Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach...

29.08.07, 19:48
Pierwszy raz zawiązałam Franka na plecach (poza domem) i pojechałam tramwajem
do centrum co by zrobić mały zakup ciuszkowy dla synka z okazji ukończenia
przez niego 9 miesięcy; pech chciał że w tramwaju spotkaliśmy jakąś starą
&^%*(W@#) babę, która musiała podotykać sobie Frania. I co? Jak wysiadaliśmy z
tramwaju to przytrzymała go za nóżkę, straciłam równowagę, poślizgnęłam się na
II stopniu i ŁUP na plecy :( Ryk okropny! Strach i nogi z waty! Krzyczę na
babę, że jest nienormalna i że obcych dzieci się nie dotyka a tym bardziej nie
ciągnie za nóżki! Baba tylko coś wymamrotała, że to nie ona i szybko się zmyła...
Boże! Już oczyma wyobraźni widziałam złamany kręgosłupik Frania, albo złamane
nózki lub wstrząs mózgu :(
Na 'szczęście' to był przystanek tuż przy szpitalu, więc w te pędy na izbę.
Lekarz obmacał Frania, popatrzył, nie przyjął na oddział tylko kazał
obserwować w domu.
Teraz Franuś śpi ale całe uszko ma zaczerwienione i mam nadzieję, że to będzie
cały ślad po tym upadku.

GłUPIA BABA ^%$&%*()#(*&^%$
    • anntenka chyba bym w ryj dała 29.08.07, 19:51
      poważnie
      mam nadzieję że nic większego sięnie pokaże
      na pewno się nie pokaże
      buziaki dla Franka
      • ypsi79 Re: chyba bym w ryj dała 29.08.07, 19:59
        po pół godzinie, jak już ochłonęłam to też bym dała po twarzy (albo zrzuciła z
        najbliższych schodów) ale w momencie gdy Franuś płakał to już o tej @#$%^&* nie
        myślałam
        • agamamaani Re: chyba bym w ryj dała 29.08.07, 20:14
          rany nawymyslałabym strasznie.. dzis jedna też frankowi "skarpeteczki"
          poprawiała.. wrr..

          BTW - w komunikacji miejskiej jednak lepiej miec z przodu
          • ypsi79 Re: chyba bym w ryj dała 29.08.07, 20:25
            Wiesz, generalnie to ja tramwajami bardzo rzadko jeżdzę; dziś po prostu
            zostawiłam auto na 'przedmieściach' co by się do centrum nie pchać i nie mieć
            gdzie zaparkować...
            I już wiem, że do tramwaju, tudzież busu nie wsiądę za żadne skarby z synkiem na
            plecach! W ogóle pewnie przez jakiś czas będę miała uraz do komunikacji
            miejskiej i starszych bab!
    • truscaffka na pohybel durnym babom!!!!!!!!!! 29.08.07, 20:15
      oż kurde...nie, no zamordowałabym!!!!!!!rany, już widzę twoje
      przerażenie:(((masakra, dobrze, że to tylko uszko, a nie nic
      więcej:(((trzymajcie się, a Frania ucałuj w stópkę od chustowych ciotek.
      a swoją drogą trzeba będzie przemyśleć kwestię plecaczka w tramwaju...
    • 377sil Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 20:16
      Tak to z głupimi babami bywa. Dobrze, że dzieci są bardziej
      wytrzymałe niż nam sie wydaje. Mam trzech chłopców ( 2 m-ce; 2,5
      roku i 6 lat) i jak to chłopaki ciągle coś zbroją. Już kilka razy w
      życiu ja miałam wizję tej z kosą, oni wychodzili z tego bez
      szwanku nie licząc zasrapań czy rozbitych kolan. Misio już też
      przeżył kilka wstrząsów , zaraz po przyjściu ze szpitala. Krzyś
      uparł się wziąć go na ręce i łapałam dziecko w locie, a grzesio ten
      młodszy, z radości skoczył na Michałka leżącego na tapczanie, kiedy
      mąż rozkładał łóżeczko dla niego. Misio nawet się nie obudził. Mąż
      jest lekarzem ortopedą, więc od razu obmacał malucha. Dla pewności
      byliśmy w szpitalu. Wsio w poriadku!MaLy dobrze siE ma i rośnie jak
      na drożdżach.Dlatego mam nadzieję,że i u was skończy się na strachu.
      Słodkich snów dla Frania!
      • alexkieszek Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 20:43
        Tulę Was mocno. Na pewno nic maluszkowi nie będzie.
        A na stare baby trzeba uważać gorzej nić na osy :( bo więcej szkody narobią.
        Ja mam metodę w komunikacji. Gadam do mojego Frania i nie zwracam na nikogo
        uwagi. Po ostatnim macaniu go bo buzi jestem strasznie bojowo nastawiona do
        wszelakich bab na mieście.

        Wszystko będzie dobrze.
        • bu-mader Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 20:58
          A swoją droga to nie uważacie,że ludzie są bezczelni?Przecież
          dziecko to nie zabawka czy piesek z kokardką!!!wrrrrr!!!Ja znając
          mój charakter to bym zwyzywała,że groziłby mi mandat za przeklinanie
          w miejscu publicznym!Trzymam kciuki za maluszka-będzie dobrze!
    • anifloda Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 20:55
      Rany! Biedny Franuś! Ucałuj go ode mnie!

      Ja też do tramwaju ostatnio wiążę Kostka na plecach, bo jak jest z przodu, mi
      się Helena nie mieści na kolanach, a ona jeszcze nie ustoi przy hamowaniu. Chyba
      sobie naszyję na chustę: "Nie dotykać!" Wiązanie z przodu niestety też nie
      zawsze gwarantuje bezpieczeństwo - jedyny wypadek z dzieckiem w chuście
      zaliczyłam zimą jak Kostek miał jakieś dwa-trzy miesiące, biegłam na autobus,
      było ślisko i wywaliłam się do przodu na dziecko. Na szczęście nic mu się nie stało.
      Wypadki chodzą po ludziach. Dobrze, że Franuś cały i zdrowy!
      • seala1 Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 21:00
        Biedny chłopczyk....Dobrze że wszystko w porządku
        Wiem co czujesz, przeżywałam to samo jak mi Lena z łózka spadła.....
    • andziulindzia Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 21:09
      No niestety głupich ludzi jest wszędzie pełno.

      A jeśli chodzi o dziecko w plecaczku i komunikację miejską to
      poczytajcie to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=64969234&v=2&s=0
      • wroba Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 21:11
        wstrętny babsztyl, niestety takich jest na pęczki więc trzeba
        uważać :(
        Trzymam kciuki za maleństwo, żeby wszystko było ok.
        Ściskam Was mocno
    • ithilhin Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 21:16
      rrrany, az mi dech zaparlo, o za babsko glupie.
      dobrze, ze sie Franiowi nic nie stalo.
      usciski dla Was!
    • mary-anne Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 21:34
      Uuuuuu, obudziłaby się we mnie bestia.
      Serdecznie współczuję, domyślam się, jak musiałaś się poczuć.
      • tatanka-2002 Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 22:17
        Aż pięści mi się zacisnęły!!!
        Jak ja nie lubię takich BAB!!!!!!
        Oby nic poza uszkiem się nie działo - zdrówka dużo życzymy.
    • dvoicka okropne! 29.08.07, 22:47
      wiem trochę co czujesz, bo ja kiedyś potknęłam się wysiadając z autobusu, choć z
      wózkiem. tylko, że ja sama byłam winna a nie jakieś głupie babsko. i też
      wszystko nagle przestało dla mnie istnieć oprócz mojego płaczącego dziecka.
      życzę Franiowi, żeby na zaczerwienionym uszku się skończyło i Wam obojgu,
      żebyście szybko o tym zapomnieli.
    • vipunia Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 23:03
      ypsi!!! czytając sam tytuł posta już miałam w oczach najgorsze, trzymam kciuki,
      zeby było wszystko OK!!
      Co do upadku, to wyobraź sobie że nie byłby w chuście a na Twoich rękach?!!!
      Poleciałby ehh...
      Teraz wiem, że plecaczek OK, ale jak "teren" pewny
    • aj-a Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 23:20
      no co za babsztyl, dobrze że maleństwu nic sie nie stało. buziaczki dla Franusia
      w uszko.
      • abepe Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 29.08.07, 23:30
        Żeby dziecko za nogę ciagnąć to chyba trzeba być niespełna rozumu???????? Masz
        rację - w tym momecie nikt nie pomyśli, żeby babę objechać, tylko, żeby dziecko
        ratować. Baba pewnie sama się strachu najadła.
        Z dzieckiem na plecach to chyba jednak trzeba wszelkich tłumów unikać. Nigdy nie
        wiesz na kogo trafisz:((((
        Mój starszy włączał syrenę nawet jak był w wózku w zatłoczonym autobusie.
        Wyczuwał zagrożenie:))

        Spokojnej nocy.

    • lola_22 uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuch ! 29.08.07, 23:41
      bedzie dobrze , jutro uszko wroci do normy a po synku nawet nie
      poznasz , ze cos sie stalo tylko ty będziesz miala traumę na długo -
      wiec tulimy z matyldą zeby bylo podwojnie !

