Dodaj do ulubionych

nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu???

27.02.07, 08:54
To tak a propos wiadomosci o porodzie ithilhin. Jestem w 6 miesiacu i
przygotowuje sie do pierwszego porodu w domu. Ciekawa jestem czy ktoras z Was
rodzila w domu albo zamierza?
Kaska
Obserwuj wątek
      • kasiaimichael Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 12:40
        Ja odwrotnie do Was bardziej boje sie rodzic w szpitalu niz w domu. Mojego
        pierwszego porodu nie wspominam milo wlasnie ze wzgledu na lekarza i caly
        system szpitalny w Polsce. Moj porod byl latwy, dziecko ulozone bardzo dobrze i
        w domu bez niepotrzebnych interwencji, ktore zastosowali w szpitalu, bez
        pytania o moje zdanie zreszta, poszedlby szybciej i bez komplikacji. A tak
        dziecko mialo zakazenie ukl moczowego, bo poloznej, ktore przy mnie byla nie
        chcialo sie zmieniac przescieradla (mimo moich nalegan), przerwala mi pecherz
        plodowy 10 godzin przed urodzeniem dziecka bo jej sie spieszylo, a nienormalny
        doktorek walna mi sie bez pytania na brzuch calym swoim ciezarem (znienacka,
        moja siostra zaczela go bic tak sie przerazila). Wiec w sumie: latwy porod
        dzieki nim przerodzil sie w cos czego nie chce wspominac, nie mowiac o tym ze
        oczywiscie mnie nacieli (choc nie chialam), blizna musiala byc potem operowana
        a do tego przez to ze mi sie tak uwalil na brzuch przez kilka tygodni mialam
        problemy z oddawaniem moczu.
        Wole wiec trzymac sie od tego szpitala z daleka. Bedzie przy mnie bardzo dobra
        polozna wiec jesli nie bede miala krwotoku albo dziecku nie zacznie zmieniac
        sie tetno wszystko powinno zakonczyc sie w domu.
    • visenna2 Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 09:28
      Rozważałam taka możliwość, ale po pierwszym porodzie zmieniłam zdanie.
      Zuzia była wielka, źle ułożona, rodziła się z ręką przy policzku. Poród był
      cięzki. Na szczęście dzięki szybkiej akcji położnej i lekarza skończyło się na
      sporym nacięciu u mnie i pękniętym obojczyku Zuzi.
      Teraz wiem, ze zdarzyć się mogą różne rzeczy. I wolę szpital.
      Zresztą ja lubię szpitale, taka jestem nienormalna:)

      Ale podobają mi się naturalne porody, widziałam kiedyś zdjęcia z porodu w
      ogródku pod drzewkiem na kocyku:D
    • agmani Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 12:40
      Ja chcialam bardzo, niestety potem ciaza mi sie pokomplikowala i skonczylo sie
      cesarka w klinice uniwersyteckiej. Teraz z taka historia ciazowa, to juz moge
      sobie marzyc o porodach domowych (zreszta mysle, ze przy kolejnych dzieciach
      bede sama kazala sie kroic, juz z zamowionym terminem i na spokojnie, za duzo
      nerwow mnie to wszystko kosztowalo). Natomiast znam kobiete, ktora urodzila
      dwoje dzieci w domu :).
      Niebezpieczne porody domowe to mit akurat, naprawde.
        • agmani Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 13:01
          Visenna, spontaniczny porod domowy, to akurat rzeczywiscie...hmmm.
          Natomiast przy zaplanowanym (od razu uprzedzam, ze mowie o niemieckich realiach,
          ale w Polsce w ciazy bylam 2 razy po tydzien z wizyta, wiec sie nie znam):
          - lekarz przebada ciezarna sto razy, bo kazdy sie boi jak ognia, zeby potem nie
          miec prokuratora
          - porody w domu przyjmuja nieliczne polozne, specjalnie wykwalifikowane do tego
          - polozna przyjezdza z wlasnym aparatem ctg i zestawem narzedzi
          - porod sie zglasza, wiec jest karetka w gotowosci
          - w razie jakichkolwiek problemow jedzie sie do szpitala (tez znam dziewczyne, u
          ktorej tak sie skonczylo)
          - w szpitalu z reguly od razu na blok op., nikt nie bawi sie juz w doczekiwanie,
          proznociagi, obracania i inne tego typu przyjemnosci (a niestety przy porodach
          rozpoczetych w szpitalu czesto tak jest, bo szpitale boja sie, zeby im kasa
          chorych nie zakwestionowala rachunku), ktore wlasnie czesto owocuja problemami
          - w czasie porodu w domu nie ma zbytniej ingerencji w naturalny jego przebieg
          (kroplowka na to, smo i owo, masaz szyjki itp.)
          - kobiety sa bardziej zrelaksowane i lepiej pra, dla dziecka lepiej ze wzgledu
          na to, jakie bakterie beda kolonizowac jako pierwsze.

