metanira
31.08.09, 18:40
Byliśmy wczoraj na lodach w McDonaldzie. Siedzieliśmy na dworze, wokół jak
zwykle pełno dzieci, obok placyk zabaw ze zjeżdżalniami itp. No i dwie panie
ok. 60-ątki, będące nomen omen również z dziećmi, może wnukami, zapaliły sobie
papieroski i kiepowały do przykrywki od kubka z kawą. Mnie mowę odebrało. Mąż
się zerwał i grzecznie (aż mu się dziwię) poprosił te panie, żeby zgasiły
papierosy, bo wokół dzieci są (no taką oczywistość im musiał powiedzieć, bo
same na to nie wpadły). Panie papieroski zgasiły bez słowa. Inni ludzie też
nic się nie odezwali. A ja do dzisiaj się zastanawiam, skąd te panie się
urwały? Przecież ciągle wszędzie mówi się o szkodliwości palenia, zwłaszcza
dla dzieci, o zakazach w miejscach publicznych, a one jakby nigdy nic palą
sobie w restauracji, w której nie ma na stolikach popielniczek :(