shemreolin
07.07.09, 09:57
Matko jedyna... patrzę na dziecko, a ten jakoś się tak w nosek trze. No więc
za fridę i lecimy katarek wyciągać. Patrzę, no jest tam masa katarku...
wyciągam, wyciągam.. nic do fridy nie wpadło, wiec patrzę, a tam w środku
trochę wysunął się koralik, taka perełka. No to zdjęłam fride, zostawiłam sam
wężyk i zassałam wężykiem. Udało mi się wyciągnąć koralik. Rany boskie, on był
już całkiem głęboko, myślałam na początku, że to są glutki, które go zatkały.
Chwila moment a dziecko sobie wkłada do nosa koralik. Zgroza! Dobrze, że
wczoraj schowałam pudełko z koralikami, ale jakiś musiał mi wypaść i młody od
razu to wykorzystał. Uf uf! Jak dobrze, że mamy tą fridę.