czego do jedzenia byście nie tknęły?

31.03.09, 10:21
- tatara
- salcesonu
- parówek
- małży
- kokosu (!)
- szynki parmeńskiej
- mięsa psa/kota/królika/konia
- nie obgryzam kosteczek (np szyjki z rosołu)
- nie 'wysysam' szpiku z gotowanych kości
- nie tknę bigosu/lecho/mielonych itp. w restauracji

Jestem okropnie wybredna, nie? A to pewnie i tak niecała lista.
Jak u Was?
    • aurinko Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 10:40
      U mnie odpada wszystko co zawiera krew czyli salceson, kaszanka, czernina itp
      (ale wątróbkę lubię), nie zjem też salcesonu białego, flaczków, koniny (o psie
      czy kocie nie wspomnę nawet), nie lubię owoców morza.
    • beetaa Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 11:09
      same tego chciałyscie ;)

      za żadne skarby świata nie spróbowałabym przysmaku bodajże wietnamskiego -
      gotowanego jaja z kurczakiem w środku, gotowanego oka owczego, przysmaku
      eskimosów z Grenlandii - gotowanych mew, czy jakiś innych maskonurów razem z
      piórami i wnętrznościami, frytowanych świnek morskich,i tym podobnych smakołyków
      a inne rzeczy... czasem sytuacja zmusza do spróbowania i rodzą się przedziwne
      miłości kulinarne :)

      ogólnie nie jadam podrobów i nikt mnie nie zmusi do zjedzenia :
      -żołądków kurzych,
      -serduszek
      -nerek
      -ozorów
      -koniny (jadłam nieswiadomie i była przepyszna, ale świadomie nie przejdzie
      przez gardło), psiny, kociny
      -jaj innych niz kurze
      -suszonych francuskich wedlin, dla mnie śmierdzą na kilometr zgniłym mięsem
      -wędzonych szprot z łbami
    • maadga Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 11:20
      -mięsa królika/kota/psa/konia/gołębia
      -kaszanki, salcesonu,
      -ślimaka małam na talerzu ale nie byłam w stanie go spróbować/ choć
      udało mi się zjeść ośmiorniczki i kalmary jak również krewetki.
      -mięso z kośćmi czyli kurczaka (musi mi ktoś obrać, albo wyjem tylko
      mięsko z wierzchu), steków
      -wszelkich podrobów (ozorków, płucek, serduszek nerek itp aż mi się
      niedobrze zrobiło jak to pisałam)
      -oraz dokładanie wszystkiego co wymieniła beetaa
      • mynia0 Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 12:04
        czyżby sie koleżanki naoglądały "nieustraszonych"? :D :D :D

        ja oprócz rzecyz oczywistych - typu baranie oczy czy jądra bawołu ;)
        nie jem żadnych podrobów i niczego co zawiera krew. kiedyś
        przeczytałam w książce przepis na czerninę i zwymiotowałam :?

        a z takich rzeczy normalniejszych nie jem owoców morza / brzydko
        wyglądają ;)/, nie jem skrętek w białku kurzym - wycinam -
        zawsze ;) i nie jem wędliny z czerwonymi żyłkami :)
    • kogosia Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 12:05
      tatara
      owoców morza
      mięsa psa kota konia
      nie pamietam co jeszcze
      • burdziaa Fuj 31.03.09, 12:56
        ne tknę własciwie wszystkiego co opisałyscie( tylko kokosa z tej
        listy lubię )do tego nie jem tez białek jajka, smalcu,słoniny.
        • burdziaa Re: Fuj 31.03.09, 12:56
          aha nie lubię śledzi
          • 27agnes72 Re: Fuj 31.03.09, 13:51
            Jem wszystko ;-))) ale...........same chciałyście ;-)))
            Na programie typu "nieustraszeni" który oglądałam na nocce mieli za
            zadanie zjedzenie jakiegoś wielkiego PENISA jakiegoś tam
            zwierzęcia.Pamiętam, że musiałam wyjść.Strasznie ciągnęła im się w
            ustach ta skóra i jakaś błona, włókna. Bleeee........
            • kalinka-pl Re: Fuj 31.03.09, 13:57
              Obrzydliwych dań typu "nieustraszeni" bym nie tknęła, a z normalnych
              to nie jadam surowych rzeczy: tatara, jajek itp
              • leluchow1 Re: Fuj 31.03.09, 14:21
                nerek, miesa kota, pasa, konia itp.
                wszelkich kostek i chrząstek, szpiku też nei wysysam.
                Ale generalnie bardzo wybredna nie jestem :-)
                • kristin4 Re: Fuj 31.03.09, 16:07
                  Jestem po obiedzie i zaraz zwymiotuje:)))))
                  Też nie jadam żadnych surowych mięs ociekających jeszcze krwią i
                  prawie wszystkich rzeczy które wymieniłyście (oprócz salcesonu i
                  kaszanki ale tylko domowej roboty),
            • metanira Re: Fuj 31.03.09, 16:39
              Też to oglądałam ;( było obrzydliwie, wychodziłam co chwilę, żeby nie
              zwymiotować... Takich obrzydliwości też oczywiście nie tknęłabym, poza tym
              robali różnorakich też nie. I za kaszanką nie przepadam, za śledziami też nie,
              chociaż czasem jadam. A wątróbki tak nie znoszę, że sam zapach przyprawia mnie o
              mdłości (na koloniach kłamałam, że mam alergię, żeby mi nie kazali jej jeść ;)
              ). Kociego i psiego żarcia też nie zamierzam próbować. No i dań ze zwierząt,
              które uważane są za przyjaciół człowieka (pies, kot, koń, świnka morska itp.)
              Widok skrętów białkowych w jajecznicy pociąga mnie do wymiotów.
    • metanira Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 16:33
      - tatara
      - salcesonu
      - flaczków
      - podrobów: serc, cynaderek, żołądków, płucek, wątróbki
      :)
    • madziszka Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 16:46
      podroby....feee:
      ozorki
      żołądki
      flaki, flaczki itp
      za to tatara uwielbiam! zawsze mam na niego ochote!
      owoce morza....no da się zjeść, ale niekoniecznie...czasami zjem , ale jak
      jestem gdzie nad Adriatykiem i nie walą mułem.
      • ankas4 Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 16:48
        FLAKI!!!!!!!!!! BRRRRRRRRRR
        i wszystko co napisalyscie procz kokosa!
        • asia-ch Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 17:12
          To ja generalnie chyba duzo rzeczy lubię. Nie jem owoców morza i nerek, móżdżku.
          • zorkaa Re: czego do jedzenia byście nie tknęły? 31.03.09, 20:46
            mięsa nie jem, więc większość wymienionych "specjałów" też odpada:)
            w dzieciństwie plułam wątróbką i regularnie wymiotowałam w
            przedszkolu żurkiem, wreszcie mi panie już darowały ten żurek;)
            owoce morza uwielbiam:) ale ślimaka raz wzięłam do ust i wyplułam.
            bo dla mnie ślimaki to też kategoria "przyjaciel człowieka", zawsze
            łapałam do słoików;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja