agamamaani
04.09.07, 20:16
strasznie nam się nie chciało siedzieć w domu ( a Ania sama chodzić za bardzo
nie może, bo po zabiegu często jej krew z nosa lub budzi leci jak się choc
trochę zmęczy)
więc Ania wylądowała na moich plecach w Nairobie, Franek dla odmiany wylądował
u babci ( mojej teściowej) w podwójnym xie.. i tak poszłyśmy na "spacer"
zakupowy.. w każdym przydrożnym sklepie robiąc furrorę.. gapiły się na nas
głównie starsze kobiety, opiekunki wożące dzieci z wózkiem i męczące się
niewiedząc jak ustawić wózek przed sklepem i spokojnie zrobić zakupy..
najbardziej mi się podobało jak teściowa spokojnym tonem tłumaczyła
sprzedawczyni, ze w dzisiejszych czasach noszenie w "zapasce" to nie wstyd
tylko wielka wygoda. :) no tak wspaniale "nawracała" zatwardziały patrol
moherowy, że byłam z niej dumna :)
teściowa tak dumnie paradowała - wszystkim "wgapiającym" się rozdajac piękne
uśmiechy, że normalnie pokochałam ją miłością drugą (wybaczając jej prawie
wszystko czego w niej nie lubię :D )
był to naprawdę miły spacerek z teściową..
tylko jak jej delikatnie zwrócić uwagę aby... mocniej dociągała chustę <rotfl>