spodnica_w_kratke
09.06.09, 22:06
i strasznie mi zle z ta mysla. Sama jestem jedynaczka i bardzo bym chciala
miec wieksza rodzine, no i zeby moja corka miala brata albo siostre, ja swoego
jedynactwa niecierpie..nastawialm sie na drugie dziecko, maz nie byl do tej
pory wielkim faenm i oredownikiem kolejnego potomka (a szkoda..), ale tez sie
zdecydowanie nie sprzeciwial..a teraz wyszlo, ze nie, nie chce i koniec
dyskusji. Bo po co, jedno wystarczy w zupelnosci..Doszlo to tego wyznania nie
w takich okolicznosciach, w jakich powinno, czyli podczas spokojnej rzeczowej
rozmowy, jednej czy drugiej, a w momencie, keidy o takich sprawach nie powinno
byc mowy..Przeplakalam pol nocy, walczac jednocesnie, zeby nie wyrzucic w
szale zlosci i smutku wszystkich rzeczy, ktore gromadzilam po corce. I oslabia
mnie dodatkowo fakt, ze maz nie rozmawia ze mna na ten temat, widzi lzy,
przytuli, ale nie pogada.
Przyznaja mu racje, ze dzieci kosztuja, ze drugie to wikeszy wysilek
finansowy..ale damy rade, przeciez. Moj tata tez tak argumentowal, a dzis
bardzo zaluje, ze ma jedno dziecko, czyli mnie.Nie wiem jak moja mama sie z
tym pogodzila. Ja nie moge.Nie chce.
Sie zastanawiam, co zle zrobilam, ze on nie chce drugiego? co Wy robicie, ze
Wasi mezowie chca?
za duzo narzekalam?za slabo sobie radzilam z obowiazkami, za duzo on musial
robic? jestem zachowawcoz-zapobiegawczo-ostrozna, wiec nie naleze do mam,
ktore wezma niemowle w pol i leca na drugi koniec swiata, ja panikowalam, bo
mialam jechac z 2miesieczna corka pociagiem ( i koniec koncow nie pojechalam,
maz sam), wiec w jakims stopniu rozumiem, ze nie chce znowu sie odcinac od
swiata, bo z niemowlaekiem znowu beda nieprzespane noce, znowu nie bede pewnie
chciala eskapad niewiadomogdzie..ale to przeciez minie.
smutno mi..