lilka.k
23.12.08, 13:43
Antek chory, więc nosiłam go na rekach 2 dni. On mi wisiał na biodrze, a ja
robiłam wszystko. I co mam teraz? On ryczy i łazi za mną jak go nie wezme, a
ja nie mam juz sily, bo mnie zwyczajnie niewygodnie, rece mnie bolą.
Przez jego chorobe robilam wszystko by jakos mu ulzyc: spalismy całe 2 noce z
nim w lozku, sadzalam go na blacie by cos zrobic w kuchni podczas gdy on mi
rozwalal wszystko co nim mam. Franka tez musialam oczywiscie, zeby nie poczul
sie odrzucony.
I teraz mam meksyk w domu i musze oduczac, moze nie drastycznie, ale musze.
NIe wyrabiam, on teraz najchetniej by chcial bym jadła i kąpala sie za niego,
bym oglądala z nim bajki...
Pięknie jest jak jestem na każde zawolanie dziecka, ale ja nie wyrabiam, i
świąt mi sie juz nie chce..bo sie przez to wszystko rozchorowalam..no ale bylo
do przewidzenia, nie mialam czasu sie wyspac, a jadlam maksymalnie szybko bo
by znowu go nosic.