Fundusze inwest.zbierają żniwo także w parlamencie

05.06.07, 23:10
Fundusze inwestycyjne zbierają żniwo także w parlamencie 05.06.2007


Najbogatsi inwestorzy w Sejmie mają papiery warte nawet 4 miliony złotych

W ubiegłym roku część parlamentarzystów zamknęła lokaty w bankach i wybrała
papiery wartościowe.

Kancelarie Sejmu i Senatu opublikowały właśnie oświadczenia majątkowe
parlamentarzystów za 2006 r. Każdy poseł i senator ma obowiązek wypełnić
specjalny formularz, w którym ujawnia informacje o swoich zasobach finansowych
i dochodach. "Parkiet" przyjrzał się inwestycjom giełdowym 560 członków
parlamentu.

Pioneer górą

Jeżeli wierzyć treści oświadczeń, kupowanie papierów wartościowych wciąż nie
jest na Wiejskiej szeroko rozpowszechnione. O giełdowych transakcjach
informuje co czwarty senator i co siódmy poseł - mimo że uposażenia i diety
parlamentarzystów oscylują wokół 10 tys. zł miesięcznie, pozwalają więc na
oszczędności. Politycy wybierają zwykle "pasywne" inwestycje w jednostki
funduszy inwestycyjnych. Co ciekawe, najczęściej decydują się na Pioneera.
Wprawdzie oferta TFI Pioneer Pekao Investments jest najpopularniejsza na rynku
(22 proc. udziałów), ale przywiązanie parlamentarzystów do tej marki jest
jeszcze większe (fundusz wybiera dwie trzecie posłów kupujących jednostki
uczestnictwa).

Obiektywizm i reklama?

Inwestowanie w fundusze nie powinno dziwić. W ten sposób politycy unikają
zarzutów o stronniczość i tworzenie regulacji korzystnych dla konkretnych
firm. Zrozumiał to Ryszard Zbrzyzny (poseł SLD), sprzedając w ubiegłym roku
niemal wszystkie akcje KGHM. W spółce dalej pełni on funkcję przewodniczącego
związków zawodowych.

Niewykluczone, że skuteczne okazało się też uderzenie reklamowe TFI. Dla
przykładu: senator PO Krystyna Bochenek zdecydowała się na włożenie w
promowane ostatnimi czasy fundusze parasolowe ponad 336 tys. zł. Podobnie
zrobił Zenon Wiśniewski (poseł Samoobrony), kupując "parasol" oferowany przez
ING. Z kolei Rafał Ślusarz (senator PiS) wybrał inny hit rynku -
ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy.

Akcje dla nielicznych

Część polityków pozostaje jednak wierna rynkowi akcji. Taki sposób lokowania
oszczędności upatrzyli sobie zwłaszcza politycy SLD. Wśród nich tuzami
inwestowania są Ryszard Kalisz, Piotr Gadzinowski i Wacław Martyniuk (choć ten
ostatni upłynnił w 2006 r. dużą część posiadanych walorów).

Nie jest chyba zaskoczeniem fakt, że politycy celują w papiery spółek z
udziałem Skarbu Państwa. Zarówno z lewa, jak i z prawa najpopularniejsze są
akcje PKO BP (część parlamentarzystów dalej trzyma papiery pracownicze
przyznane przy debiucie). Popularne spółki to także PGNiG oraz KGHM. Niektórzy
parlamentarzyści (jak senatorowie Platformy Tomasz Misiak i Marek Rocki) wciąż
trzymają walory NFI.

Stan posiadania parlamentarzystów nie zmienia się gwałtownie, ale na Wiejskiej
są także osoby, które grają bardziej aktywnie. Do nich zaliczyć można senatora
Roberta Smoktunowicza (PO), który dysponował w ubiegłym roku portfelem 600
tys. zł. Ciekawy "ruch" wykonał też senator PSL Lesław Podkański, pożyczając
pieniądze na inwestycje od firmy Agro-Pool-Prima, której jest udziałowcem.
Uzyskane środki zainwestował w giełdowy Bioton.

Akcje spółek kupują zwykle parlamentarzyści, którzy byli wcześniej
przedsiębiorcami. Tak jest z posłami Jerzym Materną i Lechem Kołakowskim -
czołówką inwestorów z PiS.

Niechętni na obligacje

Szybko rosnący rynek funduszy sprawia, że nieliczni politycy interesują się
mniej dochodowym rynkiem obligacji. Są jednak wyjątki. Wśród nich prawdziwym
"patriotą" jest poseł PSL Józef Zych. Podał, że posiada "obligacje NBP" za
122,4 tys. zł (prawdopodobnie chodziło mu o obligacje Skarbu Państwa). Z kolei
poseł PiS Bartłomiej Szrajber ma na rachunku papiery skarbowe warte 59 tys.
zł. Zaangażowanie w obligacje rządowe zwiększył poseł SLD Witold
Gintowt-Dziewiałtowski (obecnie dysponuje walorami wartymi 15 tys. zł).

Informacje zawarte w oświadczeniach majątkowych są często niepełne. To wina
nieprecyzyjnych zapisów ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, a także
małej aktywności Komisji Etyki Poselskiej Sejmu (sprawdza złożone dokumenty).
Nie dowiemy się np., jakie akcje kupował drugi pod względem grubości portfela
poseł Janusz Wójcik (Samoobrona). W jego oświadczeniu mowa tylko o
zainwestowanych w 2006 r. 4 mln zł.

Jutro w "Parkiecie" przeanalizujemy, jak rosły majątki polityków w ubiegłym roku.

Od lewej: Ryszard Kalisz (poseł SLD) inwestuje z powodzeniem w blue chips
takie jak KGHM, Pekao czy Bank Handlowy; Jerzy Materna - jeden z największych
inwestorów w PiS - trzyma akcje banków; Ryszard Zbrzyzny (SLD) wyszedł z KGHM
i postawił na bardziej stabilne fundusze inwestycyjne Arki; senator Lesław
Podkański (PSL) pożyczył pieniądze i postawił w ubiegłym roku na Bioton.



Konrad Krasuski


Tekst z kolumny nr 3 Gazety Giełdy Parkiet
Pełna wersja