axel40
26.09.08, 08:14
Jak zabezpieczone są oszczędności Polaków
Bożena Żuławnik 25-09-2008, Rzeczpospolita
Masz gwarantowany zwrot większości depozytu bankowego do 22,5 tys. euro. Z
ubezpieczenia na życie dostaniesz 50 proc. i nie więcej niż 30 tys. euro. Jest
też specjalny system rekompensat dla poszkodowanych klientów domów
maklerskich. Ale nic nie ochroni cię przed ryzykiem i stratami z inwestycji
Nic nie wskazuje na to, aby banki działające w Polsce mogły mieć w najbliższym
czasie kłopoty. Żaden z nich nie informował, tak jak banki w USA czy niektóre
europejskie, o tworzeniu odpisów na pokrycie strat, ani o stratach z powodu
transakcji z niewypłacalnymi instytucjami amerykańskimi.
– Sytuacja jest dobra, stabilna i bezpieczna – zapewnia Stanisław Kluza,
przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Komisja na bieżąco analizuje
płynność i wypłacalność polskich banków, ubezpieczycieli oraz firm
zarządzających aktywami. Obiecuje, że gdyby coś się działo, będzie reagować.
Właścicielami części instytucji obecnych w naszym kraju są banki zagraniczne,
które już ucierpiały w wyniku kryzysu finansowego. Citigroup Inc., właściciel
Citi Handlowego, oficjalnie przyznaje się do poniesienia strat. AIG, który ma
w Polsce AIG Bank (ale także firmy ubezpieczeniowe, towarzystwo emerytalne,
towarzystwo funduszy inwestycyjnych, firmy doradcze), otarł się o bankructwo.
Na razie przetrwał dzięki pomocy władz USA. Odpisy na straty musiały też
utworzyć m.in.: HSBC Holdings Plc, Deutsche Bank, Credit Suisse Group AG.
Bez paniki, ale ostrożnie
Gdyby nawet kłopoty zagranicznych instytucji okazały się poważniejsze, niż
dziś sądzimy, odbiłoby się to raczej na strukturze właścicielskiej naszych
banków niż na ich kondycji finansowej. Bo większość banków w Polsce to
samodzielne spółki. Właściciel potrzebujący środków może podjąć decyzję o
sprzedaży swoich aktywów i wtedy instytucja działająca w naszym kraju może
przejść w inne ręce. Dla jej klientów nie ma z tego powodu zagrożenia.
To, co dzieje się w USA, trzeba jednak traktować jako przestrogę, do czego
może prowadzić zbyt liberalna polityka kredytowa. Zresztą Komisja Nadzoru
Finansowego wyciągnęła już taki wniosek z kryzysu za oceanem i zapowiedziała
wprowadzenie regulacji obligujących banki do bardziej restrykcyjnej oceny
zdolności kredytowej klientów (patrz ramka). Bo gdyby w naszym kraju doszło do
znacznego osłabienia wzrostu gospodarczego, a tym samym do spadku płac i
wzrostu bezrobocia, wiele rodzin, które niedawno kupiły drogie mieszkania na
kredyt, miałoby problemy z obsługą zadłużenia. A to od razu przełoży się na
kondycję banków.
Nie lokuj wszystkiego w jednym banku
Dmuchając na zimne, przestrzegajmy kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa.
Przede wszystkim nie trzymajmy wszystkich oszczędności w jednej instytucji.
Nasze depozyty – do ustalonej wysokości – zgromadzone w bankach działających
na podstawie polskiego prawa są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu
Gwarancyjnego. Dotyczy to prawie wszystkich banków komercyjnych i wszystkich
banków spółdzielczych. Ich dokładna lista znajduje się na stronie www.bfg.pl.
Lokaty w bankach, które są oddziałami instytucji zagranicznych tak jak Polbank
(należy do greckiego EFG Eurobank), podlegają gwarancjom zagranicznych
systemów; w przypadku Polbanku jest to grecki Hellenic Deposit Guarantee Fund
zapewniający zwrot do 30 tys. euro bez żadnego udziału własnego deponenta (w
Polsce ten udział wynosi 10 proc.).
Bankowy Fundusz Gwarancyjny w razie bankructwa banku jest zobowiązany do
wypłacenia klientom całości wkładów złotowych i walutowych do równowartości 1
tys. euro. Jeżeli wartość depozytu jest wyższa, wówczas dostaje się w całości
1 tys. euro oraz 90 proc. pozostałej kwoty, do równowartości 22,5 tys. euro.
Wszystkie środki zgromadzone w banku przez daną osobę, niezależnie od tego, na
ilu rachunkach (lokaty terminowe, ROR, konta oszczędnościowe itd.) są
traktowane jako jeden depozyt. Jeśli trzymaliśmy w banku waluty, to BFG
wypłaci nam złote według kursu z dnia upadłości banku.
Wielkość gwarantowanego depozytu jest ustalana zgodnie ze stanem w dniu
zawieszenia działalności banku, przy czym uwzględniane są odsetki naliczone do
dnia ogłoszenia upadłości. I ważna uwaga: jednostki funduszy inwestycyjnych
czy ubezpieczenia na życie kupione w banku nie są objęte gwarancjami BFG, bo
bank był w tym przypadku tylko pośrednikiem przy sprzedaży. Jeśli
zdecydowaliśmy się na produkt łączący np. lokatę bankową oraz jednostki
funduszy inwestycyjnych, wtedy BFG chroni tylko część lokacyjną produktu.
Co z ubezpieczeniami i funduszami
Inne instytucje finansowe też mają własne systemy gwarancyjne. Na przykład
Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (oprócz innych funkcji) zaspokaja także
roszczenia klientów w razie upadłości albo przymusowej likwidacji zakładu
ubezpieczeń. Ci, którym przysługuje odszkodowanie z komunikacyjnego
ubezpieczenia OC, obowiązkowego OC rolników czy ubezpieczenia budynków
rolniczych, dostają 100 proc. świadczeń. Natomiast w przypadku ubezpieczeń na
życie można liczyć na zwrot 50 proc. należności (maksimum równowartość 30 tys.
euro).
Z kolei w razie niewypłacalności licencjonowanego domu maklerskiego
uruchamiany jest system rekompensat. Jest on prowadzony od stycznia 2001 r.
przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Inwestor otrzymuje 100 proc.
utraconych środków, jeśli ich równowartość w złotych nie przekracza 3 tys.
euro (według kursu z dnia upadłości domu maklerskiego). Nadwyżka między tą
kwotą a 22 tys. euro jest obecnie zwracana w 90 proc. Ale uwaga: system ten
nie chroni przed ryzykiem inwestycyjnym i nie obejmuje szkód wynikających ze
złego doradztwa.
Przed spadkami kursów na giełdzie i nietrafionymi decyzjami inwestycyjnymi
nikt zresztą nie daje ochrony. Mówi się na przykład, że fundusze emerytalne są
w pełni bezpieczne, bo żaden z nich nie może zbankrutować, ale to przecież nie
oznacza, że wartość naszego kapitału zgromadzonego w OFE nie może drastycznie
zmaleć (choć istnieje mechanizm obligujący właściciela do dopłacenia do kont
emerytalnych klientów, jeśli fundusz ma gorszy wynik od wymaganego minimum; –
na razie dopłacali właściciele Bankowego). Klienci nie mogą jednak stracić
pieniędzy z powodu kłopotów finansowych powszechnego towarzystwa emerytalnego
czy tym bardziej jego zagranicznego właściciela. Gdyby instytucje te okazały
się niewypłacalne, zgodnie z ustawą zarządzanie funduszem emerytalnym
przejęłoby inne towarzystwo. Bo środki zgromadzone w OFE są wyodrębnione i nie
wchodzą w skład majątku towarzystwa.
Trochę podobnie jest z funduszami inwestycyjnymi. W razie ogłoszenia upadłości
czy likwidacji towarzystwa funduszy inwestycyjnych prowadzone przez niego
fundusze mogą zostać przejęte przez inne towarzystwo. Jeśli do tego nie
dojdzie w ciągu trzech miesięcy, fundusz ulega rozwiązaniu i pieniądze są
zwracane inwestorom.
30 tys. euro - do tej kwoty gwarantowane są depozyty w Polbanku, który
objęty jest systemem greckim
Przypominamy
Ostatnie bankructwo banku w Polsce zdarzyło się na początku 2000 r., ale
nie z powodu kryzysu finansowego, lecz przestępczej działalności właściciela.
Upadł Bank Staropolski, którego głównym akcjonariuszem był Piotr Bykowski.
Przepadły depozyty 148 tys. klientów, łącznie ponad 600 mln zł. Bankowy
Fundusz Gwarancyjny wypłacił łącznie ok. 480 mln zł, ale prawie 40 tys.
poszkodowanych – głównie ci, którzy powierzyli bankowi Bykowskiego większe
kwoty – nie odzyskało wszystkich pieniędzy. Prawdopodobnie część zwróci im
Invest-Bank, który jako jedyny jest zainteresowany zakupem bankruta.