiku. Okazalo sie, ze wtedy przychodza rodzice, biora na rece, spiewaja i tula(przodowal w tym tatus). Z dnia na dzien dziecko przyzwyczajalo sie do nowych zwyczajow i zaczelo domagac sie wielokrotnego powrotu tatusia i mamusi glosnym placzem. No i doszlismy do sytuacji, kiedy dziecko za nic nie da sie ulozyc w lozku, a natychmiast po zamknieciu drzwi, ustawia sie pod nimi i rozpoczyna ryk. Ryk wymuszajacy, histeryczny i milknacy momentalnie, kiedy drzwi sie otwieraja i rodzice wreszcie sie zjawia...
Od wczoraj usiluje naprawic moje dziecko, w zwiazku z tym cierpliwie czekam, az ryk sam minie. Pomna wskazowek superniani, tlumacze sobie, ze dziecku nic zlego sie nie dzieje, ze to tylko manipulacja. Mimo to, gdzies w tyle glowy chodzi mi po glowie trauma, jaka dziecko moze miec, samo w ciemnym pokoju z poczuciem opuszczenia...
Ale wydaje mi sie, ze z czasem bedzie coraz gorzej. Juz teraz to chodzenie do niej trwa czasem ponad godzine.
Mam nadzieje, ze moje madre dziecko szybko zrozumie, ze ryk nie przynosi efektu. Teraz wyje juz pol godziny...
W sumie nie wiem, jak to sie skonczy. Maz twierdzi, ze uparta corka (jego geny!) bedzie wyla, az zasnie pod drzwiami.
Zal mi jej bardzo, ale musimy cos zrobic z ta sytuacja i naprawic dziecko.
Czy ja dobrze robie????
    • lilka.k Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 20:09
      Wydaje mi się Zuzia, że powinniscie wchodzic i odkładac ją do lożeczka, 10, 15,
      30 razy..wiem, ze tobie ciężko, ale niech mąż tak robi. Takie krzyki to tylko
      sprawią, ze bedzie mzoe żle spala w nocy?
    • zabka11 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 20:10
      No zepsuła sie Iga, ale to wszystko do naprawienia:)

      Po pierwsze mam nadzieję, że Iga nie chodzi, w ciemnym pokoju,
      tylko ma zapaloną jakąś lampeczkę, bo faktycznie może się
      przestraszyć.
      A druga sprawa, to ja bym robiła tak: jak wstanie z łóżeczka,
      weszłabym, położyła, ucałowała, i wyszła. Jak znów wstanie, wejść
      położyć, ucałować, i wyjść. I tak do skutku nawet 100razy, na zmiane
      z tatusiem.
      Bo wydaje mi się, że Iga owszem wyjdzie z łóżeczka, ale może nie
      kuma, że powinna tam wrócic i spać. Trzeba jej to wyraźnie pokazać.

      I napisz, jak dzisiaj Wam poszło?
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości:)
    • domatorka.amatorka Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 20:13
      nie jestem zwolenniczką tak radykalnych sposobów.
      Wydaje mi się, że metoda odnoszenia i układania w łóżeczku jest dużo mniej
      drastyczna, poza tym myślę, że po takim nerwowym usypianiu sen nie będzie
      przyjemnością ani ulgą dla Małej.
      Spróbujcie łagodniejszych sposobów.
      Zaśniecie zmęczonego dziecka pod drzwiami wcale nie rozwiąże Waszych problemów a
      może jeszcze je pogłębić :(
    • ulkadabrowska Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 20:19
      Bardzo mi przykro, że tyle zmartwień teraz masz na głowie. Jedne mniejsze,
      drugie większe, w dodatku się kumulują i nawarstwiają...

      Kłopoty z córeczką, to chyba tez złożona sprawa. I Wy jej luksusik przytulania
      zapewniliście i ona się zmienia i dorasta...

      Kiedyś widziałam u Tanyi Byron (pierwowzór Super Niani), jak takie budzące się
      maluszki trzeba było nawet 40 razy w nocy odprowadzać do łóżeczka. Liczba ta
      zmniejszała się z nocy na noc. Było coraz lepiej.

      Nie mam dla Was rozwiązania, po prostu nie wiem, co ja bym zrobiła :(

      ale chcę Cię wspierać jakoś i podtrzymywać na duchu.
