igina
05.01.09, 22:42
Byłam w Wigilię na pogrzebie dziecka moich znajomych. Ola miała 6 miesięcy.
Urodziła się z wadami rozwojowymi, w styczniu miała mieć kolejną operację
serduszka. Nie wyobrażam sobie jakby cokolwiek stało się mojemu małemu. To już
drugi pogrzeb na którym byłam, małego dziecka. I ciężko mi dojść do siebie.
Mały jak czymkolwiek się zakrztusi sokiem, wodą to drżę. Po prostu przerażenie
mnie ogarnia. Dziękuję Bogu codziennie że mały jest zdrowy i jest wszystko ok.