izamig
10.06.09, 14:05
zastanawiałam się ostatno jakie to dziwne, że każde dziecko kocha
się równie mocno ale za co innego i kocha się je za takie głupoty.
Ja np. kocham Alę za to że jest dziewczynką, że jest taka spokojna i
grzeczna, że mogę zrobić z nią wypad do centrum handlowego na pół
dnia, za to że jest taka śliczna, za to że wieczorem sama zasypia,
za to że chce jeździć w wózku, że jak nie śpi to leży trochę sama w
łóżeczku. Większość rzeczy to są przeciwieństa Klaudiusza a jego
przecież kochałam za to że go cały czas na rękach nosiłam, że nie
chciał jeździć wogóle w wózku, że zasypiał tylko przy cycku (czułam
się mu bardzo bardzo potrzebna) płakał u wszystkich na rękach, a u
mnie zaraz się uspokajał. Dlaczego więc w niej kocham tak bardzo to
że mam więcej czasu dla siebie