shishamaster
15.10.09, 20:36
po dwóch dniach siedzenia w domu nie wytrzymałyśmy! ponieważ jeszcze wciąż nabieram wprawy w motaniu to trochę długo nam szło wychodzenie, w dodatku mała po zamotaniu zrobiła kupe i musiałam rozwiązać, przewinąć i znów zawiązać, uffff... i śmiesznie było, bo przed zamotaniem zapomniałam założyć buty i potem wołałam męża, żeby mi je zawiązał:))) a było cudnie: lekko mroźne powietrze, nawet nie wiało, córa pięknie spała prawie cały spacer, ciepło nam było - grzałyśmy się nawzajem:)po prostu żyć nie umierać:) jednym słowem nie ma co rezygnować ze spaceru, jak pogoda trochę gorsza:) to tak tytułem podzielenia się dobrym nastrojem;) pozdrowionka