jestem w ciąży...leżę i płaczę:(((

02.01.09, 00:19
...jak wyżej:(...leże płaczę..i czytam o aborcji:(((tak dobrze
widzicie,natomiast ja żle widzą przez łzy,to nie jest jakaś
prowokacja z mojej strony,poprostu poczułam potrzebę napisania.W
forum uczestniczę półtora roku i coś mnie skłoniło żeby się Wam
wyżalić(szkoda że nie mogę napisać POCHWALIĆ)...ale taka jest
prawda,w moim przypadku to tragedia....mieszkam w Holandii mój M
(czyt świr)..przyczynił się do mojego przyjazdu tutaj...teraz on
sobie gdzieś tam pije(nowy rok) a ja zmagam się z tym
sama....przepraszam Was że zanieczyściłam trochę forum:(((ale
musiałam...p.s.dzis rano robiłam test
    • shemreolin Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 01:10
      uaaa, bardzo mi przykro, że cos takiego stało się w złym momencie twojego życia.
      Ciąża powinna być powodem do radości, a nie rozpaczy, a jednak to jest coś co
      zmienia życie na zawsze i trzeba się przygotować do tego. Ja jestem
      przeciwniczka aborcji, ale nie mam zamiaru ci moralizować. Po prostu zaczekaj z
      ostateczna decyzją i zastanów się nad tym w momencie, gdy się trochę uspokoisz.

      Twój M jak widać nie jest zbyt odpowiedzialny. Czy on wie o ciąży, czy dowie się
      po powrocie?

      Wiesz, moja mama rozwiodła się z ojcem, gdy była w drugiej ciąży. Też rozważała
      aborcję, ale moi dziadkowie ją od tego odwiedli i teraz nie wyobrażam sobie żeby
      nie było mojej siostry. Jeśli możesz jakoś liczyć na rodzinę, możesz wrócić do
      Polski, to zawsze jest jakaś nadzieja na lepszy los.

      Być może ta ciąża to wcale nie przekleństwo, a znak, byś zmieniła swoje życie.

      Pamiętaj, ż ena tym forum będziemy cie wspierać i nikt nie będzie cie potępiał.
      Pisz o wszystkim co ci leży na sercu.

      Przytulam cie z całej siły. :*
    • maryjka60 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 01:23
      przytulam Cię mocno w tym trudnym momencie, mam nadzieję, że tylko
      dzisiaj Twoja sytuacja wydaje Ci się taka tragiczna, że jak troszkę
      emocje opadną to uda się jaśniej na nią spojrzeć. Daj sobie czas,
      dobrze, że nie musisz tej decyzji podejmować dzisiaj. Aborcja tylko
      z pozoru wydaje się łatwym rozwiązaniem, to straszne rozwiązanie i
      straszne przeżycie dla kobiety, myślę, że o czymś takim pamięta się
      całe życie, choć bardzo chciało by się zapomnieć. Wiem, że dzieci to
      najlepsze co możemy dostać od życia więc jak będziesz mogła
      spokojniej o tym pomyśleć to zastanów się jak możesz ochronić piękne
      i niewinne życie swojego dziecka. Może lepszym rozwiązaniem byłoby
      odejście od czowieka z którym teraz jesteś, i z tego co piszesz
      wnioskuję, że nie jesteś z nim szczęśliwa. Życie Twojego dziecka
      jest na pewno więcej warte niż związek z człowiekiem, którego sama
      nazywasz "świrem". Nie znam Twojej sytuacji, być może rzeczywiście
      jest niezmiernie trudna ale ja Ci zazdroszczę, że nosisz teraz w
      sobie życie dziecka, doświadczasz prawdziwego cudu, chroń je ze
      wszystkich sił i za wszelką cenę. Przytulam Cię jeszcze raz, otrzyj
      łezki, postaraj się zasnąć, może rano albo za parę dni pojawi się
      promyk i już nie będzie tak strasznie.
      • shemreolin Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 01:36
        maryjka, tak szczerze ci napiszę, że to piękne, ze uważasz nowe życie za cud i
        że to takie piękne, jednak kobieta w trudnej sytuacji wcale tego tak nie
        postrzega i często takie właśnie słowa doprowadzają do kompletnej irytacji.

        Ja pamiętam jak zaszłam w ciążę, która była po prostu wpadka, nawet jak
        urodziłam synka i nie czułam do niego zbyt wielu silnych emocji, to słowa typu
        "ale masz ślicznego synka, no kochaj go mocno, to cud!" wywoływały u mnie silne
        uczucie złości, bo może dla innych to był cud, ale dla mnie to były tylko
        obolałe cycki i brak snu.

        Teraz, z perspektywy czasu, żałuję, że od początku nie miałam takich wzniosłych
        myśli, ale cóż. Dla nas, stojących z boku, łatwo jest pisać o cudach, radości i
        nowym, cudnym życiu, ale dla osoby, której to bezpośrednio dotyczy, ta historia
        nie ma takiego wymiaru i stanowi naprawdę poważny problem. Gdybym teraz zaszła w
        ciążę byłabym tak samo załamana jak uuuaa, tylko nie rozważałabym aborcji, bo
        nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
        • ankas4 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 04:38
          Hej , hej, smutny post ale coz czasami takie zycie, sluchaj ja w sumie nic
          madrego nie napisze ale jesli zastanawiasz sie nad aborcja wejdz sobie na forum
          dziewczyn , ktore usunely ciaze i zobacz jak ciezko sie pozniej z tym zyje, ja
          nie oceniam, nie prawie moralow , zrobisz co bedziesz uwazala, ale czasami
          pozniej jest za pozno aby cos zmienic, a po drugie jak jesli urodzisz to
          dziecko to moze idz do lekarza i wybierzcie cos senswnego z antykoncepcji, i nie
          zrozum mnie zle ale bierz sie kobieto w garsc i nie dopusc do nastepnej takiej
          sytuacji.
          SCISKAM , mam nadzieje, ze juz Ci sie poprawilo.

    • maniulka_25 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 07:12
      Wyżalić to się można na swojego m albo na teściową... A dziecko nie jest niczemu winne. A aborcja jest tylko z pozoru prostym i dobrym rozwiązaniem. Poczytaj na forum Aborcja co czują dziewczyny, które codziennie zmagają się ze swoimi wyborami z przed lat. Pamiętam jak jedna dziewczyna napisała świeżo po narodzinach dziecka (10 lat po aborcji) "tuląc moje dziecko, przytulam w myślach te które zabiłam". Wstrząsnęło mną... A weszłam tam jak większość osób - z ciekawości. Potem żałowałam, bo było mi cholernie smutno.
    • joasia83m Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 09:23
      trzymaj sie jakos Kochana. Mam nadzieje, ze jednak nie podejmiesz tej decyzji o
      usunięciu, bo niestety, jak pisza dziewczyny, bedziesz zalowala cale zycie. Masz
      kogoś z rodziny do kogo moglabys przyjechac do Polski?? moze rozmowa z
      dziewczynami, ktore samotnie wychowuja dwojke dzieci by Ci pomogla?
    • domatorka.amatorka Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 09:32
      uuuaa przytulam Cię bardzo mocno, płacz kochana, bo nic tak nie oczyszcza duszy
      i umysłu jak wylane łzy.
      Nie poradzę Ci co masz teraz zrobić, to Twoja decyzja i bez względu na
      okoliczności Ty poniesiesz jej konsekwencje.

      Faktem jest, że jesteśmy tu i będziemy Cię wspierać, pocieszać i przytulać tak
      długo jak tego będziesz potrzebować.