      • zuzaze_78 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 20:56
        Jak tylko przestala plakac (40 minut) poszlam do niej - stala pod drzwiami, tulac misia i lale (zasypia z nimi). Ona nawet nie placze, nie miala mokrej buzi, to jest naprawde wycie wymuszone.
        Polozylam ja do lozka, zaraz zasnela.
        Moze macie racje, ze to za radykalne. Ale z drugiej strony, my ja dlugi czas spod tych drzwi ze 100 razy i wiecej odprowadzalismy do lozka - bez gadania, tylko z buziakiem i juz. Podnosi sie, jak tylko podchodzimy do drzwi. Mam wrazenie, ze to sie z dnia na dzien wydluza, nie skraca, stad ten nowy sposob. Maz niestety, za rzadko w domu, zeby mnie odciazyl z tego kladzenia jej godzinnego. Ja, faktycznie, im bardziej mnie to meczy z racji brzuszka, tym bardziej jestem zniecierpliwiona.
        Jutro juz jej tak nie zostawie, mam teraz wyrzuty sumienia... No trudno, popelniamy bledy, takie jest zycie rodzicow.
        • ulkadabrowska Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:06
          przyszło mi do głowy, że możesz spróbować 'odsuwania' się od córki, podczas gdy
          ona zasypia, tzn. najpierw jesteście blisko, przytulone, potem tylko jej
          dotykasz, potem siedzisz w pokoju, coraz bliżej drzwi aż zaśnie... To proces,
          więc pewnie potrwa kilka dni/tygodni, brzmi jednak wiarygodnie.
        • kamsi Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:08
          Ja bym chyba też zastosowała tę nieco mniej drastyczną metodę z
          odprowadzaniem do łóżeczka - choć rozumiem, że to już robiliście.
          Ale ja to bym nawet zrobiła jeszcze inaczej, tzn. posiedziałabym
          spokojnie przy Idze, nim nie zaśnie w łóżeczku. Bez słowa, bez
          patrzenia się na nią, tylko spokojne układanie, jeśli próbuje wstać.
          Wcześniej bym jej to wytłumaczyła jeszcze: "teraz pójdziesz spać do
          swojego łóżeczka, mamusia posiedzi przy Tobie, aż zaśniesz, żeby Ci
          się jeszcze milej zasypiało".
          Myślę, że będzie niabawem zasypiała w kilka minut. W każdym razie u
          nas to działa - Kostek miał już różne fazy z zasypianiem, ale nigdy
          nie było większych problemów, bo jak tylko widzieliśmy, że mu się
          mzienia i nie chce sam zasypiać, to nie dopuszczamy do sytuacji
          kryzysowych i właśnie tak postępujuemy:) Po jaikimś czasie znowu mu
          się poprawia i znowu zasypia całkiem sam:) A jeśli chce, żeby ktoś z
          nim został, to trwa to 5-10 minut, więc nie jest uciążliwe:)
          • patrice7 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:11
            Ja zgadzam sie z kazdymn slowem z zabka.
            Dobrze pisze ,prosze jej polac:)
            Sama piszesz ,ze placze bez lez wiec to tylko wymuszanie .Na mnie osobiscie
            takie rzeczy nie dzialaja.
            Skoro wam to przeszkadza tzn ze dobrze robicie zmieniajac tro,tym bardziej ,ze
            za niedlugo pojawi sie drugie malenstwo.
            • zuzaze_78 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:30
              Kamsi, siedzialam przy niej bez slowa... wydawalo mi sie, ze juz zasnela, wychodzilam i za chwile to samo. Moze sprobuje tak, jak Ulka radzi. Zastanawiam sie, czy problem nie jest szerszy - Iga czesto budzi sie w nocy (ok. 3), kiedys plakala w lozku, teraz po prostu przybiega do nas i wdrapuje sie na lozko. Jak to jest 3 w nocy to ja odnosze do niej, zasypia zaraz. Ale jak przychodzi kolo 6, to wiem, ze i tak niedlugo juz pospi, wiec ja ja sobie na brzuchu klade i drzemiemy jeszcze, za kilkanascie minut sie zsuwa i spi miedzy nami. Od jakiegos czasu bywa tez tak w ciagu dnia, ze budzi sie z drzemki z placzem, ja wiem, ze jest niedospana, biore ja z kocem i misiem do nasego lozka i zasypia mi na brzuchu. Kiedys tak zrobilam, bo obudzily ja jakies halasy remontowe od sasiadow i nie mogla sie w ogole uspokoic, to byla jedyna rzecz, ktora pomogla.
