Złota jesien dla TFI

28.08.08, 14:08
Przedstawicielom krajowych TFI powoli wracam optymizm. Niektórzy z nich
przewidują, że od jesieni będzie już tylko lepiej.



Przedstawiamy sondę przeprowadzoną przez „Puls Biznesu”



Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI



"Dodatnie saldo wpłat i umorzeń krajowych TFI zobaczymy najwcześniej na
początku przyszłego roku. Chociaż silny, bardziej masowy napływ jest
prawdopodobny dopiero w 2010 r. Oczywiście zachowanie klientów TFI w dużej
mierze zależy od sytuacji na GPW. Polacy mają coraz większa świadomość
inwestycyjną. Dlatego w pierwszej kolejności wrócą pewnie do produktów
zrównoważonych czyli bezpieczniejszych. Również duża część inwestorów zechce
się odegrać, więc fundusze akcyjne także będą cieszyły się powodzeniem."



Tomasz Publicewicz, analityk Analizy Online



"W 1994 r. fundusze inwestycyjne nie stanowiły popularnej formy oszczędzania.
Podobnie było jeszcze w 2001 r. Zmieniło się to po wprowadzeniu podatku Belki.
Kiedy zobaczymy dodatnie saldo wpłat i umorzeń? Gdy fundusze zaczną zarabiać.
I jeszcze jedno. Tak długo, jak banki będą promowały depozyty, a nie jednostki
funduszy, trudno będzie o dobre przepływy dla TFI. Trzeba poczekać na poprawę
sytuacji na rynki i na zielone światło ze strony instytucji finansowych."



Piotr Kuba, wiceprezes Skarbiec TFI



"Raczej nie powinno już być dużych odpływów z TFI. Osoby, które zostały w
funduszach, są bardziej przygotowane na długoterminowe oszczędzanie. Duża
grupa klientów TFI działa z pewnym opóźnieniem. Oni wrócą do funduszy, jak te
zaczną pokazywać wyniki wyższe niż lokaty. Dużych napływów można się
spodziewać dopiero w okolicach maja przyszłego roku, czyli pół roku po tym,
jak giełda zakończy bessę, czego spodziewam się na jesieni. Najlepiej
inwestować wtedy, gdy giełda osiąga dno bessy, ale uchwycenie dołka jest
niezwykle trudne i to nie tylko dla klientów TFI – dla zarządzających również.
Niestety, w tym zakresie dane makroekonomiczne nam nie pomogą. Giełda
wyprzedza gospodarkę, więc dołek na niej powinie być znacznie wcześniej niż
dołek w gospodarce. Gdy dane makroekonomiczne są najsłabsze, indeksy na
parkiecie z reguły już znajdują się w trendzie wzrostowym. Gdy dane makro
zaczynają się poprawiać, trend wzrostowy na giełdzie trwa już od paru
miesięcy. Oczywiście znajdą się sprytni inwestorzy śledzący wydarzenia
giełdowe, którzy wykorzystają niskie wartości jednostek uczestnictwa. Dlatego
dodatniego salda wpłat i umorzeń będzie można się spodziewać już miesiąc po
tym, jak giełda rozpocznie nowy trend wzrostowy."



Więcej w „Pulsie Biznesu”
Pełna wersja