nickannon
05.06.07, 13:23
... i dowartościowują.
Ruszyliśmy ok. 10:30. Najstarsza do szkoły, Cięższy w 2X ze mną ją
odprowadził... Ale celem był Pośredniak, czyli 25 minut autobusem. Cięższy to
piętnastokilogramowiec, więc zastanawiałem się, czy dotrzymamy do końca
wyprawy. Po drodze, oczywiście, ludziska obcinali nas bez ustanku - to nie to
co nasze osiedle, gdzie część narodu jest już przyzwyczajona do nas,
chustoUFOków...
W Pośredniaku sprawiłem wielki zawód tym, co wyraźnie nie wierzyli, że uda mi
się uzupełnić druk z bachorem w chuście. Na przystanku, w oczekiwaniu na
autobus powrotny, osiągnąłem pełnię świadomości chusty i już wiedziałem, iż
Cięższy pozostanie w omotaniu do końca wyprawy. Na kilka minut przed
przystankiem, na którym wysiedliśmy, mały zasnął - i tak dotrwał do 12:40, o
której to pozbyłem go do łóżka (śpi do tej pory...)
Chustowna wyprawa ponad 2 godziny!!!
Je-hurra!