ypsi79
29.08.07, 19:48
Pierwszy raz zawiązałam Franka na plecach (poza domem) i pojechałam tramwajem
do centrum co by zrobić mały zakup ciuszkowy dla synka z okazji ukończenia
przez niego 9 miesięcy; pech chciał że w tramwaju spotkaliśmy jakąś starą
&^%*(W@#) babę, która musiała podotykać sobie Frania. I co? Jak wysiadaliśmy z
tramwaju to przytrzymała go za nóżkę, straciłam równowagę, poślizgnęłam się na
II stopniu i ŁUP na plecy :( Ryk okropny! Strach i nogi z waty! Krzyczę na
babę, że jest nienormalna i że obcych dzieci się nie dotyka a tym bardziej nie
ciągnie za nóżki! Baba tylko coś wymamrotała, że to nie ona i szybko się zmyła...
Boże! Już oczyma wyobraźni widziałam złamany kręgosłupik Frania, albo złamane
nózki lub wstrząs mózgu :(
Na 'szczęście' to był przystanek tuż przy szpitalu, więc w te pędy na izbę.
Lekarz obmacał Frania, popatrzył, nie przyjął na oddział tylko kazał
obserwować w domu.
Teraz Franuś śpi ale całe uszko ma zaczerwienione i mam nadzieję, że to będzie
cały ślad po tym upadku.
GłUPIA BABA ^%$&%*()#(*&^%$