      A co do calej sytuacji to wkurzam sie podwojnie : z ato co zaszlo i
      za to co wydaje mi sie, ze zachodzi: bo jak myslicie dziewczyny co
      opowiada babsztyl rodzinie i znajomym ? a swiadkowie calego
      zdarzenia ? "No kto to widzial zeby dziecko na plecy wkladac !" I
      nie wiem, czy komus przejdzie przez glowe pare ostrych slow nt.
      chwytania za cokolwiek dziecka w chuscie (czy w wozku
      obojetne).Zdecydowanie popieram kartki w stylu "nie dotykać", a
      jeszcze lepiej "Tylko sprobuj dotknąć a w ry..." bo jak widac stawka
      jest ogromna. Byl juz taki watek o "macaniu" dzieci - wasza
      dziesiejsza "przygoda" pokazuje, ze jest o co warczec , bo ludziska
      za grosz wyobrazni ani odpowiedzialnosci za swoje dzialania nie
      maja.

      ---------------------------------
      zamotana.blogspot.com czyli Vatanai i Ellaroo w
      Polsce
      Matylda
    • visenna2 w szoku jestem 30.08.07, 08:34
      Co za babon głupi!
      Ja generalnie nie mam nic przeciwko pogłaskiwaniu Zuzi o ile ona sie
      na to godzi i nie wyrywa. Jak sie wyrywa to odwracam się i mówię że
      prosze nie dotykać.
      Ale jakby mi ktoś złapał dziecko za noge i to jeszcze przy
      wychodzeniu z tramwaju to bluznęłabym mu soczystą wiąchę, ostatnio
      nerwowa jestem.
      Nie martw się, dzieci sa niesamowicie odporne. Wszystko będzie
      dobrze, zobaczysz:)
    • marta_nie_martka Jak się czuje Franio? 30.08.07, 08:58
      Ypsi, jak się oboje czujecie? Zdrętwiałam, jak przeczytałam Twoją "przygodę".
      Wiecie, ja m.in. z tego powodu nie lubię nosić w komunikacji miejskiej, dziecka
      w wózku nikt mi nie dotyka, a w jak mam na sobie, to zawsze ktoś go głaszcze,
      poprawia, wrrrr.
    • gdulaw Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 30.08.07, 09:01
      Oj, ogromnie współczuję i życzę zdrówka dla Maluszka. Jeśli lekarz
      nie zostawił go w szpitalu to znaczy, że jest dobrze - tylko
      najedliście się mnóstwo strachu. A swoją drogą dziękuję, że nam o
      tym powiedziałaś, bo pewnych rzeczy człowiek po prostu nie jest w
      stanie przewidzieć.
    • jowitaiczterykoty Re: Spadłam ze schodów z dzieckiem na plecach... 30.08.07, 09:08
      Wszystko będzie dobrze.
      Przytulamy Was mocno z Lileczką :)
      • ypsi79 Re: Dzień po... 30.08.07, 20:57
        Kochane, dziękujemy Wam za dobre słowa i tulenia!

        Po całym dniu mogę spokojnie powiedzieć, że Frankowi nic nie jest. Ładnie dziś
        się bawił, urazu do chusty nie ma - byliśmy na spacerze, Franek na plecach w
        chuście - jadł normalnie...
        Tylko 1 rzecz sie zmieniła: w nocy Franek nie spał 3 godziny. Pierwszze
        skojarzenie - boli coś albo się boi, ma koszmary. No i faktycznie - boli! Ale
        dziąsło - rano zobaczyłam że ma II zęba :D

        Raz jeszcze dziękuję wam za wsparcie :)

        Podsumowując całe zdarzenie wiem już że do środków komunikacji miejskiej nie
        wsiądę z dzieckiem na plecach, jak również będe unikała tłumów i wielkich
        sklepów, i będe bardziej asertywna w stosunku do kogokolwiek kto naruszy moją
        lub Franka granicę tykalności.
        • monjan Re: Dzień po... 30.08.07, 21:09
          dobrze ze tak sie skonczylo, ale az mna zatrzeslo...
          buziaki dla Was
          • abepe Re: Dzień po... 30.08.07, 22:12
            Ja dziś dostałam w autobusie łokciem w plecy. Nie było wcale tłoku, po prostu
            panowie weszli z rozmachem. Kacper był z przodu więc luz. Ale chyba zacznę ze
            sobą nosić Grzesia tarczę z Biskupina. Z przodu też można dostać:(
            • olusia_a ściskam 30.08.07, 22:41
              Was mocno
              Franio dzielny chłopak

              ahh te mochery..........wrrrrrr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja