TFI stoją nad przepaścią

27.09.08, 19:37
Gazeta Finansowa

Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych stoją nad przepaścią



Czy po kłopotach na giełdzie czas na TFI? Najgorsze niestety jeszcze przed
nami. O dziwo w USA, w obliczu kryzysu na globalną skalę stosuje się
interwencjonizm państwowy, tak znienawidzony u nas w Polsce, stosuje się
nacjonalizację, nadzór i regulację rynku, co w naszym kraju tak mocno
krytykują neoliberałowie. A przecież za chwilę może się okazać, że ucierpią,
bardziej niż USA, także rynki wschodzące, Europa i niestety także Polska i to
pomimo zapowiedzi, że nam kryzys niestraszny.

Gdy zajrzymy do polskich mediów i prasy ekonomicznej, możemy znaleźć wiele
uspokajających wypowiedzi analityków oraz przedstawicieli Ministerstwa
Finansów, przedstawicieli TFI i OFE, że to, z czym mamy do czynienia na
polskim rynku funduszy inwestycyjnych czy funduszy emerytalnych, to tylko
zadyszka, chwilowy trend, który już wkrótce się odwróci. I pieniądze znowu
wielką falą popłyną do TFI. Rzekomo ma się to stać za chwilę, tak jak to miało
miejsce w latach 2006 - 2007. Prawdziwość tych wypowiedzi można porównać
jedynie z reklamą Marka Kondrata, który w orędziu zapewnia, że jest lepiej i
będzie jeszcze lepiej



Eldorado nie wróci




Zarządzający i analitycy bankowi raczej uspokajają własne sumienia
deklaracjami, że jesteśmy coraz bliżej przełomu, a wycofywanie pieniędzy z TFI
słabnie. Ci bardziej nerwowi, mniej odporni i rzekomo mniej wyedukowani
rynkowo klienci TFI, którzy mieli wycofać swoje środki już to zrobili, a
jednodniowa poprawa sytuacji na giełdzie papierów wartościowych oraz
perspektywa usztywnienia ciągłych podwyżek stóp procentowych przez Radę
Polityki Pieniężnej napędzi na nowo klientów do TFI i powróci eldorado znane z
lat poprzednich.

Straty z dnia na dzień

Trzeba wyraźnie i jednoznacznie stwierdzić, że nie będzie eldorado. W TFI
ciągle znajduje się jeszcze 90 mld zł, więc jest jeszcze sporo do wycofywania,
nawet dla tych z anielską cierpliwością. Szkoda, że w tym wszystkim, zwłaszcza
w kolejnych enuncjacjach ze strony zarządzających i doradców inwestycyjnych,
nie widać choćby cienia poważnej debaty i uderzenia się we własne piersi. A
jest źle, nawet bardzo źle. Fundusze akcji straciły od 1 września ok. 10
proc., ale są i takie z 20-proc stratą. w ciągu dwóch tygodni. Niektóre
instytucje finansowe, firmy ubezpieczeniowe, takie jak Eureko, a nawet
niektóre banki, miały toksyczne powiązania i inwestycje w bankach typu Lehman
Brothers czy AIG oraz w innych o których kłopotach dopiero usłyszymy.

PZU też traci

Równie szokujące mogą okazać się straty największego polskiego ubezpieczyciela
PZU niemającego ostatnio szczęścia do prezesów i zarządzających. Na samych
lokatach inwestycyjnych straty PZU mogą sięgać miliarda złotych, straty na GPW
idą w setki milionów złotych. Niewiele da stworzenie Grupy Kapitałowej PZU SA
i PZU Życie. Może jedynie poza oszczędnościami odprowadzanymi do Skarbu
Państwa i rozwodnieniem strat. PZU Asset Managment działa od lat w tym samym
składzie i nadal popełnia kolejne błędy inwestycyjne. Niektóre polskie
fundusze, w tym właśnie z grupy PZU, zainwestowały zarówno w amerykańskie
opcje walutowe, jak i GDR-y notowane na moskiewskiej giełdzie. Może tego być
od miliarda złotych wzwyż.

Lewarowane zakupy

Banki działające w Polsce pożyczały klientom, w tym także TFI, pieniądze na
tzw. lewarowane zakupy akcji na GPW na kwoty idące w miliardy złotych. Są
takie banki, które pożyczyły nawet 500 - 700 mln zł na tego typu zakupy na
kredyt i mogą zechcieć odzyskać gotówkę, a to oznacza utratę płynności dla
niektórych TFI. Tego typu lewarowane zakupy były przyczyną problemów
niektórych banków amerykańskich.

Kupowały, ale po co?

W mediach nadal słyszymy o naszych geniuszach od zarządzania dużymi
pieniędzmi, czyli jednostkami uczestnictwa TFI. Słyszymy same superlatywy,
najlepiej z resztą wychodzi ocenianie samych siebie. Tymczasem dziś w TFI jest
92 mld zł, a jesienią 2007 r. było aż 145 mld zł. Czyli dzisiaj w TFI znajduje
się aż o 52 - 53 mld zł mniej. Warto zapytać, jakie to wielkie zespoły
doradczo-analityczne stoją za naszymi zarządzającymi i właścicielami TFI.
Jakie są aktualne pomysły na rozwiązanie tego pata, poza kolejnymi zachętami
do kupowania, bo rzekomo taniej już nie będzie. Zarządzający nie chronią
klientów przed stratami. Można podać przykłady wielu Towarzystw Funduszy
Inwestycyjnych, w których pod koniec czerwca po jednym z najgorszych półroczy
na GPW w funduszach akcje stanowiły ogromną część, zajmowały ok. 80 - 90 proc.
ich inwestycji, mimo że status zezwalał na zejście znacznie poniżej tego progu
- czyli kiedy wszyscy trzymali się z dala od giełdy, fundusze nabywały akcje.

Kapitał odpływa

W sierpniu klienci TFI nadal wypłacali gotówkę, pomimo ogromnych już strat.
Wypłacili ok. 2 mld zł więcej niż wpłacili. A pamiętajmy, że sierpień to
miesiąc wakacji. W styczniu 2008 r. wypłacono 11 mld zł i to był rekord, który
może zostać pobity, bo exodus trwa w najlepsze i wrzesień może być znowu
przygnębiający w tej materii. W sierpniu saldo wpłat i wypłat w grupie
funduszy akcji sięgnęło 640 mln zł, funduszy stabilnego wzrostu 450 mln zł.
Kapitał odpływał nawet z funduszy rynku pieniężnego, ale nasi geniusze od
zarządzania nie przejmują się kolejnymi zagrożeniami. Ich zarobki bowiem nie
spadają poniżej 20 - 30 tys. zł miesięcznie, a najlepsi w 2008 r. mogli
zarobić nawet ponad milion zł. Widać, że zarządzający mają się lepiej niż
pieniądze inwestorów.
    • axel40 Re: TFI stoją nad przepaścią 27.09.08, 20:06
      Wyzwanie to bessa

      Prawdziwym sprawdzianem dla zarządzających nie jest szczyt hossy, jak latem 2007
      r., kiedy na rynku kapitałowym zarabiali wszyscy. Dopiero bessa weryfikuje
      prawdziwe umiejętności. Mimo gigantycznych strat TFI, jakie przyniosły one w
      2008 r., co było z resztą do przewidzenia jeszcze w 2007 r., TFI słono sobie
      liczą za zarządzanie. Powiedzmy uczciwie, dziś za zarządzanie stratami i to nie
      byle jakimi. Klienci funduszy akcyjnych, których jednostki tracą najbardziej,
      płacą za zarządzanie średnio 3,57 proc. wartości kapitału rocznie. Niektóre TFI
      żądają nawet 5 proc. Tylko w sierpniu 2008 r. aktywa funduszy akcji stopniały o
      kolejne -3,7 proc., a majątek zgromadzony w funduszach akcji krajowych
      zmniejszył się o 4 proc. i nadal mamy do czynienia z tym zjawiskiem.



      Ucieczka klientów

      To 17. miesiąc z rzędu, gdy saldo wpłat i umorzeń dla krajowych funduszy
      inwestycyjnych jest ujemne. Nic dziwnego, że brak kupujących. Sierpień to
      miesiąc urlopów, mało kto myślał o inwestowaniu. Ale we wrześniu przy kolejnych
      podwyżkach cen i spadkach na giełdzie część osób będzie znowu musiała sięgnąć po
      gotówkę. Spadki wartości TFI to przede wszystkim skutek spadków na warszawskiej
      giełdzie. Druga połowa, ok. 25 mld zł, to pieniądze wycofane przez oburzonych
      klientów, z których wielu czuje, że zostali oszukani. Średni wynik funduszy
      akcyjnych wyniósł -30 proc., a są i takie TFI, które straciły w ostatnich
      miesiącach 50 - 60 proc.

      Co będzie jesienią?

      Fala spadków będzie trwała jeszcze całą jesień, czy wyciągnięto z tego poważne
      wnioski? Fakt dysponowania wielkimi cudzymi pieniędzmi nie czyni nikogo
      nieomylnym. A wiadomo, że mamy ofensywę banków poprzez kuszenie klientów
      produktami strukturyzowanymi, bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem lokat, a nawet
      rachunków oszczędnościowych. Do banków w ostatnim czasie napłynęło już ponad 200
      mld zł. A to nie koniec zachęcania. Zapowiada to prawdziwą rzeź niewiniątek
      wśród TFI. Kryzys zaufania, za który w dużej mierze odpowiedzialni są sami
      zarządzający, potrwa długo. Reklamowane dziś produkty strukturyzowane mogą
      okazać się równie groźne dla inwestorów. Struktury z pewnością nie ułatwią życia
      TFI. Fundusze mogą na wiele lat okazać się skompromitowaną formą inwestowania.
      Większość klientów czuje się wykorzystana i pozostawiona sama sobie. Nie da się
      ich utrzymać tylko obietnicami i zapewnieniami, że trzeba inwestować
      długofalowo. Klientów trzeba przekonywać wynikami i poważnym inwestowaniem
      środków - krótko mówiąc - profesjonalizmem.

      Skuteczne zarządzanie

      Racjonalność wskazuje, że skuteczną zasadą inwestycyjną powinno być ograniczanie
      strat, gdy osiągają one który określany jako niebezpieczny i trudny do
      zaakceptowania. Inwestowanie i zarabianie pieniędzy to w dużej mierze
      psychologia, a w naszym polskim wydaniu to niestety psychologia tłumu i to nie
      tylko z winy drobnych indywidualnych inwestorów, którzy chcieli się załapać na
      spekulacyjną bańkę. Nic dziwnego, że 30 - 50 proc. strat TFI musiały wywołać
      reakcje obronne klientów. Takie starty, nawet przy założeniu wyraźnej poprawy
      koniunktury na rynku, trzeba będzie odrabiać przez co najmniej kilka lat.
      Zaledwie 10 proc. funduszy osiąga średnią stopę zwrotu na poziomie 10 - 20 proc.
      Wyjście na zero zajmie 6 - 10 lat. A co powiedzieć o funduszach, które weszły na
      rynek w samej hossie, czyli latem 2007 r.? A było ich co najmniej kilkadziesiąt.
      W tym przypadku horyzonty czasowe są naprawdę długoletnie. To perspektywa, albo
      dla desperatów albo dla niemowlaków.

      Trupy z szafy

      Same TFI i OFE w lecie tego roku sprzedawały akcje, choć w tym samym czasie
      namawiały Polaków zarówno do kupowania jednostek uczestnictwa w funduszach
      akcyjnych, jak i do pozostania na GPW. Sprzedawały akcje, przygotowując się na
      najgorsze: na jesień. Interesy z amerykańskimi instytucjami, takimi jak Lehman
      Brothers czy AIG, będą miały konsekwencje również na polskim rynku. Banki u nas
      zaciekle walczą o depozyty, mimo tego, że 20 - 30 mld zł właśnie wycofanych z
      TFI dawno tam trafiło. Niektóre z banków będących właścicielami TFI uprawiają
      wręcz swoisty kanibalizm w stosunku do własnych TFI. Proponują
      wysokooprocentowane lokaty bankowe, aby poprawić swoją płynność. Głód gotówki
      zaczyna być dobrze widoczny.

      Jakiś pomysł?

      Ratunkiem mogłaby być duża skoordynowana akcja Ministerstwa Infrastruktury i
      Ministerstwa Finansów, polegająca na emisji tzw. obligacji autostradowych czy
      infrastrukturalnych, a więc oprocentowanych skarbowych papierów wartościowych
      podobnych do przedwojennych pożyczek inwestycyjnych. Na bazie ponad 180 mld
      trzeba będzie zainwestować w budowę dróg i autostrad, ponad 150 mld, które
      trzeba będzie zainwestować w energetykę można by wyemitować obligacje, które
      mogłyby stać się żyłą złota dla TFI i OFE. Tego typu inwestycje nie ulegałyby
      nadmiernym wahaniom dekoniunktury, spowodowanej zapaścią banków inwestycyjnych.
      Ale wymagałoby to prawdziwej wizji i dalekowzroczności.

      Janusz Szewczak
      Autor jest niezależnym analitykiem ekonomicznym
      Gazeta Finansowa
    • drapak.pl Re: TFI stoją nad przepaścią 28.09.08, 07:06
      Bardzo optymistyczny artykuł! Potwierdza, że jesteśmy już w fazie
      rozpaczy wink Czyli przełom już blisko smile
      • axel40 Re: TFI stoją nad przepaścią 28.09.08, 08:53
        drapak.pl napisała:

        Czyli przełom już blisko
        "Giełda zawsze najlepiej odzwierciedla skuteczność władzy"
        Donald Tusk
    • zmartfiona Re: TFI stoją nad przepaścią 29.09.08, 08:06
      Jak te -mam nadzieje- mocno katastroficzne wizje maja się do mojego IKE w Arce?

      Bo brzmi groźnie..a nie potrafię interpretować tych informacji.
    • grzzal może jednak bełkot? 29.09.08, 10:47
      Lewarowane zakupy
      >
      > Banki działające w Polsce pożyczały klientom, w tym także TFI, pieniądze na
      > tzw. lewarowane zakupy akcji na GPW na kwoty idące w miliardy złotych. Są
      > takie banki, które pożyczyły nawet 500 - 700 mln zł na tego typu zakupy na
      > kredyt i mogą zechcieć odzyskać gotówkę, a to oznacza utratę płynności dla
      > niektórych TFI. Tego typu lewarowane zakupy były przyczyną problemów
      > niektórych banków amerykańskich.


      MOze jakies konkrety. Bo to jednak bzdura jest. Przynajmniej jesli chodzi o FIO.
      A FIZ-y lub specjalistycznye ktore moglyby sie zajmowac takimi transakcjami to kropla w morzu jest.



      Można podać przykłady wielu Towarzystw Funduszy
      > Inwestycyjnych, w których pod koniec czerwca po jednym z najgorszych półroczy
      > na GPW w funduszach akcje stanowiły ogromną część, zajmowały ok. 80 - 90 proc.
      > ich inwestycji, mimo że status zezwalał na zejście znacznie poniżej tego progu
      > - czyli kiedy wszyscy trzymali się z dala od giełdy, fundusze nabywały akcje.


      Jasne - tylko, ze te fundusze zwykle maja walsnie takie zaangazowanie. A autor jesli uwaza, ze tak proste jest reagowanie, niech sam zarządza

      Swoja droga osoba autora ciekawa. Bardzo ciekawa
      • axel40 Re: może jednak bełkot? 29.09.08, 11:07
        Mimo że przy nazwisku Szewczaka bardzo często pojawia się dopisek "doktor
        ekonomii", to tak naprawdę jest on tylko magistrem. I to nie ekonomii, ale
        prawa.Człowiek związany z Radiem Maryja. Ekspert ekonomiczny LPR.
        • drapak.pl Re: może jednak bełkot? 29.09.08, 11:24
          He, ciekawe to jego pochodzenie. Może będzie się mylił mniej niż
          Balcerek? Bo bardziej to chyba już nie można:

          przewidywania Balcerowicza i CASE:

          "w 2007 r. bezrobocie w Polsce 15,1%"
          "Oczekujemy stabilizacji cen ropy naftowej na poziomie zbliżonym do
          obserwowanych w końcu 2005 r. Średnia cena powinna kształtować się
          nieco powyżej 55$ (59$ w 2006 r. i 56$ w 2007 r.)"
          "przewidywany przez wzrost gospodarczy 2006 r. - 4,2%, w 2007 -
          4,6%"
          "Prognozujemy względną stabilność kursu dolara do euro na średnim
          poziomie 1,21$ w 2006 r. i 1,22$ w 2007 r. (w porównaniu z 1,20$ w I
          kwartale b.r.)"

          Będę śledziła ten korespondencyjny pojedynek na linii "Mohery kontra
          Układ" wink
          • grzzal Re: może jednak bełkot? 29.09.08, 11:28
            moj komentarz smile

            blogi.bossa.pl/?p=140
            • drapak.pl Re: może jednak bełkot? 29.09.08, 11:30
              Dobre smile Kto to powiedział (Buffett?), że pożytek z anali jest taki,
              że dobrze na ich tle prezentują się wróżbici smile
            • drapak.pl Re: może jednak bełkot? 29.09.08, 11:34
              A najlepszy, moim zdaniem, jest Harryportier z forum Giełda. Też się
              myli, rzecz jasna ale natychmiast gdy sytuacja zaczyna rozwijać się
              nie tak jak prognozował to prostuje i przyznaje się do błędu. A na
              tle przeciętnego anala to myli się rzadko. Klasa gość.
          • drapak.pl Linki zapomniałam: 29.09.08, 11:29
            www.case.com.pl/plik--10042012.pdf?nlang=19
Pełna wersja