Analitycy kierują się owczym pędem

12.03.07, 18:52
Jeżeli ktoś inwestuje zgodnie z opiniami analityków to polecam ten
artykuł.Nareszcie ktoś napisał prawdę.

Analitycy kierują się owczym pędem


Ostatnie zmiany kursów na giełdach pokazały, że analitycy rynku kapitałowego
często się mylą. Powód? Wielu z nich odpisuje analizy od swoich kolegów, a
inwestorzy przestają wierzyć popularnym opiniom. Po raz pierwszy ekonomistom
udało się udowodnić to prawo.

Do końca lutego wszyscy analitycy byli zgodni: trend zwyżkowy rynku akcji jest
nie do zatrzymania. 27 lutego grudnia okazało się, że to nieprawda. Zaczynając
od Szanghaju na światowych giełdach rozpoczęły się korekty kursów, które
zniweczyły wszystkie zyski bieżącego roku. Takiego rozwoju akcji nie
przewidział żaden z analityków.

Jak lemingi

Już od dawna eksperci zajmujący się badaniem rynków finansowych podejrzewali,
że jednym z głównych powodów takich zachowań jest owczy pęd wielu analityków.
Udowodnił to już w roku 2000 profesor Ivo Welch z uniwersytetu Browna: kiedy
analitycy rewidują zalecenia, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem nawiązują
do innych prognoz, wybierając tę najpopularniejszą. Większości z nich, a
rzadko kiedy odbiegając od zdania większości.

Z punktu widzenia analityka, odpisywanie od kolegów ma sens. Kto za bardzo
odbiega od większości, ten ryzykuje szyderstwa i kpiny. Z taką sytuacją
spotkał się Albert Edwards, główny strateg w Investment-Bank Dresdner
Kleinwort, kiedy latem 2001 roku prognozował koniec boomu na rynku
amerykańskim. Na forum internetowym pojawiło się wiele niechlubnych komentarzy
pod jego adresem, typu: „Wyślijcie tego starego sklerotyka na rentę”.

Najlepiej się nie wychylać?

Dopóki analityk opiera się na większości, niebezpieczeństwo by negatywnie
podpaść jest wyraźnie mniejsze. Kiedy pomyli się co do analizy, nie jest w tym
osamotniony. Także niebezpieczeństwo bycia przyłapanym na ściąganiu jest
stosunkowo niewielkie. Zawsze można powiedzieć, że koledzy po fachu oceniają
sytuacje na podstawie tych samych wiadomości i w taki sam sposób.

Jednak badacze odkryli, że analitycy mogą też skorzystać na kontrowersyjnych
opiniach. Wnioski te opierają się na następującej logice: Kiedy rynki
finansowe przetwarzają nowe informacje a analitycy kierują się masowym
instynktem, to pewne rekomendacje akcji są dla inwestorów cenniejsze od
innych. Które? Te odbiegające od większości. Dlaczego? Bo sugeruje to, że
analityk jest w posiadaniu informacji, których wartość jest większa od chęci
kierowania się i podążaniem za opinią większości.

Inwestorzy nie wierzą owcom

Kiedy analitycy zachowują się jak lemingi, to nowe zalecenia kupna lub
sprzedaży odbiegające od zdania większości, mają większy wpływ na zmiany
kursów niż te, które są zbliżone do punktu widzenia większości.

Reakcje te Jegadeesh i Kim oceniają jako poszlakę tego, że wielu analityków
„ściąga” w rzeczywistości od swoich kolegów. Wygląda na to, że rynki finansowe
uwzględniają ten fenomen nie traktując zbyt poważnie prognoz, które
potwierdzają opinię większości.

Co wynika z tego dla inwestorów? To, że zakup akcji zalecany jest przez
szczególnie nie powinny wywierać zbyt dużego wrażenia, ponieważ poszczególne
opinie nie są z reguły określane niezależnie od siebie.


tłum. Robert Susło
Pełna wersja