axel40
05.12.07, 23:58
Słono płacimy za zarządzanie funduszami
Emil Muciński 03-12-2007, ostatnia aktualizacja 03-12-2007 05:54
Sytuacja ta wynika z małej konkurencji. Dystrybutorami funduszy są głównie
banki, które oferują wyłącznie produkty własnego TFI. Klienci płacą więcej
także z powodu windowania stawek przez pośredników finansowych
źródło: Rzeczpospolita
Wysokie opłaty, które ponoszą klienci funduszy, wynikają przede wszystkim ze
struktury dystrybucji. – Na polskim rynku nie ma wypracowanej kultury
konkurencji. W bankowym okienku oferuje się fundusze jednego towarzystwa, więc
TFI nie mają motywacji do obniżania opłat – mówi Tomasz Publicewicz z Analiz
Online. Jego zdaniem stawki nie zmaleją, dopóki banki nie otworzą się na
sprzedaż produktów różnych TFI. Drugim problemem są wysokie koszty, które
ponoszą TFI na rzecz niezależnych pośredników finansowych sprzedających ich
fundusze. Wysokością prowizji za dystrybucję są zaskoczone szczególnie
zagraniczne spółki, które chcą oferować swoje fundusze w Polsce. – Tak wysokie
opłaty za zarządzanie płacone dystrybutorom nie są czymś normalnym na
Zachodzie – tłumaczy Tomasz Publicewicz.
Sytuacja na polskim rynku funduszy inwestycyjnych przypomina więc typowy
łańcuch pokarmowy. Najsłabszym ogniwem jest w nim klient. Musi on pogodzić się
z tym, że kiedy przychodzi do banku, ma wybór funduszy ograniczony do
produktów oferowanych przez TFI z tej samej co bank grupy kapitałowej. Ten
brak konkurencji między towarzystwami w bankowej dystrybucji, które muszą
jednak dzielić się znaczną częścią opłat z coraz większą rzeszą niezależnych
pośredników finansowych (Expander, Open Finance, Xelion i wiele mniejszych
firm), powoduje, że na rynku jest drogo.
Najwięcej płacą obecnie klienci funduszy akcyjnych. Z danych Analiz Online
wynika, że średnia stawka pobierana w pierwszej połowie br. przez polskie TFI
za zarządzanie funduszami akcji wynosi 3,77 proc. od wartości kapitału. Są
jednak i takie towarzystwa, które biorą więcej niż 5 proc. Niewiele mniejsza
jest opłata za zarządzanie w przypadku funduszy mieszanych – 3,5 proc. W
funduszach oferowanych przez zagraniczne podmioty wynosi ona 1 – 2 proc., a
więc mniej więcej tyle, co w polskich funduszach obligacji. Polskie
towarzystwa nie palą się do obniżania stawek, mimo bardzo dużego popytu na
fundusze w ostatnich dwóch latach i osiąganiu dzięki temu coraz większych zysków.
Inwestorów znieczuliły wysokie stopy zwrotu osiągane przez fundusze inwestycyjne.
– Polski rynek akcji rozpieszczał do tej pory i zarządzających, i klientów.
Dlatego koszty nie grają dziś tak dużej roli. Jednak gdy rynek nie jest
wzrostowy, opłaty mają dla klientów większe znaczenie – uważa prezes Pioneer
Pekao Zbigniew Jagiełło. Dlatego kiedy koniunktura się pogorszy, co
obserwujemy już dziś, klienci zaczną liczyć każdy grosz. Czy TFI będą zmuszone
wtedy do obniżenia stawek?
Na razie na spadek opłat za zarządzanie nie ma co liczyć. Wręcz odwrotnie –
coraz bardziej pazerni, jeśli chodzi o prowizje, stają się pośrednicy
finansowi. Nie wystarcza im już to, co dostają od TFI. Z informacji „Parkietu”
wynika, że część dystrybutorów – przede wszystkim tych z grupy pośredników
finansowych – rozpoczęła rozmowy z towarzystwami w sprawie wzrostu ich prowizji.
Dane GUS dotyczące wyników TFI wskazują, że towarzystwa przekazują
dystrybutorom całość opłaty dystrybucyjnej i 40 – 50 proc. opłaty za
zarządzanie. Chcą jednak otrzymywać od TFI nawet 60 proc. wpływów z tej
drugiej. Zdaniem ekspertów wynika to przede wszystkim z pogorszenia
koniunktury na rynku. Po ostatnich przecenach na światowych giełdach napływ
środków do funduszy osłabł. Maleją więc wpływy pośredników, którzy zbywają
mniej jednostek. Z pewnością nie wpłynie to korzystnie na spadek prowizji
pośredników.
Doradcy finansowi nie widzą problemu i niechętnie mówią o pobieranych opłatach.
– Nasze prowizje różnią się w zależności od TFI. Nie mogę powiedzieć, jakie są
to stawki, ze względu na tajemnicę handlową. Mamy jednak podpisane umowy, z
których strony się wywiązują – mówi Tomasz Marszałł, dyrektor marketingu w
Xelionie. – 60-proc. udział w opłacie za zarządzanie wydaje się wygórowaną
stawką, aczkolwiek nie wiem, jaką politykę w tym zakresie mają inni
pośrednicy. Być może niektórzy dystrybutorzy domagają się wyższych opłat od
małych TFI, które nie mają silnej pozycji przetargowej – mówi „Rz” Katarzyna
Siwek, kierownik działu analiz w Expanderze. Być może ta niekorzystna sytuacja
zmieni się, gdy wzrośnie konkurencja i na rynku pojawi się więcej niezależnych
towarzystw.
Opinia
Maciej Kwiatkowski, prezes zarządu Opera TFI
Opera TFI nie korzysta z tzw. pośredników finansowych. System, który się u
nas wytworzył, jest niestety jedną z większych patologii polskiego rynku. Nie
chodzi nawet o to, że pośrednicy zarabiają więcej niż firmy zarządzające – to
przecież wolny rynek – ale o negatywną konkurencję cenową i ewidentny konflikt
interesów. Jeśli pośrednik bierze stałą część przychodów z danego produktu
(fundusz, kredyt itd.), to oczywiście dąży do tego, aby sprzedawać produkty
najdroższe. Dlatego na TFI wywierana jest presja, aby produkty były coraz
droższe, a nie tańsze. Jeśli towarzystwo chce obniżyć opłaty, ryzykuje
konflikt albo przynajmniej zdjęcie z dobrej półki u pośrednika. To ewidentny
konflikt interesów pomiędzy klientem a pośrednikiem będącym rzekomo po jego
stronie. Oczywiście niekorzystanie z usług pośredników, nie tylko spowoduje
brak sprzedaży bezpośredniej, ale też eliminuje nas z całego systemu wsparcia
medialnej machiny tzw. ekspertów i specjalistów powiązanych najczęściej
właśnie z pośrednikami. Gdybyśmy dwa lata temu zdecydowali się na sprzedaż
przez pośredników, mielibyśmy aktualnie 2, 3 razy większe aktywa. Nie żałuję
jednak. Mamy takie staroświeckie przekonanie, że to, co jest korzystne dla
klienta, jest także w długim terminie korzystne dla zarządzającego.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
e.mucinski@rp.pl
Źródło : Rzeczpospolita