      Dziewczyny mają rację, może to dziecko to jakiś znak dla Ciebie,by zmienić swoje
      życie...
      • uuuaa Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 09:43
        ..może faktycznie należałoby stawić czoła,aby uniknąć strasznych
        wyrzutów do konca życia:(...ale czuć bezsilność i niemoc materialną
        jeszcze przez conajmniej 3 lata!!!albo pójść po najmniejszej lini
        oporu i udać się do kliniki aby już teraz zapewnić tym dzieciom
        które są...spokojniejsze życie,a paradoks jest taki że od dłuższego
        czasu mam wstręt do seksu....tak wiem nie jestem wiatropylna,ale tak
        naprawde to nawet nie wiem kiedy to się stało,a dwie kreski na
        teście odebrałam jako jakiś żart,nie wiem przeterminowany test nobo
        niby jak miałam zajść w ciąże....trzy razy zachodziłąm w ciąże
        dlatego ,że poprostu decydowałam się na sex!!! teraz (przed
        zajsciem) myślę jak tu spokojnie się wyspać ,aby dobrze funkcjonować
        kolejny dzień..... a tu masz k...ciąża...no koszmar mówie Wam
        dziewczyny koszmar,no i oczywiście Agata kolejny raz poniesie
        konsekwencje nierozważnych czynów swojego już niedługo M....w tym
        wypadku ciąża:((( to jest smutne i niesprawiedliwe,dobrze mi było
        tak jak jest teraz :(
        • azbestowestringi Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 20:50
          nie martw sie. aborcja to nie koniec swiata. trzymam kciuki za
          sluszna decyzje.
    • a.zaborowska1 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 10:23
      Ja również nie chcę tu wypisywać morałów itp... ale napiszę ci tak.
      Moja siostra cioteczna była w takiej samej sytuacji jak ty. trójka
      dzieci, mąż w niczym jej nie pomagał itp. Zaszła w następną ciąże
      mąż był w delegacji. Powiedziała mu przez telefon. On jej
      powiedział, że jak wróci ma już coś z tym zrobić On nie chce
      następnego dziecka a jak awet urodzi to ma zostawić w szpitalu.

      Była w takim samym amoku jak ty teraz. Widziała tylko jedno
      rozwiązanie ABORCJA. Ile próśb ile rozmowy nic nie pomagało.
      Priorytetem w podjęciu decyzji był bez uczuciowy maż i kasa. Wkońcu
      znalazła lekarza ten zaaplikował jej jakąś globulkę miała z tym
      wrócić do domu odczekac kilka godzin i zgłosić się do lekarza z niby
      poronieniem. Ale ponieważ ciąża była 'silna" a dziecko chciało żyć
      okazało się, że w szpitalu dziecko jeszcze żyje więc zaczeli jej
      ratować tą ciąże. Zrobili usg, dali kroplówki itd. Jak obuchem w łeb
      zmieniła myśli o 100% chciała aby to dziecko przeżyło. Nagle mąż
      urwał się z delegacji i przyjechał do szpitala. Trzymał ją za rękę i
      mówił, ze nie chciał "tak" po 3 dniach poroniła w łazience
      szpitalnej.

      Wiesz kim teraz jest wrakiem kobiety. Ich małżeństwo to tylko
      papierek. Każdy z nich ma osobne życie. Ona lecząc wyrzuty sumienia
      (a minęło 3 lata) próbuje zajść w ciąże. nie udało jej się mimo że
      wcześniej była wiatropylna. Byłysmy bardzo ze soba związane a mimo
      to nie przyjechała zobaczyć mojego synka przez półtora roku. Każdy
      rozowa o ciąży kończy się histerią i płaczem. Ona całą winę zwaliła
      na męża ale wiadomo że to też jej wina.

      Zrobisz co uważasz wiadomo. Ale pamiętaj to może rozwiązać "problem"
      tylko na chwilkę. Aborcja to cos co cię nie opuści już do końca
      życia. I najgorsze z możliwych rozwiązań. Był u nas na forum
      ostatnio wątek (niepamiętam której dziewczyny) o wyrzutach jej
      koleżanki. Ja ci mogę powiedzieć 'nie rób tego" ja straciłam dziecko
      przy porodzie i mogłabym napisac strony wywodów... popieram
      dziewczyny może faktycznie jest to czas na zmiany. Pomyśl o tym gdy
      emocje trochę opadną

      pozdrawiam
    • lee_a Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 10:39
      przeczytałm ten post i kilka komentarzy pół godziny temu i musiałam pomyśleć...
      uuuaa - masz już troje dzieci, bardzo cię podziwiam, tak jak wszystkie mamy z
      więcej niż jednym maluchem. Nie chcę napisać, że popieram coś albo nie popieram
      ale sama jestem w ciąży... nie do końca zaplanowanej. W moim przypadku to
      dopiero drugie dziecko, które wcześniej czy później i tak chciałabym mieć. Ale
      uwierzcie dziewczyny, jest wiele takich dni i nocy z pobudkami, że płaczę ze
      zmęczenia, bólu brzucha i myślę, że gdybym wiedziała to wtedy, 25 maja (data OM)
      wzięłabym tabletki antykoncepcyjne i nie zastanawiała się ni minuty. A ja mam
      mocne oparcie w moim mężu, który bardzo mi pomaga i pragnie naszego drugiego
      dziecka chyba bardziej niż ja. uuaa ma już troje dzieci i nieodpowiedzialnego
      partnera ... wie, że nie jest wiatropylna i że samo z siebie się to nie wzięło,
      nie potępiajmy jednak żadnego rozwiązania, które wybierze, bo nie znamy całego
      sedna jej sytuacji rodzinnej, materialnej itp.
      uuuaaa - ja się modlę, żeby to co wybierzesz dało ci spokój. Zapewne sama sobie
      świetnie zdajesz sprawę, że aborcja to nie jest pstryknięcie palcami i zostawia
      głębokie rany na całe życie. Ja nie musiałam nigdy stawać przed takimi wyborami,
      trzymaj się...
      • malenkie7 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 10:53
        sporo mądrych rzeczy dziewczyny napisały powyżej.
        mimo moich religijnych przekonan (nie jestem juz nawet
        niepraktykująca katoliczką), jestem przeciwniczką aborcji w takim
        przypadku jak Twój. Nie musisz "zatrzymywac" dziecka - jest mnóstwo
        par, które zaadoptują to maleństwo.
        a poza tym - przepraszam, ale musze to napisac - na pewno wiesz,
        skąd biorą sie dzieci, uprawialas seks ze świrem (jak sama nazwalas
        swojego M) bez odpowiedniego zabezpieczenia, a teraz rozpaczasz. To
        dziecko ma prawo zyc, nie jest niczemu winne. Weź się w garść,
        przemyśl wszystko, pomysl nie tylko o sobie, ale także o dziecku.
        Mimo mojego oburzenia, jakie wywołał Twoj post, zycze Ci wszystkiego
        najlepszego, bo rozumiem, ze znalazłas sie w trudnej sytuacji.
    • agatka_1979 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 11:54
      Uuaa... wypłacz się... to pomaga... przynajmniej na początek daj się
      ponieść emocjom i wypłacz żal, złość....

      Ja też nie chcę się wymądrzać, bo nie jestem w Twojej sytuacji... też
      jestem w nieplanowanej ciąży, sytuację na razie mamy niezbyt
      ciekawą...

      Ale Malenkie ma racje - jest tyle par, które podejmą się adopcji!
      Sami mamy w rodzinie takie małżeństwo, które już drugie maleństwo
      będzie adoptować, bo nie mogą mieć swoich dzieci... a takich par
      teraz jest bardzo duzo!

      Sciskam i niech Twoja decyzja będzie dla Ciebie najlepsza..
      • burdziaa Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 12:56
        przytulam Cie mocno mocno, badz dzielna i znajdz siły na mądrą
        decyzję, której nie bedziesz załowała .
    • izamig Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 13:02
      mądrze Ci piszą dziewczyny. Spróbuj jeszcze porozmawiać z mężem.
      Oglądałam kiedyś parę filmów o aborcji na YouTube nawet chyba ktoś
      wkleił ten linka na nasze forum, i nie po tym filmie zmieniłam
      zdanie na temat aborcji. Nie zrobiła bym nigdy w życiu tego. Te
      maleństwa nie są niczego winne, a poztym wyrzuty sumienia nie
      pozwoliły by mi dalej normalnie żyć. Za Twój stan nie jesteś
      odpowiedzialna sama tylko jeszcze ktoś kto musi za to wziąść
      odpowiedzialność. Bo mimo wszytsko wiatr tego nie zrobił, Ale osoba
      dorosłą, która musi ponosic konsekwencję swoich czynów. Trzymam
      kciuki za Ciebie
    • uczula Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 13:08
      bidulka
      zycie daje w d..., ja mam dzisiaj lekkiego dola. ale to nic.
      kochana - przede wszystkim skarbie trzymaj sie dzielnie.
      Wiesz, tak z perspektywy lat, to powiem ci ze najpiekniejsze chwile w moim zyciu
      to te, ktorych dziecko polozy mi lapki na buzi, albo obejmie za szyje.
      Sama wiesz, ze dzieci oprocz trosk i zmartwien daja duzo ciepla i radosci.
      czasem tak jest, ze kazdy wybor niesie ze soba cos zlego.
      nam, po tej drugiej stronie kabla latwo jest pisac o tym co moze powinnas a co
      nie, ale wybor jest twoj.
      Ja osobiscie uwazam, ze kazdy ma prawo do zycia.
      Ale tez wiem, ze z 3 dzieci jest juz ciezko, zwlaszcza z glupim facetem przy boku.
      a jeszcze teraz w ciazy z maluchem przy boku...
      hmm...szkoda ze jestes tak daleko.
      nie zanieczyszczasz nam forum:) przeciez zycie to nie same roze.
      w kazdej twoje decyzji bede cie wspierac.

      • 27agnes72 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 13:58
        Najpierw się wypłacz...a potem mocno rusz głową i szybko postaraj
        się w realu znaleźć kogoś kto doskonale zna Twoją sytuację domową i
        Cię wesprze (obojętnie czy będzie to teść, ksiądz, przyjaciółka czy
        lekarz).Potrzebujesz dużo słów otuchy i pomocy w decyzjach...
        Na forum "rodzin wielodzietnych" też są dziewczyny, które nie
        chciały a potem nie wyobrażały sobie życia bez dzieci...jedno jest
        pewne- ja urodziłabym to dziecko i rozwiązała sprawę życiowego
        partnera (jestem z Nim lub nie).Uwierz- jesteś w stanie znieść duzo
        więcej niż myślisz tylko musisz wiedzieć czy jesteś sama czy z
        mężem...! Odzywaj się....
    • klarysa007 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 14:03
      Po pierwsze: mocno przytulam.
      Po drugie: za wcześnie na decyzję. Uspokój się, idź do lekarza i sprawdź czy to
      na pewno ciąża. Z testami różnie bywa. Holandia to kraj gdzie łatwo o aborcje
      ale tak jak wszędzie najpierw czeka Cię rozmowa z lekarzem i psychologiem. Może
      oni pomogą Ci spojrzeć na wszystko z innej strony.
      Po trzecie: jesteś silną kobietą, wychowujesz troje dzieci bez wsparcia
      partnera. Bo to, że on jest twoim m. niestety wsparcia nie gwarantuje. Możesz
      liczyć tylko na siebie. Więc TY, dorosła i samodzielna kobieto, kiedy Twoje
      dzieci pójdą dziś spać - usiądź i pomyśl. Zrób sobie herbatę, weź kartkę i
      długopis i wypisz praktyczne powody za i przeciw. Kto by Ci pomógł w ciąży, co z
      dziećmi, jak z pracą i rachunkami. Tylko realnie - bez czarnowidztwa.
      A potem dopisz to co czujesz lub co myślisz, że będziesz czuła w obu wypadkach.
      I zastanów się co przeważa szalę.
      Są kobiety, które aborcję wypominają sobie przez całe życie; są i takie, które
      mogą z tym żyć.

      Żadna z nas nie pomoże Ci w podjęciu decyzji. Ja też nie napiszę co bym zrobiła
      na Twoim miejscu. To Twoje życie, Twoje i Twoich dzieci, trojga lub czworga.
    • smolineczka Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 14:51
      uuuaa, rozumiem, co czujesz, jesteś samotna i zagubiona
      nie dziwię się tobie, że masz problem z podjęciem decyzji
      trudno znaleźć idealne rozwiązanie w takiej sytuacji
      trzymaj się, bądź rozwążna
      • blanka0 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 14:55
        pamietaj ze to Twoje zycie i zrobisz jak uwazasz
        trzymam kciuki za wlasciwą decyzje
    • metanira Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 15:57
      Kochana, przytulam Cię bardzo mocno. Nic Ci nie doradzę, bo dziewczyny wszystko
      już napisały. To niestety będzie tylko Twoja decyzja i to Ty będziesz musiała
      żyć z nią i z jej konsekwencjami. Cokolwiek postanowisz, życzę Ci dużo siły i
      trzymam kciuki, żeby ta decyzja zapewniła Ci spokój.
    • a.l.a.s.k.a77 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 16:06
      Przykro mi bardzo, że ta ciąża Cię nie cieszy, przytulam mocno.
      Testy czasem się mylą więc moze jednak wszystko bedzie ok. Wybierz
      sie do lekarza koniecznie i spokojnie przemyśl sytuacje.
      • meniaaa Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 02.01.09, 20:56
        jak przeczytalam twoj watek pomyslalam: dlaczego tak jest ze Ci co
        bardzo chca nie moga miec (mam na mysli chocby moja kolezanke) a
        udaje sie tym co nie bardzo chca. Szkoda ze sie nie cieszysz.Ale
        mam nadzieje ze zmienisz nastawienie. Zycie jest piekne ale ciezkie.
    • zabka11 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 03.01.09, 10:44
      uuuaa...jak sie dziś czujesz? Napisz słówko, bo myślę o Tobie. Masz
      trudną sytuacje i to fakt, ale mam nadzieję, że podejmiesz słuszną
      decyzję.
      Bo choć są tacy co twierdzą, że aborcja to nie koniec świata, to
      jednak, dla niektórych kobiet po, to właśnie początek końca ich
      świata. To co planujesz zrobić, może pomóc Ci, chwilowo, ale również
      może Cię zniszczyć, Ciebie i trójkę Twoich, już narodzonych dzieci.
      Odwiedziłaś już pewnie forum Aborcja, poczytałaś i wiesz, że po tym
      jest jeszcze gorzej, mimo, że miało być przecież lepiej. Napisz tam
      o sobie, są tam naprawdę fajne dziewczyny, które Cię wesprą, pomogą
      podjąć decyzję, niezależnie, jaka by ona miała być.
      Bardzo bym chciała również Cię jakoś wesprzeć, ale nie bardzo wiem,
      co mogłabym jeszcze zrobić.
      Gorąco Cie pozdrawiam:)
      • latortura zabka11 03.01.09, 17:04
        no wlasnie... ja tez zauwazylam posta ze slowami: aborcja to nie
        koniec swiata - musze przyznac, ze jestem lekko wstrzasnieta,
        nikt tego nie skomentowal...

        moze i dla niektorych kobiet rzeczywiscie nie jest, niestety dla
        tych wszystkich nienarodzonych dzieci jest ABSOLUTNIE KONCEM SWIATA !

        od kiedy mam Synka jest mi tak nieopisanie CHOLERNIE PRZYKRO, ze
        tyle dzieci NIE MOZE sie urodzic, ze tylu dzieciom przerywa sie
        zycie, mimo iz one nie sa winne swojemu poczeciu,
        dla mnie to nic innego jak swiadome zabijanie,
        wczesniej, gdy jeszcze nie urodzilam, nie mialam az tak srogich
        pogladow na ten temat...

        jestem za urodzeniem takiego dziecka i oddaniem do adopcji, jest
        tylu ludzi, ktorym taka decyzja dasz ogromne szczescie,

        ze smutkiem jednak stwierdzam, ze myslenie takich kobiet jest inne,
        lepiej pozbyc sie problemu niz cale zycie myslec o dziecku, ktore
        zyje i jest wychowywane przez kogos innego,

        a moze jednak dasz rade ? moze nie jest tak zle? masz kogos kto moze
        Ci pomoc?
        pomysl o jednym: wyobrazasz sobie zycie bez ktoregos z trojki
        swoich dzieci?
        to kolejene dziecko bedzie w przyszlosci jednym z nich, ich
        rodzenstwem, bez ktorego tez nie bedziesz wyobrazala sobie pozniej
        zycia...

        pozdrawiam
    • kamamama2 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 03.01.09, 22:16
      uuuaa ściskam Cię mocno, jesteś dzielna babka
      jak radzi klarysa, najpierw pójdź do lekarza, a potem dobrze się
      zastanów. Decyzję musisz podjąc sama.
      Ja nie wyobrażam sobie, jak można przerwać życie, ale kazda kobieta
      powinna decydować sama. Masz może rodzinę, kogoś bliskiego z kim
      możesz porozmawiać, postaraj się spokojnie wszystko rozważyć, można
      przecież oddac dziecko do adopcji, tyle rodziców czeka na swoje
      dzieci.
      Bądź mądra i rozważna. Życzę Ci duzo siły i spokoju
    • f3f Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 03.01.09, 22:35
      Po pierwsze upewnij się u lekarza co do wyniku testu.
      Niezależnie jaką dezyzję podejmiesz życzę Ci dużo siły.
    • agusiajasia Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 03.01.09, 22:43
      No cóż od momentu pojawienia się Twojego postu strasznie mnie twoja sprawa nurtuje.
      Rozmuiem, że masz trudną sytuację, troje dzieci i ciąża. Ja mam dwoje i trzecie
      w drodze, więc rozumiem twoje obawy. Z drugiej jednak strony kto ma dać radę jak
      nie kobieta? Facet w życiu by nie stawił czoła takiej sytuacji, bo jest zbyt
      słaby psychicznie. Kobieta ma w sobie moc :) Serio!! Trzeba ją tylko odkryć.
      Może jest jakaś rodzina lub przyjaciele, którzy cię wesprą.
      Rozmawiałas już ze swoim mężem? Co powiedział? Nie znam sytuacji, ale może jak
      się dowie, to wcale nie będzie tak źle? Może się ucieszy?
      Napisz jak się czujesz?
      Życzę dużo siły w podjęciu dobrej decyzji.
      • uuuaa Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 04.01.09, 14:50

        Witajcie...dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi...nie mam czasu aby
        pisać co teraz czuję,wiem że coraz częsciej myślę o urodzeniu mojego
        dziecka...odezwę się jutro,jutro ide do lekarza...
        • maryjka60 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 04.01.09, 14:58
          uuuaa ściskam Cię mocno, mam nadzieję, że uda Ci się wszystko
          poukładać, odezwij się koniecznie jutro po lekarzu
          • asia-ch Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 04.01.09, 15:10
            Ściskam Cię w tych trudnych dla Ciebie chwilach. Ja mam czwórkę i wiem jak to
            jest z taką zgrają. Jednak każdego życie jest inne i to co mnie bardzo, bardzo
            cieszy Ciebie może na razie przytłaczać. Szczególnie przytulam Ciebie i tą
            bezbronna kruszynkę pod sercem.
            • patrice7 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 04.01.09, 21:08
              Przede wszystkim decyzja nmalezy do Ciebie ,ty znasz swoja sytuacje najlepiej.
              Uwazam ,ze lepiej dac szanse dzieciatku zyc,jesli nie z wami to oddac do adopcji
              i pozwolic zyc z inna.
        • gismol77 uuuaa i jak dzisiaj? 07.01.09, 12:02
          myśle o Tobie co dzień. daj znać jak można Ci w konkretny sposób pomóc. może
          jest coś zarówno materialnego jak i niematerialnego czego potrzebujesz. bardzo
          chcialabym pomóc. ściskam Cie i wierze, że będziesz odzyskiwala spokój.
    • ulkadabrowska czy dzisiaj jest choć trochę lepiej? 06.01.09, 21:15
      • zabka11 Re: czy dzisiaj jest choć trochę lepiej? 06.01.09, 21:26
        Ja również chciałam o to zapytać, tak delikatnie...mam nadzieję, że
        zaistniałą sytuację widzisz w jaśniejszych barwach. Daj znać
        kochana, będziemy wspierać, mimo wszystko!
        Pozdrawiam gorąco:)
    • uuuaa Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 10:45

      jestem ...jestem...ale ponieważ moich problemów ciąg dalszy,to teraz
      dla odmiany....musieliśmy natychmiast zmienic mieszkanie(już nie
      chce mi sie opisywać dlaczego)..obecnie.mieszkamy w takim mieszkaniu
      gdzie nie wiedzieć czemu ,ale niema internetu...,piszę ten post
      pakując rzeczy w starym mieszkaniu.Ale teraz do sedna sprawy,w
      poniedziałek byłam u lekarza ,ale nie zakładałam jeszcze karty
      ciąży,ponieważ lekarz stwierdził ,że to jeszcze stanowczo za
      wcześnie.nie dopytywałam sie dlaczego..w razie wątpliwośi albo
      jakich kolwiek dolegliwości mam się zgłosić....przepisał kwas
      foliowy .pierwsze badania laboratoryjne..oraz zalecił kupienie
      witamin...i tak to było u lekarza...(zrobił USG)....nie mówie że
      nagle spłynęło na mnie błogosławieństwo tego stanu,ale wiem napewno
      że już zdecydowałam!!!!!!! pozdrawiam Was wszystkie...
      • klarysa007 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 11:16
        Bardzo się cieszę, że się uspokoiłaś.
        Gdybyś nas potrzebowała - pisz!
      • uczula ciesze sie 10.01.09, 10:36
        :)
      • zabka11 Re: Cześć! Daj znać, co słychać u Ciebie? 16.04.09, 11:45
        Cześć Agata:)
        Znalazłam cie na gg, napisałam, mam nadzieję, że odpiszesz tu lub
        tam:)
        Co u Ciebie słychać? Jak się czujesz? Jak sprawy z m, czy może już z
        byłm m, jak pisałaś?! A jak dzieciaki, mam nadzieję, że zdrowe?!
        Napisz parę słówek, do końca nie wiemy, jaką podjęłaś decyzję, w
        sprawie niespodziewaniej, czwartej ciąży, ale jaka by ona nie była,
        to Twoja decyzja:)
        Pozdrawiam serdecznie i odezwij się:)
        • patrice7 Re: Cześć! Daj znać, co słychać u Ciebie? 16.04.09, 16:04
          Dzieki zabka za odnalezienie postu.Tez myslalam ostatnio o Tobie.
          Napisz koniecznie !
          • patrice7 Re: Cześć! Daj znać, co słychać u Ciebie? 20.05.09, 20:48
            up
    • gismol77 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 10:57
      Kochana, bardzo się cieszę, Twój post moze nie tryska szczęsciem ale wyczuwa sie
      w nim taki powracający spokój. Pewnie wiele jeszcze będzie momentów trudnych ale
      wierze, że bedzie Ci coraz lepiej. Prosze pisz jak będziesz potzrebowala
      jakiekolwiek pomocy!!!
      ściskam mocno.
      • a.zaborowska1 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 14:43
        a ja pozdrawiam ciebie :-)
        cieszę się ze się odezwałaś
        • zabka11 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 14:54
          Bardzo sie cieszę, że się odezwałaś i że już lepiej się czujesz.
          A co do zakładania karty ciąży, to u nas też zakładają, bodajże od
          10tyg, więc pewnie o to chodziło.
          Pozdrawiam serdecznie i pisz, co u Was słychać, może pomożemy:)
          Spokojnej przeprowadzki:), no....i podłączenia do netu oczywiście;)
          • izamig Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 08.01.09, 21:17
            ja również pozdrawiam i trzymam mocno kciuki aby się wszytsko
            poukładało
    • kamamama2 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 10.01.09, 22:05
      Jesteś dzielną i mądrą mamą. Dasz sobie radę, i masz nas, same
      wspaniałe dziewczyny, które podniosa na duchu, przytulą, a jak
      trzeba dadzą energię do działania. Gdybyś potrzebowała jakiejkolwiek
      pomocy to pisz, dziewczyny są wspaniale zorganizowane - i ja to
      wiem :)

      Dbaj o siebie, życzę Ci z całego serca, żeby sytuacja nie wyglądała
      tak źle jak Ci się wydawało na początku. Niech nowe mieszkanie
      będzie lepsze od starego, a każdy następny dzień przynosi spokój,
      chociaz odrobinę uśmiechu i nadzieji


    • zabka11 Re: jestem w ciąży...leżę i płaczę:((( 16.01.09, 18:21
      Wiem, że nie masz netu, ale chciałabym, żebyś wiedziała, że
      myślę/myślimy o Tobie ciepło:) Mam nadzieję, że przeprowadzka się
      udała, a Ty i dzieci czujecie sie dobrze. :)
      Pozdrawiam Cie /Was serdecznie:)
Pełna wersja