axel40
17.05.07, 09:08
Ochrona kapitału i możliwy zysk
Manager magazin
A przy tym niższe obciążenia podatkowe. Tak zaczyna wyglądać rynek funduszy
inwestycyjnych.
Jaki jest ideał inwestycyjny? Nie stracić włożonego kapitału, zarobić i do
tego uniknąć pazerności fiskusa. I tak właśnie zaczyna to wyglądać na polskim
rynku. Mamy dziś na nim ponad 50 funduszy z ochroną kapitału, oferowanych
przez kilka TFI - rozwiązanie dla osób ceniących sobie zminimalizowane ryzyko.
Mamy fundusze parasolowe - o mniejszym stopniu gwarancji, ale za to
pozwalające uniknąć zachłanności fiskusa, przeznaczone dla dynamicznych
inwestorów, akceptujących wyższe ryzyko. Ale nawet te najbardziej ryzykowne
działające w Polsce fundusze mnożą ostatnio zabezpieczenia. Nic dziwnego -
walczą o klienta.
Gwarantowanie zainwestowanych środków jest w modzie. Fundusze z ochroną
kapitału oferują na naszym rynku TFI: BZ WBK AIB, Skarbiec, BPH, Pioneer
Pekao, Union Investment, PKO, PZU (tylko dla inwestorów instytucjonalnych) -
ale przede wszystkim KBC, który jest liderem tego rynku. A wszedł na to podium
dzięki konstrukcji swojej najnowszej oferty.
czytaj dalej
- Konkurencja niezbyt nas lubi - mówi wprost Piotr Dec, dyrektor ds. produktów
KBC TFI.
- Nie dość, że dajemy pełną ochronę kapitału, to jeszcze gwarantujemy 100 i
nawet ponad 100 proc. osiągniętej przez fundusz stopy zwrotu.
W wielu funduszach klient może liczyć na otrzymanie jedynie połowy
wypracowanych przez nie zysków. Tymczasem w najnowszym produkcie KBC - KBC
Europejskim, którego certyfikaty sprzedawane będą jeszcze do początku kwietnia
2007 r.- ma się prawo do 110 proc. wzrostu koszyka bazowego. Tworzą go akcje
30 europejskich spółek, wybranych przez analityków ze względu na osiągane
wyniki i ponadprzeciętne wzrosty notowań.
Konkurencja musi się więc starać. Na razie jedynie nieliczni dorównują swą
ofertą propozycji KBC TFI. Arka Global Index 2007 obiecuje inwestorom wypłatę
100 proc. wzrostu koszyka indeksów, a jeśli stopa ta byłaby ujemna - zwrot
zainwestowanego kapitału. Inni dają zdecydowanie mniej.
UniAktywna Alokacja (Union Investment TFI) gwarantuje ochronę 95 proc.
kapitału - i to tylko w okresach rocznych, od 31 grudnia do 31 grudnia
kolejnego roku. Ma za to dużą zaletę - nie jest funduszem zamkniętym, co
oznacza, że jednostki można sprzedawać bez ryzyka kursowego.
Również otwarte są fundusze Pioneer Pekao TFI - Zabezpieczony Rynku Polskiego
i Dynamicznej Ochrony Kapitału. Ten pierwszy gwarantuje 100 proc.- lecz nie
kapitału, ale wartości jednostki uczestnictwa z pierwszego dnia wyceny okresu
rozliczeniowego (trwającego cztery lata). Celem strategii inwestycyjnej
drugiego funduszu jest ochrona wartości jednostki uczestnictwa przed spadkiem
poniżej 90 proc. jej najwyższego historycznie notowania. Co jednak ciekawe,
ten pułap rośnie: każdy wzrost wartości jednostki uczestnictwa powyżej
ostatniego maksimum automatycznie podnosi bowiem minimalny poziom zabezpieczenia.
Z kolei Skarbiec Profit Plus koncentruje się na ochronie WAN (wartości aktywów
netto): zarządzający dba o to, by nie spadła ona poniżej poziomu z dnia
przydziału certyfikatów.
W BPH Bezpieczna Inwestycja, którego szósta edycja trafiła na rynek jeszcze w
2006 r., wartość certyfikatu na koniec okresu rozliczeniowego, który dla tego
funduszu trwa trzy lata, ma nie być niższa niż pierwszego dnia notowań.
Trudno nie uznać większości tych rozwiązań za wysoce skomplikowane.
Prawdopodobnie także w tym tkwi sukces KBC TFI (ponad 50-proc. udział w
polskim rynku funduszy z ochroną kapitału). Konstrukcja jego oferty wydaje się
po prostu przejrzysta.
Piętą achillesową wszystkich funduszy zamkniętych (bo oczywiście jednostki
otwartych można sprzedać w dowolnym momencie) jest płynność. Teoretycznie
certyfikatami można handlować na giełdzie. Teoretycznie - ponieważ notowania
wielu z nich są tak wysokie, że zakup po żądanych cenach może przynieść
nabywcy tylko straty. W efekcie trudno tu mówić o płynności...
Stąd oferowana przez część TFI możliwość wykupu certyfikatów - niestety,
najczęściej tylko raz w miesiącu. Dlatego warto śledzić informacje z
towarzystw - na ogół zamknięcie jednego funduszu oznacza pojawienie się
przynajmniej jednego nowego. KBC TFI zamknie w tym roku trzy fundusze, ale
zamierza uruchomić aż siedem kolejnych.
Klientów przyciąga gwarantowany kapitał, podobnie jak możliwości oferowane
przez fundusze parasolowe. Aktywa parasoli ING TFI, od momentu ich otwarcia w
czerwcu 2005 r. do końca lutego 2007 r., przekroczyły 5 mld złotych. W dużej
mierze wynik ten był pochodną innowacyjnych pomysłów menedżerów ING TFI. W
sytuacji, w której w 2006 r. furorę robiły w Polsce fundusze inwestujące w
akcje małych i średnich spółek (również w ING TFI), zarząd towarzystwa
wprowadził na rynek coś zupełnie nowego: subfundusz Selektywny Plus. To tzw.
opportunity fund, szukający dobrych okazji inwestycyjnych niezależnie od
wielkości spółki. Efekt - ponad 21-proc. zysk w drugiej połowie roku 2006. Ta
akurat propozycja ING ma pozostać hitem i w tym roku - obok subfunduszu
Budownictwa i Nieruchomości Plus - jednego z pierwszych w Polsce otwartych
funduszy, inwestujących w tej branży. A co na to ci, którzy muszą ścigać na
tym rynku czołówkę? Jeżeli jeszcze parasola nie mają, muszą się śpieszyć.
Należy do nich Union Investment, którego TFI przewiduje wprowadzenie pod
parasol UniFunduszy aż 10 detalicznych funduszy inwestycyjnych (poza
specjalistycznym UniWibid ) już na przełomie czerwca i lipca tego roku.
- Pod osłoną funduszu parasolowego będziemy mogli szybciej uruchamiać nowe
produkty, a tym samym zwiększymy ich elastyczność i innowacyjność - mówi
Małgorzata Góra, prezes TFI.
Rzeczywiście - wkrótce po tym zapowiadanym przekształceniu, Union Investment
planuje uruchomienie do sześciu nowych subfunduszy.