a.zaborowska1
08.01.09, 10:04
To co się u nas stało jest wręcz niewiarygodne i uciążliwe. Syn mój
wielki łobuz nigdy nie był "mami synkiem" Uwielbiał obce
towarzystwo, był zafascynowany powracającym ojcem z pracy, spał sam
w łózeczku, nigdy nie płakał jak wychodziłam wręcz mi robił papa.
Teraz wszystko się obruciło o 100 stop. Maciuś nie schodzi mi z rąk,
nie mogę wyjść do łazienki, kuchni, sklep to juz jest furia. Noc to
jakis koszmar. Chce spać w naszym łóżku. Każda próba utulenia w
łóżeczku w nocy jak się przebudzi kończy się płaczem (nawet 1,5
godz.) aż się zanosi. A jak go wezmę to nie spi tylko tuli się
przytula, patrzy w oczy. Ma 300 pozycji spania na godz.
Nic w naszym zyciu nie wydarzyło się takiego co by mogło mieć wpływ
na jego dziwne zachowanie: nie poszłam do pracy, nieprzyszło na
świat rodzeństwo. Zaczęło to się od jego choroby z wysoka temp.
Jestem wykończona bo rano 6.45 trzeba wstać starszą wyszykować do
szkoły. Łeb mi pęka strasznie, wyglądam jak po jakimś mordobiciu to
już dwa tygodnie tak.
a to opis 19 mż ze strony pampers więc czyżby jakis następny skok?
"Mamo, nie idź!
RADZENIE SOBIE Z ROZŁĄKĄ Jeżeli maluszek potrzebuje Twojej bliskości
bardziej niż zwykle - nie martw się. To okres w jego rozwoju, w
którym staje się coraz bardziej samodzielny i niezależny. Może od
Ciebie odejść, ale jednocześnie mieć Cię zawsze przy sobie. Nie
ulegaj kaprysom, ale nie rób też nic wielkiego z jego potrzeby bycia
blisko Ciebie. Dziecko chce wiedzieć, że jesteś przy nim, ale musi
wiedzieć także, że Ty również masz swoje potrzeby. Pozwól mu iść ze
sobą i stwierdzić, ze nadal tam jesteś. Kiedy oswoi się ze swoją
samodzielnością i upewni się, że zawsze jesteś, niezależnie od jego
wieku, stanie się pewniejsze i odważniejsze"