chanastel
18.02.09, 13:40
wiecie co nie jest tak źle. Fakt że młody to oaza spokoju ale
naprawdę taka mała różnica wieku nie jest taka straszna jakby się
wydawało. Rano młody cyca ze mną na pięterku a ja słyszę Tosię w
niani że woła " mamusia mamusia" ale już wie że ja nie przylecę od
razu łamiąc nogi na schodach. Przychodzę jak młody zje i ona
grzecznie leży w łóżeczku i na mnie czeka. Pytam czy idziemy na górę
do braciszka czy znieść go na dół. Przeważnie ma ochotę wejść na
antresolę. Tam całuje młodego na powitanie i mości się w wyrku z
książkami które są na górze specjalnie dla niej. Potem schodzimy w
trójkę na dół-da się. Młody najedzony leży w leżaczku a ja Tosi
podaję śniadanie. Potem czytanie książeczek, rysowanie i inne zabawy
i spacer jeśli nie sypie tak jak dziś. Opanowałam wychodzenie z
dwójką w 20min z czego jestem bardzo dumna.
Po powrocie młody cyca a Tosia się bawi. Potem mlody zasypia Tośka
dostaje mleko, posyła buziaka bratu, myje zęby i drzemka. Teraz to
nawet do godz potrafi zasypiać ale nie wchodzę gada jak najęta aż w
końcu padnie. I mam chwilę dla siebie:)
W tzw międzyczasie robię zupkę i obiad, czasem z Tosią, czasem jak
śpi. Potem budzenie, jedzenie, zabawa i wraca mąż.
Są różne dni jak idą zęby albo jak mąż pracuje do 22 i muszę wykąpać
i położyć oboje ale generalnie nie jest źle. To tak na wypadek jeśli
się któraś waha i nie wie czy robić czy nie robić;)
Pozdrawiam