              Nie ukrywam, ze uwielbiam te nasze brzuchowe drzemki, wiec ich jej nie odmawiam. Ale moze jej sie tez jakos koduje, ze spi sie dobrze tylko przy/na mamie i dlatego sama nie zasypia. Chociaz w dzien w 9 przypadkach na 10 wystarczy chwila przytulania i spiewanka jakas, a potem zwija sie w kulke i zasypia sama ladnie.
              O rany, gdyby nie to, ze z dnia na dzien gorzej znosze te klopoty z zasypianiem, no i jeszcze wiem, ze jak sie malenstwo pojawi, to tez nie zawsze bede jej mogla sluzyc brzuchem do spania, tak bym sie nie przejmowala...
          • meniaaa Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:15
            popieram kamsi. Zdecydowanie siedziec przy niej, odkladac gdy
            wstaje, calowac i tak wkolko az zasnie. Ja osobiscie nie podjelabym
            sie takim metodom jak opisalas, nie dalabym rady, żal mi dziecka.
            Lepiej poszukac innych metod a zasypianie samodzielne przyjdzie w
            odpowiednim momencie. Powodzenia!
            • patrice7 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:22
              Dziewczyny napiszcie prosze czego wam zal?
              Ze dziecko wymusza? ze placze bez łez?
              • kamsi Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:47
                Patrice, to nie chodzi o to, żeby lulać królewicza/królewnę, cuda
                robić, na głowie stawać itd. Zresztą każda z znas najlepiej wyczuwa
                swoje dziecko, tego jestem pewna:)
                My nigdy nie usypialiśmy Kostka na rękach, ani nie usypiał przy
                piersi, ani nie sprawiał w tym względzie nigdy szczególnych
                kłopotów, może dlatego jestem liberalna, jeśli chodzi o posiedzenie
                przy nim chwilę, jesli tego potrzebuje. Bo tak się nauczył ładnie
                spać w swoim łóżeczku, że nie obawiam się, że jeśli przy nim
                posiedzę parę minut, to znaczy, że on mną manipuluje. Właśnie to mu
                daje poczucie pewności - tzn. nie musi mną manipulować, bo wie, że
                gdy mnie naprawdę będzie chciał chwilę mieć obok, to będę.
                No i obym jak najdłużej umiała tak go wyczuwać:)
                Konstanty ma tymczasem dobry, pogodny charakter (chyba po tacie;)),
                więc nie musimy go trzymać krótko, bo on sam się trzyma krótko, mam
                nadzieję, że można zrozumieć, o co mi chodzi:)
                Dlatego opowiedziałam o swojej metodzie z posiedzeniem przy
                łóżeczku, bo u mnie działa. Ale na pewno na wiele dzieci zadziała
                wręcz przeciwnie.
                Zuzaze, najważniejsze, że potsanowiliście być konsekwenstni,
                konsekwencja zawsze działa:)
                • lilka.k Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:56
                  Zuza, u mnie jest ostatnio to samo z Antkiem. ciezko mu wieczorem zasypaic
                  samemu, taki etap ma chyba, teraz duzo sie do mnie przytula, tak ma i juz. I
                  jest mi tez ciezko, bo gdy wezme Antka z pokoju, to Franek płacze, nie moze
                  zniesc, ze Antka zabralam, choc wydaje mi sie, ze Franek spi, to jednak mnie
                  zaskoczy, ze nie spi, ze czuwa.
                  No i nie wiem co mam robic. gdu nie wezme Antka, to strasznie krzyczy, wiec go
                  biore, dosypiam z nim wygięta na kanapie licząc troche na to, ze mu to
                  przejdzie, bo sie nie wysypiam.
                  ja nadal twierdze, ze powinnas ją odkladac do lozka gdy tylko wstaje, moze z
                  kazdym dniem bedie mniej tego odkladania.
                • lee_a Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:57
                  podpisuje sie pod kamsi - ja tez siedzę przy Ani jak tego potrzebuje. Jak jej
                  minie ten czas potrzebowania - czasem tydzien, czasem dwa - znów zasypia sama.
                  Niedługo mi powiesi wielki Zakaz wjazdu do swojego pokoju i tyle z tego będzie...
            • dorka3078 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:26
              pewna mądra książka mówi żeby wchodzić do pokoju dziecka w równych
              odstępach czasu stopniowo wydłużanych i tak najpierw wchodzisz po 3
              min. tulisz dajesz buziaki kładziesz wychodzisz i stopniowo wydłużasz
              o dwie minuty aż zaśnie
              • e-ness Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:41
                ja tak nie moge, takie metody na pewno nie wpływaja dobrze na
                dziecko. Słynna trecy Hogg i jej metody, w nosie mam takie
                zasypianie dziecka poprzedzone godz płaczami, tylko dlatego ze
                trzeba byc konsekwentnym!!!
                próbowaam raz jak mała była malutka i nigdy wiecej. Sama wyrosłą z
                potrzeby zasypiania w mojej obecnosci, z dnia na dzien, pez płaczu i
                zalu.
                Nasza Super Niania jest duzo lepsza, skuteczniejsza i bardziej
                ludzka:) to ona poleca siedziec przy łozeczku dziecka i czekac az
                zasnie, nie zostawiac samego, z czasem mała bedzie sama zasypiała,
                ale na wszystko ppotrzeba czasu:)

                A te zamykanie drzi to dla mnie juz cios ponizej pasa dla takiego
                malucha, przeciez ona czuje sie jakby to była kara a nie nagroda za
                pracowity dzien. Ja bym nie chciał aby ktos zamyał mnie w pokoju.
                • lee_a Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 21:52
                  Tracy Hogg też każe siedzieć przy dziecku w takich przypadkach i stopniowo
                  odsuwać się w stronę drzwi aż dziecko zaakceptuje, że cię nei ma w pokoju.
                  Autorem ksiazki o zostawieniu dziecka na 3-5-7 minut jest ktos inny. To tak
                  tylko celem sprostowania.
                  Ja tez siedzę przy młodej jak bardzo tego chce - po tygodniu jej przechodzi i
                  wraca do zasypiania samodzielnego.
                  • kamsi Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 22:00
                    O, właśnie:) Też chciałam zaprotestować i bronić dobrego imienia
                    Tracy Hogg w tej kwestii:)
                  • e-ness Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 22:00
                    to ja czytałam czyba inna ksiazke Tracy Hogg:) albo jednym okiem;)

                    ja ogolnie mam uprzedzenie do tej kobiety:)
                    • lee_a Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 22:05
                      no nie wiem e-ness... ja czytałam już Język Niemowląt, Język Dwulatka i
                      Zaklinaczkę Dzieci i w żadnej z nich nie napisała, żeby dać się wypłakać - wręcz
                      przeciwnie - pisała o utracie zaufania po zrobieniu czegoś takiego i długim
                      odrabianiu tego.
                      I dobrego imienia będę bronić - szczególnie po lekturze Zaklinaczki Dzieci, bo
                      jest naprawdę do rzeczy.
    • ridibunda nie, źle robisz, nt. 18.12.08, 21:30
    • joasia83m Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 22:01
      dlatego ani mi sie sni na razie zmieniac łozeczko na zwykle, nawet nie zamierzam
      wyjmowac szczebelkow jak najdluzej.
      przypomnialo mi sie jak uczylam Dawida usypiac samemu w lozeczku. obiecalam
      sobie, ze zanim przestane karmic, naucze go zasypiania bez cycka. a ze
      zwierceniec nie z tej ziemi z niego, non stop wstawal i plakal. nie w moim stylu
      byla metoda zostawiania go w pokoiku, zreszta nawet raz tak sprobowalam, no i
      byla taka histeria ze nie moglam go za nic uspokoic.
      no wiec siedzialam przy nim, malo tego, trzymajam go za biodro, zeby nie mogl
      sie podniesc, jedna noc, druga, trzeciej juz nie musialam tak mocno trzymac,
      tylko kladlam reke na brzuszku, potem juz tylko siedzialam oparta o lozeczko,
      potem oddalilam sie, kladlam sie na swoim lozku, nauka trwala max. z tydzien. no
      i u mnie poskutkowala taka metoda oddalania sie. moze tak probuj.
