solidna
09.02.07, 15:24
Bylo juz o wozkach i o smoczkach, teraz kolej na rozek.
Jakies siedem lat temu ogladalam film o noworodkach i niemowlakach. Nie pamietam juz szczegolow, ale jedna rzecz utkwila mi mocno w pamieci. Podany byl przyklad dzieci afrykanskich i europejskich. Te pierwsze- praktycznie od dnia porodu tuz przy ciele mamy, na golaska (wiadomo inny klimat), noszone w chuscie, "otwarte na swiat". Natomiast dzieci urodzone w Europie opatulone "od stop do glow", zawiniete w ten ciasny rozek, nie maja mozliwosci ruszac nogami, polozone do lozeczka, z tej wlasnie perspektywy poznaja swiat.
I pomyslalam sobie wtedy, ze nigdy nie chcialabym miec rozka dla dziecka, bo "nie odbiera dostatecznej ilosci bodzcow ze swiata". I tej wersji sie trzymamy, zadnego ciasnego opatulania.
A u Was jak- uzywalyscie rozka czy nie?