kristin4
05.09.09, 14:21
Dziewczyny, jeszcze tydzien temu pisała z przerażeniem o moim
powrocie do pracy o tym jak bardzo się tego bałam, jak córka to
znisie, i już mogę pocieszać te dziewczyny które to dopiero czeka,
otóż:
Moje ,nadal karmione piersia, bardzo intensywnie zresztą, dziecko
zachowuje się bardzo profesjonalnie jak na super mamusiną córeczkę.
Do tej pory przebywała cały czas ze mną, wszędzie zabierałam jąze
sobą, zawsze tylko mamusia, a tu taka niespodzianka.
Przygotowywałam ja do tego dosyć długo i twierdze że mam bardzo
mądra i dzielną dziewczynkę. Rano wstaje z tatusiem się myje,
ubiera, je śniadanie (o tej pory m M bał sie tego jak ognia a teraz
duma go rozpiera), póxniej przychodzi babcia, bawią się, ida na
spacer, małe zakupki. Po powrocie Ania je zupkę i idzie spac
pierwsze trzy dni tatus musial przerywac prace i przychodził usypiac
Anie, wczoraj udało sie babci. Około czternastej wracam do domu a
mała jeszcze śpi. Jak sie budzi rozpoczyna uczte cycusiowa i jest
bardzo szczęśliwa.
Pyta często M lub babcie o mame a raczej stwierdza że ""mamunia w
pracy ale przyjdzie:)))" i tu jest wielki uśmiech.
Tak bardzo sie cieszę ze poszło tak bezboleśnie a tak bardzo sie
bałam, a w pracy mimo zmiany referatu i miejsca jest bardzo fajnie i
przyjemnie:)
To takie optymistyczne słowo na wekend:)