ulkadabrowska
28.05.09, 12:25
nastawiłam rano kompot z czereśni i... pojechałam 30km do siostry!
Przypomniało mi się o nim o 9.20! Dzwonię do M i mówię mu, żeby pędził do
domu, ja też wsiadłam w auto i max zdenerwowana gazowałam ten kawał drogi. Po
drodze przypomniało mi się, że pan Heniu od remontu też ma jeszcze klucze,
wiec do niego tez zadzwoniłam, i dobrze, bo był u nas w domu pierwszy. Garnek
spalony, w domu śmierdzi niemiłosiernie spalonym cukrem, ale... mamy na
szczęście jeszcze gdzie mieszkać.
NIGDY przedtem nie zdarzyło mi się nic podobnego.
Byłam PRZERAŻONA.
Ale już po wszystkim i jest happy end na szczęście.