axel40
02.02.07, 14:01
IKE - czy to jest rozsądne?
Według "Rzeczpospolitej" 400 tys. Polaków założyło w ubiegłym roku
Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), a dysponuje nimi 850 tys. Polaków. IKE
mają wiele zalet i na pewno warto interesować się tą formą lokowania kapitału,
ale wszystko trzeba robić z głową.
Pod koniec ubiegłego roku duże wrażenie wywarła na inwestorach informacja o
rekordowych zyskach wypracowanych przez najbardziej obrotnych członków IKE,
których zyski z dwóch lat inwestycji przekraczały nawet 1000 proc. Oczywiście
to wynik jak marzenie, który mógł zostać osiągnięty tylko przez zawodowych
inwestorów, samodzielnie – w ramach konta – dobierających akcje do portfela i
dokonujących wielu spekulacyjnych – lecz trafionych – inwestycji.
Mimo wszystko osiągnięcie tak wysokiej stopy zwrotu budzi respekt i ciekawość.
Jak osiągnąć choćby 10-krotnie gorsze wyniki?
Psychologiczne zwycięstwo
Jedną z pułapek IKE jest możliwość wpłacenia na konto środków w wysokości 1,5
przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w jednym roku kalendarzowym. Wielu
inwestorów uważa, że skoro wpłat można dokonać na przestrzeni całego roku, to
najlepiej zrobić to w grudniu – tuż przed upływem wymaganego terminu. W ten
sposób mogą rozporządzać swoimi pieniędzmi niemal przez cały rok, dopiero w
okolicy Świąt Bożego Narodzenia “zamrażając” je na Indywidualnym Koncie
Emerytalnym. Dzięki temu, ludzie odnoszą psychologiczne zwycięstwo – wpłacają
pieniądze najpóźniej jak mogą. Całkiem podobnie ma się sprawa z płaceniem
podatków, nieprawdaż?
Niestety nie jest to do końca poprawne rozumowanie. Pomijając fakt, że wpłata
środków na IKE w grudniu, kiedy każda rodzina ma sporo świątecznych wydatków,
jest boleśnie odczuwana w budżecie domowym, to pamiętajmy, że działając w ten
sposób pozbawiamy się możliwości osiągnięcia zysków z całorocznej inwestycji.
Wszak na GPW trwa hossa (owszem nie będzie trwała wiecznie, ale nikt nie mówi,
że musi). Jeśli ktoś wpłacił do IKE pieniądze w styczniu 2006 roku miał szansę
na zysk rzędu 50 proc. Jeśli zrobił to w grudniu – takich szans już nie miał.
Przyjrzyjmy się, jaki wpływ na wyniki inwestowania miał moment ulokowania
kapitału w IKE przez ostatnie lata. Przyjmijmy, że inwestor „A” robił to
pierwszego dnia roku kalendarzowego, a inwestor „B” ostatniego (ustawa o IKE
weszła w życie 1 września 2004 r. – pierwsza wpłata inwestora „A” miała
miejsce tego właśnie dnia). Obaj inwestowali po 3000 PLN co rok w fundusz
akcji, który osiągał w 100 proc. wyniki zbieżne z wartością indeksu WIG.
stopa zwrotu
na koniec 2004 r. 3296 PLN
na koniec 2005 r. 8404 PLN
na koniec 2006 r. 17543 PLN
Inwestor „A”
Inwestor „B”
na koniec 2004 3000 PLN
na koniec 2005 7004 PLN
na koniec 2006 13 775 PLN 2006
Skumulowana stopa zwrotu inwestora „A” wynosi 94 proc., podczas gdy zysk
inwestora „B” – 53 proc., czyli jest prawie połowę niższa, a różni ich
przecież tylko moment podjęcia decyzji o rozpoczęciu inwestycji. Zdecydowanie
efektywniej pomnaża więc swoje pieniądze inwestor „A”. Oczywiście można
sądzić, że role się odwrócą, jeśli WIG zacząłby spadać. Jednak nie sposób
przewidzieć tego na początku roku. A zmieniać formę inwestycji w IKE jest
stosunkowo łatwo.
Psychologiczne bezpieczeństwo
Innym często popełnianym błędem, za który również odpowiada nasza psychika,
jest wybór formy inwestycji w ramach IKE. Wielu ludzi sądzi, że skoro w grę
wchodzi tak poważna sprawa jak emerytura, należy pieniądze inwestować
bezpiecznie, co często mylone jest z rozwagą. Otóż nie jest to właściwy
pogląd, ponieważ w wieloletnich planach inwestycyjnych kluczem do osiągnięcia
sukcesu jest procent składany. Inwestując pieniądze w lokaty lub obligacje
skarbowe jesteśmy w stanie ochronić je wyłącznie przed skutkami inflacji, choć
oczywiście mamy psychiczny komfort bezpiecznego ulokowania kapitału. Jeśli
będziemy w ramach IKE inwestować pieniądze na lokacie oprocentowanej na –
średnio rocznie – 4 proc. i co roku odkładać na ten cel 3 tys. PLN, po 30
latach zgromadzimy 90 tys. kapitału i 84 tys. (nieopodatkowanych!) odsetek. W
tym samym czasie
– uwzględniając 2-proc. inflację – rzecz, która dziś jest warta 3000 PLN,
podrożeje do 5430 PLN. Ponieważ 3 tys. PLN to obecna wysokość średniej pensji,
przeliczmy nasze oszczędności na pensje: przez 30 lat odłożymy 30 dzisiejszych
pensji, a w zamian otrzymamy... 32 średnie pensje. Po 30 latach oszczędzania!
Spróbujmy więc pomnożyć nasze pieniądze unikając bezpiecznych i
niskooprocentowanych lokat. Zainwestujmy nasze pieniądze w fundusz akcji,
który przyniesie 8 proc. zysku średniorocznie. Suma odkładanego kapitału nie
zmieni się – przez 30 lat będzie to 90 tys. PLN. Nasz zysk
– nieopodatkowany – wyniesie zaś 285 tys. PLN. W sumie będziemy dysponować
kapitałem rzędu 375 tys. PLN, co będzie stanowić równowartość 69 średnich
pensji obowiązujących za 30 lat. To już coś. Gdyby uzyskana stopa zwrotu
sięgnęła 10 proc. rocznie, mielibyśmy 569,8 tys. PLN – 105 średnich pensji.
Mając taki kapitał możemy pozwolić sobie na odłożenie go na bezpieczną lokatę
i do końca życia finansować swoje potrzeby z odsetek. Ale to dopiero za 30 lat...
W jednym roku inwestowania różnica między 4 a 8 proc. może wydawać się mało
istotna – inwestując 3 tys. PLN zarobimy 120 albo 240 PLN. Ale ta sama różnica
przez 30 lat inwestowania wywrze ogromny wpływ na końcową wartość inwestycji.
Dlatego rozsądniej – w tym wypadku – omijać bezpieczne i nisko oprocentowane
lokaty czy obligacje.
Co jeszcze warto wiedzieć o IKE
* Można mieć tylko jedno IKE.
* Od zysków kapitałowych nie płaci się podatku, jeśli nie wypłaci się
środków do momentu przejścia na emeryturę.
* Nie ma obowiązku wpłat ustalonej kwoty w równych odstępach czasu.
* Instytucję prowadzącą IKE można zmienić już po roku bez żadnych
dodatkowych opłat.
* Można wypłacić pieniądze z IKE w dowolnym momencie (ale wtedy trzeba
zapłacić podatek od zysków kapitałowych, jeśli wypłata ma miejsce przed
osiągnięciem wieku emerytalnego).
Emil Szweda, analityk Open Finance
01.02.2007