W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustowe

17.07.07, 12:53
Mój Piotrek ma 4 miesiące i najchętniej przebywałby cały dzień na podwórku.
Albo przynajmniej przez większą część dnia... Tyle że przy temperturze 36 C
to nie jest najlepszy pomysł.

Zaliczyliśmy poranny chustospacerek (jak się wyjdzie o 7 rano, to całkiem
fajnie jest), pobawiliśmy się trochę na huśtawce w cieniu i od 9:30 siedzimy
w domu. Zrobiliśmy sobie prywatną plażę na podłodze w kuchni. Rozłożyłam
grubą wełnianą kołdrę, na nią frotowe prześcieradło, mamy miśki, tygryśki,
grzechotki, gąsienice i co tam by jeszcze kto chciał. Kuchnia ma okna od
północnego zachodu (zamknięte), wentylator miele powietrze - da się
wytrzymać.

Oczywiście nieco się chustujemy po domu, chodzimy do ciotki i do dziadka -
zakukać co robią. Ale to samo było już wczoraj i dzieć jest coraz bardziej
zmarudzony.

Macie jakieś patenty, co można z maluchem robić w trakcie upałów?
    • agamamaani Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 13:23
      w kuchni ( albo w łazience) - generalnie tam gdzie kafelki są mozna rozłożyć
      basenik dmuchany albo miskę (można to też zrobić w cieniu drzewka jak się ma
      ogródek) dziecie młode może się moczyć rączkami lyub nogami. starszemu można
      puszczać stateczki

      robiłam tez w domu piaskownice ( też w kuchni na kafelkach) z bułki tartej
      (piaskownica była w garnuszku)
      no i czytamy oglądamy obrazki w książeczkach..

      no ale moje dzieci chyba troszkę starsze są..
      4 miesieczniak chyba za dużo do zabawy nie potrzebuje :) (kurcze szybko się
      zapomina)
    • solidna Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 13:57
      Mozna robic to samo, co podczas deszczu:-)
      Ale do sedna...
      Ja jestem leniwa (lub wyrodna, jak kto woli i do tego uzalezniona (wiadomo od czego...)).
      Moje dzieci bawia sie same i prawdopodobnie robie im krzywde na cale zycie i "nieszcze" im psyche:-)
      Ze 4m-czniak potrzebuje zabaw to sie na niemowlaku dowiedzialam, ale tam pisza rozne inne bzdury, wiec mam respekt przed niemowlakiem.
      Zuza (5m-cy) lezy w lozeczku albo placze, albo nosze ja na rekach albo znowu placze, albo cyca( to potrafi robic namietnie, co ulatwia matce siedzenie przed kompem, tak jak teraz). Od czasu do czasu wystarczaja jej jakies grzechotki i inne takie, ale na krotko.
      Maciej (2,5l) bawi sie samochodami, wchodzi Jozi do lozeczka, rozrabia, ma ataki histerii, je, i raczej sie nie nudzi.
      Tak czy owak przy takiej pogodzie, mimo zapewnieniu dziecku max (lub min.) "atrakcji" ma prawo byc "zmarudzony"
      • solidna Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 14:00
        Mi sie upal tez na mozg rzuca, bo styl mej wypowiedzi pozostawia wiele do zyczenia, a przynajmniej ostatnie zdanie
        pozdr
      • kajkasz1 Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 16:01
        Oj, solidna, toś mnie uspokoiła, że nie tylko jam wyrodna matka. Jak już muszę
        to się dziećmi zajmę, ale generalnie to bawią się same. A do
        czytania "brzuchom" książeczek, edukowania 4-miesięcznych dzieci zabawą
        i "świadomego" (cokolwiek to znaczy) macierzyństwa stosunek miałam zawsze
        ostrożny, bo "komu by się tak chciało"? Na pewno nie mi.
        Do rzeczy - starszakom polecam zabawy w umywalce lub wannie, kontrolowane
        oczywiście pod względem zużycia wody (żeby rachunek Was nie zdziwił),
        wyciągnięcie starych zabawek z piwnicy, rysowanie, klejenie,
        ewentualnie "gotowanie" razem z mamą, robienie "domków" z koców, chust...
        Maluchom - wieszanie nowych zabawek, które zabawkami wcale nie są, drewniane
        łyżki, różne metalowe i plasikowe miseczki (mogą być pełne jeśli maluch jeszcze
        nie otwiera - kaszka, pieprz ziarnisty, guziczki itp.), słuchanie muzyki
        (zwłaszcza klasycznej), wyglądanie przez okno, robienie "porządków" w szafach,
        klamerkach, biżuterii, czytanie gazet i książek ...
        • lidkamamakuby Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 16:11
          Ja dochodzę do wniosku, ze z dziećmi nie należy się za dużo bawić ;)
          Ze starszym bawiliśmy się sporo i ten gagatek w wieku lat 7 marudzi czasem mama
          pobaw się ze mną, co mnie deczko irytuje bo ja już nie za bardzo umiem się bawić
          w to co on teraz ma na tapecie :/
          Z młodszym postaram sie nie popełnić tego błędu ;)
          Zająć czymś, podsunąć zabawkę i pomysł tak... i zmyć się jak się sam zaczyna bawić
          ... ale ja tez wyrodna jestem ;))
          A tak coby coś na temat napisać... to ostatnio jak Bartek marudził i nie dawał
          mi pozmywać (wisząc u mojej nogi) zrobiłam mu zabawkę : opakowanie po tabletkach
          musujących typu plussssz zawiązane tasiemką... zabawka na pół godziny ;)
          Podobnie grzechotki z butelek po wodzie z kaszą / ryżem w środku.
          • mamuk1 Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 16:28
            Takie proste zabawki "z niczego" są najfajniejsze. Z małymi wyjatkami te
            wypasione laduja w kacie, a dziec sie bawi byle czym. MOj starszak lubi sie
            teraz bawic zabawkami Basi (niecałe 5 m-cy), fika na macie edukacyjnej, ktora
            olewal w niemowlectwie, bawi sie klockami itp. Ja sie jeszcze z nim bawie, jak
            mam czas i on tego chce. Sa to zwykle "gry fabularne" tzn. Jaś wymysla
            niestworzone historie i wcielamy sie w rozne postacie. Czasem wystarczaja mu do
            tego same pluszaki. Autka generalnie olewa.
            • lidkamamakuby Re: mamuk1 :) 17.07.07, 16:52
              Mamuk1, to mój Kuba bardzo podobnie jak Twój Jaś - bawi się zabawkami młodszego
              dziecka:)
              Pluszaki (takie raczej małe) też są mocno eksploatowane: np. robi z nich drużyny
              piłkarskie i rozgrywa mecz, albo walczą między sobą, albo są jakimiś bakteriami...
              Fascynacja bajką "Było sobie życie" ma bardzo często przełożenie w zabawach. Już
              jakiś czas temu powycinałam mu z bibuły i szmatek "białka" takie ludziki podobne
              do tych z bajek... bawi się nim co do teraz i chociaż niektóre są już mocno...
              zmęczone, to przyszywamy odpadającą część i za nic nie pozwoli ich wyrzucić! Z
              klocków budował DNA i RNA;)
              Zgadzam się z Tobą Asiu w 100 % - najprostsze zabawki są najlepsze!
              Kuba często bawi się zmieniając zupełnie "przeznaczenie" zabawki. Np ma
              drewniane tory i pociągi, ale czasami nudzi go budowanie tras kolejowych i
              układa albo "ul z pszczołami", albo "organizm z wirusami" - gdzie wagoniki są
              pszczołami/wirusami...
              Wspaniała jest fantazja i wyobraźnia dzieciaków:)
              pozdr
          • abepe Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 17:19
            lidkamamakuby napisała:

            > Ja dochodzę do wniosku, ze z dziećmi nie należy się za dużo bawić ;)
            > Ze starszym bawiliśmy się sporo i ten gagatek w wieku lat 7 marudzi czasem mama
            > pobaw się ze mną, co mnie deczko irytuje bo ja już nie za bardzo umiem się bawi
            > ć
            > w to co on teraz ma na tapecie :/
            > Z młodszym postaram sie nie popełnić tego błędu ;)
            > Zająć czymś, podsunąć zabawkę i pomysł tak... i zmyć się jak się sam zaczyna ba
            > wić
            > ... ale ja tez wyrodna jestem ;))


            Hehe, to mi przypomina opinię, że lepsiej dzieci nie nosić, bo się
            przyzwyczajają, hehe.

            A ja starszego sprzedałam babci na 4 dni, bo dostawał w domu kociokwiku i mały
            spać nie mógł. A mały zamiast spać - kwiczy. Jak go biore na ręcę to się lepimy
            zaraz. Lepiej by było do chusty ale chusta się suszy w ogrodzie.
            To idę z nim poleżeć na macie - obrazki oglądamy w książce (ja nieco świra mam,
            mały nie ma jeszcze 3 m-cy:))
            • kajkasz1 Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 20:45
              Abepe, słusznie napisałaś. Też uważam, że na marudzące dziecko nie ma lepszego
              sposobu jak ... oddać babci. Dzieć zadowolony, bo mu się najczęściej bardzo
              wyrozumiała i zajęta wyłącznie nim osoba trafia, a mama ... no cóż ... kąpiel z
              pianką, dobra książka, zakupy bez wrzeszczących dodatków. Pięęęęękna
              perspektywa. Doceniana zwłaszcza przy większej liczbie dzieci. Ja w każdym
              razie po urodzeniu Kubusia bardzo doceniłam instytucję pn. "babcia".
              • mysia125 Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 20:47
                >Ja w każdym
                > razie po urodzeniu Kubusia bardzo doceniłam instytucję pn. "babcia".

                szczesliwi ci, ktorzy maja babcie...

                --
                Kasia & Felix (23/01/2005)
                www.kasiamarcin.com
                • kajkasz1 Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 23:20
                  Napisałam o instytucji babci, ale dopiero przy drugim dziecku doceniłam
                  rodzinę, przy Kacprze niestety izolowałam od niego i moją mamę, i teściową.
                  Kacpra przez długi czas "chowała" babcia-niania Ula. Do dzisiaj utrzymujemy z
                  nią kontakt (choć sporadyczny). Grunt to znaleźć osobę, która po prostu pokocha
                  nasze dziecko jak swoje.
              • buns Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 21:09
                A moja Aga (5m) teraz przechodzi etap tylko mama i tata. Głównie mama bo mój M
                pracuje długo. Jak babcia i dziadek przychodzą to niezbyt często pozwala się
                zabrać na spacer, a w domu jak jest noszona to tylko wtedy, jak ja jestem w
                zasięgu wzroku. Ale to trochę moja wina chyba, bo nie chciałam się z Małą
                rozstać (pierwszy maluszek) i dopiero jak miała 4,5 miesiąca moja Mama poszła z
                nią na pierwszy spacer (blisko domu hihi). teściowa jeszcze nie była...
                • abepe Re: kajkasz, solidna ! 18.07.07, 00:31
                  buns napisała:

                  > A moja Aga (5m) teraz przechodzi etap tylko mama i tata. Głównie mama bo mój M
                  > pracuje długo. Jak babcia i dziadek przychodzą to niezbyt często pozwala się
                  > zabrać na spacer, a w domu jak jest noszona to tylko wtedy, jak ja jestem w
                  > zasięgu wzroku. Ale to trochę moja wina chyba, bo nie chciałam się z Małą
                  > rozstać (pierwszy maluszek) i dopiero jak miała 4,5 miesiąca moja Mama poszła z
                  > nią na pierwszy spacer (blisko domu hihi). teściowa jeszcze nie była...

                  Grześ miał prawie rok, gdy pozwolilismy sobie na zostawienie go dziadkom i
                  pójście do kina:))Kacper jeszcze nie rusza się bez nas.
              • abepe Re: kajkasz, solidna ! 18.07.07, 00:29
                kajkasz1 napisała:

                > Abepe, słusznie napisałaś. Też uważam, że na marudzące dziecko nie ma lepszego
                > sposobu jak ... oddać babci.

                Teściowa zrobiła się wolniejsza kobieta od niedawna (przystopowała trochę z
                robotą), więc sama zaczęła proponować Grzesiowi różne wycieczkiw weekendy,
                zwłaszcza,że urodził się Kacper i chciała nas trochę odciążyć. A ja trochę
                zazdrosna jestem:)) Generalnie instytucje dziadków bardzo słabo wykorzystujemy,
                moi rodzice mieszkają pod nami a jak przez godzinę w tygodniu zabawiają Grzesia
                to dużo.
                Ale dziś Grześ podobno spał już jak aniołek u babci "wybawiony" na plaży gdy my
                dopiero wracaliśmy z Kacperkiem ze spaceru:)) Z Kacperkiem w chuście:))
          • visenna2 Re: kajkasz, solidna ! 17.07.07, 18:47
            A ja sie nie lubie z dziećmi bawić:) Więc zazwyczaj tego nie robię. Podsuwam
            tylko coś czym moze się zająć.
            Czasem się potarmosimy, albo popluskamy w misce itp. Książeczki moje dziecko
            olewa, służą do gryzienia.
    • rudy_kot Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 14:51
      Wzięliśmy się za ćwiczenie wiązania "siodełka". Przy okazji odkryłam, że
      potrzebuję standardowej chusty - bo moje - długość maxi są za długie ;P
    • buns zabawki.... 17.07.07, 17:52
      Dla Agi-5 miesięcy-najlepszą zabawką jestem ja, moje włosy, buzia, palce, więc
      mimo że zabawek mamy sporo (głównie prezenty od Babć, cioć itd...) przy
      łóżeczku/macie Aga wybiera mnie;)
    • hanti Re: W czasie upałów dzieci się nudzą - niechustow 17.07.07, 19:26
      moje dzieci też bawią sie same :))))

      a poza tym ja nawet w największy upał wolę się uwalić na kocu pod drzewem w
      parku, niż siedzieć w domu, także dzieciaki bawią się na trawce i nie narzekają :)))
    • mysia125 a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 17.07.07, 19:44
      To byl najfajniejszy moment "mania" niemowlaka na stanie :) chodzilismy na
      zajecia dla mam ze szkrabami, cudowna sprawa! ja sie uczylam niemieckiego,
      wychodzilam do ludzi (ciagle utrzymuje kontakty z dziewczynami) no i...

      ..i bawilam sie w najprostszy sposob:)

      tu sa opisy:
      www.kasiamarcin.com/online/zblog.nsf/BlogByCategory?OpenView&RestrictToCategory=Zabawy%20z%20niemowlakami

      a tu sa zdjecia z naszego niemowlakowania (juz polroczniaki)
      www.kasiamarcin.com/online/zblog.nsf/albums/KZAI-6JWS8L

      ech....


      acha, i poniewaz te zabawy mialy na celu pokazania maluchom, ze mimo ze takie
      male, to jednak wiele potrafia - Felix sie nie rozwydrzyl i nie wisi mi na
      nodze, kazac sie z nim bawic. Inna sprawa, ze niestety jest dosc pomyslowy;)



      --
      Kasia & Felix (23/01/2005)
      www.kasiamarcin.com
      • mamuk1 Re: a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 17.07.07, 22:57
        Fajne pomysły, wypróbuję z Basią:)
      • abepe Re: a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 18.07.07, 00:39
        mysia125 napisała:

        > To byl najfajniejszy moment "mania" niemowlaka na stanie :) chodzilismy na
        > zajecia dla mam ze szkrabami, cudowna sprawa! ja sie uczylam niemieckiego,
        > wychodzilam do ludzi (ciagle utrzymuje kontakty z dziewczynami) no i...
        >
        > ..i bawilam sie w najprostszy sposob:)


        Hej, czy to takie zajęcia, których pomysłodawczynią była Emmi Pikler???
        Byłam z Grzesiem kiedyś w Wiedniu gościnnie na takim spotkaniu:)) Śmiesznie
        było, bo dzieciaki były prawie 1,5 roku starsze od niego a on między nimi na
        czterech maszerował i nieporadnie ale z wdziękiem i nieświadom zagrożenia (parę
        razy mało nieoberwał:) zabawki podbierał:))

        Świetne zajęcia, podobało mi się, że uczyły tego, żeby się z dzieckiem na siłę
        nie bawić w coś konkretnego ale obserwować i tak organizować otoczenie, żeby
        potafiło się bawić samo. Takie towarzyszenie w zabawie bardzo lubię. Jestem
        psychologiem od maluszków i często problem zabawy poruszam z rodzicami moich
        pacjentów. Szukałam anglojęzycznej literatury na temat tych zajęć ale znalazłam
        tylko po niemiecku i węgiersku.
        • kajkasz1 Re: a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 18.07.07, 08:25
          Bardzo mi się spodobały opisy zabaw z Kasi strony i musze powiedzieć, że część
          z nich wykorzystywałam, ale zupełnie nieświadomie, intuicyjnie i z podszeptu
          mojej mamy, która jest znakomitym pedagogiem i w dodatku bardzo kocha dzieci. U
          nas umiejętność zajmowania się dziećmi przechodzi razem z genami. Najbardziej
          żałuję, że moich dzieci nie poznał mój dziadek, który był bardzo dobrym i
          ciepłym, pełnym cierpliwości "starym nauczycielem".
          Wychodzi więc na to, że też zabawiałam niemowlaka.
          Ale faktycznie nie bardzo podoba mi się zabawianie dzieci "na siłę", nie z
          potrzeby chwili czy serca, ale dlatego, że tak "trzeba".
          Teraz muszę powiedzieć, że sytuacja jest komfortowa, bo młodsze podpatruje
          zabawy starszego i go naśladuje. Uczy się dużo szybciej i tak jakby "łatwiej"
          niż Kacper.
          No ale żeby roczne dziecko biegało po mieszkaniu z samolotami robiąc "buuu",
          albo z pistoletami podebranymi bratu z "puf, puf", to to już jest przesada.
          Ciekawe jak jest z dziewczynkami, hmmm?
          • mysia125 Re: a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 20.07.07, 19:02
            > Wychodzi więc na to, że też zabawiałam niemowlaka.

            jest roznica miedzy "zabawianiem" a "bawieniem sie z" ;)

            --
            Kasia & Felix (23/01/2005)
            www.kasiamarcin.com
        • mysia125 abepe 20.07.07, 19:00
          Nie, to akurat byl PEKiP, a nie zajecia piklerowskie. PEKiP jest z Pragi od
          Jaroslava Kochlera z lat siedemdziesiatych, o ile dobrze pamietam. Ale co do
          zasad- wlasnie to, co napisalas plus to, co mam na blogu.

          Cudowne, wspaniale, rozwijajace. Takze kreatywnosc mam;) akurat to, co lubie -
          bo wsystarczy troche poczytac o podstawach, poznac mozliwosci rozwojowe maluchow
          i..mozna super spedzac czas bez wymyslnych zabawek.

          fakt, poza niemieckojezycznymi innych ksiazek nie znalazlam.

          --
          Kasia & Felix (23/01/2005)
          www.kasiamarcin.com
          • mamuk1 niemieckojezyczne ksiazki 20.07.07, 21:08
            mysia125 napisała:

            > fakt, poza niemieckojezycznymi innych ksiazek nie znalazlam.

            A mogłabyś podać tytuły, to może poszukam, poczytam i wykorzystam.
          • abepe Re: abepe 21.07.07, 23:49
            Przyjaciółka z Wiednia poleca jeszcze "oryginal play" - warsztaty o naturalnej
            potrzebie zabaw fizycznych, kontaktowych. Myślę, ze chustowanie się wpisuje w
            ten nurt:))

            www.originalplay.pl/index.htm
      • mamuk1 Re: a ja pamietam, pamietam jak to bylo :) 19.07.07, 23:46
        mysia125 napisała:


        > ..i bawilam sie w najprostszy sposob:)

        Skorzystałam z podanego przez Ciebie pomysłu z butelką. Przygotowaliśmy ją razem
        ze starszakiem i Basia (5 mcy) się nią interesuje. Wypróbujemy też inne pomysły:)

Pełna wersja