agusiajasia
22.07.09, 00:06
Właśnie wybiła godzina zero.
O tej porze dwa lata temu bawiłam się świetnie z mężem na weselu naszego
serdecznego przyjaciela. Tańczyliśmy do czwartej rano i już od czwartej czułam
lekkie skurcze. W końcu pojechaliśmy spać do domu, jednak ja czułam, że tego
dnia powitamy Zosię. O 9 rano byłam umówiona z moją gin na porodówce.
Podjechaliśmy, okazało się, że jest nawał rodzących, pojechałam z powrotem do
domu i wróciłam do szpitala o 16 z 5cm rozwarcia. Zosia przyszła na świai o 20.45.
Ach to spojrzenie... te piękne, czarne oczka...
Kocham ją jak nie wiem co!! Moja mała trzpiotka :)
Wszystkiego najlepszego Zosiu :))