bunt wozkowy a wychowanie????

12.06.07, 09:34
wiem ze bylo ale jakos nie daje mi to spokoju.
otoz moje dziecko (6,5 miesiaca) niejaki WOjciszek bojkotuje wozek. tzn
laskawie czasem w nim polezy ale zasadniczo (poniewaz jeszcze nie siedzi
pewnie) wozek nadaje sie do plakania, chyba ze uda mi sie idealnie wyjsc tak
zeby usnal wtedy pospi troszke a obudziwszy sie wybierze rece (tj chuste)
i ok
w porzadku. rozumiem, akceptuje, pogodzilam sie. poza problemem ze sloncem nie
widze innego

no ale ide sobie wczoraj (z wojciszkiem w chuscie po nieudanej probie wozkowej
wozek zostal w domu) placem lelewela w warszawie i wchodzac na niego slysze
jak placze dziecko.. no placze to placze, dzieci czasem placza na spacerach.
ide i mijam matke dosc mloda dosc mlodej malej (pewnie okolo 4 miesiecznej
dziewczynki)czerwonej od placzu lkajacej prawie tak jak wojtus ma pobraniu
krwi. a matka majta lozkiem i mowi: nie nie nie nie nie nie bede Cie nosic,
nie bedziesz tu rzadzic...
dziecko mi usypialo a poza tym nie mam sily przebicia do wtracania sie wiec
poszlam dalej... jak wychodzilam z drugiej strony owego placu dziewczynka
nadal plakala....
i kurcze nie wiem. z jednej strony jestem przekonana ze dobrze robie noszac
malego buntownika. a z drugiej... wlasciwie jakie sa racje takiego
przetrzymywania w wozku? i skoro jest to dosc powszechne to moze jest w tym
jakas logika?
    • agamamaani Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 12.06.07, 09:52
      no niestety jest logika trochę narzucona przez opinię. rzekomo dziecko nie
      powinno rządzić .. rzekomo dziecko "wymusza".. rzekomo przyzwyczai się..


      no ale dlaczego do jasnej anielki miałoby się nie przyzwyczaic.. ja wolę mieć
      dzieci, które lubią się przytulac a nie takie, które wiedzą, że nawet płacz ine
      zmiękczy serca rodziców..
      • mamalina Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 12.06.07, 11:25
        moze znacie nowoczesną (nie staroegipską) komiksową Hathor the Cow Goddess? taka
        kobita z paszcza krowy, co cyckiem karmi, nosi w kółkowej i trenuje Attachment
        Parenting, w odróżnieniu od opisanego "detachment p."

        jest rysunek na którym jej dziecko z cyckiem w paszczy patrzy z wysokości chusty
        na takie ze smokiem w wózku, i nie rozumie, gdy to wózkowe mówi "życie byłoby
        piękne, gdyby nie te okresy, gdy leżysz i płaczesz, i nikt nie przychodzi"
        dz. chustowe mówi "powiedz o tym mamie, ona na pewno będzie wiedziała, co z tym
        zrobić"
        a wózkowe mówi ze smutkiem, że ona o tym chyba już wie...
        • tobjasz Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 15.06.07, 10:38
          Tutaj podobna scenka z tego komiksu :)

          www.thecowgoddess.com/images/2005/no-sense.gif
    • mysia125 bo to jest niestety tak: 12.06.07, 12:02
      Ktos komus kiedys zaczal wmawiac, ze nie nos, bo sie rozbestwi. Nie nos, bo nie
      bedzie rzadzilo. Niech poplacze, pocwiczy pluca i nauczy sie, ze nie jest od
      rzadzenia.

      Tylko u podstaw tego myslenia lezy kardynalny blad.
      Dziecko NIE WYMUSZA, dziecko nie potrafi inaczej - noworodek POTRZEBUJE
      bliskosci, to wynika ze stopnia jego rozwoju. Noworodek powinien spedzic jeszcze
      pare miesiecy w brzuchu, zeby osiagnac odpowiedni stopien rozwoju. Niestety, nie
      moze, bo stopien rozwoju mozgu jakos nie za bardzo koreluje z mozliwosciami drog
      rodnych jego mamy.

      Tulone niemowle jest spokojniejsze.
      Nie lka bez powodu, placz traktuje tylko jako sygnal,ze jest mu NAPRAWDE zle.
      I wtedy trzeba reagowac NATYCHMIAST.

      Wspolczuje tym maluchom, ktorym sie "nie ulega". Tym, ktore placza do
      czerwonosci i dowiaduja sie, ze nie sa nic warte, bo i tak nikt im nie pomoze.
      Dla mnie to okrucienstwo.

      Ale - wczoraj o tym myslalam.
      Moj eksperyment pt wychowanie dziecka i chusta trwa juz prawie dwa i pol roku.
      Po Polsce biega juz sporo dzieciakow od kolyski chustowanych, bo swoja misje
      chustowa zaczelam akis czas temu.

      I ciekawe, czy dziewczyny, uzywajace chusty od urodzenia potwierdza to samo, co
      ja zauwazylam w przypadku Felixa:

      -nie plakal
      -nie byl marudny
      -jest bardzo samodzielny (sprawnosc manualna, chodzenie, umiejetnosc
      "sobieradzena")
      - dobrze spi - ok nad ranem laduje u nas w lozku, ale wychodzimy z takiego
      zalozenia, ze widocznie tego potrzebuje i zapewne wyrosnie. Tak, jak wyrosl np.
      z fazy, w ktorej koniecznie przy zasypianiu musial ktos go trzymac za raczke, a
      pozniej z fazy, ze przy spaniu musza byc obecne jego pluszaki i pozytywka.

      Po prostu w pwenym momencie rozwoju dziecko POTRZEBUJE nas. Im szybciej to
      zrozumiemy i zaakceptujemy, tym szybciej ta faza sie skonczy.


      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • hodos Re: bo to jest niestety tak: 15.06.07, 12:39
        ja co prawda używam chusty od ok 3 miesiąca ale wczesniej mała głównie była
        noszona, na spacery chodziłam rzadko a jeśli już to na krótkie podczas których
        Amelka głównie spała.. a teraz prawie 9 miesięcy i:

        - płacze rzadko, chyba tak jak każde dziecko, ze zmęczenia, jak się czegoś
        wystraszy itp.. ale nie z samotności i nigdy długo, bo ja reaguję w mig!
        - zdarza jej się marudzić ale głównie ze zmęczenia
        - o samodzielności to napiszę może za rok:)
        - śpi dobrze, bo z nami:)

        ja przed narodzinami córeczki miałam prawie 'wszystko co trzeba' ale wózek
        poszedł w kąt, choć przydawał się w domu jak np jadłam śnadanie a i łóżeczko
        też mam ale mała nie chciała tam spać więc śpi z nami..

        a z tym tuleniem na zawołanie to w naszym przypadku to ja sobie nie wyobrażam,
        że można się aż tak powstrzymywać od przytulania takiego szkraba! dla mnie jest
        to po prostu przyjemność, że mogę tą małą istotkę wyprzytulać, wyściskać i
        wycałować i patrzeć jak ona dosłownie rechocze od tego:) a jeszcze niedawno
        zauważyłam nawet u siebie, że jak się wynosimy w chuście albo wyprzytulamu to
        jest między nami taka cudowna harmonia i porozumienie i wtedy ona się czuję
        bardziej zadowolona i ja mniej spięta codziennością
    • hanti Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 12.06.07, 13:34
      moje dziecię odkąd mamy chustę wogóle nie używa wózka :))) całkiem poważnie
      myślę o pozbyciu się wózka, kupię sobie tylko jakąś porządniejszą parasolkę, na
      wszelki wypadek :)

      Ja przy żadnym dziecku nie dałam się zwariować, może dlatego że mama mi
      powtarzała żeby nie słuchać tych głupot o rozpieszczaniu, bo dziecko noszone to
      dziecko szczęśliwe :)))) Bardzo jestem mamie za to wdzięczna.
      • guruburu Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 12.06.07, 13:52
        dziecko tyklo noszone, karmione piersia 'na żądanie', nie zostawiane, zeby się wypłakało (co nie znaczy, ze musiałam cały czas nad nim wisieć):
        - płakało ale raczej w normie ;) Różnica polega podobno na tym, ze dzieci płaczą równie często, ale u dzieci, których rodzice reagują natychmiast (m.in. poprzez noszenie) płacz trwa krócej i jest mniej intensywny.
        - marudzi ;))))
        - chyba jest samodzielna, co nie znaczy, że nie potrzebuje, zebym była blisko czy jej pomogła (np. uwiesić sobie lalkę na pseud różancu na szyi - 'usta' w wykonaniu córki ostatnio... Nie pytajcie o ten różaniec :P). Intelektualnych czynnosic to tez za bardzo się nie da wykonywać w ciągu dnia ;).

        Wiesz, to że wszyscy tak robią (albo wiele osób) nie znaczy, ze jest to dobre (np. przemoc w rodzinie jest nadal powszechna - chcesz bić dziecko, bo pani na placu zabaw tak robi?) - w drugą stronę zresztą też to może działać (tzn. coś co jest nie z głownego nurtu - nie znaczy, ze jest to od razu złoty środek).

        Swoją drogą - czasem wydaje mi się, że oczekiwania wobec chusty są wygórowane - to nie jest coś, co spowoduje że dziecko stanie się takim ideałem, jaki sobie wymażymy (gdzieś przeczytałam fajny tekst: ' jeśłi myślisz, ze chusta pozwolić Ci obezwładnić dziecko, zeby siedzieć pół dnia przed komputerem - lepiej znajdź inne hobby :P). POdobnie ma się z karmieniem piersią - potem się słyszy narzekania ' tak się poświęcałam a ono i tak choruje, a niby dzieci na piersi nie chorują' itp. itd. Postrzeganie jakichkolwiek utensyliów czy praktyk około dziecięcych przez taki pryzmat to IMHO droga do nikąd i może w końcu, jeśli coś się nie sprawdzi, powodować frustrację. I ja np. co raz lepiej rozumiem stwierdzenie Ingrid van den Pereboom, współzałożycielki chustowego stowarzyszenia Peau a peau, która pisze, że absolutnie odmawia rozmów na temat 'zalet' noszenia w chuście - osoby, które do niej przychodzą, więdzą po co to robią.
        - śpi raczej dobrze, choć jak dla mnie to za mało ;) Ale śpi z nami, więc w sumie nic dziwnego, że sypia ok
    • visenna2 taaa 13.06.07, 16:01
      Właśnie przypomniałam sobie jak panie położne w szpitalu tłumaczyły mi, żeby
      nie ulegać płaczowi dziecka, bo DWUDNIOWE NOWORODKI "już doskonale wiedzą czego
      chcą" i "potrafią to wymusić" i "nie nalezy ich przyzwyczajac od pierwszych
      dni".
      "Szpital przyjazny dziecku" - ponoc jeden z najlepszych - św Zofia w Wawie.
    • mistigri30 Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 14.06.07, 15:39
      A ja mam tez wlasnie to samo .
      Po poludniu nie ma mowy o wozku , a jak tylko zaczyna krzyk to mu chuste
      pokazuje i jest spokojniejszy. Tlumacze mamusia zaraz zalozy chuste i cie
      ponosi.Juz rozumie o co chodzi a ma niecale 5 miesiecy :)))

      Nie wiem czy dobrze czy nie robie ale co tam... jak on sie chce potulic to
      czemu nie ? Ja tez sie lubie tulic.

      Wczoraj bylo zabawnie maly w chuscie ja przed soba pchalam wozek i nagle burza
      zalozylam folie na wozek, parasol w reku i bylismy niezla atrakcja :)))

      • mamuk1 Re: bunt wozkowy a wychowanie???? 15.06.07, 12:57
        Moja Basia zachowuje sie podobnie jak Wojciszek. Mam nadzieje, ze chetniej
        bedzie jezdzila w wozku, kiedy bedzie siedziala i ogladala otoczenie, ale nie
        bede jej do tego zmuszac. Moj starszy syn akceptowal wozek bez problemu, dopoki
        jechal, chociaz po domu duzo go nosilam. Nie slyszalam wtedy o chustach, wiec
        trzymalam kloca na rekach. Te doswiadczenia sklonily mnie do eksperymentow z
        chusta. Basia w chuscie tez czasem marudzi, ale mniej. W ogole to co dziec to
        troche inne potrzeby i nie ma sensu trzymac sie jakiegos schematu, bo rodzi to
        tylko w obu stronach frustracje.
        Pzdr.
        Asia.
Pełna wersja