      Iga sie naprawi, glowa do gory!
      na razie jest chytra jak lisek, wiec korzysta z Waszej slabosci, ale jestem za
      konsekwencja, nie do konca brutalna;)
    • klaudia020707 lee_a 18.12.08, 23:57
      Masz może Zaklinaczke dzieci w wersji elektronicznej?????????
      • lee_a Re: lee_a 19.12.08, 16:36
        nie mam, tej książki chyba nie ma nigdzie w necie. Zresztą gruba bardzo jest i
        zdecydowanie lepiej się ją czyta w realu. Ale poszukaj w necie język dwulatka,
        też jest ok. Jak nie znajdziesz to ci podeślę.
    • klaudia020707 Re: Zepsulam dziecko... 18.12.08, 23:59
      Niestety u nas też różnie bywa w nocy, bywa że mała wstaje i płacze
      bo chce do naszego łóżka i potrafi płakać z przerwami całą noc
      dopóki nie wyladuje z nami w łózku a czasami w nocki sa ok tylko nad
      ranem śpi z nami.
      • zuzaze_78 Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 08:35
        Mialam wspomniec o lozeczku - nie uwazam, zeby to bylo powiazane. Gdyby Iga byla dalej w szczeblach, to roznica polegalaby na tym, ze stalaby w lozku i ryczala stamtad. Mielismy taki okres na koncu szczebelkowego - do tego jeszcze pamietala, ktore szczebelki sie wyciaga, wiec krecila nimi i wtedy plakala prawdziwie. Moglam ja zostawic w tym lozku dla wlasnej wygody, ale mialam wrazenie, ze ja więżę, ze to jest dopiero znecanie sie - jakbym ja w klatce trzymala.
        Zobaczymy, jak bedzie dzis, sprobuje lagodniejszego sposobu.
        Dzieki, dziewczyny, za opinie i wsparcie! Dodalyscie mi sil, naprawde!
    • domatorka.amatorka Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 08:31
      Zuza jak minęła Wam noc?
      • zuzaze_78 Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 08:36
        Iga spala cala noc spokojnie i bez budzenia sie. Przyszla do mnie rano, jak na nia bardzo pozno - kwadrans po siodmej.
        • lee_a Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 16:37
          no i super! U nas ciągle nocne pobudki zębowe... masakra... kiedy to skończy?
    • dagi.ww Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 20:24
      A ja powiem tak; miałam problem z Wiki ponad rok z zasypianiem w dzień ( w nocy
      było ok; odkładana do łóżeczka zasypiała sama), ale w dzień koszmar - noszenie
      na rękach, bujanie w wózku itp. Próbowałam różnych metod - z siedzeniem przy
      niej, głaskaniem po główce, z wychodzeniem, z wydłużaniem przerw między
      powrotami itd. I wiecie co??? I okazało się, że jak odpuściłam i robiłam tak,
      jak chciała, ale od cały czas próbując jednak ja kłaść samą, to w końcu oduczyła
      się sama ;)) Co prawda dopiero w wieku 14 miesięcy, ale bezstresowo,
      bezpłaczowo, a ja przynajmniej mam silniejsze ręce i lepiej wykształcone mięśnie
      ;)) I był etap, że zasypiała głaskana po główce, był etap, że siedziałam przy
      niej śpiewając kołysanki, a na chwilę obecną kładę, siadam przy kompie, a ona
      zasypia miętoląc swoją podusię.
      Więc wydaje mi się, że na wszystko przyjdzie czas. Ja miałam chwilami dość, ale
      wychodziłam z założenia, że przecież nie będę musiała nosić jej na rękach przy
      zasypianiu do 18ego roku życia, więc dam radę ;))
      • zuzaze_78 Re: Zepsulam dziecko... 19.12.08, 20:43
        Halo, halo, pragne doniesc, ze dzis Iga po polozeniu do lozka (przez tate) wstala raz i plakala pod drzwiami - przyszlam, zmienilam mokra pieluche, polozylam do lozka, posiedzialam przy niej 2 minuty, ale byla bardzo rozmowna i zabawowa, wyszlam, a dziecko.... zasnelo.
        No i mamy cichy, spokojny wieczor we dwoje.
        To moze jednak to przetrzymanie jej przez 2 dni pomoglo?!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja