Nie radze sobie, żłobek

07.09.09, 08:12
z własnymi emocjami, ryczę non stop jak młody jest w żłobku, dzis zaprowadził
go tata, ja poczekalam na zewnątrz, plakał, i jeszcze do innej grupy go
zaprowadzili bo w jego nikogo jeszcze nie było1 przecież do dla niego
dodatkowy szok!!!! inna sala, inne panie. Mąż nawet łezki nie uronił, czy ja
jestem nienormalna?
    • klarysa007 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 09:06
      Ja tak miałam ze Starszakiem w przedszkolu. Też płakałam, a mój m. prowadzał
      Młodego i łzy nie uronił. Nasze panie przedszkolne mówiły, że lepiej żeby
      odprowadzała tata, bo dziecko nie czuje "rozpaczy" mamy i jest spokojniejsze. U
      nas zdało to egzamin. Młody mniej płakał, mnie przeszło po tygodniu...
      • iki2007 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 09:28
        modle się, zeby i mi przeszło, choć ja tu jestem mniej ważna, cały czas myslę,
        że on tam tęskni i nie rozumie dlaczego muisi tam być
    • babajagaa Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 09:50
      Ja ostatnio bylam z Olafem z przedszkolu odebrac dziecko ciotki
      mojej.Weszlismy tam a Olaf jak zobaczyl dzieci i zabawki to
      normalnie biegiem do nich,a pozniej nie moglam go wyciagnac.I tak
      sie zastanawiam czy jak pojdzie juz naprawde do przedszkola to tez
      bede plakala,jak on ma mnie w nosie przy takiej ilosci dzieci i
      zabawek.No calkiem inaczej jest jak dziecko placze przy wejsciu do
      przedszkola,bo wtedy serce sie kraja z rozpaczy.Ale glowa do
      gory,krzywda mu sie tam nie dzieje i po paru dniach bedzie napewno
      lepiej.
      • iki2007 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 09:52
        jak ja z nim byłam to było ok, super, ale od kilku dni zostaje sam i dlatego
        płacze przy wejściu. Cały zeszły rok chodziłamz nim do klub u malucha, na 2
        godz ale bylismy tam razem
    • olcia.kaktus Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 10:03
      wydaje mi się, że przesadzasz i to naprawdę mocno. Przede wszystkim - ty jesteś
      dorosła i twoje negatywne emocje udzielają się młodemu. Jak ty płaczesz, jesteś
      smutna, to on też, bo widzi po tobie, że coś jest nie tak. Nawet jak mąż się
      zachowuje inaczej, to młodemu w głowie został wzorzec twojego zachowania. W
      żłobku nic złego mu nie będzie, tam się nim zajmą, pozna nowe dzieci nawet z
      innych grup, to jest DOBRE, a nie złe. Zobaczysz, jak ty popracujesz nad sobą,
      jak będziesz rozmawiać z nim w sposób pozytywny - "fajni koledzy, fajny żłobek,
      zabawa itp" to za kilka dni będzie biegł w podskokach ;)
      • andzia84 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 10:17
        u nas nm zaprowadza, ja odbieram i jest ok, młody czasem płacze na
        wejściu ale króko i zaraz zapomina. nasze dzieci to już nie
        niemowlaki wytłumacz mu dlaczego tam chodzi, kiedy odbierasz itp ja
        tłumaczę i młody rozumie co nieco :)
        co do zostawania z dzieckiem u nas można było ale pani psycholog
        powiedziała że tak przedłuża się tylko okres adaptacyjny i dopiero
        wtedy dziecko nie rozumie dlaczego mama z nim chodziła a teraz nie
        chce.
        • iki2007 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 10:28
          dziękuję za te słowa, wbrew pozorom wlaśnie takie kopniaki w d.upe mi pomagaja
          wziać sie w garść!
    • lee_a Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 10:26
      ja jak zawożę Anię do Klubu Malucha (2x w tygodniu na kilka godzin) to najpierw
      jej wizualizuję ten wyjazd, opowiadam po kolei jak wygląda droga do klubiku, jak
      dzwonimy do drzwi, (pokazujemy to wszystko na domku Little People), udajemy
      jazdę samochodem, wyjście cioci po Anię, potem mycie rączek, jedzenie obiadku,
      zabawy z dziećmi, aż po moment jak po nią przyjeżdżam i wracamy do domu. Dzięki
      temu ona wie, że to co się będzie działo to naturalna kolej rzeczy i nic
      strasznego. Dziecko w wieku naszych malców naprawdę dużo rozumie a nasze emocje
      odbiera bardzo wyraźnie.
    • monikaj21 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 11:19
      Moja dobrze znosiła pierwsze dni w przedszkolu, nie płakała a ja
      wychodząc z przedszkola i tak miałam gulę w gardle, więc wcale Ci
      się nie dziwię.
      Pomyśl sobie że to chwilowe - mały polubi złobek, staraj się mu w
      tym jak najbardziej pomóc (mówienie o żłobku w samych pozytywach,
      itp) a jak nie polubi to wtedy będziesz się zastanawiać co dalej.
    • shemreolin Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 11:24
      Nie martw się. Nie jesteś nienormalna. Ja jestem raczej z tych, co to specjalnie
      nad dzieckiem nie biadolą, ale jak młody szedł do żłobka (miał rok i 3 miesiące)
      to bardzo to przeżywałam. Nie płakałam przy nim, ale gardło miałam ściśnięte i
      parę razy robiłam łzy po wyjściu z budynku. W końcu to tata zaczął zawozić
      młodego i okazało się, że po kilku dniach Oskarek sam chce iść do dzieci. Potem
      nie mogłam go stamtąd wyciągnąć. ;) Po 3 miesiacach niestety znaleźlismy sie w
      szpitalu no i mały juz nie chodził potem do złobka.

      Teraz od tygodnia znowu go zapisaliśmy i on tak bardzo lubi tam chodzić, że ANI
      RAZU za mną nie zapłakał! A dzisiaj to już był szczyt szczytów... Przyszliśmy
      nieco później, młody zjadł śniadanie w domu, no i trafiliśmy akurat na moment,
      gdy dzieci ubierały się na spacer. Na samym początku rzucił się w ramiona pani i
      się wyściskali. Młodego przebrałam, a on złapał dziewczynkę za rączkę, stanął w
      drzwiach i wyszedł z dziećmi, nawet się za mną nie obejrzał. To ja poczułam się
      porzucona. hehe :P Ale to jeszcze nic... Potem wsiadłam do samochodu i musiałam
      podjechać kawałek żeby móc wykręcić, no i wjechałam w alejkę, którą szły dzieci
      (tzn były dalej, nie wjechałam w dzieci ;)) Oskar oczywiście mnie zobaczył, bo
      poznał samochód. Przestraszyłam się, że mu się przypomni, że ja sobie idę, a ten
      się tylko ucieszył i mi pomachał, po czym poszedł dalej. Niesamowite! A chodzi
      do tego żłobka na 3-4 godziny. Teraz przez 10 dni będzie chodził na cały dzień,
      bo ja wyjeżdżam, ale nie martwię się. Widzę, że bardzo lubi tam przebywać i dla
      mnie to też wielka radość, że dziecko tak wspaniale się rozwija i bawi z
      rówieśnikami.

      Także nie martw się, musicie to przeżyć, a dziecko się trochę odklei od Ciebie i
      złapiesz oddech. Niestety to boli trochę, bo etapami zrywa się tą "pępowinową"
      więź z dzieckiem, a potem jeszcze się młody wyprowadzi z domu i będzie miał
      swoje życie, także żłobek to pikuś. ;) Wszystko będzie dobrze i za jakiś czas
      twój synek będzie się cieszył z pójścia do żłobka, zobaczysz! :)
    • patrice7 Re: Nie radze sobie, żłobek 07.09.09, 22:28
      Zgadzam się z olcią.
      Swoje emocje przenosisz na dziecko.
      Napisz dlaczego tak naprawdę płaczesz? Jakkie sa konkretne powody?
      • iki2007 Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 08:08
        już nie płaczę, zabrałam młodego ze żłobka, wczoraj tak plakał że dwa razy się
        zwymiotował, do tego słyszałam jak ciocia mówiła do jedej dziewczynki, że jak
        się nie uspokoi to zaraz jej przyłoży! może są osoby, którym to nie przeszkadza,
        ale ja po pierwsze nie uznaję bicia dzieci ani straszenia biciem, przedłużam
        wychowawczy
        • klarysa007 Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 08:17
          Większość dzieci płacze przy rozstaniu. Jednak straszenie biciem jest
          niedopuszczalne. Może więc powodem tego, że Młody cały czas płakał nie było
          tylko rozstanie ale to, że nie odpowiadała mu atmosfera w żłobku. Ja starszakowi
          zmieniałam przedszkole, bo nie mógł się przystosować.
        • burdziaa Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 10:19
          A ja Cie bardzo rozumiem, z samego czytania Twojego opisu łzy mi
          pociekły-trzymaj się.
        • monikaj21 Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 12:03
          Wrrr, nie trafiłaś na dobry żłobek :(
          Dobrze że możesz sobie pozwolić na wychowawczy. Za rok będzie
          łatwiej - etap przedszkolny jest łątwiejszy bo dziecko jest do niego
          przystosowane bardziej naturalnie, 2 latki w dużej części (podobno
          nawet w większości) nie są jeszcze gotowe na tego typu życie
          społeczne - część z tych co nie są gotowe się przyzwyczaja, część
          nie. Teraz zapomnijcie o tym i szukajcie dobrego przedszkola z
          mądrzejszymi paniami :)
          • lilka.k Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 12:13
            Zrobiłabym awanturę jakbym takie coś uslyszałam w złobku, zawiadomila kogo trzeba.
            Ja nie mam wyjscia, moje dzieci muszą chodzic do przedszkola, ale nie strszą
            ich tam biciem.
            • patrice7 Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 21:01
              O ja Cię pitole.
              Idę w ślad za lilką poszłabym i zrobiła zadymę. Zaczepiała rodzicow w szatni i
              ich uswiadamiala.Oczywiscie rozmowa z kierowniczka przede wszystkim.
              Woidocznie trafilas ,albo na kiepski złobek, albo na jakąs idiotkę,ktora nie
              nadaje się do zajmowania dziecmi.
              Znając siebie nie zostawiłabym tego tak na pewno.
              Strasznie Ci wspolczuję,bo pełna obaw usłyszałas cos takiego:(
    • ajila32 Re: Nie radze sobie, żłobek 08.09.09, 22:39
      och - normalna jesteś; nie ważne czy żłobek, czy niania, ja sie nie
      mogłam przyzwyczaić; kiedy pierwszy raz oddawałam Adę to
      przegapiałam zielone światła na skrzyżowaniu i zostałam otrąbiona, a
      potem ryczałam.. miała 9 m-cy i żłobek okazał się po prostu
      tragiczny i sobie tego nigdy nie wybaczę, chociaż była tam tylko
      kilka dni, ale drugi okazał się świetny na szczęście; mimo to
      tęskniłam; niania to też był stres; teraz siedzę z moimi córciami w
      domu ale nie uśmiecha mi się powrót do pracy z uwagi na to właśnie
      że będę je musiała oddać komuś obcemu.. heh..
      trzeba się nauczyć z tym żyć niestety - najważniejsza jest
      świadomość że mimo wszystko powierzamy dziecko rozsądnym i
      odpowiedzialnym ludziom - jeśli tak jest to przywykniecie szybko;
      PS. mojemu M też jakoś łatwiej było odprowadzać małą - tak było
      lepiej bo przy mnie by się bardziej stresowała patrząc na moje
      reakcje..
Pełna wersja