Fundusze zagraniczne dla globalistów

30.07.07, 01:07
www.gazetaprawna.pl/



Fundusze zagraniczne dla globalistów


Świat stanął otworem. Polscy inwestorzy mają bogatszy wybór funduszy
zagranicznych niż polskich. Są wśród nich zarówno bezpieczne, jak i agresywne,
wyspecjalizowane w poszczególnych branżach, a nawet surowcach.

O tym, czy inwestować w polskie TFI czy zagranicznych gigantów, zastanawia się
niejeden inwestor. Zwłaszcza że wybór jest ogromny. Do dystrybucji w Polsce
dopuszczonych jest już ponad 300 funduszy zagranicznych. Można inwestować w
Europie, Ameryce Południowej, Stanach Zjednoczonych, w Azji i Australii, gdzie
kto sobie wymarzy. Wybierać można kraj, region i sektor, który wydaje się
najbardziej perspektywiczny - np. energetykę lub biotechnologię. Dzięki
funduszom możemy inwestować w kopalnie diamentów i same surowce: złoto lub
ropę naftową. Inwestowanie globalne pozwala więc na pełną dywersyfikację portfela.

Z pomocą pośredników

Fundusze zagraniczne najłatwiej kupować, korzystając z pośrednictwa firm
doradztwa finansowego: Expandera, Open Finance lub firmy Xelion, ponieważ
większość banków oferuje fundusze z własnych grup. Do wyjątków należy Deutsche
Bank PBC i Citibank.

Fundusze zagraniczne są tańsze od polskich. Franklin Templeton czy Blackrock
Merrill Lynch pobierają średnio dwa razy niższe opłaty za zarządzanie. Nie
oznacza to jednak, że inwestycja będzie zyskowniejsza.

- Od kilku lat trwa trend umacniania się złotego w relacji do walut obcych. To
oznacza, że osoba która zaangażuje złotówki w zagraniczny fundusz, może się
liczyć z niższą stopą zwrotu po przeliczeniu na krajową walutą. Dlatego jest
to oferta przede wszystkim dla posiadaczy walut obcych - podkreśla Maciej
Kossowski, doradca finansowy w firmie Expander.

Jak podkreśla Dariusz Komejko, doradca finansowy Xelion.Doradcy Finansowi,
obecnie korzystnym wydaje się wybór inwestycji w walucie, którą posiadamy.
Jeśli mamy złotówki, lepiej inwestować w polskie TFI.

- W grupie funduszy najbardziej agresywnych stopy zwrotu są imponujące i
sięgają nawet 80 proc. rocznie. Kupowanie walutowych funduszy zagranicznych,
zamieniając polską walutę na euro lub dolary, może nie być najlepszym
pomysłem, ponieważ polska waluta nieustannie się umacnia - zauważa.

Bezpieczny globalny

Zainteresowani inwestycjami zagranicznymi powinni również przyjąć jakąś
strategię. Zdaniem specjalistów najpierw powinno się inwestować w fundusz
globalny, który jest najbezpieczniejszy, ponieważ inwestuje w największe na
świecie spółki mocnych podstawach fundamentalnych, a dopiero później szukać
bardziej wyrafinowanych form, np. funduszy azjatyckich czy rynku wschodzącego.

Kwoty do zainwestowania

Do zainwestowania w fundusz zagraniczny trzeba też mieć odpowiednie fundusze

- W Robeco wystarczy 500 zł, w Legg Mason w ogóle nie ma ograniczenia, ale już
np. Fortis i Raiffeisen wymaga tysiąc dolarów lub euro, Franklin Templeton 2,5
tys. dolarów lub euro, Blackrock Merrill Lynch 4 tys. dolarów, a Jyske Invest
nawet 20 tys. euro - mówi Maciej Kossowski. Jego zdaniem fundusze te zaczną
więc być popularne dopiero po wejściu Polski do strefy euro, kiedy na równych
prawach będą mogły konkurować z polskimi firmami.

EWA BEDNARZ

gp@infor.pl

EKSPERT RADZI

■ Kiedy zainteresowani inwestycjami zagranicznymi powinni wybierać fundusze
gigantów takich jak Templeton czy Merrrill Lynch, a kiedy skorzystać z oferty
rodzimych TFI?

Inwestowanie w polskich TFI ma - w mojej opinii - sporą przewagę nad
korzystaniem z usług funduszy zagranicznych. Przede wszystkim w polskich
funduszach obowiązuje polskie prawo. Wszystkie informacje dla klienta muszą
być przygotowane po polsku. Rozliczenia podatkowe my - mam na myśli polskie
TFI - załatwiamy za klienta, klient zagranicznych funduszy robi to
samodzielnie. A jeżeli idzie o możliwości inwestycyjne, to są one praktycznie
takie same - przecież funduszami PKO/Credit Suisse zarządza Credit Suisse
Assett Management - jeden z największych graczy na światowym rynku funduszy
inwestycyjnych. W naszej ofercie mamy zagraniczne fundusze CSAM. I są one -
podobnie jak Templetom czy Merrill Lynch - zarządzane z Londynu, a nie z
Warszawy. W PKO TFI nie oferujemy wszystkich funduszy CSAM, a tylko te naszym
zdaniem najlepsze. Jeżeli jednak ktoś zechce zainwestować w fundusz niszowy
niedostępny w naszych TFI, np. inwestujący wyłącznie w afrykańskie spółki
teleinformatyczne, ponieważ uważa, że właśnie te spółki będą rosnąć
najszybciej - to nie pozostaje mu nic innego jak inwestować za pośrednictwem
zagranicznych funduszy.

Tomasz Boguty

prezes zarządu PKO TFI SA

■ Czym kierować się, wybierając między funduszem lokalnym a zagranicznym?

Głównym wyznacznikiem przy wyborze pomiędzy inwestycją w fundusze lokalne czy
zagraniczne powinna być zdefiniowana na wstępie waluta inwestycji. Ze względu
na istniejące dodatkowe ryzyko kursowe związane z inwestycjami w fundusze
zagraniczne prognozowane umacnianie się waluty krajowej oraz bardzo dobre
wyniki osiągane przez TFI na rodzimym rynku, inwestycje zagraniczne powinny
być traktowane jako uzupełnienie portfela i element jego dywersyfikacji.

Tomasz Gąsior

główny specjalista w Departamencie Centrum Inwestycyjne Deutsche Bank PBC



Pełna wersja