Dodaj do ulubionych

Dynia do bani - długie i chustowe tylko z pozoru

11.09.07, 00:19
Po pierwsze fakty obciążające nasze grono:

- było nas 5 + 7 dzieci
- nie zamówiłyśmy obiadu (mimo, że wg obsługi to pora obiadowa
była ;-D - 16-17)
- nie siedziałyśmy spokojnie przy stoliku tylko w zależności od
potrzeby wstawałysmy by się lub koleżankę zamotać, stałyśmy bujając
dziecko w chuście ewentualnie wyławiałyśmy coś spod stołu
(starszaka, grzechotkę etc)
- i mea culpa - trochę zbyt długo wyciągałam Zosię z pół plecaczka
(tyle zdążyłyśmy) kiedy już zdecydowała, ze nmotanie jej się nie
podoba
Po drugie okoliczności łagodzące:

- na drzwiach widniała jak byk nalepka "lokal przyjazny dzieciom"
- okal był przestronny i nie wchodziłyśmy nikomu do talerza
- nie puszczałyśmy dzieci samopas zajmowałyśmy się nimi , tylko po
prostu taka grupka milusińskich z których jedno gaworzy do
grzechotki, drugie chce soku a trzecie zaczepia kolege w chuscie
zawsze bedzie głosniejsza niz para zakochanych patrzacych sobie bez
slowa w oczy
- na fali ogólnospołecznej propagandy na rzecz macierzyństwa bez
wyrzeczeń, chciałyśmy mile spędzić popołudnie w kawiarni , żeby nie
mówili, że popadamy w depresję gotując kaszki i podcierając pupy ;-
P ot tak zamarzyło nam się "wyjście do ludzi".
I co my najlepszego zrobiłyśmy: (opis wydarzeń po trzecie)
z racji na kaprysna jesienną aurę kolejne spotkanie w chustowym
gronie wyznaczyłyśmy sobie w Cafe Dynia na ul. Krupniczej. Zebrało
nas się całkiem sporo wiec nasza grupka zajmowała całą kanapę +
kilka krzeseł przy dwóch stolikach w centrum sali. Po mniej wiecej
godzinie podeszła do nas kelnerka prosząc tonem nie znoszacym
sprzeciwu o przeniesienie się w inną część sali (pomijam fakt, ze
koło toalet, bo to akurat najmniej dołujące) PONIEWAŻ INNI GOSCIE
SKARŻĄ SIĘ NA HAŁAS A JEST PORA OBIADOWA I Z DZIECMI TUTAJ
PRZESZKADZAMY.
Chyba sie domyslacie, jaka była nasza reakcja - poprosiłyśmy o
rachunek,zeby jak najszybciej opuścić to miłe miejsce. Przy płaceniu
rachunku doszło do nas na dokładkę, że:
- to nie na miejscu przyprowadzać dzieci do kawiarni i NARAŻAĆ
INNYCH na ich płacz i inne odgłosy !!!
- są przecież przedszkola (była 17:00 a dzieci miałyśmy w większości
chustowe więc średnia wieku była bliższa 1 roku niż 3 lat)
- obsługa też włąsnych myśli nie słyszy , ale nie mogą nas
całkowicie wyprosić bo mają naklejkę "lokal przyjazny maluchom" na
drzwiach
Dalszą częśc spotkania odbyłyśmy w formie plenerowej stojąc pod
parasolami opustoszałego ogródka sąsiedniej kawiarnii - z tamtąd nas
nie wyprosili.

Wnioski , do jakich tam doszłyśmy:
1. miejsca powszechnej rozrywki są dla LUDZI nie dla matek (rodziców
etc),
1a. lotne hasla i głośne akcje służą promocji nie realizacji w
rzeczywistości ( o tym wiecej
tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=67711982&v=2&s=0
- lektura otwiera oczy na swiat w ktorym żyjemy)
2.dzieci powinno sie rodzic a nastepnie trzymac w domu , najlepiej w
dzwiekoszczelnym pokoju
3. matki powinny rzecz oczywista albo pozostawac aktywnymi
bizneswomen, ktore kawiarnie traktuja jako miejsce sluzbowych
spotkan albo pozostawac w domu (opcja dzwiekoszczelna jak
najbardziej aktualna, mozna dorzucic przyciemniane szyby) az do
osiagniecia przez dziecko wieku (przed)szkolnego
4. najwięcej do powiedzenia w kwestii co kobieta będąca matką
ewentualnie może a czego robić nie powinna mają inne kobiety -
obowiązuje tu logika amnezyjno-kompensacyjna (u starszych pań - ja
sie męczyłam to i wam dobrze nie będzie) lub amnezyjno-
perspektywiczna - młode dziewczyny zapominają, że i one kiedyś
zechcą by macierzyństwo nie skazywało ich na odosobnienie. Drogie
panie - jesteście z siebie dumne ???

PYTANIE NA ZAKOŃCZENIE:
- I CO Z TYM ZROBIĆ , BO ZIGNOROWAC TO PÓJSCIE NA łATWIZNĘ

ps. TERAZ ODKRYŁAM, ŻE NIKT NAM SIE DO CHUST NIE PRZYCZEPIŁ !!! hi
hi - przez gardła im nie przeszło czy jak ?
Obserwuj wątek
    • andziulindzia Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 00:41
      Dziewczyny a może same zrobicie vlepkę: lokal NIEprzyjazny klientom
      i przykleicie na drzwiach tej knajpki? Można kupić papier przylepny
      i wydrukować w domu stosowny napis. A antyreklamę i opis do gazety
      trzeba jak najbardziej uskuteczniać.

      Przyznam, że się jeszcze z takim zachowaniem obsługi nie spotkałam.
      Choć raz żegnano mnie i moje dzieci z wyraźną ulgą na twarzy. Ale to
      przez to, że starsza się oparzyła, zaczęła wyć niemiłosiernie a
      młodsza postanowiła dołączyć sie do chóru. Cyrk był nie z tej ziemi
      i wcale nie dziwię się, że panie nie chciały nas już więcej
      widzieć :)
    • zaisa Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 03:33
      Andziulina dobrze mówi. Pisze znaczy. Taki mały felietonik strzelcie di prasy,
      choćby lokalnej. Zresztą - jest już prawie gotowy.
      Przykro mi, że spotkanie się nie udało z takiego powodu...
      I chwalę w-wskiego Lolka na Polach Mokotowskich. Tam bez problemu serwuję wodę
      gorącą w miseczce do podgrzania słoiczka.
      • kajka78 Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 07:33
        Taka nalepke to nalezaloby kelnerce na czolo przykleic...
        Rany jaki mamy tolerancyjny kraj wrrr
        U mnie na "wiosce" na szczescie takei sytuacje sa rzadkoscia,
        chociaz u nas nie ma lokali przyjaznych dzieciom, ale jak juz sie
        wtarabanimy z wozkami i dziecmi, to jest milutko.
        artykul do prasy koniecznie!!!!!! to jeszcze na niektorych dziala
        mobilizujaco! a niech sie czerwienia ze wstydu!
    • run_away83 Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 09:16
      a mnie się zdarzyło bywać z dzieckiem w różnych knajpkach i na szczęście nigdy
      się z niemiłym traktowaniem nie spotkałam :) ale może to dlatego że moje dziecko
      to istny aniołek pod tym względem - zazwyczaj grzecznie siedzi w wózku, czeka aż
      rodzice zjedzą i jeszcze czaruje panie kelnerki :) jeden raz spotkałam się z
      niemiłym komentarzem jak karmiłam małego piersią na ławce w parku, ale to była
      sytuacja tak komiczna że jakoś wcale mi nie było przykro - bo podszedł do mnie
      taki dziadzio pod siedemdziesiątkę, bez koszuli, z kotem na klacie (lipiec, coś
      ok. 30 stopni w cieniu) i spytał mnie oburzony "czy nie wstyd pani tak się
      publicznie obnażać?!? bez zastanowienia odpaliłam "a panu nie wstyd?" po czym
      dodałam "bo z mojego obnażania to chociaż pożytek jakiś jest - dziecko się naje"
      facet spalił cegłę i zmył się jak niepyszny ;)
    • akole Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 09:33
      No jestem w szoku tzn zła! Nie dość że w Krakowie w ogóle takich
      miejsc mało gdzie z dzieckiem można iść jak się zrobi gorsza pogoda
      to jeszcze zawodzą te "przyjazne dzieciom". Zgadzam się ze tego
      zostawić tak nie można. I mimo pogarszającego sie kataru mam ochote
      lecieć na Krupniczą i awanture zrobić. Artykuł to musi z tego być
      jakiś. Przypomniał mi się taki odcinek "Sexu w wielkim mieście" w
      którym Samanta wkurzała się właśnie na obecność dzieci w
      restauracji. Marzyły jej się miejsca z napisem "dzieciom wstęp
      wzbroniony". Niestety w sytuacji gdy jakis dzieciak przeszkadzał jej
      w lunchu to wlasnie jej zostala zwrocona uwaga ze przeszkadza
      rozmawiajac glosno przez telefon(!) a na jej prośbe zeby zrobić cos
      z hałasującym dzieckiem kelner popatrzyl na nai dziwnie i rzekł ze
      to przezecież tylko dziecko i nic zrobić nie można. Na koniec
      jeszcze dziecko obrzuciło Samantę makaronem i tak się walka z
      dzieciami w restauracji skonczyła :) Tak sie jeszcze zastanawiam
      może Dynia powinna swój napis na drzwiach poprawić z "przyjazna
      dzieciom" na "przyjazna dziecku tzn. w jednym czasie w restauracji
      jednocześnie może przebywać jedno no najwyżej dwójka dzieci" :) no
      bo problem chyba na tym polegał że na raz było ich za dużo. Matki
      opamiętajcie się! Nie róbcie skupisk! :)
      • feega3 Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 09:58
        W ogóle to jest bardzo dzika knajpa- studiowałam w paderwvianum- na końcu
        krupniczej, więc bardzo blisko; nieraz do Dyni się chodziło na kawe/ciastko.
        Spoko. Ale jak już weszliśmy większą grupką < czyt 6/7 os > to pani kelnerka w
        drzwiach nas witała mówiąc że dla Tak dużej (!) grupy nie ma miejsca- a
        wszystkie sale niemal puściutkie. Myslalam ze moze cos tam się zmieniło, ale
        widać nie. Wiecie co, dobrze że mnie tam nie było bo był by sajgon ;) Ale pójde
        tam. Jak się obronię :]. Z mężem, z koleżankami dzieciatymi- i niech mnie tylko
        spróbują wywalić!!! :]
          • lola_22 Re: feega 11.09.07, 10:05
            za szybko enter - Paderewianum - co studiujesz ? Ja tez stamtad
            tylko w takich czasach jak jeszcze dyni nie bylo (moze i lepiej ?)
            Trzymam kciuki za obrone
            • feega3 Re: feega 11.09.07, 10:16
              Nie wiem czy mogę powiedzieć bo mnie jeszcze ktoś rozpozna ;) ;p
              Studiuje Filologie Klasyczną; właśnie jestem w trakcie pisania pracy < tzn
              zasiadania do kompa żeby wreszcie coś zacząć ;) > i czas mam do 30 grudnia wiec
              jeszcze troche :]

              A oto co napisał w mejlu mój mąż gdy mu przesłałam Twoja odpowiedź:
              Ja bym zrobił dużą naklejke -
              No nieprawda ze Ten lokal jest przyjazny maluchom
              A pod spodem symbol dziecka w kołysce i znak zakazu

              Potem podstępem nalepił ją na szybie tego lokalu - ot taka akcja dywersyjna

              hehe; wiecie co, te młode matki i młodzi ojcowie są tacy mściwi ;)


              --
              • lola_22 opcja wlepkowa 11.09.07, 10:29
                jak widac przeważa - pomsyl powstal juz w samej dynii gdy ekspresowo
                zbieralysmy sie do wyjscia i jak czytam wpisy to przekonuje sie, ze
                nie byl taki wariacki jak mi sie wydawalo ;-D
              • althea35 Re: feega 11.09.07, 10:33
                No nie! No to faktycznie bardzo przyjazni sa...

                Ja cale szczescie nie mam takich atrakcji.
                Kiedys poszlysmy na suschi, 5 mam i 5 dzieciakow. Obsluga byla nami
                zachwycona i dostalysmy po formowym dlugopisie:)
                Mamy tez tzw. otwarte przedszkola, do ktorych mozna przyjsc i
                posiedziec razem z dzieckoem, spotkac inne mamy, kawy sie napic.
                Ale najczesciej spotykamy sie u kogos w domu, wtedy dzieciaki maja
                cala podloge do raczkowania i nie trzeba sie przejmowac jak im
                przyjdzie do glowy ta podloge polizac.
            • mala.meg Re: lola 11.09.07, 12:35
              Lola, to i ty się przyznaj co tam studiowałaś? Od razu przyznam się
              i ja, iberystyka, w zamierzchłych czasach przed Dynią. Myśmy chodzil
              do Asa Pik (nie wim czy jeszcze istnieje) i do Zalipia.. ech kiedy
              to było..
                • mala.meg Re: mala meg - no me digas ! 11.09.07, 18:54
                  No proszę! Powinnam była kończyć studia w 95 co mi się nie udało
                  (zaczęłam pracę i przestałam mieć czas i chęć na studia). Ostatni
                  mój kontakt z Iberystyką był w roku 97: chodziłam do Fornela i p.
                  Nawrockiej na zajęcia eksternistycznie i byłam w ciązy z Piotrusiem.
                  Nic mi się już tam nie chciało, i tak zostało do tej pory. Jestem
                  nieskończoną iberystką.. :((
    • tonya Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 10:45
      To bardzo dziwne, że restauracja reklamuje się jako przyjazna dzieciom, a wcale
      taka nie jest - może trzeba było porozmawiać z jakimś menadżerem i odpowiednio
      skomentować zachowanie kelnerki? Wlepka anty-reklamowa w tym wypadku to super
      pomysł.
      Ja ostatnio zostałam pozytywnie zaskoczona podejściem w "Grubej Kaście" -
      poprosiliśmy o miejsce w kąciku - od razu przy wejściu powiedziałam, że
      zamierzam karmić dziecko. Znalazło się miejsce na uboczu - gdzie dyskretnie
      mogłam nakarmić małą - nikt się nie czepiał, nie komentował, obsługa się
      uśmiechała, mała przykryta pieluchą ciumkała sobie spokojnie - nawet widziałam
      uśmiechy osób obiadujących.
    • padthai Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 11.09.07, 11:46

      proponuje nalot przynajmniej kilkunatu mam z dziecmi i wspolne
      kamirnie i przewijanie. Zaprosic do tego reportera z jakejs gazety,
      a wszystko milo i z u smiechem, uwagi ignorowac. Juz to widze i
      robic to regularnie przynajumniej raz w tygodniu w porze kiedy
      przychodzi najwiecej gosci hehehehehehe
        • lola_22 ranking przyjazności - uwagi zbiorowe 12.09.07, 23:13
          1. podchwytuję pomysł - niech sie rozniesie po miescie, ze takie
          chustowe grono sie po knajpach buja i sprawdza poziom przyjazności
          maluchom w ramach weryfikacji akcji Wyborczej. Listę laureatów akcji
          mamy - z trzech pierwszych moze znow nas wyrzucą ale jak sie
          rozniesie poczta pantoflowa to nastepni juz nie zaryzykuja ;-)

          2.A do wyborczej proponuje doslac jeszcze kilka uwag dot. kryteriow -
          nie wystraczy ze knajpa zakupi przewijak do damskiej toalety (berk)
          albo zrobi kacik z dwoma smutnymi zabawkami. Liczy sie tez ogolne
          nastawienie obsługi (o powtorce z Samanty z seksu w wielkim miescie
          mozemy pomarzyc ale 10% z tego juz by wystarczylo) - jesli oni beda
          przyjazni to inni goscie nie pozwola sobie na wycieczki . Bez tej
          postawy nie ma co marzyc o prawdzie przyjaznym lokalu. Jesli ktos
          ceni kasiastych gosci z aktowka zamiast chusty to niech nie probuje
          byc na sile przyjazny dzieciom bo to nie wyjdzie.

          3. vlepki (od razu czuje sie młodsza jak tak to sobie napisałam ) -
          jak najbardziej, tylko nie łudźmy sie , że vlepkowanie w ramach
          odwetu cos zmieni - odkleja i tyle ! Natomiast mozna takiego
          vlepkowego szablonu uzyc jako straszaka - przy trudnych sytuacjach
          pytac grzecznie wprost czy wobec tego - zgodnie z postaw , ktora
          reprezentuja mozemy im cos takiego im nakleic. Wiem, ze brzmi
          naiwnie w dzisiejszym brutalnym swiecie ale moim zdaniem podziala
          jak kubel zimnej wody ;-) Aha - co do formy vlepki - moze taka
          smutna buzka dzieciaka - typu smile ale w wersji smutno-
          zdruzgotanej , moze jeszcze paluszkiem w buzi. Albo zarsy sylwetek
          mamy i malego brzdaca obok, odworconych tylm , przygarbionych - ze
          niby własnie zostali wyrzuceni z knajpy i nie maja sie gdzie
          podziac ;-D

          4.nie wiem czy forum o knajpach istnieje,a le mozemy spokojnie
          zalozyc sobie takie watki na tak i nie i wpisywac nazwy knajp w
          ktorych bylo milo i takich do ktorych wracac sie nie chce bo patrza
          na matki z dziecmi jak na istoty niepożadane.

          5. Bardzo Wam dziękuję za uwagi i interwencje w mediach etc. Sama
          zaraz pójdę waszymi sladami. I nie damy się - prawda ?
          • lobuz28 Pewnie że się nie damy! 13.09.07, 13:15
            Aż mam ochotę pobujać się po różnych miejscach w ramach sprawdzania
            "przyjazności" lokali.
            Do Wyborczej napiszę raz jeszcze, zobaczymy czy będzie reakcja. Kiedyś był w
            krakowskim oddziale taki telefon do interwencji - może warto spróbować?
            No i zawsze możemy same założyć knajpkę przyjazną:)!
    • nelles Byłam i poczułam na własnej skórze 11.09.07, 16:49
      To kilka moich przemyśleń związanych z ta sprawą:

      Dynia jak mniemam otrzymała tytuł "lokal przyjazny dzieciom" całkiem uczciwie.
      Czemu więc wczoraj nijak się to miało do naszego spotkania?
      Ano dlatego że w plebiscycie głosują ci co gdzieś chodzą. A wygląda na to że z
      więcej niż jednym dzieckiem, no może góra dwójką (pod warunkiem że bardzo
      grzecznych) po prostu ludzie nie wychodzą...

      Wyjście z więcej niż jednym dzieckiem jest karkołomne przekonałam się o tym sama
      nieraz ale to mnie nigdy nie zrażało. Zraził mnie natomiast fakt objawiony mi
      wczoraj: to jest po prostu społecznie nieakceptowalne. Dzieci są fajne ale
      zamknięte w przedszkolu ewentualnie na placu zabaw. Wtedy nie zagrażają
      "normalnym ludziom". To przykre...

      Są pewnie racje którym NIE NALEżY się sprzeciwiać:
      - że dzieci i ryby głosu nie mają
      - że rodziny z więcej niż dwójką dzieci zawsze są patologiczne
      - i że matki które nic nie robią tylko siedzą z dziećmi w domu
      powinny z niego wychodzić najdalej do piaskownicy-
      ale nijak się z nimi pogodzić nie mogę - chyba niepokorna jestem...

      Mój wniosiek ostatni jest taki że Kraków akceptuje a nawet zaprasza bandy
      pijanych anglików. Restauracje, puby i kawiarnie zgadzają się na ich pijaństwo,
      krzyki, wymioty i obnażanie ale nie są w stanie zaakceptować kilku małych dzieci.
      To smutna refleksja z kulturalnej stolicy Polski.
      • opium74 Re: wysłałam też notkę do UWAGI 11.09.07, 17:25
        ja bym poprosiła kierownika... jak nic!
        najprawdopodobniej to był wynik focha kelnerki i jej widzimisie.
        a co do karmienia - karmię w różnych miejscach i nikt mi jeszcze
        uwagi nie zwrócił
        to samo z przewijaniem (no wiadomo nie robię tego na stole w
        restauracji ale np. na biurku u notariusza juz nam sie zdarzyło ;) )
        ogólnie to przerażające w kontekscie polityki prorodzinnej
        • nelles Re: wysłałam też notkę do UWAGI 11.09.07, 19:40
          powiem Ci szczerze że nie miałyśmy ochoty już dochodzić tam swoich praw, bo nie
          chciałyśmy tam zostać ani chwili dłużej. I wydaje mi się że to nie był foch
          kelnerki, wyglądało jakby takie po prostu było ogólne stanowisko.
    • lobuz28 Napisałam do GW 11.09.07, 19:08
      Cześć Dziewczyny,
      Ja o wczorajszym zajściu napisałam do GW, na adres akcji "lokal przyjazny...",
      na razie otrzymała info od automatu że zgłoszenie zostało przyjęte. Cały czas
      jednak myślę co by tu jeszcze zrobić i gdzie napisać... Wrrr ale mnie ta
      wczorajsza sytuacja zeźliła!
      Pozdrawiam wszystkie dzielne Mamy co to z dziećmi w domu siedzieć nie chcą!
      • aszanya1 Re: Napisałam do GW 12.09.07, 16:52
        Ja dałam znać po prywacie do GW, dzisiaj wiadomsć powinna byla
        dotrzeć bezpośrednio do dziewczyny zajmującej się akcją przyjazny
        lokal. Mam nadzieję, że z takim kilkakrotnym obstrzałem z różnych
        źródeł dokopią im :)
        Ależ my msciwe jesteśmy, te matki chuściane. Wyzwolone jakieś czy
        co ;)? Pozdr.
    • andziulindzia Tekst na nalepki i pomysł taki jeden 11.09.07, 21:03
      Przyznam, że od wczoraj ta sprawa spokoju mi nie daje. Jestem tym
      wzburzona. I mam pomysł taki: moze znajdą się na forum zdolne mamy
      rysowniczki, które byłyby w stanie opracować wlepkę o lokalach
      nieprzyjaznych dzieciom. Taka wlepkę możnaby udostępnić wszystkim
      zainteresowanym (coś jak ulotki z chustomanii) i każdy potrzebujacy
      mógłby sobie wydrukować i przylepić tam gdzie uzna to za stosowne.

      Ponieważ tekst na takiej naklejce powinien być krótki, zrozumiały i
      obrazowy mam kilka pomysłów:
      - schematyczny rysunek smutnego dziecka małego i podpis "mnie tu nie
      chcą"
      - rysunek matki z dzieckiem na ręku i podpis: "nas tu nie chcą"
      - rysunek wózka dziecięcego ewentualnie z pchającym rodzicem i
      napis: "ja tu nie wjadę"

      Co wy na to?
      • aniuki wklejam pierwsza próbę vlepki 12.09.07, 00:19
        nie jest profesjonalna, ale powstała w płomieniach słusznego gniewu ;)
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,856243.html
        moze moja probka zacheci innych rysowaczy (zapewne baribal moglaby tu dac
        rysunek ze hoho..)

        prosze o konstruktywna krytyke
        • lobuz28 Super pomysł! 12.09.07, 14:35
          Wlepka jest super! Dynia nie zasłużyła na taką ładną wlepkę ale na pewno
          zasłużyła na miano lokalu nieprzyjaznego... Gdzie się da to o tym wspominam i
          buntuje znajomych :)
          W najnowszej edycji Lokali przyjaznych Dyni nikt nie zgłosił, tak mi się wydaje
          ale muszę to jeszcze sprawdzić.
        • pollys świetna wlepka! 12.09.07, 15:33
          jako, ze Karków jest taaaki europejski to bym jeszcze proponowała podobną wlepkę
          w języku angielskim. niech obcokrajowcy wiedzą jaki to "fajny" lokal co ma taką
          naklejkę, a co!:P
          bardzo mi się nie spodobało podejście obsługi w tym lokalu :(
          nie raz byłam z synem w pizzerii czy restauracji ale nigdy nie spotkałam się z
          takim zachowaniem. i dobrze bo byłaby afera:P ja nerwowa jestem z natury i
          potrafię skomentować głośno to i owo :))))
          • aaacapulco sphinx jest ok 12.09.07, 19:10
            a my dziś poszłyśmy do sphinxa obok ursynowskiego multikina- 3 chusty, jeden
            wózek, 4 niemowlaki. Na dzień dobry pan się uśmiechnął, potem wskazał stoliki
            dla niepalących a następnie zamykał drzwi wejściowe, żeby przeciąg na nas nie
            dmuchał. i spokojnie patrzył jak mój syn demoluje stolikowe ozdoby w oczekiwaniu
            na kieszonkę :-)
    • michon Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 12.09.07, 21:10
      a ja tak przekornie troche
      nie ma co sie dziwić "Dyni". było was 5, nie zamówiłyśćie obiadu tylko herbata
      kawa etc. ile łącznie wynosił rachunek ? 60 - 70 zł. a reszta lokalu co jadła
      obiad zostawiła w knajpie dużo wiecej. a jak znam życie to postwaiono ultimatum
      obsłudze "albo my wychodzimy albo uciszą państwo tą bandę"
      tak wiec nie tyle tu "wina" Dyni ale raczej ludzi co nietolerancyjni i
      nieprzyjaźni są.
      powyższy wywód nie zmienia faktu że moja noga ani róg mojej chusty w Dyni nie
      postanie z powodu wyżej opisanej sytuacji. tak dla zasady.
          • lola_22 jeszcze jedno 12.09.07, 23:19
            w poprzednim poscie (uwagi zbiorowe) zapomnialam zapytac: czy
            piszemy cos do Dynii ? Jakis wielokrotny list do menadzera ? moze
            tez potrzebuje uswiadomienia ? Nie zeby nie spal po nocy (nie msciwe
            a pewne swoich praw i racji, przeciez chusta wplywa nie tylko na
            dziecko ;-) nas tez umacnia ;-) , ale niech wie, ze taka psoatwa
            jest niewlasciwa i nieakceptowana , przynajmniej przez nas !
            • nelles Re: jeszcze jedno 13.09.07, 10:30
              Ja myślałam żeby do Dyni już nic nie pisać bo stwierdziłam że te kelnerki to i
              tak im powiedzą że byłyśmy głośne, nieznośnie, nieopłacalne i wszyscy sie
              skarżyli. Ale może nie mam racji - zdecydujcie, jakby co to się podpiszę.
            • lobuz28 Re: jeszcze jedno 13.09.07, 11:06
              Też myślałam i mailu do menadżera, skoro napisałam do gazety to i on powinien
              "przeczytać". Ciekawa też jestem jego reakcji...
              Lola_22 napiszesz Ty a my się "dopiszemy", znaczy Ty nas dopiszesz, czy też
              każda z nas ma coś naklepać?
              • lola_22 chętnie napiszę 13.09.07, 19:32
                tylko prosba: podeslijcie mi tez to co juz poszlo w inne miejsca
                zeby wszystko bylo zgrane i zebym nie wylozyla sie na jakims
                szczegole.
                Sadze, ze podpiszemy sie wszystkie jak leci a zeby bylo z hukiem to
                kazda wysle to ze swojej skrzynki - moze być ?
                • nelles Re: chętnie napiszę 13.09.07, 20:38
                  ja do Uwagi napisałam krótki wstęp o tym że taki plebiscyt w Krakowie mamy i że
                  z koleżankami odwiedziłyśmy z dziećmi jedną z tych knajp. Dalej pozwoliłam sobie
                  wkleić link do Twojego postu tutaj żeby nie opisywać tej samej historii po raz
                  n-ty. Zresztą zebrałaś to wszystko do kupy sensownie więc lepiej bym tego nie
                  wyraziła...
                • aszanya1 Re: chętnie napiszę 14.09.07, 11:56
                  Co prawda wcześniej wyszłam i nie doświadczyłam tego osobiście, ale
                  podpiszemy wszystkimi łapami. Ja dałam cynk z Twoim postem do jednej
                  z koleżanek, która ma wtyki w GW, ale ne wiem czy coś zdziałała, a z
                  drugiej strony opowiedziałam o zajściu drugiej, która pracuje z
                  osobą odpowiedzialną za akcje Przyjazne miejsca.
      • feega3 Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 13.09.07, 10:43
        To nie tak, my jak chodziliśmy po zajęciach do Dyni większą grupką - max 7 os to
        często, zanim znależliśmy stolik to nas wyganiali- i nie wiadomo czemu- mowili
        tylko że nie ma miejsca- a nie byliśmy głośni- wręcz przeciwnie- no sory, ale
        skoro nie chca zeby im ludzie kawe i herbate zamawiali to po co to mają w menu?
        niech napoje podają tylko do obiadu w takim razie ...
        A knajpa przyjazna dzieciom to taka, że oni powinni zwracac uwage innym gościom
        jak mieli jakieś pretensje...wrrrrr;
        poza tym wątpie żeby kelnerka tak się strasznie przejmowała zyskiem dla knajpy-
        no chyba ze chodziło o napiwek ;p

        Jeden minus- cholera, w tej Dyni dobrą kawę mają :/ świnie i tyle ;)
        Ale ja tam kiedyś pojdę z dzieckiem- też dla zasady- żeby, jak coś powiedza to
        im napyskować ;)

        hihi
        ;)
        • alexkieszek Lola :) 13.09.07, 17:06
          Jako niestety osoba ciut zboczona na pukcie przestrzegania praw konsumenta macie
          w Krakowie taki urząd :) Miejski urząd praw konsumenta.
          Strzelić króciutkie pisemko o całym wydarzeniu i już. Miły Pan lub Pani z wielką
          radością zajmą się czymś takim :)

          W Wawie ludzie piszą i to działa. Przed porodem pracowałam jako prawnik w jednej
          takiej firmie i wystarczyło, że krzywo się Pani uśmiechnęła do klienta on
          dzwonił lub pisał i kontrolka na dzień dobry :) Oczywiście ciut przesadzam, ale
          oni na prawdę ochoczo się tym zajmą

          Ja bym nie odpuszczała bo mamy prawa i nasi mali obywatele też :)
        • aszanya1 Re: o jak miło ! 14.09.07, 11:58
          No do Krzeszowic nie tak daleko - z 40 minut gdzieś będzie, nie? Ja
          też chętnie, bo plecaczek zakończył się porażką i nieszczęśliwą miną
          dzieciny::( (a tatuś tak się starał)
      • feega3 Re: Dynia do bani - Artykuł i odpowiedź w GW 14.09.07, 18:19
        komentarz Dyni jest śmieszny- no sorry- jakie są trudności z podaniem 6 osobom
        kawy i herbaty ???Chyba nieraz mają więcej gosci do obslugi? Ale jak już
        wspominałam oni tam grup powyżej 2 osob nie toleruja.
        Komentarz redakcji- bardzo trafny moim zdaniem
        Komentarze czytelników-żenujące. żeby nie było - mój komentarz pisał mój mąż ;]
        Ach no i wiazanie chusty jako zabawa- to mnie wnerwiło:[ Wiecie co?
        zdenerwowałam się trochu :[
        • lobuz28 wściekłam się 14.09.07, 22:07
          Po pierwsze, jakim prawem publikują mojego maila z moim imieniem i nazwiskiem
          bez mojej zgody? Wrrr NO ale komentarz redakcji jest dobry no a Dyni? No a czego
          się spodziewać po zachowaniu obsługi? Komentarze ludzi... hmm no wiemy gdzie
          żyjemy. Dalej jestem za otwarciem knajpki przyjaznej... Mamy w chustach kawa gratis!
          • lola_22 lobuz 14.09.07, 22:14
            wyluzuj - sprawa nie warta wsciekania sie. A dzieki imieniu i
            nazwisku stalas sie sztandarową wojowniczka o nasze prawa ;-)
            Lepiej pochwal sie jak Ci/Wam idzie wiazanie miętówki - bo przeciez
            od tego sie zaczelo i tak naprawde to w calej tej historii jest
            najwazniejsze ;-)
            pozdrawiam
            • lobuz28 Re: lobuz 14.09.07, 22:22
              Ha, ja już innych uczę wiązać kieszonkę! A tak a'propos to byłam dziś na
              spotkaniu czerwcówek 2007 i chwaliłam sie chustą - bardzo podobała się
              dziewczynom, i zazdrościły słodko śpiącej Milki! No i teraz mam problem bo myślę
              o takiej "prawdziwej" chuście, tylko co wybrać?
              Poza tym to cieszę się, że GW zareagowała, nie cieszę, że wydrukowali imię i
              nazwisko. No ale nic, na barykady matki w chustach!
          • aszanya1 Re: wściekłam się 15.09.07, 09:31
            Słuchajcie, a może założymy wspólny biznes i otworzymy taką knajpkę
            właśnie dla mam z dziećmi chustowymi i nie tylko? Oczywiście te
            chustowe mają kawę gratis? ;)Któż ma większe doświadczenie niż my w
            tych sprawach? A personel będzie baaardzo selekcjonwany :))) W W-wie
            może być knjpa tylko dla kobiet, to my zrobimy tylko dla
            chustomaniaczek?
            • nelles już to obgadywałyśy 15.09.07, 21:26
              My to już od razu odgadywałyśmy jak wyleciałyśmy z tej knajpy. Można zrobić tak
              jak babki w Częstochowie knajpę tylko dla kobiet otwarły i 35 osób miało w niej
              udziały...
      • lola_22 o matko ;-) 14.09.07, 18:24
        albo raczej o matki nie kontrolujace swoich dzieci, zrzucające
        opiekę nad nimi na personel lokali przyjaznych dzieciom i
        nierozumiejące taktowych i dyskretnych uwag dot. niestosowności
        przychodzenia z dziećmi do kawiarni zamiast do przedszkola: tak
        naprawdę to same jesteście sobie winne, bo wykraczacie poza
        standardy społeczne !!!
        Chyba nelles miała rację, że pisanie do dyniomenagera niewiele
        zmieni... To co ? Kolejna wizyta w Dyni w ramach "drugiej szansy" -
        niech mają okazję się zrehabilitować (zresocjalizować ';-) ?
        • katarzynabobak Re: propozycja 14.09.07, 20:41
          w środę idę ogladać lokal gdzie mam nadzieję będziemy mogły
          spokojnie się zamotać, nie będzie to kawiarnia, ale miejsce gdzie
          napewno bedziemy mile widziane.
          Trzymajcie kciuki
          • lola_22 kasia ;-) 14.09.07, 20:53
            nie ma po co oglądać - my juz wiemy, ze nam sie podoba i jak tylko
            uda nam sie zorganizowac to sie tam spotkamy na bank ! Hasło "mile
            widziane" wystarczy !
      • nelles a to o mnie:) 14.09.07, 21:00
        "Otóż dzieci bawią się w miejscach do tego nie wyznaczonych, przypadkowych, oraz
        - co gorsza - bez bezpośredniej opieki. Często goście z dziećmi nie zwracają
        uwagi na zachowanie swoich pociech, które w sposób przez nie niezawiniony
        utrudniają pracę kelnerom, jednocześnie narażając się na wypadki. Kelnerzy w
        takich sytuacjach mają obowiązek zwrócić uwagę opiekunom na takie zachowanie i
        uświadomić ich o zagrożeniach związanych z zachowaniem dzieci."

        Bo dwa razy moi chłopcy odeszli (tudzież odpełzli) na 3 kroki ode mnie - od razu
        przyprowadziłam ich z powrotem do stolika.

        "Dlatego też wymagamy od opiekunów dzieci kontroli nad dziećmi!!!

        Droga Dynio - kontroluję swoje dzieci jak mało kto mimo iż przypinam ich pasami
        do wózka i nie knebluję im ust!
        • lola_22 napiszcie tutaj 14.09.07, 21:09
          www.e-krakow.com/restauracja/624-Dynia_Cafe_Bar
          a przy okazji poczytajcie te opinie - jak widac, nie tylko
          sfrustrowane matki w chustach maja zastzrezenia do poziomu obslugi !
          A jesli chodzi o odpowiedz dyni do GW to tak sobie mysle - bycie
          kelnerem chyba zakłąda podawanie potraw w roznych warunkach -
          niektorzy nosza kilka talerzy w jednej ręce , inni lawiruja miedzy
          stolikami , ale widocznie w dyni pracuja ci zdolni inaczej.
          • katarzynabobak Re: napiszcie tutaj 14.09.07, 21:16
            W Dyni bywałam na spotkaniach ciężarówek i też wspominam te knajpkę
            hm, dziwnie. Ja długo dojrzewałam w knajpce do tego co chcę zamówić,
            bo cukier mi nie pozwalał na wszystko więc czekałam zawsze czy
            zwycięży rozsądek czy łakomstwo. I zwyciężał zawsze ...kelner, który
            albo nie przylazł, albo stwierdzał że już za późno na zamawianie
            czegoś do żarcia, albo zapominał, że ja jeszcze coś zamawiałam.
        • aszanya1 Re: a to o mnie:) 15.09.07, 09:27
          Eeee, nie przejmuj się. Mój malec tuż przed naszym wyjściem też
          pognał gdzieś tam na podwórko i pląsał w towarzystwie jakiegoś
          drugiego ca5-6olatka, który tam faktycznie czuł się jak u siebie i
          gonił po całej knajpie. Może to on utrudniał pracę kelnerom a
          przypisali go naszemu towarzystwu?
    • magme Re: Dynia do bani - długie i chustowe tylko z poz 15.09.07, 09:21
      To ja Was pocieszę , zdarzają się lokale w których dzieci nie
      stanowią żadnego problemu! Otóż wczoraj byłam na kolacji z okazji 30
      rocz ślubu moich teściów , odbywała się w jednym z bardziej
      eleganckich i drogich łódzkich lokali i po tym jak czytałam ten
      wątek miałam poważne obawy jak to będzie, bo Małego musiałam wziąć z
      nami bo Dziadkowie w nim zakochani i nie było mowy o tym żeby
      przyjść bez Krzysia. I bałam się bo to późna pora ok 19tej, końcówka
      dnia, Młodego trzeba będzie w lokalu kaszką nakarmić, będzie dawał
      swoje popisy itd...
      No i zostałam całkowicie mile zaskoczona! Najpierw w szatni pan był
      po prostu wniebowziety i przemiły jak zobaczył Krzyśka, potem kelner
      od razu zaczął się z małym zaprzyjaźniać, a mały solidnie się mu
      plątał pod nogami hehe :) , momentalnie przyniósł krzesełko do
      karmienia (!! w takiej "knajpie" się nie spodziewałam) a jak
      przyszło do jedzenia to tylko zapytał kiedy mi przynieść ciepłej
      wody do kaszki(!!!), i przyniósł na wszelki wypadek w dwócch
      dzbaneczkach - w jednym bardzo ciepłą a w drugim zimną, co bym sobie
      rozmieszała gdyby trzeba było... Byłam w szoku!
      Chwalę mocno i dziękuję bardzo za ludzkie podejście -
      Klub Spadkobierców w Łodzi otrzymuje ode mnie i mojego syna ogromny
      znaczek "lokal przyjazny maluchom" :))))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka