A ja sie boję...

25.01.07, 14:08
boję się zawiązać Małego na plecach, - w sumie chyba już można- ma prawie 6
miesięcy, trzyma łepek, więc chyba można.. ale ja się koszmarnie boję.. że mi
wypadnie, że nie mam go jak podtrzymać z tyłu, że będzie kwiczał, albo że mi
nasika na plecy itd... trochę to głupie, nie? w sumie dla niego to byłoby
lepiej bo widział by więcej, prawda? jak wy sobie radzicie, jak wyglądało
wasze pierwsze pleckowe noszenie? da się w ogóle zawiązać na plecy bez
drugiej osoby pierwszy raz? pocieszcie mnie albo co..strasznie chciałabym
spróbować ale się boję...:)
    • ithilhin Re: A ja sie boję... 25.01.07, 14:33
      jak sie boisz to lepiej bedzie z osoba towarzyszaca. i pierwszy spacer tez.
      i najpierw w domu pochodzic, probiwac rozne sytaucje...
      i nei boj sie - zawsze jest ten pierwszy raz :-)
      i nic sie nie stanie jak poczekasz jeszcze skoro teraz wydaje Ci sie za maly :-)
      a siedzi juz sam? wtedy ponoc latwiej.
      • magme Re: A ja sie boję... 25.01.07, 14:41
        nie siedzi jeszcze, to wiesz? może ja się jeszcze wstrzymam aż będzie siedział?
        w sumie tak bardzo mi się nie spieszy..dzięki bardzo , teraz muszę uciekać bo
        małe się obudziło i kwiczy...dzięki.
    • visenna2 Re: A ja sie boję... 25.01.07, 14:41
      Da się bez pomocy:)
      Mnie się nie zawsze udaje, zazwyczaj Młoda ląduje za nisko.
      Na 100 procent nie wypadnie. Zebyś zobaczyła co Zuzka wyprawia wisząc u mnie na
      plecach:) Wygina się w łuk do tyłu z wyciągniętymi rękami... Za każdym razem
      truchleję, ale tyłek ma dobrze do mnie przywiązany więc nic się nie dzieje:)
      Kwiczeć owszem, może. Zuzia kwiczy jak nie moze wyciągnąć rąk z chusty.
      Co do nasikania na plecy to nie wiem, nie zdarzyło się nam jeszcze :) Ale
      pieluchę ma?;) Jak ma to chyba nie ma problemu:)
      • magme Re: A ja sie boję... 25.01.07, 14:44
        jak czytam to też truchleję.. :))
        ale może gdybym zobaczyła to już bym się nie bała, że też ja nie jestem z
        Wawy , tam jest mamuś chustowych doświadczonych dużo a w łodzi tylko 3 czy 4 ,
        musze którąś przyłapać... dzięi, jutro będę czytać resztę albo może
        wieczorkiem, teraz lecę do kwiczącego. cześć!
    • marta_nie_martka Re: A ja sie boję... 25.01.07, 15:03
      Ja też się bałam, i nadal mam trochę stracha. Próbowałam wiązać na plecach
      prawie roczniaka, i to był koszmar, ale się udało. Wiązałam sama, ale mąż stał
      z boku i asekurował.

      Nie pamiętam już czy półroczne niemowlę jest bardzo ruchliwe, bo roczne dziecko
      jest ;) I może jednak łatwiej będzie przyzwyczaić do nosznia na plecach takiego
      maluszka? Na mamatoto pokazywali noszenie jeszcze mniejszych niemowląt, i
      wyglądał to tak, jakby maluszek czekal, aż go mama zawiąże.

      Najpierw przećwiczyłam samo zawiązanie chusty, żeby potem z dzieckiem już sie
      nie zastanawiać co dalej. Drugim krokiem było włożenie Ignasia na plecy,
      uklęknełam z nim na podłodze, nisko się pochyliłam i przełożyłam go sobie nad
      głową, trzymając pod paszki. Potem już próbowałam na siedząco, ale trudno mi
      ocenić kiedy jest lepiej.

      Od wczoraj mam Mei Tai, i tu jest mi dużo łatwiej.
      • visenna2 Re: A ja sie boję... 25.01.07, 15:51
        A mnie jest np. wygodnie robić tak że Zuzę trzymam na biodrze, przekładam nad
        nią rękę i przesuwam ją na plecy. Ale to bardziej z krótką chustą, łatwiej nią
        manewrować.
        Druga opcja to wiązanie z pozycji siedzącej, tak jak pokazuje Mysia na blogu.
    • abiela Re: A ja sie boję... 25.01.07, 15:17
      Ja zawsze wiązałam z pomocą. Tylko do ero na plecy sama dam radę włożyć.
    • mamalina Re: A ja sie boję... 25.01.07, 16:28
      pierwsze proby plecowe robilam, jak syn mial 3-4 miesiace, ale niepotrzebnie, tak teraz to widze
      zawsze, jak juz udalo mi sie go zwiazac, on w tej wygodnej pozycji walil megakupe, albo ulewal, co
      oczywiscie powodowalo koniecznosc totalnego przebrania, wlacznie ze zmiana chusty
      potem zarzucilam takie serio wiazanie plecowe, az do momentu zrobienia podega, ktory jakos latwiej
      mi bylo "objac" i nad nim zapanowac - co jakis czas sie przymierzalam, az w koncu
      poprobowalam plecowo, gdy syn mial juz prawie rok, wiec zeby mi nie sfiknal, przywiazywalam go
      najpierw do siebie kawalkiem innej szmaty, zeby dac sobie czas na poprowadzenie wszystkich koncow
      itd. i obwiazywalam trzema warstwami chusty, zeby bylo pewnie, a na koniec luzowalam tamta wewn.
      szmate
      syn duzy i ciezki, wiec na plecach latwiej

      odpowiadajac na pytania:
      - pocwicz na pluszaku przed lustrem
      - na dziecku pocwicz noszenie i zarzucanie na plecy, bez chusty
      to ew. ulatwi "montaz" na plecach

      w ogole zreszta to kwestia gustu - niektorzy wola z przodu, inni z tylu nosza juz i noworodki
      z przodu w pewnym momencie nie da sie juz nosic, jak dziecka glowa zaslania horyzont, a udami na
      jego nogi naciskasz - i wtedy trzeba sie ew. na tyl albo biodro przeprowadzic
      reszta jest kwestia gustu
      jak syn jest nieduzy, nie ma zadnej koniecznosci "przeprowadzki" na tyl

      powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja