kakot
15.02.07, 15:29
Ja trochę obok tematu, ale jestem wciąż w lekkim szoku:
Dziś moja córa została zapakowana do spacerówki, na zasadzie, że cokolwiek w wózku pojedzie - dziecko czy zakupy - to i tak będzie mniej noszenia. Trasa obejmowała: Biedronkę, wypożyczalnię DVD, drogerię, sklep z dzidziusiowymi butami (tu dziecko zostało z wózka wypakowane, wymęczone mierzeniem kolejnych par i zapakowane z powrotem), przemarsz przez park, sklep z krzesełkami do karmienia (były tylko drogie i bez sensu), powrót do domu. Łącznie dobrze ponad godzina. Chusta ani razu nie została wyjęta z kosza pod wózkiem. Fiu, fiu. Dla nowych chustomaniaczek przypomnę: od urodzenia moje dziecko kontestowało wózek, uznawało wyłącznie chustę...