shemreolin
19.01.09, 16:52
Od czwartku jestem na zwolnieniu lekarskim. Źle się czułam, całe gardło miałam
czerwone i jak z drewna. DO tego wydzielina, której nie mogę wykrztusić. Od
paru miesięcy borykam się też z gronkowcem w nosie i gardle, więc było źle.
Z wtorku na środę NM źle się poczuł i w nocy zaczął latać do kibla, w środę
został w domu i leżał jak zatruty cały dzień. W ta samą noc Oskar zwymiotował
i zapaskudził sobie całe łóżko i kocyki.
W czwartek NM poszedł wesoło do pracy a ja zostałam i Oskar też, bo zdziwiły
mnie te wymioty. W piątek Oskar już poszedł do żłobka, bo wydawało nam się, że
te wymioty to może po jakimś jedzeniu. No a moje objawy wskazywały raczej na
zwykłe przeziębienie, a nie rota.
Miałam dzisiaj iść do pracy, ale w nocy Oskar znowu zaczął wymiotować. W
zasadzie kilkanaście minut później ja zaczęłam latać do kibla z mega sraką.
W tej chwili, po upływie jakiś 16 godzin od tego rzyganka, nadal Oskarek robi
rzadkie, jaskrawożółte i śmierdzące kupki, a ja nadal latam do klopa.
Tak mi się coś wydaje, że NM po prostu przyniósł nam rotawirusa do domu, sam
przechorował dwa dni, a my się z tym męczymy już 5 dzień... aczkolwiek u mnie
to chyba jeszcze jest ostre przeziębienie plus cholerny gronkowiec!
Dopiero zaczęłam pracę a już jestem na zwolnieniu lekarskim. Jestem koszmarnie
wściekła!!!!!!!!!!!