wróciłam do pracy, buuuu :(

28.08.07, 21:51
i co ja najlepszego zrobiłam, i po co mi to było? Od dzisiaj jestem
mamą pracującą i wcale, ale to wcale się z tego nie cieszę. Cały
poranek przeryczany i odruch wymiotny na widok znajomego budynku...
A przecież tak już tęskniłam, tak chciałam wpaść znów w wir pracy
zawodowej... Wszystko gdzieś prysło i gdybym mogła, przedłużyłabym
jeszcze to moje sielskie życie w domu, z ukochanym Kubusiem. Oj, żal
mi bardzo tych chwil :(
    • agamamaani Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 28.08.07, 21:56
      pomyśl sobie ile wspaniałych pomysłów na zabawy przyjdzie ci do głowy w pracy..
      ja wypoczęta po całym dniu pracy wracam do domu aby z całą pozostałą energia
      bawić się z moją dwójką :D
      jest nieźle naprawdę :D
      z tym, ze ja typową mamą domowa byc nie potrafię.. po prostu mi się cholernie
      nudziło nie widzieć i nie rozmawiac codziennie z tysiącem osób :D mimo że kocham
      dzieci swoje jak nikogo w życiu :) ale póki dzieci są szczęśliwe to wiem, że
      krzywdy im nie robię :D a miłości mają duuuużo.
      i pamiętaj .. IMO moim zdaniem nie ILOŚĆ a jakośc czasu spędzonego z dziećmi się
      liczy!
      • solidna Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 29.08.07, 15:38
        agamamaani napisała:

        > ja wypoczęta po całym dniu pracy

        Aga, to JAK Ty pracujesz, ze po 8h jestes wypoczeta?
        • agamamaani Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 29.08.07, 15:41
          a własnie tak :) min na forumie :D

          a na serio.. mam dośc stresującą pracę ale cholernie lubie to co robię :D
    • ithilhin Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 28.08.07, 21:58
      tule.
      ja na sama mysl o dacie 17 wrzesnia mam dola.
    • seala1 Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 28.08.07, 21:58
      ja też wróciłam do pracy i każdego dnia odliczam minuty do powrotu
      do domu...a kiedyś sobie życia bez pracy nie wyobrażałam. Nosząc
      Lenę w chuście mam wrażenie że nadrabiam stracony czas i daję nam
      obu szansę ciągłego bycia blisko.
      Aha, no i na pewno nie pracuję efektywnie....
    • tolka11 Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 29.08.07, 07:40
      Ja wróciłam do pracy w poniedziałek. I czuję dokłdnie to samo.
      Brrrrrrr. Xyznxvw... . Po tamtej dwójce wracałam zaraz z
      przyjemnością. A teraz, ech szkoda mówić. Nie chce mi się, dobrze mi
      w domu było z moją trójeczką. Widać wreszcie dojrzałam do
      macierzyństwa.
    • michon Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 29.08.07, 09:39
      i mnie to czeka 21 września. sama nie wiem cieszyć sie czy płakać. pewnie bede
      robić jedno i drugie równocześnie. echh czas zabrać sie za robienie
      następnego:))))))))).
      pozdrawiam
    • solidna Re: wróciłam do pracy, buuuu :( 29.08.07, 16:05
      Zuza112, bedzie dobrze:-) tyle moge napisac, bo nic innego do glowy mi nie przychodzi a poza tym kiepska jestem w pocieszniu, ale powiem Ci, ze jak zobaczylam Twoj wpis, to sobie pomyslalam- o, raju! to straszne:-( pozytyw musi byc- juz za dwa dni bedziesz znow z Kubusiem:-)
      pozdrawiam cieplo:-)
    • zuza112 Dzięki! 29.08.07, 21:14
      Wiem, że na Was zawsze można liczyć, a już w chwilach trudnych -
      szczególnie...Jeszcze raz dziękuję za słowa pocieszenia!
      Wczorajszy dzień był koszmarem, mimo, że z dzieciem oprócz niani
      został też tatuś. Nawet to nie złagodziło mojego żalu, więc nie wiem
      co będzie w poniedziałek, kiedy Kuba zostanie TYLKO z nianią...
      Strasznie trudno było mi przestawić tok myślenia z pieluch,kupek i
      zupek na poważne tematy zawodowe. Czułam się jak w czeskim filmie :)
      Dzisiaj, po drugim dniu jest lepiej, ani jednej łezki i wreszcie
      mogłam skupić się na tym, co trzeba, nie myśląc non stop o dziecku i
      tym, co akurat w tym momencie prawdopodobnie robi :)
      Nadal mi trudno, ale widzę nadzieję na przyszłość. Chyba nie będzie
      aż tak źle, oby tylko Kuba nie zbojkotował niani...
      Trzymajcie kciuki!

      A i jeszcze jedno - po powrocie do domu rzeczywiście przytulankom i
      wspólnym zabawom nie ma końca, no i nie wypuszczam dziecia z rąk aż
      do wieczora ;) A spacery, do tej pory przeważnie wózkowe, stały się
      niemal wyłącznie chustowe. Nie ma więc tego złego...
Pełna wersja