          W Niemczech porodow domowych nie ma zbyt duzo, natomiast bardzo popularne sa
          tzw. porody ambulatoryjne - polozna przywozi kobiete, jak sie konczy pierwsza
          faza, potem ok. 4 godzin na odpoczynek i do domu.

          Aha, polozna potem przychodzi codziennie (w razie potrzeby do 8 tygodni, o ile
          pamietam; ja mialam zapalenie piersi, to dostalam od lekarki takie pisemko do
          przedlozenia w kasie chorych i mialam wizyty jeszcze 2 tygodnie dluzej). Lekarz
          tez moze zbadac dziecko w domu (tylko na test sluchu trzeba sie przejechac do
          szpitala, chyba ze ktos rezygnuje). Tu u mnie nie szczepi sie po porodzie.
          • agmani Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 13:07
            Visenna, wlasnie przeczytalam o Twoim "lightowym" porodzie. Tutaj bys nie
            dostala zgody lekarza i poloznej przy zlym ustawieniu dziecka (polozna od
            naturalnych metod ewentualnie sprobowalaby takiego specjalnego cygara, ale jakby
            nie przynioslo efektu, to by Cie wyslala do szpitala i tyle).
            • visenna2 Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 13:13
              Ale dziecko było ułożone zasadniczo dobrze:)
              Problem zaczął się dopiero pod koniec 1 fazy porodu. Młoda po prostu se
              wyciągnęła łapę i już, widać chciała nam pomachać:DDD
              Nikt nie był w stanie tego przewidzieć. Wszystko początkowo było idealnie i bez
              problemu:)
              Ja nie mam nic przeciwko porodom domowym, naprawdę. Ale ja bym się teraz nie
              zdecydowała:) Jestem jakaś pechowa:)
              • agmani Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 13:21
                Visenna, ja tez bym sie juz nie zdecydowala, moze tez jestem pechowa. Mysle, ze
                nie kazda kobieta moze i tyle (my pewnie obie z tego gatunku, ktorym porod
                domowy nie jest pisany).
                Natomiast w Rajchu moglabys sobie rodzic ambulatoryjnie ;). Ja natomiast i tego
                pewnie nie moge, bo mialam streptococcus B, a to dziadostwo lubi wracac.
                • kasiaimichael Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 15:14
                  Streptococcus B nie wyklucza porodu domowego. Czytalam o tym wiele bo na
                  poczatku ciazy z Kuba tez mialam (pozniej sam zniknal). W porodzie domowy mozna
                  uzyc irygacji co 4 godziny z roztworu Chlorhexidine
                  www.medscape.com/viewarticle/542430?rss
                  efektywnosc taka sama jak antybiotyku, srodek jest bardzo dobrze tolerowany no
                  i nie jest antybiotykiem wiec nie wyjalowia organizmu matki i dziecka.
                  Co do porodow domowych po cesarce to tez sa one jak najbardziej mozliwe, ale
                  nie wiem czy polozne w Polsce sie na nie decyduja.
                  Jest na temat porodow domowych, porodow bez asysty i porodow naturalnych po
                  cesarce swietne fora na:
                  www.mothering.com/discussions/forumdisplay.php?f=213
                  Moim zdaniem jednak kazdy powinien rodzic tam gdzie czuje sie najbezpieczniej,
                  bo to polowa sukcesu :)
                  Kaska
                  • agmani Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 28.02.07, 15:00
                    Nie odwazylabym sie.
                    Przy kochanym streptococcusie wazna jest antybiotykoterapia odpowiednio wczesnie
                    (dlatego powiewy wykonuje sie 35-37 tydz., zeby zdazyc). Oczywiscie irygacje w
                    trakcie porodu to lepiej niz nie robic zupelnie nic, ale poniewaz streptococcus
                    niesie najwieksze ryzyko wlasnie dla nowonarodzonych, to uwazam, ze tu warto
                    siegnac po caly dostepny arsenal srodkow. Zwlekanie moze doprowadzic takze do
                    zakazenia wod plodowych. To zreszta jest taka kwadratura kola: przy
                    streptococcusie latwiej nie donosic ciazy, a dziecko przedwczesnie urodzone
                    latwiej moze sobie nie poradzic, z konsekwecjami do sepsy i smierci noworodka
                    wlacznie. Wazne sa tez badania dziecka po porodzie i obserwacja (te z kolei na
                    pewno lepiej przeprowadza lekarze i pielegniarki w klinice niz zmeczeni, czesto
                    zupelnie niedoswiadczeni rodzice).

