im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :(

01.08.07, 22:19
Im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej:(
Na początku jak się zamotałam byłam zachwycona! O jak super! A jaka byłam
zadowolona jak zobaczyłam, że przesuwny jest prosty do zawiązania jak
konstrukcja cepa!
Ale jak zaczęłam się przykładać do tego motania, to widzę, że:

- młody czasem ma nóżki krzywo
- materiał mi się źle marszczy na ramionach i "pije"
- z tyłu mam źle naciągnięte i mi brzegi odstają
- chusta jakaś sztywna się zrobiła, nie mogę dobrze dociąnąć
- a brzegi się rozwlekły czy co? czy takie mają być
- wiążę za wysoko, czółko młodego mam naprzeciw nosa
- i na dobitkę pierwszy raz mi się młody dzisiaj poryczał z głodu w chuście
i pędziłam z takim ryczącym tobołkiem ( bo łepetyny nie trzyma)
- i się wszyscy na mnie gapili jak na wyrodną
- bo jak w wózku ryczy to jest luz
:( i wogóle to smutno mi :(
Doradźcie cóś, czy to kryzys wiązaniowy?
    • ithilhin Re: im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :( 01.08.07, 22:46
      gratuluje, jestes na etapie doskonalenia wiazania :-)
      powaznie, to dobry obiaw - zauwazaz co zrobic aby nosilo sie wygodniej i lepiej
      dla Was :-)

      sa tez "bad sling days" kiedy wszysto mota sie na zlosc.

      byl taki watek "chustowe zle dni" tam pisalysmy o tej drugiej stronie.

      glowa do gory bedzie dobrze a kyzysy sa po to aby je przejsc i bylo juz tylko
      lepiej.

      wracanie z ryczacym tobolkiem tez przerabialam dopoki sie karmic w chuscie nie
      nauczylam - a troche mi to zajelo.

      acha! i dzieci maja czasem kryzys chustowy :-)
    • syla_j Re: im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :( 01.08.07, 23:04
      o dzięki za słowa wsparcia już mi lepiej :)
      A jutro takiego perfekcyjnego podwójnego iksa wymotam, że hej!

      A dokarmianko było na ławce w parku, przed tym rykiem ;)
      (nawet mi moja prawie trzylatka nie uciekała) to nie było źle, ale oczywiście
      nie umiałam dociągnąć z powrotem :(
      • ithilhin Re: im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :( 01.08.07, 23:10
        Iksa dociagnac? dziecko do siebie, przechylic sie do tylu, reka za siebie i caly
        pas w dlon, ciagniesz na wysokosci nerek mniej wiecej, naturalnie na skos w dol.
        potem to samo z drugim. dociagasz wezel.

        jak mi po kryzysie chustowym (przy okazji: u mnie to bylo zbytnie nastawienie na
        sukces "musze dobrze zawiazac" i moj stres sie udzielal chustownikowi malemu)
        wyszlo w koncu wiazanie, to az sie na fotoforum pochwalilam :-)
        wic ja Cie rozumiem bardzo dobrze.

        trzymam kciuki za przyszle wiazania :-)
    • syla_j Re: im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :( 01.08.07, 23:29
      O! dzięki z techniczne wskazówki:) Będę ćwiczyć bo jakoś wogóle nie wiedziałam
      za co ciągnąć ;)Jak uznam, że zawiązałam perfekt to się też obfotografuję
      • ithilhin Re: im dłużej wiążę tym wychodzi mi gorzej :( 01.08.07, 23:35
        normalnie to wystraczy pociagnac za te konce przy wezle i poprawic ruszajac
        troche biodrami.
        ale zauwazylam ,ze po karmieniu chusta jest mocno opuszczona i tak sie latwiej
        dociagalo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja