Moje bardzo chustowe dziecko :)

03.10.07, 13:20
Moje bardzo chustowe dziecko kilka razy mnie zaskoczyło swoją miłością do
chusty. Ryczące dziecko położone na kanapie, obserwujące matkę wiążącą chustę
najpierw się uspokajało, potem uśmiechało i zaczynało radośnie pokrzykiwać. Na
początku nie zrozumiałam o co chodzi i odkładałam chustę, skoro taki
szczęśliwy, a ja średnią chęć na noszenie. Po kilku sekundach znowu ryk - i
tak ze trzy razy, aż zajarzyłam :D
Było już kilka takich sytuacji, ze uspokajał się na widok chusty - ostatnio
już jednak nie rezygnuję, bo wiem, że on płacze, bo potrzebuje bliskości. A ja
kocham chustę coraz bardziej i noszenie w niej też.
A tu moje bardzo chustowe dziecko wyglądające z kołyski:
kaszyn.org/img/Dzieci1/chusta/Ignas_w_kolysce.jpg
I moje zupełnie niechustowe dziecko, uśmiechające się wyłącznie do zdjęcia,
wsadzone na siłę, żądające, by je wyjąć :D :
kaszyn.org/img/Dzieci1/chusta/Antek_w_chuscie.jpg
    • agamamaani Re: Moje bardzo chustowe dziecko :) 03.10.07, 13:59
      a niechustowe dziecko ile ma??
      na plecach już bywało noszone??
      bo moja starsza kocha na plecach być ( choć z przodu też jej sie zdarzyło
      kilkakrotnie:)
      • mary-anne Re: Moje bardzo chustowe dziecko :) 03.10.07, 14:24
        Moje niechustowe ma 2,5 roku. Noszone w chuście nigdy nie było - chusta u nas
        pojawiła się dopiero przy młodszym. Nie ukrywam, że próbuję się na nim nauczyć
        plecaka, ale jesteśmy na etapie zarzucania na plecy - dalej dziecko już nie chce
        współpracować. Jednakże będę ponawiać próby ;-)
        • agamamaani Re: Moje bardzo chustowe dziecko :) 03.10.07, 14:44
          moja starsza ( 3 lata i 5 miesiecy) staje mi za plecami. ja klękam ona łapie
          mnie za szyję i ja wtedy się podnoszę. potem nas razem zawijam :)
          fajna zabawa :D
          • mary-anne Re: Moje bardzo chustowe dziecko :) 03.10.07, 15:27
            :D
            Zarzucanie na plecy (idzie mi świetnie ;-) ) tez jest dobrą zabawą. Żebym tylko
            zaraz potem go z pleców zdjęła - absolutnie nie wchodzi w grę jakieś tak wiązanie.
Pełna wersja