                    Po cesarce mozliwe jest wszystko, wiec takze powtorka z rozrywki przy nastepnym
                    porodzie. Zalezy i od przyczyny cesarki (ta okresla troche prawdopodobienstwo
                    nastepnej) i od stanu zrostu na macicy (wewnatrz, zewnetrzna blizna to drobiazg
                    kosmetyczny). Ciaza po cesarce jest ciaza wzszego ryzyka.

                    Uwazam, ze nawet jesli ktos sie czuje najlepiej, najbezpieczniej w domu, to sa
                    pewne granice hard-core'u, ktorych przekraczanie jest igraniem ze zdrowiem i
                    swoim i malucha. To pisze bedac jednoczesnie zwolenniczka porodow domowychi
                    przeciwniczka ingerowania w fizjologie porodu. Moj porod byl zupelnie inny niz
                    to, co sobie wymarzylam, ale z drugiej strony wiem, ze dzieki temu dziecko
                    przyszlo na swiat najbezpieczniej, jak to mozliwe.
    • solidna Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 13:15
      hm...
      ja bardzo chcialam...
      Chodze na spotkania mam karmiacych i tam sa mamy, ktore rodzily w domu- oczywiscie same plusy. Problem byl z malzem, ktorego moze daloby sie przekonac, ale... No wlasnie bylo jedno wielkie ALE, porod w domu to wydatek 2000pln i powiedzial (a wlasciwie wykrzyczal, ze w zadnym wypadku!!!).
      Porod rodzinny w szpitalu, to "tylko" +/- 500 zl, wiec duzo mniej.
      Zuzie rodzilismy na Solcu, gdzie porod rodzinny nic nie kosztuje.
      • guruburu Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 27.02.07, 21:32
        Bardzo bym chciała, choć poród w szpitalu i opiekę wspominam super (zwłaszcza,
        ze się pokoje podwójne skończyły i dostałam jedynkę za friko - mieli mnie
        przenieść po jednym dniu, ale nie przeniesli ;). Ale z kilku względów nie będę
        mogła nigdy rodzić w domu (napisałam zupełnie jakby tych następnych porodów
        miało być naście ;).
    • kraxa porod w domu- jestem przeciwna 02.03.07, 21:26
      Jak jeszcze bylam w ciazy to sie oczywiscie naczytalam ochow i achow n ten
      temat- i wydawalo mi sie to kuszace. Ale doswiadczenie porodu, ze to
      niekoniecznie odbywa sie tak jak bysmy sobie zyczyly dalo mi przekonanie, ze to
      zbyt ryzykowne. U mnie nie bylo postepu porodu, chociaz trfilam do szpitla po
      tym jak odeszly mi wody ( niestety zielone), 18 godzin na oksy i nic, tetno
      dzieck zaczelo jzu potem wariowac, i zrobili mi w koncu cesarke,na ktora
      czekalam juz kilka godzin- bo czulam, ze maly sam nie wyjdzie. Jak by to sie
      skonczylo w domu??? Nie wiem, le znam historie jednego z wspolpracownikow
      mojego niemalza. I jest to historia straszna :-( Facet ow, Teksanczyk, ma okolo
      60 teraz, a to mialo miejsce 20 lat temu jak rodzil sie jego syn. Porod domowy-
      specjalnie wybrana polozna, ktora sie podobno w tym "specjalizowla". Ich troje
      w domu- poczatkowo porod przebiegal ksiazkowo- az do skurczy partych. Maly
      utknal w kanale rodnym i tkwil tm chyba z 40 minut zanim zdolal wyjsc na
      zewnatrz- caly siny, nie oddychal...Polozna, ktora juz wczesniej delikatnie
      mowic "nie panowala" nad sytucja teraz wpadla w regularna panike- obie z matka
      dziecka zaczely plakac ( matke jeszcze moge zrozumiec- szok ale ta podobno
      profesjonalistka???) . nie zrobila nic- ani telefonu do lekarza zadnej
      reanimacji, placz tylko...Facet wzial sie sam za dzieciaka, usta usta, uciskal
      klatke przez dobre 20 minut, mimo braku reakcji nie odpuszczal, w
      koncu "wlepil" solidnego klapsa w pupe- i dziecko "zaskoczylo" !!! W
      miedzyczsie "polozna od porodwo domowych" ogarnela sie na tyle, ze wezwla
      ambulans- jak przyjechali to maly juz sie robil rozowiutki. sonczylo sie
      dobrze, nie byl opozniony, ani nic takiego. A facet stwierdzil, ze sam siebie o
      to co zrobil by nie podejrzewal, nie wiem co w niego wstapilo!!! I mowil
      mojemu, ze jestesmy bardzo szczesliwi- ze urodzil nam sie zdrowy chlopczyk- i
      to jest fakt. z przeproszeniem "w dupie" mam mistyczny, duchowy czy nie wiadomo
      jaki jeszcze wymiar porodu, jesli mialoby o narazac moje dziecko na jakikolwiek
      szwank. A w przypadaku szpitala czlowiek nie jest zdany na jedna osobe, jesli
      ona okaze sie niekompetentna...Chociazby z tego powodu rodzeniu w domu mowie
      stanowcze nie!!!
      • marta_nie_martka Re: porod w domu- jestem przeciwna 02.03.07, 21:39
        Podpisuję się pod wnioskami :) Dla mnie poród jest tylko fazą przejścia z życia
        płodowego, do życia, hm jak to nazwać? pozapłodowego. Ja zabardzo nie pamiętam
        porodów, tyle, że były miłe i w szpitalu czułam sie bezpiecznie. Niechciałabym
        np. żeby przy moim porodzie były moje dzieci, co się praktykuje. Sama urodzę w
        domu tylko zmuszona oklicznościami, ale nie z własnej woli.
      • agmani Re: porod w domu- jestem przeciwna 02.03.07, 22:49
        W Niemczech ta polozna stracilaby prawo wykonywania zawodu (swoja droga - obecny
        tatus nie mogl zadzwonic???). To jakis ekstremalny przypadek. W szpitalach
        zreszta tez zdarzaja sie dramatyczne porody. Argument, zeby nie rodzic w
        szpitalu? ;D
        • kraxa Re: porod w domu- jestem przeciwna 03.03.07, 12:48
          agmani napisała:

          > W Niemczech ta polozna stracilaby prawo wykonywania zawodu (swoja droga -
          obecn
          > y
          > tatus nie mogl zadzwonic???).

          Agmani chyba nie zrozumialas, on jako jedyny w tym "towarzystwie" zaczal
          ratowac dzieciaka, a nie lamentowac !!! Jak sadzisz co lepsze, rozpoczac akcje
          usta usta, czy chwytac za telefon w sytuacji gdy nikt inny nie renimuje, a
          dziecko robi sie czarne???
      • mamamada Re: porod w domu- jestem przeciwna 03.03.07, 01:07
        A ja nie, choć drugi raz się nie zdecydowałam. Nie mam teraz niestety czasu,
        żeby pisać o własnych doświadczeniach i przemysleniach na ten temat (mój maluch
        właśnie dostał wysokiej gorączki, śpi sobie po paracetamolu, tylko dopilnuję,
        czy gorączka spada i też spadam - spać!), więc jesli kogoś to interesuje to
        zapraszam do poczytania:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=52660132&a=52700819
        sorki, nie umiem wklejać linków, jak odchowam dzieci, to sie nauczę ;)

    • gosiuls ja chciałam rodzić w domu narodzin 02.03.07, 23:49
      coś na kształt zagranicznych birth centre (Holadnia, Angla, USA..)
      powstał taki w Warszawie, prawie rok temu i prowadzony jest tylko przez położne
      (oczywiście można tam rodzić tylko naturalnie, bez żadnych ingerencji
      medycznych w poród)
      ale niestety się nie udało, ponieważ niedoświadczona lekarka zdiagnozowała zbyt
      małą ilość wód płodowych (a było już po terminie) i dała skierowanie do
      szpitala, no i nie chcieli mnie już przyjąć do domu narodzin :(
      potem okazało się to nieprawdą, bo wód było tyle, ile trzeba, i zero oznak
      przeterminowania
      w szpitalu popsuli mi poród, bo kazali za wcześnie przeć (ja niedoświadczona
      nie wiedziałam co i jak) i dziecko nie do końca obrócone weszło do kanału i
      potem był problem z barkami i oczywiście nacięcie :(
      ale kolejnym razem stanę chyba na głowie, by nie wylądować w szpitalu, jeśli
      tylko wszystko będzie dobrze
      a co do porodu w domu.. nad nim też się zastanawiałam i gdyby nie mama-lekarz
      za ścianą, to pewnie bym się na taki zdecydowała
      co do problemów i komplikacji, jakie mogą się pojawić, to ja uważam, że..
      puki się nie ingeruje w naturalny proces porodu, to natura sama pokazuje, czy
      wszystko idzie ok, czy nie.. dlatego np.ustanie akcji porodowej może być
      sygnałem tego, że coś jest nie tak i takie rzeczy doświadczona położna potrafi
      ocenić
      i zdecydowanie jestem zwolenniczką tego, aby rodzić tam, gdzie się czujemy
      najlepiej i najbezpieczniej, bo to jest niesamowicie ważne!

      pozdrawiam,
      G.


      PS: trochę mnie tu nie było na forum, ale już nadrabiam zaległości ;)
      • guruburu Re: ja chciałam rodzić w domu narodzin 03.03.07, 10:05
        Ja tez nie postrzegam porodu w kategoriach 'mistycznych' (miałam zzo - przyznaje
        się ;P, choć potem trochę żałowałam) i to nie dlatego rozważałabym poród w domu.
        Mimo wsyzstko wzdaje mi si to mniej stresujace. A w sypitalach te jest duo
        powika} przy porodach...
        • kraxa ja tez mialam zzo po 3 godzinach skurczow 03.03.07, 12:54
          n oksy a bez rozwarcia- nie wyobrazalam sobie, ze porod TAK BOLI ;-( I nie
          zaluje absolutnie- jak bym sie czula po 18 godzinach skurczow oksytocynowych na
          zywca ( chyb jednak bym nie przezyla heh he) a potem i tak cesarka??? a ja
          czulam, ze MALY nie da rady sam, bo jest za DUZY ;-)))
        • marta_nie_martka Re: ja chciałam rodzić w domu narodzin 03.03.07, 20:03
          A w sypitalach te jest duo
          > powika} przy porodach...<

          Tak, bo generalnie większość porodów odbywa siew szpitalach :) a do porodów
          rodzinnych czy innych "alternatywnych" kwalifikuje sie te bez ryzyka.

          Zgadzam się co do bezpieczeństwa, a ja najbezpieczniej czuję się w
          szpitalu :)))) I nie chodzi o mnie, a o dziecko, ja wiem, ze jestem w stanie
          wytrzymac wszystko, również porody na oksy bez znieczulenia (oba takie były,
          drugi wywoływany).

          Ignac po porodzie nie płakał, co wszystkich zmartwiło, bo nie płakał pomiomo
          wielu prób nakłonienia go do tego, a według wszystkich na bloku porodowym
          powinien zapłakać i zachowywał się nietypowo. W szpitalu mieliśmy odrazu "pod
          ręką" specjalistów, którzy byli gotowi ratować nasze dziecko. I karetkę, która
          w każdej chwili mogła go przewieźć do specjalistycznego szpitala.

          I jeszcze jeden argument. W szkole rodzenia dyrektor szpitala omawiał procedury
          szpitalne, a także mówił, ze w razie powikłań są w stanie w ciągu 3
          min "urodzić" dziecko operacyjnie, i mnie to uspokoiło. Rodziłam na
          Inflanckiej, która ma chyba największy procent cesarek w Warszawie.

          Ignac, jak się okazało zmarzł :) i dlatego nie płakał, drżała mu broda z zimna.
          W lutym, przy bardzo minusowej temp. rodziłam przy otwartym oknie, na własne
          żądanie. Dopiero niedawno skojarzyłam, dlaczego personel i mój własny mąż
          ciągle wychodzili z pokoju.
    • kajkasz1 Re: nie chusciarskie ? ktos rodzil w domu??? 03.03.07, 21:01
      Ja przy Kacprze rodziłam 48 godzin. Dzięki za takie przyjemności. Pierwszą dobę
      spędziłam pod opieką położnej-kuzynki. Skurcze co 5, potem co 3 minuty, a
      rozwarcia brak. W końcu wieczorem pojechałam do domu, wzięłam kąpiel i
      pojechałam prosto do szpitala. Tam mnie położyli, aparaturą obstawili, ale jak
      mi wody odeszły po wizycie w toalecie to powiedziałam nie tej pigule, co
      trzeba. Więc "na sucho" leżałam jeszcze całą noc ze skurczami co 3 minuty.
      Bajerka, a ja głupia nie zajarzyłam, że coś nam może grozić. Bół był tak silny,
      że cała książkowa wiedza poszła w niepamięć. W końcu rano lekarz raczył mnie
      obejrzeć, "rozmasować" (świeczki mi w oczach stanęły, lekarza prawie pogryzłam
      i żebrałam o cesarkę) i po 45 minutach Kacper był na świecie. Bo okazało się,
      że wcześniejsza wypalanka "zaspawała" mnie na dobre i przy skurczach co 1
      minutę i mniej oraz odejściu wód rozwarcie było na opuszkę palca.
      A Kubek po prostu nie chciał wyleźć i urodził się 9 dni po terminie, po oksy.
      Też błagałam o cesarkę, co podobno normalne, a męża w ogóle nie chciałam
      wpuścić na salę. Oj, brzydko się wyrażałam. Bo dwa dni na oksy nawet ze mnie
      zrobiło potwora. Tak że nie wiem, co lepsze, ale ja na pewno kolejnego porodu
      nie planowałabym w domu. Zbyt wiele niewiadomych i przypadków, na które nie
      mamy wpływu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka