O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze...

05.04.09, 21:30
bo już nie mam nerwów do mojego Szyma. Jedzenie samodzielne bardzo dobrze mu
wychodzi, jeśli tylko mu się chce, a że zwykle mu się nie chce, albo nie ma
czasu :/, to muszę ja zasuwać łyżką. Jest głodny, ale zaczyna bawić się
jedzeniem, mieszać w talerzu, wywalać wszystko poza, a mnie wtedy szlak
trafia. Nie dość, że muszę go w końcu nakarmić to jeszcze posprzątać.
Piszecie, że u Was luz z jedzeniem a mnie ręce opadają, bo juz powinien garnąć
się do samodzielnego jedzenia.
Jest ktoś jeszcze kto ma podobnie?
    • moni_30 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 05.04.09, 21:58
      Mój Julek też jeszcze nie je samodzielnie.
      Głównie dlatego, że ja nie mam cierpliwości ;-)
    • sylpal13 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 05.04.09, 21:59
      u nas róznie, jak mocno głodny to woli żbeym ja go nakarmila, zwykle robię tak
      że on ma swoją łyche i ja drugą, kończy zwykle sam, ja nie mam jakiegoś
      cisnienia żeby już zupełnie sam wszystko jadł
      • zorkaa Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 05.04.09, 22:23
        cóż, tymek podobnie, umie sam ale po co, skoro mama nakarmi:/ i też
        chyba brak mi cierpliwości i zrozumienia do jego zabaw z jedzeniem.
        niby mam psa, który dzielnie pomaga mi sprzątać z podłogi, ale jak
        on robi pac pac łyżką w barszczyk to nie wytrzymuję. generalnie
        chyba bardziej on nie chce jeść sam. ale jakoś mocno tego jeszcze
        nie przeżywam, zacznę jak pójdzie do szkoły;)
        • kristin4 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 05.04.09, 22:26
          Jakos sie tym nie przejmuje szczególnie, ja z tych co ciesza sie ze
          dziecko w ogóle coś zjadło a nie czy samo. Lekarka zapytała mnie czy
          znam zdrowego dorosłego człowieka który nie umie sam jesć? Wszystko
          na ten temat.
    • babajagaa Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 05.04.09, 23:28
      Olaf je wszystko samodzielnie oprocz obiadow,zje sam kanapke na
      sniadanie,jogurt,jabluszko czy inna przekaske ale jak widzi obiad to
      zmyka,ale jak zglodnieje to i tak ja mu podaje bo juz nie raz mialam
      obiad na podlodze.
    • uczula Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 00:38
      u mnie je tylko to co lubi.
      czyli tylko jajecznice, reszta nie wchodzi, albo wchodza tylko 3 lyzki a potem
      traci zainteresowanie daniem :(
      no szlag mnie trafia bo wiem, ze jak sie nie naje to bedzie batalia o cyca...
      jemu niestety smakuje jajecznica i cyc. albo nic.
      no a cycem to juz nie ma szans sie najesc...
    • kalinka-pl Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 07:49
      Myślę, że jest sporo dzieci nie jedzących samodzielnie obiadów. Moja
      Oliwia zupy w życiu sama nie zjadła, drugie danie jak jej wyjdzie
      tak zje, ale i tak jest podkarmiana przez nas. Mnie to akurat nie
      stresuje, że dziecko nie je samo. Prawda jest taka, że połowa
      trzylatków w przedszkolu nie je samodzielnie, więc bez przesady.
      Nasze maluchy mają jeszcze czas na naukę.
      • a.zaborowska1 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 08:11
        kalinka-pl napisała:

        > Myślę, że jest sporo dzieci nie jedzących samodzielnie obiadów.
        Moja
        > Oliwia zupy w życiu sama nie zjadła, drugie danie jak jej wyjdzie
        > tak zje, ale i tak jest podkarmiana przez nas. Mnie to akurat nie
        > stresuje, że dziecko nie je samo. Prawda jest taka, że połowa
        > trzylatków w przedszkolu nie je samodzielnie, więc bez przesady.
        > Nasze maluchy mają jeszcze czas na naukę.


        Popieram
        po za tym dziecko 20 mieś i całkowite samodzielne jedzenie? Nie
        wydaje mi się. Jedzenie+ zabawa to tak i ja na to pozwalam. A jak
        zależy mi na czasie to karmie go sama.
    • beetaa Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 08:27
      ja sie ciesze jak wogole cos zje, sam potrafi zjesc jogurt, czy serek, kochana
      kielbaske, jablko, czy ciasteczka, drugie danie (ale jak je sam wyjada tylko
      miesko), kanapke (tzn. zjesc dodatki, wyrzucic chleb) tyle, ze szybko sie nudzi
      i jedzenie laduje na podlodze, wiec karmie go i wiem przynajmniej, ze zjadl trzy
      lyzki zupy ;(
      jego jedzenie doprowadza mnie do szalu, obiad zje tylko jak ma czyms zajete
      rece, jak rozklada cos na czesci pierwsze, to uda mi sie przemycic kilka lyzek,
      czy keskow. A u babci wcinal wszystko bez wyjatku, normalnie nie ma
      sprawiedliwosc :(
    • azbestowestringi Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 08:29
      serdenko jak zaczyna sie bawic lyzka i rozwala jedzenie to automatycznie jest
      wypraszany od stolu. potem jest histeria i rzucanie sie w spazmach na podlodze,
      potem jak sie uspokoi to jesli jest glodny to siada i je normalnie lyzka. jak
      nie, to idzie sie bawic. krotka pilka, bo ja cierpliwosci nie mam :D a dzieci
      zaglodzone nie chodza ;p
    • patrice7 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 09:10
      Ewanasze dzieci maja jeszcze czas ,zeby opanowac sztukę samodzielnego jedzenia.

      Napisze Ci jak to u nas.
      Malwina je wszystko sama oprócz zupy.
      Co do sprzątania,no coż ,trzeba,ale ja sobie "ułatwiłam" życie, pod jej
      krzesełko w miejscu w którym je kładę stary ręcznik i zawsze pada tam na
      niego,dzięki czemu ,nie muszę wyciągać odkurzacza tylko zbieram i wytrzepuję
      ręcznik.
      Jesli tylko zaczyna się jedzeniem bawic ,ostrzegam ją,jeśli bawi się dalej po
      prostu zabieram talerz.
    • smolineczka Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 13:28
      jeśli Szymek pozwala na to by go karmić, to już dobrze. nie jest głodny, a kiedy
      ma ochotę, to je samodzielnie. moja córcia nie chce być karmiona łyżeczką i
      bardzo rzadko na to pozwala, a sama zje malutko, mimo że świetnie umie
    • dmgr Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 13:42
      U nas jest tak, że zazwyczaj Paweł wyjada z talerza wszystkie warzywa (surówki,
      gotowane warzywa, ogórki, z zupy marchewki i inne) ewentualnie trochę ziemniaków
      zje a resztę muszę mu dawać potem i za nim ganiać bo jak on już skończył jeść
      swoje ulubione rzeczy to wstaje od stołu. Czasami się zdarzy, że zje sam
      wszystko a nawet z dokładką (zupy zazwyczaj bo tam wszystko pomieszane) ale
      prawie zawsze mięso/rybę muszę sama mu wkładać do buzi. Oczywiście też zdarzają
      mu się zabawy jedzeniem, wylewania itp. Je przy dużym stole więc jest lepiej niż
      jak jadł w krzesełku bo wtedy wyrzucał czasem na podłogę i miałam więcej
      sprzątania, teraz siedzi na środku przy stole i ewentualnie wszystko ląduje na
      podkładce lub reszcie stołu.
    • azi-3 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 15:09
      U nas mały je wszystko sam, sprawnie mu to idzie,do momentu aż
      sięzasyci wtedy podobnie jak u Ciebie resztę wylewa/wyrzuca z
      talerza.
      • madziszka Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 15:16
        ja tam się ciesze że coś zje
        zupy nawet nie próbuje mu dać do samodzielnej konsumpcji, sama karmie
        drugie danie, jak ma w kawałkach to sam je, mięsko mu podrzucam do pyszczka (bo
        sam nie weźmie). Jak ma paćke typu kasza, ryż z czymś, to mu pomagam widelcem.
        Kanapki, desery sam je.
        nauczą sie...jeszcze mają czas
    • aurinko Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 22:01
      Maja od dawna je wszystko sama, łącznie z zupą, bardzo ładnie jej to wychodzi,
      ale jak zaczyna się bawić jedzeniem albo ociągać to dla mnie sygnał, że nie jest
      już głodna i zabieram talerz. Aha, i prawie wszystko je obowiązkowo w swoim
      krzesełku (wyjątkiem jest jabłko czy banan).
    • mimi_mm Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 06.04.09, 23:07
      moj je sam w zasadzie wszystko. zupe zjada tak prawie do konca bo
      jak zostaje mu woda na koncu to bierze talerz w rece i wypija z
      talerza :))) narazie mu tego nie zabraniam w koncu dom to nie
      program Lekcja stylu :)
      • ankas4 Re: O samodzielnym jedzeniu raz jeszcze... 07.04.09, 04:54
        O moj tez jak mu sie zachce jogurt to pojdzie sobie do lodowki wyciagnie jogurt,
        poprosi o lyzeczke( oczywiscie w swoim chinskim narzeczu:) zabierze jogurt na
        kanape i polowe zje , polowe rozleje, ale taki jest wtedy zadowolny, ze mu nie
        zabraniamy, zapobiegawczo na kanapie mamy rozlozona na stale kapa, wiec nie
        stresuje nas to ,ze kanapa sie pobrudzi.
        Inne jedzenie je sam jesli sa to np kotlety mielone ale podzielone na czesci ,
        wtedy potrafi sobie sam nabic dany kawalek i wlozyc do buzi, sam tez je banana,
        platki sniadaniowe na sucho, jesli chce aby zjadl szybko i duzo to ja lub maz go
        karmimy.
        Tez uwazam ,ze nasze dzieci maja duzo czasu do nauki jedzenia, wiec nie stresuje
        mnie to szczegolnie.

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja