za głupiutkie?

23.01.09, 11:44
Czy tylko moje dzieci zachowują się jakby miały czasem pół roku?
Stolik i krzesełka mają od kilku miesięcy..3 razy dziennie wywalają stolik i
krzesła do gory nogami...picie z kubków z dziubków wylewają na siebie, na
krzesełko...tłumaczę 100 razy, nic nie działa, język sobie tylko strzępię.
Zabawki s łużą do ich psucia. Fontanna z piłkami wygląda w opłakanym stanie,
śrubokręty połamane...normalnie mam dość. Jak się z nimi bawię staram się
kontrolowac na bieżąco co robią, to znaczy tłumacze ze tak nie wolno i tak..,
ale nie jest to możliwe cały dzien.
    • anula_82 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 11:52
      lila, ja tez wymiękam przy zabawie z moim, tzn. nie wiem czy można
      to zabawą nazwać, gdyż najlepiej to rzucałby sie na mnie, zabawki są
      juz bee, książeczki bee, nawet gary kuchenne sa juz bee....ja nie
      wiem czym mam go zająć
      moj przed chwilą wylał pół bidonu na fotel, plama jest, choc to
      tylko herbata rumiankowa.
      ja juz chce wiosnę, gdzie wyjdziemy na słońce i połazimy dłużej i
      czas szybciej zleci
      • lilka.k Re: za głupiutkie? 23.01.09, 11:55
        Ja przed chwilą zaliczyłam 1,5 gdozinny spacer, zjedli bułkę, chciało im się
        pic, wylali an sibie wszystko! Cały mokrzy, wózek tez. Założyłam folie, zeby nie
        zmarzli i jakos wrocilismy do domu, ale normalnie czasem jestem taka bezsilna
        jak widzę co oni robią.

        Pocieszyłas mnie, ze to nie tylko moje, bo mialam duze wyrzuty sumienia, ze nie
        umiem ich wychowac...
    • ulkadabrowska Re: za głupiutkie? 23.01.09, 11:55
      Ja nigdy nie mówię, że Brunek broi :) Zawsze mówię, że 'odkrywa świat' :)
      Bruno ma niewiele zabawek, każdą zanim kupimy oglądamy 100 razy i staramy się
      'popsuć' już w sklepie - żeby potem uniknąć niespodzianek. Część zabawek ma po
      kuzynach, jak przeżyły 5 lat intensywnej eksploatacji to już im niewiele zaszkodzi.
      Ja mam bzika na punkcie książek - tych absolutnie nie może niszczyć, ani swoich
      a ni naszych. Dlatego kupuję mu czasopisma - je morze drzeć i mazać kredkami.
      Z resztą zawartości swojego pokoju może robić, co mu się żywnie podoba, frajdę
      ma ogromną. Wieczorem razem sprzątamy to pobojowisko, żeby dało się dojść do
      łóżeczka. Dokładniej sprzątam, jak młody zaśnie.

      Ty masz to samo x 2 - oj wesoło być musi :)
    • ridibunda Re: za głupiutkie? 23.01.09, 11:56
      Moje mają 4 i 1,5 roku, mnóstwo zabawek, chyba ze 100, w tym w całości
      nieuszkodzone, niepogubione, nieurwane - może z 5. Najfajniejsze klocki
      wydzielam ja i zawsze po zabawie liczę, czy nie brakuje.
      Krzesełko i stolik mam, ale wyciągam tylko do jedzenia, bo inaczej skaczą po
      tym, przewracają a najlepiej oprzeć oparcie na ziemi i tak przełazić na drugą
      stronę pomiędzy sterczącymi do góry nogami. A może akurat któreś się nabije i
      będzie frajda.
      Twoje dzieci są jak najbardziej normalne. Moje też:)
      Trzeba po prostu przeżyć, jeszcze z 10-15 lat i zmienią się nam kłopoty.
      A swoja drogą, zastanawia mnie zawsze sprzedawanie zabawek na allegro. Moje
      nawet wytrwałe fiszerprajsy rozpracowują, ale fajne muszą być dzieci co jeszcze
      po nich zabawki można sprzedać. Po moich to już tylko śmietnik...
      • ulkadabrowska Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:06
        nasz zabawki wyglądają jak nowe. Myję je i piorę regularnie. Popsute M zaraz
        naprawia.
        A i jeszcze jedzenie i picie - nauczyłam Brunka, że jemy tylko przy stole albo z
        kubeczka podczas oglądania bajki. Jak mu się chce pić to przychodzi po
        butelkę/kubeczek, pije i odstawia na miejsce. My robimy tak samo. Nie rozumiem
        chodzenia po domu z ciasteczkiem czy butelką w ręce.
        Na spacer (jak było cieplej) brałam po jabłku dla siebie i dla Brunka, jedliśmy
        po drodze. Teraz biorę tylko picie. W butelce.
        • lilka.k Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:08
          Moi też jedzą tylko w krzesełkach, co nie przeszkadza im oblać siebie, wylać
          połowę na tackę i się w tym chlapać.
          Staram sie ich dobrych manier uczyc, ale nie działa.
          • ulkadabrowska Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:14
            Natychmiast zabieramy jedzenie/picie jak Brunek zaczyna się nim bawić.
            Wychodzimy założenia, że nie jest już głodny. Wyjątkiem był kisiel - bo było
            baaardzo śmiesznie :)

            T.Hogg i eDziecko piszą, że należy traktować dziecka odmowę jedzenia, jako
            ostateczną decyzję. Nie zmuszać, nie wydziwiać, nie 'tańczyć' przy jedzeniu.
            Raz, że w tym wieku nie ma już takiego zapotrzebowania na kalorie, dwa, że w ten
            sposób (rzekomo) uczymy właśnie dobrych manier.

            Ale Bruno bardzo ładnie je, nie wiem, jak się to stosuje w przypadku niejadków.
            Tu chyba troska rodzica i nerwy związane z tematem jedzenia biorą górę. (Tak
            ogólnie piszę, wiem, że Twoi też ładnie jedzą).
          • aurinko Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:16

            Lilka, a próbowałaś zabierać jedzenie/picie jak zaczynają się tym bawić? U mojej
            poskutkowało - siedzi w krzesełku i sama je np. zupę, jak tylko zauważę, że
            zaczyna się bawić a nie jeść to mówię "teraz jest obiad a nie zabawa, jesz albo
            zabieram". Wcześniej autentycznie zabierałam i wysadzałam z krzesełka.
            Oczywiście pomijam przypadki kiedy zostawię ją na chwilę samą w krzesełku i
            pójdę np. do łazienki, wtedy może być obiad w kapciu. Ale jak jestem obok i
            zerkam, to skutkuje. Z piciem pilnuję, aby piła w jednym miejscu, mimo, że pije
            z niekapiącego bidonu. Jak dostaje picie z kartonika ze słomką albo ze zwykłego
            kubka to tylko w krzesełku, jak nie chce usiąść w krzesełku to nie daję.
            Co do ogólnego demolowania, cóż, nie Ty jedna masz takie zdolne dzieci :) Ja po
            prostu biorę na wstrzymanie, liczę do dziesięciu i mówię sobie, że wyrośnie z
            tego ;)
            • lilka.k Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:22
              Ba! ja od razu zabieram, mówię, ze tak nie wolno..ale to nic nie daje,
              nic...keidys był tak wątek, zeby gadac : nie wolno, do upadlego.
              Mnie sie juz nie chce. Juz mam dosc tego gadania normalnie, zabieram zawsze, mąż
              tez jest bardzo stanowczy, od razu zabiera. Na drugi dzien robią dokladnie to
              samo. Czy ja mam im zbadac sluch albo co?
              • ridibunda Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:29
                Lila, a gdzie oni jedzą?
                Moja je na krzesełku przy niskim stoliku, jeśli już nie chce - to po prostu
                wstaje i odchodzi. Nie bawi się i nie paprze jedzeniem, nigdy tak nie robiła.
                Nie wiem jak Twoi, ale jeśli dalej sadzasz ich do wysokich krzesełek, to może
                najedzą się, nie chcą więcej i nie mogąc wstać z nudów robią demolkę. Może tu
                jest problem?
        • zuzaze_78 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:24
          My tez dbamy o zabawki, staram sie od malego nauczyc Ige szacunku do rzeczy, nie rzucania nimi, ma absolutny zakaz mazania i niszczenia ksiazek. Nie wiem, jaki bedzie Ryś, ale po Idze zabawki na pewno mozna byloby sprzedac w bardzo dobrym stanie. Ja wiem, ze mam latwiej niz Ty, bo Iga jest wyjatkowo spokojna, lubi nasladowac, wiec najczesciej uzywa przedmiotow zgodnie z ich przeznaczeniem. Ale jesli zdarzy jej sie cos zepsuc, nie krzycze na nia - zwracam uwage, uspokajam, ze nic wielkiego sie nie stalo. Wg mnie dzieci w wieku naszych nie maja jeszcze swiadomosci, ze niszcza rzeczy, nie robia tego celowo. Tak jak pisala Ulka - odkrywaja swiat, poznaja wlasciwosci przedmiotow, czesto nie zdajac sobie jeszcze sprawy, co jest przyczyna okreslonego skutku. Lilka, sprobuj popatrzec na to w ten sposob, ze masz dwoje bardzo ciekawych swiata malych ludzi kolo siebie, ktorzy poki co maja ten komfort, ze nie musza dostosowywac sie do utartych regul, jakie panuja w swiecie. Bo kto wlasciwie powiedzial, ze nieuzywane krzeslo musi stac na nogach? Takie niesztampowe myslenie jest bezcenne w pozniejszym wieku - czegos nowego, odkrywczego mozna dokonac tylko jesli uwolnimy sie od tego co utarte, powszechnie przyjete. Sprobuj popatrzec na swoich chlopcow jak na "wynalazcow". Oczywiscie w miare potrzeby kontrolujac sytuacje i zabraniajac niektorych rzeczy. Niektore sprawy rzeczywiscie powinny byc ustalone raz na zawsze i konsekwetnie przestrzegane - tu tez sie zgadzam z Ulka, w kwestii jedzenia i picia, szanowania ksiazek.
          Ale mysle, ze jak sie troche psychicznie odprezysz w pozostalych sprawach, na pewno bedzie Ci latwiej zniesc ich szalenstwa.
        • zabka11 Re: u mnie jak u Uli:) 23.01.09, 13:02
          Picie tylko w jednym miejscu, Janek jak widzi butelkę to leci sam
          usiąść albo na kanapę, albo do łóżeczka jak pora spania.
          Podobnie z jedzeniem, u mnie nie ma chodzenia po domu z ciastkiem
          czy czymkolwiek, zresztą takie "rarytasy" to jemy tylko na
          spacerkach:) Jemy w jednym miejscu, na kanapie. Nie mam jeszcze
          rozłożonego stolika, bo uważam, że Janek jeszcze nie dorósł do
          siedzenia przy stoliku i skończyłoby sie wchodzeniem na stół i
          przewracaniem krzeseł, a zestaw jest drewniany, więc pewnie co rusz
          nogi by były po przygniatane.

          A zabawki? bardzo o nie dbam, nie pozwalam rzucać, deptać i
          rozwalać, 3 ostrzeżenia i zabieram, nie ma że boli. Ma sie nauczyć
          szanować:) Kupuję zazwyczaj używane na Allegro i jeszcze sprzedaję,
          nie raz po tej samej cenie:)

          Tak wychowywałam Gosię i tak wychowuje Janka, choć charaktery mają
          inne, to jednak skutkuje to u obojga.

          Lilka i jeszcze jedno: nie czuj wyrzutów sumienia, że nie potrafisz
          ich wychować, bo to nie tak, tak nie można myślec!: starasz sie jak
          możesz, w czasie teraźniejszym, dostrzegasz błędy i je poprawiasz,
          nikt nie jest idealny, ani rodzice, ani dziecko. Ja biorę ludzi/
          dzieci takimi jakimi są i staram się ich nie zmieniać, tylko
          dostosować. Nie potrafię tego w dwóch słowach opisać, ale to działa,
          może kiedyś przy kawce pogadamy, jak ędziesz chciała, to dokładniej
          Ci wytłumaczę, co mam na myśli!!!
          Jesteś super mamą i o tym pamietaj, tylko trochę zmęczoną monotonią
          i to normalne! Wspieram w niedoli:)
          I pozdrawiam:)
          --
          Ania,gg 9669529, mama:
          Małgosi 11.10.2002 i Jasia 17.08.2007
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,zabka11.html
      • dorka3078 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:09
        moja jedna duża ma już prawie 9 lat i jest tak samo ,pobojowisko
        takie że głowa boli a żeby posprzątać to ciężko,a jak Zuzia się z nią
        dorwą to wszystko fruwa,masakra, chyba trzeba to przetrwać
        • zuzaze_78 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:30
          co do jedzenia - jak Iga wypluwa to, co ma w buzi albo wywala na podloge, natychmiast konczymy. Wychodze z zalozenia, ze glodne dziecko koncetruje sie na jedzeniu, a nie na zabawie nim.
          Z piciem tak samo. Wczoraj domagala sie obiadu, ale jak dostala, zaczela wypluwac, wiec zabralam. Nie protestowala, nie domagala sie za chwile znowu, wiec faktycznie - nie byla glodna. W takich sytuacjach czekamy na nastepny posilek o swojej porze, bez pojadania w miedzyczasie.
    • lee_a Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:33
      ja myślę, że wszystko zależy od dziecka. Po mnie zabawki i książki można było
      sprzedawać i nikt nie powiedziałby, że są używane. Mój brat za to czego się
      tknął to rozwalał... Książka po jednokrotnym przeczytaniu przez niego (już w
      szkole) nadawała się tylko na śmietnik. A wychowani byliśmy w ten sam sposób.
      Teraz moja Ania - nie zepsuła ani jednej swojej zabawki, ale ona podobna z
      charakteru do Igi od zuzaze, spokojna i dużo naśladuje. Nawet czasopisma, które
      jej kupujemy (jakieś tam ma pojedyncze numery tych bajkowych) są niezniszczone a
      "czyta" je średnio 5 razy dziennie. Przy jedzeniu czy piciu nie ma szans na
      oblanie się czy ubrudzenie, bo wystarczy, że włoży palec w kaszkę to już
      pokazuje, żeby jej go wytrzeć. Ot taki typ.
      Lilka, a u ciebie to niechybnie działa zasada "co dwie głowy to nie jedna" więc
      odpowiednio dużo pomysłów się potęguje w głowach chłopców ;)
      • ridibunda Re: za głupiutkie? 23.01.09, 12:39
        Strzał w 10 taki post:) Właśnie sobie przypomniałam, że moje zabawki też były
        przez długie lata jak nowe, wiec po mnie by sprzedał na allegro:) Ale ja
        grzeczna byłam, a moje dzieci to powichry:)
        No i zawsze co dwoje to nie jedno. Ja widzę różnicę, kiedy mały jak jest w
        przedszkolu i mam do upilnowania jedno, i potem jak wraca i mam dwoje. Niebo a
        ziemia, naprawdę.
    • klaudia020707 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 13:07
      Lilka bo Twoje chłopaki to żywe srebra:)
      Ciągle szukają inspiracji, nowych wrażeń chcą robić coś sensownego
      (w ich odczuciu oczywiście)......no po kimś to mają, czyż nie tak:)?
      • lilka.k Re: za głupiutkie? 23.01.09, 13:12
        Dzięki dziewczyny, co ja bym bez was zrobiła..ja im chyba za duże wymagania
        stawiam...własnie mąż wpadł i wypadł na chwilę...jak tylko otworzył drzwi mówię
        mu, że znowu popsuli to, pooblewali siebie i wózek a on na to: Sylwia, oni
        zachowują się normalnie, z resztą spójrz na swoją bluzkę...patrzę i co?
        Pooblewana kawą...no po kimś to mają, zdecydowanie ;)
        No i stwierdził też, że są absolutnie najmądrzejsi a mi na głowę weszli i takie
        są skutki..
        No coż no..ciężko się nie zgodzić...choć fajtycznie 2 dzieci w tym samym wieku
        równa się podwójny bałagan, podwójne pranie itd...
        • gismol77 no widzisz Sylwia jaka Ty mądra mama jesteś ;) 23.01.09, 13:57

        • ankas4 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 14:06
          Hej SYlwia , tak Twoj post to strzał w 10!
          U nas jest podobnie, Tymek ma różne fazy, np ; dzis bawi sie ładnie sam na
          podłodze ,ale jeszcze wczoraj rozwalał wszystko dookoła siebie i nawet udało mu
          się doprowadzić do pęknięcia śliczngo pudełka na kredki... ale cóz, ja tez
          wychodzę z założenia jak Twoj mąż , ze zachwouje się jak najbardziej normalnie,
          takie dzieci jak nasze , w tym wieku , nie potrafią jeszcze zapanować nad
          emocjami, i jak się wsciekają to rzucają, jak kochają to ściskają , ze czasami
          brak mi tchu, jak sie buntują to drą się w tak ,że sasiedzi słyszą, ciężko jest
          to znieść, jak się jest rodzicem jednego a co dopiero dwójki, więc ...widzisz
          wszystko z Tobą jak najbardziej ok! I tez uwazam ,ze wszystko zalezy od dziecka,
          jedno jest spokojniejsze , inne bardziej wybuchowe,tak jak dorosli.
          ps. sorry dziewczyny i na koniec musze to napisac; mam nadzieje, ze nikt sie nie
          obrazi... ale mam przedziwne wrazenie ,ze niektore z Was koloryzują zachowanie
          swoich dzieci... super ,ze potrafią jeść w jednym miejscu, super, ze nie niszczą
          zabawek, super ,że mówicie ,ze maja robić tak i tak i one Was słuchają... ale
          mam nie odparte wrazenie... ,ze jednak sytuacja nie zawsze jest tak idealna jak
          opisujecie.

          Pozdrawiam
          • lee_a Re: za głupiutkie? 23.01.09, 14:15
            hehe, pewnie ze nie zawsze jest różowo - moja się nie oblewa i nie rzuca
            zabawkami za to szykowanie się na spacer to półgodzinna szarpanina z rykiem i
            krzykiem. Powrót taki sam ;) Ja upocona, ona upocona, ja brzuch twardy, ona
            ucieka i tak to jest. Bo ona sobie umyśli, ze będzie mówić tylko nie i koniec aż
            się zryczy jak nieszczęście. E, taki etap i tyle. raz aniołki dwa razy diabełki
            albo na odwrót i tyle.
    • madziszka Re: za głupiutkie? 23.01.09, 14:21
      oj, sama sobie odpowiedziałaś. Są ciekawe życia, "zdrowie dziecko to żywe
      dziecko", Ich jest dwóch - Ty jedna!
      wdech wydech i oby do wieczora! :)
      jak sobie czytam te rady, że jak sie dziecko zaczyna bawić jedzeniem to zabrać,
      ogarnia mnie rozpacz, bo mój to niejadek, i ciesze się z każdego kęsa, który uda
      mi sie przemycić mu do pyszczka. Więc niech rozwala, rozlewa, wylewa,
      pluje...byle by coś zjadł!
      po naszym obiedzie, skladam naczynia i zawsze myje podloge i fotelik...ostatnio
      sie poddalam, pokornie przyjmuje strajk glodowy
      • blanka0 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 14:39
        wiecie co chyba jestem nienormalna ale jak czytam jakie metody
        stosujecie to troche mi szkoda dzieci
        przepraszam ale zeby dziecko mogło pic tylko w jednym miejscu????
        kurcze sama łaże z kawa po całym domu, jem KFC w samochodzie , pizze
        w wannie
        nie przyszloby mi do glowy ze dziecko moze pic w jednym miejscu
        sama czasem cos popsuje wiec czego oczekiwac od dziecka, zabawki
        sluza i do zabawy i do dewastacji- bo dzieci tak lubią
        Lena na quadzie jeżdzi stojąc i cos tam polamala , ale nie
        wpadlanbym na pomysl aby go jej zabrac,
        chyba jestem zbyt tolerancyjna
        • zurawina100 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 14:42
          Blanka0 podpisuję się pod Twoim postem:)
          • blanka0 zurawina 23.01.09, 14:47
            ufff myslalam ze jestem jakims diznozaurem
            dzieki
        • ulkadabrowska Re: za głupiutkie? 23.01.09, 15:10
          Ja uważam, że grunt to konsekwencja. Byłoby hipokryzją, gdybyś Ty jadła tę pizzę
          gdziekolwiek a swoje dziecko pakowała do krzesełka. Dlatego rozumiem, co piszesz.
          Natomiast u nas w domu są inne zwyczaje i inaczej wychowujemy Bruna. I dla nas
          to nasze rozwiązanie jest najlepsze, co jednak nie znaczy uniwersalne i dobre
          dla wszystkich.

          Dla nas stół to centrum naszego mieszkania. Prawie zawsze jemy przy nim razem
          śniadania, kolację również. Do stołu podaję podwieczorek i kawę koleżankom. Przy
          stole dyskutujemy popijając winko. Na stole... :)
          • blanka0 ulka 23.01.09, 15:13
            no co, no co na tym stole .........ah wyobrazam sobie ten stół
            :-)))
        • zabka11 Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 15:54
          Nie ma nic złego w tym, że dziecko je/pije w jednym miejscu, bo to
          uczy go przedewszystkim odpowiednich zachowań, a Ciebie samą,
          szacunku do siebie i swojej pracy. Tak jak ja jem przy stole, tak i
          dzieciak ma kojarzyć stół z jedzeniem, oczywiście nie tylko z
          jedzeniem, ale latanie za nim z talerzem lub jego bieganina z
          ciastkiem/piciem w buzi, to nie dla mnie. Poza tym bezpieczeństwo
          również ma tu znaczenie, biegając łatwiej jest sie zakrztusić:(

          A to, że my, dorośli, jemy gdzie chcemy, to nie ma co porównywać, bo
          wiele, rzeczy robimy, a dzieci tego nie robią, z wielu względów, a
          przede wszystkim z racji ich wieku. Dorosną, to będą jadły i torta
          na podłodze, ale bądą również wiedzieć i rozumieć ile pracy/czasu
          kosztuje wyczyszczenie tej podłogi, bo sami to bedą robić. A póki
          co, ja musiałabym co chwilę ze szmatą/zmiotką/odkurzaczem latać,
          tylko dlatego, że maluch ma kaprys biegać z ciasteczkiem czy z
          piciem?! Z szacunku do siebie, uczę dzieci, szacunku do mnie i moim
          zdaniem to im na dobre wyjdzie:)

          zabawki
          > sluza i do zabawy i do dewastacji- bo dzieci tak lubią<

          A tego zdania to już wogóle nie kumam, zabawki służą do zabawy -
          kropka!!! Pójdziesz do kogoś/czy np. w przedszkolu/czy w piaskownicy
          i Lena rozwali, jedną, drugą, trzecią zabawkę, bo przecież służą do
          dewastacji, a Ty co postanowisz? Odkupisz nowe, głaszcząc po głowie
          i tłumacząc zachowanie córki "odkrywaniem świata"?"

          > chyba jestem zbyt tolerancyjna<
          Moim zdaniem jesteś, zwłaszcza w kwestii dewastacji zabawek.
          Takie moje zdanie i oczywiście bez urazy, nikogo nie oceniam, tylko
          wypowiadam swoje zdanie:)
          Pozdrawiam serdecznie
          • blanka0 Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 16:16
            a ja doszukalabym sie zbyt zelaznej dyscypliny u kogos kto daj epic
            dziecku w jednym "kącie" - i wg mnie nie ma to nic wspolnego z szacu
            nkiem do nas :-) jakas abstrakcja
            jezeli myslisz ze Jasiek zawsze bedzie jadl TYLKo przy stole to sie
            mylisz- no chyba ze ....
            wg mnie klocki nie sluza TYLKO i wylacznie do ukladania, ale pewnie
            Ty myslisz inaczej :-)
            lala nie sluzy tylko do lulania ale takze rozbierania, ciagania za
            soba po podlodze itp dzieciakom sprawia to frajde
            aha i gdyby jasiu czy jakiekolwiek inne dziecko zepsulo Lenie
            zabawke nie zareagowalabym ani troche , ale Ty pewnie skarcilabys
            tak odkupilabym nową

            u mnie w domu zabawki leza wszedzie, nie mam problemu z poplamiona
            kanapa czy podlogą, a moje dzecko jest szczesliwe
            bo dziecko moze byc albo czyste albo szczesliwe

            bez urazy, takie jest moje zdanie
            pozdrawiam





            > Pozdrawiam serdecznie
            >
            >
            >
            • blanka0 dewastacja 23.01.09, 16:31
              rzeczywiscie niefortunne slowo, chodzilo mi o to ze samochodzik
              mozna złozyc i rozłozyc na czesci pierwsze, bo maly kierowca jest
              ciekawy co jest pod maska :-)
            • zabka11 Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 16:31
              Edytko nie pijemy tylko w jednym miejscu, tylko raczej w spokoju, a
              nie podczas biegania.

              Nie jemy tylko przy stole, ale także na kanapie, w wózku, czy na
              spacerze, chodziło mi raczej o to, że jemy w spokoju.

              Chętnie dowiem się do czego jeszcze służą klocki, może nie do końca
              wykorzystujemy ich możliwości:)

              Nie skarciłabym za zepsucie zabawki, tylko wytłumaczyła, że tak nie
              wolno, oczywiście wiedząc że maluch za dużo z tego nie zakuma, ale
              dostałby przynajmniej sygnał, że zrobił coś nie tak, że tak nie
              wolno. I owszem, odkupiłabym nową, gdyby właścicielka tej zabawki
              tak sobie zażyczyła, bo moja w tym głowa, żeby pilnować dzieciaka,
              żeby nie broił.

              U mnie też zabawki są wszędzie, choć zauważyłam pewną prawidłowość,
              że o wiele bardziej interesują Jaśka wtedy, gdy są poukładane bo
              można je porozwalać:), nawet zrobiliśmy sobie z tego swoistą zabawę,
              ukaładanie i rozsypywanie, spróbujcie:)

              > bo dziecko moze byc albo czyste albo szczesliwe<

              Albo czyste, albo brudne, szczęśliwe to podstawa, ale
              i ...wychowane.

              Bez urazy.
              Pozdrawiam:)
            • aurinko Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 22:00
              blanka0 napisała:


              > bo dziecko moze byc albo czyste albo szczesliwe

              Bzdura. Bez urazy oczywiście.
              • ulkadabrowska Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 22:02
                dokładnie.
                • patrice7 Re: a ja sie nie podpiszę po9 blanką;) 23.01.09, 22:13
                  oj chyba opacznie to zrozumialyscie.
                  Wiadomo ,ze jest takie powiedzenie i wiadomo o co blance chodzilo.
        • babajagaa Re: za głupiutkie? 23.01.09, 17:31
          Moj dom to nie muzeum,zeby dziecku zabraniac chodzic z piciem lub
          ciastkiem albo malowac po ksiazce,owszem je zawsze w krzeselku do
          karmienia bo tylko tam usiedzi w spokoju i zje,ale z piciem to juz
          przesada,teraz wlasnie jemy flipsy na podlodze,a zabawki sa po to
          zeby sie bawic nimi a nie uwazac bo sie zniszcza.

          Lilka moj robi to samo co twoje chlopaki,ciagle tlumaczenia nie
          pomagaja ale tlumaczyc trzeba,mnie najbardziej rozbraja wyrywanie
          klawiszy z laptopa-nie ma bata zeby mu przetlumaczyc ze nie wolno.
    • motylek1407 Poznaja świat :) 23.01.09, 14:38
      Tak mysle, ze to czesc ich doswiadczania, poznawania, trzeba rozebrac zeby
      poznac ;) Sprawdzic co sie zadzieje kiedy odwroce kubek? Co jest z drugiej
      strony? I czemu woda sie go nei trzyma:D
      • madziszka Re: Poznaja świat :) 23.01.09, 14:45
        popieram, ciekawosc i tyle. Nie wydaje mi sie zeby to robil ze zlosliwosci.
        przeciez dywany sie pierze, podloge umyje.
        a poza tym jak sie pastwi nad swoimi zabawkami to moje zostawia w spokoju!
        • ankas4 Podpisuje sie pod Blanką! 23.01.09, 17:32
          Tak tak tak swięte slowa napisala Blanka, przeciez to sa tylko dzieci... sami
          czesto łamiemy schematy dobrego zachowania jako dorosli a co dopiero dzieci...
          poza tym czy jest cos przyjemniejszego niż władowanie się ze sniadaniem do wyrka
          i popijanie kawki?:))))

          wiadomo, ze nie pozwalam Tymkowi chodzic z kubeczkiem i np. wylewac zawartosc na
          sofę, ale przeciez moze się zdarzyc, kiedy nie raz wdrapuje się z piciem na sofę
          aby sobie z niej poogladac bajkę.

          Poza tym własnie jak napisała jedna z nas; to sa bezcenne doswiadczenia
          dzieci...jak Wy chcecie aby one nauczyły się "czuć' kiedy mają sie ograniczyć
          tylko do jednej powierzchni, jednego miejsca itd...

          Jeszcze co do przypadku Lili i chłopaków , wnioskuje , ze ona dawała im pic na
          spacerze i tam sie polalali... wiec teraz pytanie ... czy wy nigdy nie piłyście
          nic poza domem i nie dawałyście pić dziecku na spacerze????

          pozdrawiam
          • ankas4 aa i jeszcze polecam film;American Beauty 23.01.09, 17:35
            Polecam film;American Beauty ...te co ogladaly wiedza, a te co nie to zachecam
            ... napisze ogolnie tylko tyle ze moja najlepsza scena jest jak głowny bohater
            siedzi wlasnie przy "idealnym" stole z "idealna" zoną i pod wplywem tej
            'idealnej ' atmosfery zaczyna rzucac talerzami po scianach! :) Boskie, obysmy
            nigdy nie staly sie takie jak owa Pani domu...:)
            • blanka0 anakas 23.01.09, 17:49
              swiete słowa
              AMEN
            • ridibunda Ankas4 23.01.09, 18:54
              Czy Ty jesteś może moim drugim wcieleniem, bo zawsze piszesz to samo co ja
              myślę?? :D:D:D
              • ankas4 ridibunda:) 23.01.09, 19:18
                a CZY TY CZASEM NIE JESTE moja siostrą? , bo juz męzowi cytowalam Towje posty i
                poczatkowo myslal ,ze to moje...:):):)
                • zuzaze_78 "reżim a anarchia" 23.01.09, 20:00
                  hihi, dziewczyny, a ja mam wrazenie, ze sie zagalopowalyscie w tym demonizowaniu ustalania regul. To nie jest przeciez takie bialo-czarne. Zacznijmy od tego, ze kazda z nas ma inne potrzeby dotyczace organizacji swiata wokol siebie. Jedna sie odnajdzie tylko w uporzadkowanym mieszkaniu, gdzie zasady sa jasno ustalone i przestrzegane, sa to pewnego rodzaju rytualy rodzinne. Inna bedzie wolala artystyczny nielad wokolo siebie i nie bedzie dbala o szczegoly typu, gdzie dziecko ma jesc, bo moze jej w ogole nie przyjsc do glowy, ze mogloby jesc np. wylacznie w jednym okreslonym miejscu (przy stole). Te nasze zachowania i potrzeby przekazujemy swiadomie i nieswiadomie naszym dzieciom.
                  Ta dyskusja zeszla tak naprawde na metody wychowania, a wiadomo, ze kazda matka ma na ten temat wlasny poglad (i bardzo dobrze!).
                  Chcialam tylko sprostowac, ze narzucajac dziecku pewne reguly, nie oznacza to, ze w naszych domach musi panowac atmosfera jak w pierwszej scenie filmu American Beauty (hihi, to zabawne calkiem, ta eskalacja porownan). Wydaje mi sie tez, a nawet jestem absolutnie pewna, ze nie pozwalajac dziecku na malpowanie przy jedzeniu, nie unieszczesliwiam go :)
                  Czasem ma sie wrazenie, ze dziecko przejelo dominacje i nie mamy juz nic do powiedzenia, bo i tak nas nie poslucha, a nam wcale nie jest z tym komfortowo. Wlasnie dlatego radzilysmy, co robic, aby uniknac takich sytuacji. Nie musi to jednak oznaczac, ze holdujemy zolnierskiej dyscyplinie ;)

                  Pozdrawiam wszystkie uczestniczki dyskusji :))
                  • zabka11 Re: "reżim a anarchia" 23.01.09, 20:58
                    :) Fajnie to Zuza ujęłaś.
                    Pozdrawiam wieczorowo;)
                    • patrice7 Re: "reżim a anarchia" 23.01.09, 21:38
                      nie dopisywalam sie w watku ,wczesniej bo czulam ze sie rozwinie;)
                      A wiec zamiast sie rozpisywac zgadzam sie z ulkadabrowka i zabka11 one pisza
                      dokladnie to co mam na mysli. Zgadzam sie tez dokladnie z zuzaze,ze dla kazdej z
                      nas jedna rzecz moze miec calkiem inne priorytety.
                      I zgadzam sie z blanka ze nie nalezy popadac w przesade i "tresowac": swoje
                      dzieci:)
                  • ulkadabrowska Re: "reżim a anarchia" 23.01.09, 21:36
                    ja się zgadzam z Zuzą, 100%.

                    Za to nie rozumiem kompletnie przyzwolenia plamienia kanapy, dywanu, czy
                    podłogi. To nie jest tak, że one 'się wypiorą' same, to będzie czyjaś praca.
                    Nieskrępowane przyzwalanie na zbytnią swobodę uczy braku szacunku do czyjejś
                    własności oraz pracy.

                    Gdy Bruno maluje jestem nastawiona na zabrudzenia - dlatego maluje na podkładce,
                    w fartuszku i siedząc w jednym miejscu. Gdy je ma założony śliniaczek. Tak samo
                    ja, gdy przesadzam kwiatki ubieram rękawiczki a w restauracji kładę serwetkę na
                    kolana. Szacunek do książek wpajano mi od dziecka, dlatego ja teraz przekaże go
                    synowi. Do kolorowania, mazania i targania kupuję mu kolorowanki - z nimi może
                    robić, co zechce. W domu, czy na podwórku chodzi w ciuchach, których mi nie
                    szkoda (ale zabraniam 'celowego' ich niszczenia), natomiast jutro na urodziny
                    babci Brunek idzie w białej eleganckiej koszuli i będę pilnowała, by zaraz nie
                    wyglądał jak jedna wielka plama.

                    Moim zdaniem u nas jest to wyważone. Złe jest popadanie w skrajności.
                • ridibunda Re: ridibunda:) 23.01.09, 20:52
                  Hm hm, z tego co mi wiadomo siostrę mam jedną i nie mieszka w Kanadzie, ale kto
                  tam wie, różne niespodzianki się zdarzają na tym świecie...
                  :D:D:D
                  Pozdrawiam.
    • ania_f1 Re: za głupiutkie? 23.01.09, 21:56
      Ja mam dwóch chłopaków, starszak Piotruś ma 4 latka. Mati przez 1,5
      roku zepsuł więcej zabawek niż Piotruś przez 4:-) W ogóle ma inny
      charakter, jest bardziej żywy i ciekawy wszystkiego, a do tego
      przekorny. Piotrusiowi w tym wieku mówiłam nie wolno, tłumaczyłam
      dlaczego i rozumiał i tak nie robił. Mati też rozumie ale nic sobie
      z tego nie robi tylko mówiąc "nu nu nu" dalej to robi:-) Można
      tysiąc razy mu powtarzać i nie odpuści:-) Nasze zabawki raczej nie
      będą się już nadawały dla nikogo. Mati to taki typ małego mechanika,
      każdą zabawkę odwraca i próbuje coś odkręcić, oderwać itp:-) Nie
      robię z tego problemu. Wszystkie zabawki mają w zasięgu ręki i bawią
      się czym chcą, jak się zniszczą trudno, naprawiamy jak się da albo
      wyrzucamy. Z jednym wyjątkiem - gry i puzzle leżą wysoko na szafce
      tak żeby tylko Piotruś mógł je wziąć. W przeciwnym razie wszystkie
      pionki i inne elementy byłyby pomieszane i pogubione. W ciągu dnia
      czasem trudno przejść przez mieszkanie bo zabawki wszędzie są
      porozrzucane ale nawet nie próbujemy tego sprzątać bo za 5 minut
      jest to samo. Wieczorem za to sprzątają obaj - i tego ich uczymy -
      nabałaganiłeś to posprzątaj po sobie.
      Mamy też zasadę - przy jedzeniu i piciu nie bawimy się, nie biegamy
      itp. Ale jemy w różnych miejscach, czasem przy stole, czasem przy
      stoliku albo na kanapie - nie przywiązuję do tego szczególnej wagi.
      Mati ma niekapek więc raczej nie rozlewa, czasem dorwie jakieś picie
      zostawione przez Piotrka w zasięgu jego łapek i wtedy zdarza się
      wylać. Tłumaczę mu wtedy że tak nie wolno (tylko raz wylał celowo,
      pewnie żeby sprawdzić co się stanie:-) i najczęściej dostaje
      ściereczkę i pomaga mi w sprzątaniu:-) Żeby nie było - nie zmuszam
      go do tego - bardzo to lubi:-)
      I druga zasada - nie niszczymy i nie piszemy po książkach. I ze
      starszym i z młodszym po przeczytaniu książkę odkładamy na półkę lub
      do pudła.
    • babajagaa Re: za głupiutkie? 23.01.09, 22:13
      Podpisuje sie po Ania,z wyjatkiem jedzenia,sniadania i obiady jemy
      przy stole a Olaf razem z nami,do rysowania Olaf ma przeznaczony
      stolik na ktorym sa kredki i malowanki i jeszcze nigdy nie rysowal w
      innym miejscu ale nie dlatego ze mu zabraniam tylko poprostu siada i
      rysuje,a stolik jak porysuje to sie przeciez umyje wiec nie widze
      probemu,mleko i napoje pije zazwyczaj na wersalce,a jak pije to nie
      biega bo to chyba nie wygodne raczej,a co do ksiazek to nie pozwalam
      mazac po nich ale jak sie stanie to co mam zrobic.Oczywiscie
      pozwalam w granicach rozsadku,i nie dam wejsc sobie na glowe,ale
      dziecko jest dzieckiem i nie mozna go trzymac na smyczy
      • lilka.k Re: za głupiutkie? 24.01.09, 08:43
        uwazam, że wychowywanie to jest również stawianie granic.
        Znam dzieci, które tych granic nie mają i nie wiedzą jak się zachować w pewnych
        okolicznościach, co tylko powoduje ich frustracje.
        Kidy ja wołam: chłopaki, będziemy teraz jeść obiad! to oni biegną do krzesełek i
        wyciagają ręcę by ich tam wsadzić i nie wygladają na kogoś, kto jest przez to
        nieszczęśliwy. Wręcz przeciwnie.
        I uważam, ze pewne zachowania i maniery wynosi się z domu. Dlatego nie pozwalam
        na dewastacje mieszkania, bo cała rodzina tam mieszka, nie tylko rozbrykane
        dzieciaki. I mają nas szanować jako rodziców.
        To tyle do dyskusji, która się rozwinęła potem.

        A co do moich chłopców, to faktycznie zluzowałam trochę,
        • malea1 Re: za głupiutkie? 24.01.09, 16:14
          Granice na pewno trzeba stawiać. Ale pilnowanie żeby aby dziecko się
          nie wybrudziło to dla mnie przesada. Ubieramy je ładnie dlam siebie
          i nie powinno byc przez to ograniczane. Ja jestem zdania, że jak
          ubrudzi to sie wypierze. Strasznie mnie irytuje jak na dworzu matka
          na nic dziecku nie pozwala bo się wybrudzi.
          Oczywiście nie pozwalam na niszczenie mebli, ścian itp. Jak się
          zepsuje zabawka, to trudno, widocznie była słaba. W niekapku może
          pić wszędzie, w szkalne musi oddać, albo odłożyć na stół. Też jestem
          zwolenniczką jedzenia przy stole w spokoju, natomiast zdaża się że z
          ciastkiem chodzi po domu, zresztą ja też takie rzeczy jem nie przy
          stole.
    • f3f Re: za głupiutkie? 25.01.09, 14:21
      Moje zdanie chyba najtrafniej ujeła zuzaze_78.
      Więc nie będę się rozpisywać tylko dopiszę, iż uważam, że dziecko potrzebuje rozsądnych granic i wychowanie to właśnei takie stawianie granic.
      Owszem zabawki służą do zabawy i dziecko może się nimi bawić na różne sposoby i w trakcie tej zabawy one mogą się popsuć - ale nie pozwalam walić zabawką z całej siły o podłogę czy rzucać przedmiotami w ściany.
      Michał ma zakaz dotykania laptopa - i to staram się egzekwować na równi z zakazem zabawy nożami czy dotykania kuchenki.
      • zuzaze_78 Re: za głupiutkie? 26.01.09, 17:02
        Wlasnie przed chwileczka, kiedy siedzialam sobie przy kompie, dotarlo do mnie, ze moje dziecko od pol minuty z namaszczeniem obserwuje, jak z odwroconej przez nia do gory dnem butelki, na drewniane krzeselko wylewa sie kompot. Nie zdenerwowalam sie, nie skrzyczalam, powiedzialam spokojnie, ze tak nie wolno robic i posprzatalam. Powiem szczerze, ze widziec takie zaciekawienie, zdziwienie, skupienie i satysfakcje na twarzy corki, jakie malowaly sie podczas tego eksperymentu - BEZCENNE :)
        P.S. Przypuszczam, ze nie bylabym rownie spokojna i poblazliwa, gdyby wylala ten kompot np. na kanape, no ale to juz inne kwestia ;)
        • lee_a Re: za głupiutkie? 26.01.09, 17:04
          Ja też obserwowałam dziś podobny eksperyment - Ania przelewała wodę z kubka
          niekapka, który nagle zaczął kapać bo wymsknął się zaworek, do butelki, z której
          był odkręcony smoczek. Super to wyglądało ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja