mariken
14.03.07, 17:45
zarażam zarazą zwaną "chustomaniactwo" :))
dzisiaj umówiłyśmy się na spacer na pola mokotowskie - grupa dziewczyn z
listopadówek 2006. przyjechałam wózkiem, ale chusta na tzw. wszelki wypadek
jest zawsze w koszu na zakupy. byłam na spotkaniu ja z hoppem antigua,
kinga/pryderi z nati, grimma z hoppem nairobi i ania z wytworem własnym - też
chustą wiązaną. oprócz nas kilka osobniczek bezchustowych. oczywiście
wszystkie z dzieciakami. no i nagle zaczął marudzić jeden bezchustowy, potem
drugi. namówiłyśmy z kingą mamy na oplątanie się naszymi chustami. na efekt
czekałyśmy pół minuty - obaj koledzy mojej kaliny przestali marudzić i
posnęli po chwili. mamy się przekonały i teraz tylko wybierają kolory :DD.
joaśka