Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo?

08.10.09, 16:13
Witam wszystkie chustonoszki, i od razu wjezdzam z problemem...:)
Dla jasnosci-podczytuje to forum od dosc dawna, okazalo sie ono
niejednokrotnie bardzo mi pomocne.
Ale do rzeczy: moja corka urodzila sie 4 sierpnia 2009; nosze ja w chuscie od
trzeciego tygodnia, glownie w domu, ale i w sytuacjach awaryjnych typu
wyskoczenie na zakupy, etc.

Mam elastyka Moby oraz tkana Hoppediz...obie piekne i w ogole ciesze sie
strasznie, ze je mam!

Sek w tym, ze moje dziecko nalezy do kategorii tzw. "trudnych"-w skrocie, by
was tu nie zanudzac sprawami spoza tematyki forum-mala nie potrafi spac
porzadnie za dnia,jest marudna, placzliwa, wpada w ataki nieuzasadnionej (z
mojego punktu widzenia...) zlosci, manifestujacej sie wyciem az do utraty
tchu.Etc, etc...ogolnie sprawia wrazenie gleboko nieszczesliwej (kolek ani
alergii raczej nie ma, karmiona jest piersia). Ja ciezko pracuje, by zasluzyc
chocby na cien jej usmiechu...i miec chwile spokoju (zdzarzaja sie niezmiernie
rzadko). Wracajac do sedna: jedynym sposobem na uspokojenie jej (i sen!) w
ciagu dnia jest noszenie w chuscie. I tak, dwa lub trzy razy w ciagu dnia
motam siebie i mala, i tak zamotane nosimy sie po kilka godzin. Ona zasypia,
ja moge zjesc, przygotowac obiad, poscielic lozko, ech, usiasc przed
komputerem na chwile...ciesze sie, ze jest ta metoda (jak dotad niezawodna,
odpukac), bo gdyby nie chusta, oszalalabym albo sama juz nie wiem, co by sie
stalo...

Ale zaczyna mnie przesladowac mysl, ze oto uzaleznilam mala od noszenia w
chuscie, i ze bedzie to jedyny sposob na jej spanie za dnia (a tego nie chce!)
i na moje chwile spokoju. pomijam juz to, ze gdy ona spi (w chuscie), ja spac
nie moge przeciez...a tak tego potrzebuje! (nocy tez nie przesypia...)

Chce, by dzienne drzemki odbywala w lozeczku! Jak mam to osiagnac...?
Dodam, ze probuje wszystkiego, lacznie z zostawianiem ryczacej i wychodzeniem
do innego pokoju (ten, kto miewa takie sytuacje, wie jak strasznie,
niewyobrazalnie ciezko slucha sie wycia dziecka z glebi trzewii, az do utraty
tchu).

Czy ja sobie ta chusta ukrecilam sznur na wlasny swiety spokoj i dobrze
"ustawiony"rytm dnia dziecka?


    • carolinecat Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 17:08
      sprawdziłam dwa razy datę urodzenia, żeby się upewnić - toż to maleństwo jest
      jeszcze! zaraz napiszę co i jak, ale mam gorącą prośbę - nie ucz maleńkiej
      samodzielnego spania, na to jest jeszcze duuużo za wcześnie.
      druga rzecz - dlaczego uważasz, że Twoje dziecko jest trudne? wg mnie zachowuje
      się zupełnie normalnie, jak na ten wiek. wiem, że są dzieci, które odłożone do
      łóżeczka same zasypiają od urodzenia, w ogóle dużo śpią i generalnie nie
      przeszkadzają, jakkolwiek okrutnie to brzmi, ale osobiście znam takie tylko ze
      słyszenia. malutka potrzebuje Twojej bliskości, nie potrafi sama się wyciszyć,
      na to nakładają się jeszcze skoki rozwojowe (najważniejszy dopiero przed Wami, w
      końcówce czwartego miesiąca), wszystko w normie :D jeżeli zmienisz nastawienie,
      Tobie samej będzie łatwiej. a na piękne uśmiechy przyjdzie jeszcze czas, po 4
      miesiącu okaże się nagle, że masz w domu "aniołka".
      nie da się dziecka przyzwyczaić do chusty - ono już rodzi się "przyzwyczajone"
      do kołysania i czucia ciepła mamy, bo to jest to, co poznało w Twoim brzuchu, i
      to te okoliczności uznaje za naturalne, a nie leżenie w łóżeczku :)
      moja Zośka od urodzenia w dzień spała bardzo mało i jedynym patentem na dłuższą
      drzemkę była właśnie chusta. dziś usypia sama turlając się po łóżku albo
      przytulając do mnie, w chuście w środku spaceru lub też moich ciuchowych
      zakupów. ciesz się tym, jakie chusta daje Ci możliwości.
    • carolinecat Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 17:11
      aha, jeszcze jedno - przyjdzie taki czas, i to szybciej, niż Ci się wydaje, że
      będziesz chciała malucha włożyć do chusty, a on Ci powie: bujaj się matka, teraz
      to ja chcę raczkować/chodzić/biegać :D
      • stasihelenka Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 17:47
        osobiscie uwazam, ze STANOWCZO powinnas zatrudnić kogoś do opieki nad swoją
        córką- Miałabyś czas dla siebie, na odpoczynek itd itp...
        Nauczysz potencjalną nianię motać i bedziesz mieć problem z głowy. Twoja córka
        już TAKA DUŻA I JESZCZE SAMA NIE ZASYPIA???!!! Skandal normalnie!!!
        • green_naranja Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 18:08
          stasihelenka, jesli nie potrafisz czytac ze zrozumieniem, daj sobie spokoj z
          odpowiadaniem na posty, ktorych tresci nie rozumiesz.
          • stasihelenka Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 18:19
            alez Ty dziewczyno masz "PROBLEM", tragedia normalnie...;)
            w chuscie poniekad znajdujesz spokoj, z drugiej strony obwniasz ją o
            "rozpuszczenie " dziecka...
            KOBIETO TWOJE DZIECKO JEST MALEŃKIE I POTRZEBUJE TWOJEJ BLISKOŚCI!!! dlaczego mu
            jej odmawiasz..........???
            • roneczka Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 19:53
              stasihelenka wyluzuj!
              To forum prywatne i kulturka obowiązuje.
              Irytuje Cie ten post, to nie zabieraj głosu. Jak masz potrzebę to
              powyżywaj sie na niemowlaku lub na małym dziecku lub gdziekolwiek
              indziej!
              Tutaj każdy jest równy i każdy ma prawo w godności zwierzyć sie ze
              swoich problemów. Szanujemy sie nawzajem!
              Pozdrawiam
    • mad_die a ja powiem tak o zasypianiu :) 08.10.09, 20:18
      Skoro córka piersiowa, to usypiaj piersią - to najprostszy sposób, w
      miarę szybki, a i Ty się będziesz mogła zdrzemnąć wtedy.
      Jak to zrobić?
      A no tak:
      - kładziesz się z córką na łóżku,
      - dajesz pierś (jedną, drugą, trzecią, do skutku)
      - córka zasypia na łóżku Waszym
      - Ty wstajesz i idziesz na kawę, albo zasypiasz obok córki
      Uwierz, to działa! Przetestowane na mojej córce ;)
      • kkasia_lublin Re: a ja powiem tak o zasypianiu :) 08.10.09, 21:06
        a ja bym spróbowała się przeprogramować:)
        ja tez niedosypiam, nie mam czasem czasu zjesc, siku czesto chodze robic z
        dzieckiem na rękach:)a ma juz 6 msc:)ale za nic nie zamieniłabym tego na nudną
        pracę czy samotne dni przy tv :)
        tak jest faktycznie jak mówią dziewczyny:) dziecko potrzebuje bliskosci:)
        podejrzewm ze gdybys nie miała chusty to poprostu nosiłabys na rekach:) tak jak
        ja pierwsza córe:)aaaaa kregosłup wtedy boli:/ Z chusta przynajmniej moge cos
        zrobić choc niewiele ale zawsze...zagram w szachy ze starsza,posiedze przed
        kompem, poczytam ksiazke czy gazete...to jest czas dla Ciebie
        wykorzystuj dobrze chwile spokoju, ciesz ise z kazdego usmiechu, z kazdego
        postepu...banalne? ale skuteczne:)
        staraj sie robic tak zeby mała (jak jej nie nosisz)caly czas Cie widziała, nos
        ja do kuchni, łazienki...itd itp niech patzr na Ciebie z wózka,leżeczka, pozniej
        krzesełka do karmienia niech wie ze jestes, bo to dla niej wazne...na razie
        mysli ze jak Cie nie widzie to Cie nie ma...

        to juz jest (nie)stety część Ciebie:) i potrzebuje Cie jak nikt na świecie...czy
        to nie cudowne:)?
        wie m ze jest ciężko ...zwlaszcza gdy zawsze miało się duzo wolnego
        czasu...maluch odbiera swobode:) ale ile daje!!!!
        niewiem czy to Twoje piersze dziecko ale dodam ze [przyjdzie czas ze bedzie
        jeszcze bardziej zajmujące ..np w sierpniu za rok:))))bedziesz marzyć zeby
        usiadło do chusty:)))wiec przeprogramowanie się będzie konieczne....
        ja sie ciesze z e moja Miska spi w chuscie jak kamien:) przyjda goscie i nie
        musze ich non stop uciszac bo mała w pokoju obok spi:)
        daje sie odłozyc dołózeczka...otulam ja wtedy chusta i przez jakis czas jeszcze
        ja głaszcze i mówie do niej
        no i kazdemu znudziloby sie lezenie na płasko i oglądanie sufitu w domu:) a tak
        widzi wiecej, poznaje, moze bedzie mądrzejsza, bystrzejsza dzieki temu:)
        podejdz do tego w ten sposób
        ja dzi p[adam na nos:) bo maz w pracy a ja z dwójka w domu:/a jutro mam gosci od
        12:) i tez wczoraj sie pozarłam z m. o to:)
        powiedzialam ze ja to tylko dzieci i dzieci a on ma czas na squosha i
        kolegów:/...starałam się to mówic cicho
        ale moja bystra pieciolatka podeszła do mnie i pyta czemu sie smuce
        ja mówie ze tatus ma mało dla mnie czasu bo duuuuzo pracuje:/
        ona na to wiesz...to ja z toba spędzę czas....zagram z tobą w warcaby:) i jak tu
        nie kochac dzieci:)od razu wszystko przechodzi:)
        KOchana nadejda lepsze dni
        lece czytac bajkę!!!:)
        ps sorki za byki ale sie nie mam czasu sprawdzic
        • kkasia_lublin Re: a ja powiem tak o zasypianiu :) 08.10.09, 21:16
          aha
          ja potrafiespac z dzieckiem w chuscie...da sie
    • green_naranja Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 21:47
      Dziekuje za odpowiedzi, i chcialam wyjasnic jedna rzecz: ja nie odmawiam mojemu
      dziecku BLISKOSCI-i nie tylko chusta nam to zapewnia.
      Jestem niezmiernie szczesliwa, ze mam dziecko, ze jest to wlasnie NIna, kocham
      ja i uwielbiam spedzac z nia czas. I za praca na razie jeszcze nie tesknie,
      urlop macierzynski mnie satysfakcjonuje...

      Chodzi o to, ze jest to dziecko z gatunku mocno wymagajacych-wiem, nie kazdy ma
      niemowle usmiechniete, szczesliwe, zadowolone i spokojne...ja to rozumiem jak
      rowniez to, ze musze byc dla niej jeszcze bardziej, niz gdyby byla spokojniejsza.
      Ale draznia mnie proby oceny mnie jako matki-zlej matki, no bo osmielam sie
      poskarzyc (??).

      Chcialam sie tylko na tym specjalistycznym przeciez forum dowiedziec, jak moge
      "podejsc" do mojego dziecka z rozwiazaniem okreslonego problemu.
      No bo umiejetnosc spania za dnia TYLKO w chuscie staje sie dla mnie problemem.
      Nie kazdy ptrzeciez, kto sie bedzie Nina zajmowal gdy ja bede musiala wyjsc na
      godzine lub pare godzin, bedzie umial/chcial ja nosic w chuscie. I dla mnie tez
      jest to juz teraz dosyc meczace. Bo choc uwielbiam czuc ja przy sobie, gdy spi
      tak blisko mnie-to jednak CZASAMI wolalabym, by spala w lozeczku.

      A ona nie potrafi zasnac nawet przy zastosowaniu metody opisanej tutaj, tj przy
      piersi na lozku...ech.
      • inmiki Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 21:59
        Daj malutkiej jeszcze trochę czasu. Mój synek też domagał się ciągle bliskości i
        zasypiał tylko na rękach (z chustą poznajemy się dopiero od niedawna :)) Często
        było tak, że siku musiałam iść z nim na rękach, bo inaczej wył niemiłosiernie.
        Nie wspominam już co się działo jak wchodziliśmy z wózkiem do sklepu (a czasem
        trzeba choćby chleb kupić), wszyscy patrzeli na mnie jak na wyrodną matkę, bo ja
        szukałam pieniędzy, a on się darł ile sił w płucach. W końcu samo przeszło.
        Przyzwyczaiłam się do tego, że nie dosypiam, bardziej zdecydowanie domagam się
        od męża, aby się maluszkiem zajął, abym ja mogła zrobić cokolwiek. Z domu nadal
        bez małego nie wychodzę, bo potrafi urządzić tatusiowi piekło po 15 minutach od
        mojego wyjścia, ale jak chłopaki wyjdą na spacer, to zawsze ucinam sobie pół
        godzinki na drzemkę :)
        Jeszcze chwilkę i Twoja malutka też pozwoli Ci się wyspać, tylko pozwól jej się
        przyzwyczaić troszkę do "tego świata".
        I pamiętaj, tylko Twoje dziecko wie jaką jesteś matką - najlepszą!
        Pozdrawiam gorąco i życzę wam duuuużo uśmiechu!
      • mad_die Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 22:00
        > A ona nie potrafi zasnac nawet przy zastosowaniu metody opisanej tutaj, tj przy
        > piersi na lozku...ech.

        Ale jak nie umie? Nie chce zasnąć nawet po zjedzeniu 5 piersi?
        • green_naranja Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 22:18
          no nie, czasami zasnie w ten sposob, ale to wyjatkowe sytuacje-czesciej wpada we
          wscieklosc, ze kolejnego cyca jej pakuje w buzie, a czasami to nawet pierwszego
          nie chce, jesli nie ma nastroju.
          • abepe Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 22:33
            Ile czasu Twoje córka przesypia łącznie w dzień (w chuście, czy
            poza, obojętnie)?

            Naprawdę jest cały czas zdenerwowana i nie chce się uśmiechać? Masz
            wrażenie, że jest dzieckiem nadmiernie wrażliwym?
          • agnen Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 22:38
            Tylko spokój może nas uratować ;)

            Dzieci są różne, ale generalnie dla każdego maleńkiego dziecka ewolucyjnie
            zoastawienie samemu=śmierć. Nasze młode w naturalnych warunkach nijak nie
            poradzi sobie bez nas. Takie dziecko żyje chwilą obecną. Nie przewiduje, nie ma
            przyszłości ani przeszłości, nie wie że mama jest obok w kuchni, równie dobrze
            może być pół metra od niego i na Madagaskarze. Tu i teraz rozpaczliwie broni się
            przed śmiercią wołając mamę. U niektórych dzieci ten instynkt jest silniejszy u
            niektórych mniej silny. Ty widocznie maż przypadek z tym silnym instynktem. I
            dla psychiki Twojego dziecka noszenie jest bardzo ważne. Nie ma sensu w tym
            wypadku mówić o jakimkolwiek przyzwyczajeniu, dziecko powoli zacznie odkrywać
            świat, gdzieś od 4 mies mniej lub bardziej sukcesywnie będzie chciało coraz
            większej swobody i będzie coraz pewniejsze, być może na tyle żeby samemu spać w
            łóżeczku. Ważne żeby mu dać to podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Dlatego nie
            przyzwyczajałabym do spania samemu w łóżeczku w tej chwili. Naprawdę dzieci są
            małe bardzo krótko. Do matury zdąży się samo od noszenia odzwyczaić ;)
          • mad_die Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 09.10.09, 09:59
            No ja bym zawsze na początku próbowała tej metody usypiania, jak nie działa, to
            wtedy w chustę. Kiedyś córka załapie w czym rzecz i może polubi zasypianie na
            łózku, obok mamy :)
            Aha, tylko jej potem nie przenoś nigdzie, zostaw tam gdzie zasnęła - inaczej
            całą zabawę będziesz musiała zacząć od początku...
      • mawta Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 08.10.09, 22:43
        Dawno tutaj się nie udzielałam, ale ten temat mnie zainteresował.
        Głównie dlatego, że moje dziecko (9 m-cy) też można uznać za trudne.
        Ogólnie: pierwsze 3 miesiące ryk po kilkanaście godzin na dobę
        (raczej kolki, chociaż równie dobrze mogło być to cokolwiek).
        Potem 'odkryłam' chustę i nastąpił przełom. Moje dziecko było
        noszone sporo, stało się spokojne (dopóki było w chuscie)- nagle
        zaczęło przesypiać po 2 godziny i więcej, co się wcześniej nie
        zdarzało. I pamiętam, że też miałam obawy, czy nie przyzwyczaję jej
        do usypiania wyłącznie w chuście. Może nawet i przyzwyczaiłam
        i 'zepsułam' jej nawyki bo do dziś zasypia i śpi fatalnie, ale wiem
        też, że jeśli nie odkryłabym chusty, to tak jak napisała jedna z
        dziewczyn - musiałabym ją nosić na rękach. Co zresztą miało miejsce
        do połowy 3 miesiąca (noszenie, usypianie, bujanie do 2-giej w
        nocy). Rzeczywiście są dzieci, które tylko jedzą i śpią - takie było
        moje pierwsze dziecię, ale są też takie, które bez mamy czy taty po
        prostu nie mogą. I jeśli nie będą noszone będą bardzo nieszczęśliwe.
        Twoje dziecko jest naprawdę jeszcze malutkie. Wszystko się z jego
        nawykami może zdarzyć. Przecież wiele dzieci, które najpierw same
        ślicznie usypiały nagle się buntują i chcą zasypiać tylko na
        rączkach. Twoje być może kiedyś zażyczy sobie spać w łóżeczku? Nie
        ma reguły. Na razie jednak ciesz się, że jest chusta i nie musisz
        dźwigać małej na rękach. A jeśli ją przyuczysz do usypiania w
        chuście - trudno, przyjdzie czas, że jakimś sposobem oduczysz. Ale
        dopiero wówczas, kiedy mała będzie na to gotowa. A nie teraz - kiedy
        jesteś dla niej całym światem.
        Życzę wytrwałości - wiem, że trudno jest sobie wszystko poukładać
        z 'wymagającym' dzieckiem. Ale na pewno oswoisz sytuację i będzie
        dobrze :-)
      • kkasia_lublin green_naranja 08.10.09, 23:37
        Green_naranja daleka jestem od oceny kogokolwiek...a juz napewno nie tego ze
        jestes złą czy gorszą matką
        musisz wiedzieć i pamiętać ze jestes najlepsza mamą...
        a przynajmniej najlepsza jaką potrafisz
        fajnie zepiszesz co Cie martwi...i to tez swiadczy o tym ze chcesz lepiej dla
        Ninki...
        poczatki sa trudne bardzo
        to rzucenie na głeboką wodę i niewielkie ma znaczenie czy dziecko jest spokojne
        czy mniej
        Kazde dziecko wymaga uwagi
        i faktem jest i podpisze się za kolezanką rękami i nogami ze baaardzo wazny jest
        Twój spokój i cierpliwosc
        dajcie sobie czas
        to tak jak z poslaniem starszaka do przedszkola:)
        pierwszy raz idzie bo fajnie i wesolo
        drugi i trzeci raz juz wie co go czeka...i placze
        placze bo nie mamy i nie ejst pewnei czy wróci
        minie tydzien i dziecko z checia do przedszkola pojdzie:)bo wie ze mama o stalej
        porze wraca i zabiera go do domu
        teraz jestes dla Malej calym swiatem ...
        a bylas u lekarza pytac czemu tak duzo mała placze...czemu jest niespokojna?
        moze cos ja pobolewa...moze skaza, alergia, bóle brzuszka,zabki
        bo jesli tak to samą bliskoscia nie wyleczymy...ale na pewno(wiem to z wlasnego
        doswiadczenia) ze pomozemy
        porozmawiaj z lekarzem moze sie przyjzy temu blizej

        jedno jest pewne ze pierwsze miesiace sa cudowne:) choc bardzo meczace
        pozdraiwam cieplo i wierze(ba ja to wiem) ze mała Ci wszytko wynagrodzi
        • kkasia_lublin Re: green_naranja 08.10.09, 23:43
          tak sobie pomyslalam ze dzieci z refluksem placza gdy sa odkladane do łózeczka
          czy mała ulewa?
          mojej starszej pomagały podlozone pod nózki łózeczka dwie ksiazeczki, dziecko
          mialo mały spadek...a jednak to nie poduszka której sie bałam:
          • green_naranja Re: green_naranja 09.10.09, 00:05
            nie ulewa wiecej niz kazde inne dziecko, a i lozeczko tez ma pod lekkim skosem,
            wiec to wykluczam.
            zreszta, z wieczornym zasypianiem nie ma problemu, odkladam ja, poglaszcze po
            buzi, poszepcze do uszka i zasypia, nawet zostawiona sama-chwile sie porozglada,
            i po chwili spi...

            to dzien jest problematyczny, i to mnie najbardziej przygnebia. widze, jaka jest
            zmeczona, jak bardzo chcialaby spac, a nie jest w stanie...
        • green_naranja Re: dziekuje 08.10.09, 23:45
          za madre wpisy...wiedzialam, ze znajda sie tu takie osoby.
          dodalyscie mi otuchy na kolejne dni 'walki' z moja mala -dziekuje!

          p.s. kkasia_lublin-nie o ciebie mi chodzilo z tym negatywnym ocenianiem:)
          • mad_die Re: dziekuje 09.10.09, 09:57
            Jakiej walki? Kochana!
            Najlepiej będzie jeśli zaakceptujesz swoje dziecko takim, jakie jest, z jego
            płaczem, chęcią lub niechęcią do spania i zobaczysz, że zycie od razu będzie
            łatwiejsze! Zdejmiesz sobie z głowy 1000 problemów.
            Także zaakceptuj swoją córkę jakby by nie była i będzie dobrze. Czas tak szybko
            leci, dzieci tak szybko się zmieniają, że na prawdę nie warto zamartwiać się
            takimi rzeczami. Mała rośnie, je, rozwija się prawidłowo - więc o co chodzi? To
            że chce być przy mamie jest najnaturalniejszą rzeczą pod słońcem, więc tego nie
            zmienisz. Pogódź się z tym, a zobaczysz, że jest też inna strona macierzyństwa -
            ta jasna :D
            Powodzenia!
            • green_naranja Re: ??? 09.10.09, 12:32
              Najlepiej będzie jeśli zaakceptujesz swoje dziecko takim, jakie jest, z jego
              płaczem, chęcią lub niechęcią do spania i zobaczysz, że zycie od razu będzie
              łatwiejsze! Zdejmiesz sobie z głowy 1000 problemów.
              Także zaakceptuj swoją córkę jakby by nie była i będzie dobrze."

              a czy ja gdzies dalam do zrozumienia, ze nie akceptuje swojego dziecka?
              Zapytalam po prostu o okreslony chustowy dylemat,moze dosc nietypowy dla wielu
              osob, dla mnie jednak dosc istotny. Przy okazji nieco nakreslilam sytuacje
              DLACZEGO jest to dla mnie problem-i byc moze tu popelnilam blad, bo teraz wmawia
              mi sie, ze jestem jakas odmiana wyrodnej matki, nie akceptujacej swojego dziecka.

              Zaluje, ze nie napisalam tak: "dzien dobry, w jaki sposob nauczyc dziecko
              przyzwyczajone do spania w chuscie spac w lozeczku za dnia"?
              Byc moze wowczas zaoszczedzilabym sobie tych niezgodnych z prawda ocen.
              • petisu Re: ??? 09.10.09, 13:13
                Nie masz trudnego dziecka. Masz NORMALNE dziecko.
                Błagam, nie zostawiaj jej samej płaczącej, to okrótna metoda i przynosi wieeeele
                szkody małemu człowiekowi.
                To gdzie Twoja córka śpi i jak śpi zmieni się w ciągu najbliższego roku jeszcze
                2564787 razy. Naprawdę. A to, że jej teraz dasz tyle bliskości ile sie da (bez
                limitów i ZAWSE kiedy tego potrzebuje) zaowocuje później. Uwierz mi, mam taką
                jedną 4 miesięczną, co pierwsze 3 miesiące spędziła na mnie. I też w nocy ze
                spanie nie było problemu, tylko w dzień. Kładłam ją sobie na klacie jak
                siedziałam na kanapie i miałam 1 rękę do komputera, albo pakowałam do chusty
                właśnie. Z czasem zaczęłą zasypiać na łóżku z cyckiem w paszczy (tylko cycek nie
                miał prawa wypaść), a teraz już jej tego nie potrzeba (pomogło też to, ze się do
                smoczka przekonała, bo ma wileką potrzebę ssania).
                To minie, o niedogodnościach zapomnisz, tylko nie nakręcaj się, zę coś musisz
                (ugotować, posprzątać). Rób niezbędne minimum i poprostu bądż z córką. Jeszcze
                miesiąc, dwa i będzie zupełnie inaczej.
              • roneczka Re: ??? 09.10.09, 13:33
                Jak nauczyć spać w łóżeczku?
                Poprostu; kładz dziecko do łózeczka i bądź przy nim zaśnie.
                Oczywiście liczy się konsekwenckja i determinacja:-))))I nie pękaj,
                jak będziw wyło bo wysiłek na marne.
                Możesz pomyśleć o jakimś bujaczku.
                A tak serio, dziecko inaczej zachowuje sie przy babci a inaczej przy
                Tobie, jak ktoś przyjdzie na zastępstwo to znajdzie swoją metodę na
                usypianie dziecka.
                JAK BABCIA POPILNUJE, CZY DZIEcko musi spać w tym czasie?Niech
                posaqdzi go do fotelika i gada do niegoi i pokazujwe różne
                przedmioty, np. łyżki,wałki, pokrywki:-)))
                A poza tym ten typ tak ma ciesz sie, że masz tę chustę.
                No i jaki jest problem odłożyć spiące dziecko z chusty do łóżeczka?
              • mad_die Re: ??? 09.10.09, 17:21
                > a czy ja gdzies dalam do zrozumienia, ze nie akceptuje swojego dziecka?

                No sorry, ale sama napisałaś, że walczysz z nią - czyli nie do końca akceptujesz
                jej zachowanie, chcesz je zmienić. Czy może o innej walce piszesz?

                A na Twoje skrótowe pytanie o naukę spania w łóżeczku odpowiem tak - po prostu
                ją tam kładź, nie zważaj na płacze, niech się wypłacze, przecież to zdrowe jest,
                prawda? Nie wyjmuj z łóżeczka, tylko głaszcz przez pręty, albo stój nad
                łóżeczkiem, aż Cię plecy zabolą. Takie masz tylko wyjście, jeśli chcesz ją
                nauczyć spać w łóżeczku. Kilka dni się pomęczycie razem i córka załapie, że nie
                ma co wrzeszczeć, mama mnie nie wyjmie - lepiej sobie darować i może lepiej
                zasnąć. Może jak się obudzę, to mnie wyjmie?
                • stasihelenka Re: ??? 09.10.09, 17:57
                  spoko macie patenty- gratuluje- "niech sie wypłacze.........to zdrowe......."

                  szkoda slow! :/
                  • mad_die stasihelenka 09.10.09, 20:31
                    to taka ironia była, nie było jej słychać? szkoda ;)
                    a to co napisałam, to oczywiście najbardziej niehumanitarna metoda na naukę
                    zasypiania samodzielnego, gorszej nie ma już chyba...
                    • stasihelenka Re: stasihelenka 09.10.09, 23:15
                      czytam po łebkach (wiec sorrka ;) ), irytują mnie trochę takie tematy...ale cóż
                      ja głupia mogę wiedzieć ;) w końcu mam tylko troje maluchów...trzymam kciuki za
                      "nawrócenie się" niepokornego niemowlęcia.
                • green_naranja Re: ??? 09.10.09, 17:59
                  "walcze" w cudzyslowiu napisalam. nie spodziewajac sie, ze stanie sie to
                  podstawa do wyciagania pochopnych sadow.

                  co do metody zaproponowanej z lozeczkiem...przeciez "walcze" (tak, znow uzyje
                  tego slowa) z nia w ten wlasnie sposob od dwoch miesiecy, bez rezultatow.
                  nawet jesli (podkreslam, W DZIEN) uda sie jej tam usnac (po godzinie a czasem
                  wiecej mojego pochylania sie nad tym lozeczkiem, glaskania, szeptania, etc)-to
                  zazwyczaj po 15 minutach jest juz po spaniu. tak samo zmeczona, jak byla przed,
                  bo przeciez 15 minut to za malo. ale jak mowie, zdarza sie to niezmiernie rzadko.

                  placzacej w lozeczku nie zostawiam (zdarzylo sie jedynie ze 2, 3 razy, ale tylko
                  do momentu, gdy mala zaczynala wpadac w swoj atak wscieklego wycia-te, ktore
                  tego nie doswiadczyly, nie wiedza, o czym mowie-szczesciary. wycia konczacego
                  sie zanoszeniem i utrata tchu. wiec sama widzisz, ze "zdrowe" to nie jest.
                  zdrowy moze byc normalny placz, a nie taki atak szalu.

                  jesli chodzi o wyjmowanie z chusty po zasnieciu, coz, w 100% przypadkow skutkuje
                  to przebudzeniem sie malej.probowalam wiele razy, robiac to tak delikatnie i
                  niepostrzezenie, ze niejeden ninja by mi pozazdroscil zwinnosci;)

                  tak wiec jak widac, mam dziecko na ktore nie ma sposobu, i zgodnie z sugestiami,
                  musze przeczekac az sie jej samej odmieni i zaakceptuje
                  lozeczko/lozko/sofe/bujaczek/etc .....

                  • carolinecat Re: ??? 09.10.09, 18:34
                    green_naranja napisała:


                    > placzacej w lozeczku nie zostawiam (zdarzylo sie jedynie ze 2, 3 razy, ale tylk
                    > o
                    > do momentu, gdy mala zaczynala wpadac w swoj atak wscieklego wycia-te, ktore
                    > tego nie doswiadczyly, nie wiedza, o czym mowie-szczesciary. wycia konczacego
                    > sie zanoszeniem i utrata tchu. wiec sama widzisz, ze "zdrowe" to nie jest.
                    > zdrowy moze byc normalny placz, a nie taki atak szalu.

                    ja doświadczyłam ataku wściekłego wycia, wraz z zanoszeniem i utratą tchu.
                    dlatego, że moja mała w tym wieku prawie w ogóle nie spała w ciągu dnia (jedyną
                    metodą było właśnie włożenie jej w chustę). płakała ze zmęczenia, a ja płakałam
                    z nią, bo nie umiałam jej pomóc.
                    green_naranja, nie odbieraj tego jako ataku na swoją osobę, ale Twoja wypowiedź
                    ma taki wydźwięk, jakbyś była o krok od stwierdzenia, że mała Cię terroryzuje.
                    dziecko w tym wieku nie zna pojęcia manipulacji i wymuszania. przeraźliwy płacz,
                    o którym piszesz wynika z pierwotnej potrzeby bycia przy matce, co w dawnych
                    czasach pozwalało dziecku uniknąć śmierci. Twoim maluchem najzwyczajniej w
                    świecie kieruje instynkt, nic innego, ona nie chce Cię zdominować, chce po
                    prostu przeżyć. ja wiem, że nie wszystkie dzieci tak mają, ale Tobie po prostu
                    trafił się mały człowiek o silnym instynkcie przetrwania.

                    z Twoich wypowiedzi naprawdę wynika, że masz problem z zaakceptowaniem nie tyle
                    swojego dziecka, co ile jego zachowania. nie piszę tego po to, żeby Ci dokuczyć,
                    coś wytknąć. chcę Cię tylko namówić do zmiany podejścia, które prawdopodobnie
                    dominuje w Twoim najbliższym otoczeniu. ja słyszałam od swojej matki, żebym nie
                    biegła na każdy płacz, bo dam się sterroryzować, że dziecko musi spać samo w
                    łóżeczku, a jak popłacze, to dobrze, bo musi sobie płucka ćwiczyć. nic bardziej
                    błędnego, to tak nie działa.

                    niedobrze jest czekać, aż dziecko wreszcie się do czegoś przekona. sama będziesz
                    się frustrować. nawet jeśli się uspokoi, to za chwilę zacznie się okres
                    ząbkowania i znów najlepszym lekarstwem na ból będzie Twoja bliskość. moja mała
                    ma 10 miesięcy i nadal miewa takie dni, że chce być cały dzień przy mnie. coraz
                    rzadziej, bo uczy się raczkować i już nie chce siedzieć tyle w chuście. czas tak
                    szybko ucieka...
                    życzę Ci powodzenia.
                    • abepe Re: ??? 09.10.09, 21:13
                      Trochę Green-Naranję rozumiem. Mój starszy syn (obiecnie
                      sześciolatek) wymagał noszenia praktycznie cały czas poza spacerem w
                      wózku, karmieniem czy przewijaniem. Byłam przekonana, że muszę
                      (musimy, bo mąż, gdy był w domu chętnie się nim zajmował) go nosić
                      i otoczenie nie namawiało nas do zmiany postępowania. Wiedziałam, że
                      to nie jest wina dziecka, ale czasami byłam wyczerpana fizycznie i
                      psychicznie. Byłam w szoku, że matki rówieśników są w stanie robić
                      porządki, obiad, surfować czy cokolwiek innego. Miałam wtedy tylko
                      coś co kupiłam jako chustę, a było torbą na dziecko, wiązanych na
                      polskim rynku nie było, szukałam. Nie bardzo to się do noszenia
                      nadawało. Sytuacja zmieniła się w drugim półroczu życia, gdy zaczął
                      siedzieć samodzielnie i nagle okazało się, że potrafi się bawić (mąż
                      się ze mnie śmiał, że zamiast robić coś dla siebie siedzę i gapię
                      się na syna w oczekiwaniu, kiedy znowu będzie chciał na ręce). Poza
                      tym zaczął spać, jak pisałam wcześniej.

                      Rodząc drugie dziecko spodziewałam się powtórki, a okazało się, że
                      mały, mimo, że nie śpi za dużo, zupełnie nie potrzebuje specjalnego
                      noszenia i zabawiania. Wystarczyło, że się go położyło na podłodze,
                      tuż obok mnie i starszego i był szczęśliwy bawiąc się swoimi
                      zabawkami, zaczepiając nas i "rozmawiając" z nami. Oczywiście
                      nosiłam go, lubił być blisko, ale nie był tak wymagający (do czasu,
                      potem okazało się, że mamy z nim inne problemy, ale to już inna
                      bajka:) I moje samopoczucie było zupełnie inne.


                      Wiem, że te pierwsze 7 czy 8 miesięcy było dla mojego starszego syna
                      trudne, że adaptował się do otoczenia, że był nadwrażliwy (moja mama
                      do tej pory wspomina,ile on płakał!), ale daję sobie także prawo do
                      stwierdzenia, że, mimo, że były to najpiękniejsze miesiące mojego
                      życia, były też bardzo frustrujące i wykańczające.

                      Nie wiem za bardzo jak to jest a tym instynktem przetrwania, o
                      którym pisze carolinecat. Wydaje mi się, że to trochę teoria na
                      wyrost. Czy dzieci, które są spokojne, radosne i dobrze zaadaptowane
                      nie mają tego instynktu?
                      Ja problemy niemowlęce wiązałabym raczej z wrażliwym typem układu
                      nerwowego i problemami sensorycznymi.


                      I jeszcze jedno - nosząc jedno dziecko na rękach, drugie w chuście -
                      wiedziałam, że przyzwyczajam ich do wymuszania bycia na rękach
                      wtedy, gdy już były gotowe na samodzielność.
                      Wręcz przeciwnie - danie dziecku w pierwszym roku życia poczucia
                      bezpieczeństwa, pewności, że rodzice są blisko i reagują na wołanie -
                      procentuje jego większą pewnością siebie w późniejszym wieku.
                      • kaixa Re: ??? 10.10.09, 20:01
                        > Nie wiem za bardzo jak to jest a tym instynktem przetrwania, o
                        > którym pisze carolinecat. Wydaje mi się, że to trochę teoria na
                        > wyrost. Czy dzieci, które są spokojne, radosne i dobrze zaadaptowane
                        > nie mają tego instynktu?
                        > Ja problemy niemowlęce wiązałabym raczej z wrażliwym typem układu
                        > nerwowego i problemami sensorycznymi.

                        Abepe - ostatnio czytalam ksiazke Meredith Small pt. "Our Babies, Ourselves", w
                        ktorej przytacza ona ciekawe spostrzezenie pewnego badacza, ktory w latach 1970
                        interesowal sie wychowaniem dzieci u, bodajze, Masajow. Podczas pierwszego
                        swojego pobytu zidentyfikowal w obserwowanym przez siebie plemieniu dziesiecioro
                        dzieci, ktore moglyby zostac uznane za najlatwiejsze w obsludze i dziesiecioro
                        tych "najtrudniejszych" (wymagajacych ciaglego noszenia, karmienia itp.).
                        Nastepnie wyjechal, a po powrocie odnalazl ponownie trzynascioro z
                        dwadziesciorga dzieci, bowiem lud ten prowadzil wedrowny tryb zycia. Jako, ze ze
                        wzgledu na ciezka susze owczesne warunki byly bardzo trudne, po jakims czasie
                        siedmioro z tych trzynasciorga dzieci zmarlo. I tu ciekawostka - wsrod tych
                        siedmiorga, ktore nie przezyly, bylo szescioro "latwych" i tylko jedno "trudne"
                        dziecko. Nie wiem, na ile jest to miarodajne, nie znalazlam tez wiecej
                        szczegolow na ten temat, ale teoria autorki jest taka, ze trudniejsze dzieci po
                        prostu nie pozwalaja rodzicom o sobie zapomniec, dzieki czemu sa czesciej
                        karmione, lepiej chronione przez niebezpieczenstwami itp., co zwieksza ich
                        szanse przezycia. Potwierdzaloby to moje wlasne odczucia w stosunku do mojej
                        pierworodnej, ktora tez chciala byc tylko przy piersi albo na rekach - gdy byla
                        malutka, pol zartem, pol serio mowilismy z mezem, ze ona w zadnych
                        okolicznosciach by nie zginela, chocby trafila na najgorszych rodzicow i
                        najmniej korzystne warunki, bowiem od poczatku wiedziala, co jest dla niej dobre
                        i potrafila konsekwentnie to wyegzekwowac :-)
                        Nie wiem, moze to nie jest wlasciwe wytlumaczenie, ale mysle, ze moze byc ono
                        pocieszajace dla rodzicow tzw. wymagajacych dzieci, bowiem pozwala spojrzec na
                        cechy postrzegane zwykle jako niekorzystne i swiadczace o rodzicielskiej
                        nieudolnosci w nowy, inny sposob - jako na cos pozytywnego, na atut zwiekszajacy
                        szanse przetrwania tychze dzieci.
                        Pozdrawiam!
    • anifloda Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 09.10.09, 13:31
      A jakbyś się położyła z nią śpiącą i zawiązaną w chustę i delikatnie się
      rozwiązała? Może by się nie obudziła i mogłybyście pospać razem?
      • abepe Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 09.10.09, 13:39
        Aaaaa, więc wieczorem i w nocy jest ok., tylko w dzień nie śpi?
        Moje dzieci też takie były - starszy zasypiał na kwadransik po
        kilkudziesięciu minutach bujania na rękach. Młodszy czasem cały
        dzień nie zmrużył oka (spał co drugi dzień), tyle, że był bardzo
        chętny do zabawy, wesoły i dość samodzielny w zabawie:)

        W obu przypadkach poprawiło się w drugim półroczu życia - starszy
        zaczął przesypiać 1,5-2,5 godziny ciągiem, młodszy mniej, ale cały
        czas był mniej absorbujący, więc nie było problemu, żeby z nim coś
        robić.
        Daj Wam czas:)
    • malamufka Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 09.10.09, 19:20
      Witam mamę wymagającej panny! Mam to samo - z tym że u mnie trawa już 5,5
      miesiąca :)
      I poradzę jedno: zamotać chustę, uśpić dziecia, rozmotać delikatnie tak żeby
      małą przykrywała tylko jedna warstwa materiału i hyc do łóżka ze śpiącym
      dziabągiem na brzuchu. Super się śpi - i mamie i dziecku :)
      ... No, nasz klocek już trochę waży, ale nie na tyle żeby uniemożliwić mamie
      oddychanie, więc jest OK.
    • deviol Re: Chusta-przeklenstwo czy blogoslawienstwo? 11.10.09, 08:39
      Mój syn do 1,5 roku budził sią co 2-3 godziny bo był głodny , pierwszy raz
      przespałam cała noc jak miał 4 lata.Córka jadła co 3-4 godziny nocą a w wieku
      8-9 miesięcy miała przerwę nocną7 godzin.Teraz to przeszłość .Wasze dzieci taż
      urosną trzeba wiele spokoju
Pełna wersja