apolka73
14.01.09, 20:52
Strasznie sie martwie. Zaczelo sie w sobote. Wysoka goraczka.
Wezwalam lekarza (na szczescie mam taka mozliwosc - mamy abonamnet w
falcku, gdybysmy nie mieli... brrr). Przyjechal. Kazala zbojac
goraczke i powiedzial ze to pierwszy dzien i nic wiecej nie moze
powiedziec, ale ze panuje wirus. Niedziela, poniedzialek, goraczka,
ale jakos lepiej. W poniedzialek chcialam wezwac normalnego lekarza
z przychodzi. Odmowa. Mozemy przyjsc osobiscie, bo pogoda ladna. Ja
tez chora, wiec nie poszlismy. Bylo lepiej, ale dzis wrocila
goraczka i powiekszyl sie kaszel. Dzwonie do przychodni, a pani
mowi, ze nie ma numerkow i mozemy przyjsc to moze lekarz nas
przyjmie. Wezwalam znow falcka. No i kicha. Lekarka powiedziala, ze
przenioslo sie na oskrzela i zapisala antybiotyk. Slabiutki Franek
jest i strasznie kaszle przez sen. A ja sie boje, ze to bedzie cos
gorszego. Pocieszcie mnie, prosze.