metanira
12.01.09, 11:57
Bo zakładam, że boicie się, żeby dziecko nie zachorowało. Pytam głównie te z
Was, których dzieciaczki chodzą do żłobka. Nie chodzi mi o jakieś poważne
choroby, bo to zupełnie inna bajka, ale o takie tam "zwykłe", jak
przeziębienie, grypa, rota, angina itp. Ja do listopada, kiedy Konrad prawie
nie chorował (raz katar i raz infekcja krtani, bardzo szybko wyleczona), w
ogóle się nie bałam. Potem Konrad przechorował prawie cały listopad, infekcja
za infekcją, źle się leczyły, no i nabawiłam się jakiejś fobii. Teraz ciągle
sprawdzam, czy przypadkiem nie ma gorączki, w nocy nasłuchuję, czy nie ma
ciężkiego oddechu albo zapchanego noska, każde jego marudzenie, czy gorszy
humor biorę za początek choroby :( Dzisiaj pół nocy nie przespałam, bo Konrad
ma biegunkę, a ja już myślę o rota :( Męczy mnie to, chciałabym przestać, ale
nie mogę. Macie tak? A może macie pomysł, jak sobie z tym poradzić? Wiem, że
dzieci czasem chorują, że to normalne. Pomóżcie, bo jak pójdzie do
przedszkola, to się zamartwię na śmierć, bo dopiero tam choróbska będą miały
pole do popisu.