A propos strachu

25.08.09, 22:13
No właśnie ja mam problem ostatnio, bo z mojego super odważnego i
nic nie bojącego się dziecka zrobił się straszny tchórz. Wpada
dosłownie w histerię jak ktoś obcy coś do niej powie, jak schodzimy
po schodach na klatce i nagle wchodzi/schodzi jakiś sąsiad to
zaczyna potwornie płakać i widze taki strach w jej oczach jakby ten
ktoś miał mi ją porwać, koło obcych na placu zabaw chodzi ze
spuszczoną głową, byle tylko nikt na nią nie spojrzał. Dzisiaj na
basenie jakiś facet coś tam do niej powiedział i skończyło się to
jej 10 minutowym płaczem, kurczowym trzymaniem się mnie i
błaganiem "mamusiu idziemy do domu". Przestała też sama zasypiać
(choć zasypiała sama od wielu miesięcy) i sciska mnie z całej siły
żebym nie wyszła z pokoju, ktoś z nas musi czekać aż ona zaśnie.
Nie wiem co się stało :( Zastanawiam się czy to taki etap czy może
coś ją wystraszyło? A może ostatnie stresy w moim życiu (a trochę
ich było) tak na nią wpłynęły? Jak jest u Was?
    • apolka73 Re: A propos strachu 25.08.09, 22:17
      Wlasnie mialam zaczac podobny watek. Franek od kilku dni boi sie
      ciemnosci. Musi spac z wlaczana nocna lamka, ale i tak sie budzi
      kilka razy w nocy z krzykiem. Wieczorem pokazuje ciemnosc za oknem z
      obawa. Na klatce schodowej, kiedy ktos schodzi, a on nie widzi kto,
      tez panikuje. Mam nadzieje, ze to minie, szczegolnie tez strach
      przed ciemnoscia.
    • lee_a Re: A propos strachu 25.08.09, 22:27
      pamiętacie, wrzucałam kiedyś link do takiej strony z artykułem o dwulatkach. Nie
      mogę tego teraz znaleźć, ale było tam napisane, że dzieciaki w wieku 2 lat
      zaczynają się bać - ciemności, starych ludzi, hałasów. I jak widać wszystko się
      sprawdza ;)
    • lucy_cu Re: A propos strachu 25.08.09, 22:37
      Tereska ludzi się (na razie) nie boi, ale zaczęła potwornie się bać,
      że jej zniknę. Nie mogę wyjść z domu, naprawdę. Ma jakąś paranoję-
      wystarczy, że np pójdę na górę domu. Po minucie słyszę z dołu, jak
      pyta drżącym głosem: "A gdzie jest moja mamusia?"- przy czym koło
      niej jest co najmniej rodzeństwo, jeśli nie tata dodatkowo. Makabra.
      Moje wyjście do sklepu bez niej (ca 10 min) oznacza maksymalną
      histerię. Straszne.
      • a.zaborowska1 Re: A propos strachu 26.08.09, 08:44
        Mój Maciuś też się do mnie jakoś bardziej lepi. Całuje mnie co
        chwila, głaszcze :-) Nie da mi nawet w kuchni pomieszać za bardzo i
        siedzi na klanach jak piszę na komp.
        Tak to napewno jakiś etap
        • uczula Re: A propos strachu 26.08.09, 09:25
          u mnie misiek tez sie do mnie klei.
          no chyba etap - chociaz nie powiem, przyjemny. nad ranem jak sie
          budzil to dostawalam ostro po ryjku a teraz glaszcze i ciuma :)
          zdecydowanie lepiej.

          ale nawet do wc jak mam wyjsc to mam wycie i pewnik ze stoi pod
          drzwami i wola mama mamaaaa MAMAAAA
          o rajusku...
    • kamsi Re: A propos strachu 26.08.09, 18:29
      Atenette, u nas bardzo podobnie, mniej więcej od półtora tygodnia.
      Kostek usypiał np. ślicznie sam od bardzo, bardzo dawna, nie miał z
      tym żadnych problemów. Teraz któreś z nas musi siedzieć przy nim, aż
      zaśnie. My uznaliśmy, że to taki etap, niedenerwujemy się tym ani
      nie stresujemy, bo i czym. Usypia równie grzecznie, jak kiedyś,
      prosi tylko zawsze: ”Mamusiu (Tatusiu), posiedź chwilkę”.
      Próbowaliśmy mu tłumaczyć na początku, bo nie rozumieliśmy, o co
      chodzi, ale jak tylko się wychodziło, to wpadał dosłownie w
      histeryczny szloch, jakby umierał ze strachu. Jak przy nim siedzimy,
      to nic nie trzeba robić, on szczęśliwy i spokojny usypia. Noce
      przesypia tak samo dobrze. Nie chcemy go uczyć spania przy lampce,
      bo organizm regeneruje się w ciemności, potrzebne mu to.
      Boi się w dzień też innych rzeczy, dużych psów, różnych postaci w
      bajkach, a także wyobrażonych - np. wieczorem twierdzi, że w jego
      pokoju jest sowa. O zmierzchu nie chce przejść sam z pokoju do
      pokoju, trzeba iść z nim.
      To minie, jestem pewna. Trzeba mu tylko teraz dać poczucie
      bezpieczeństwa, tak my to widzimy:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja