Szerzę chustomanię...w Niemczech:)

30.10.07, 18:12
Moja kuzynka z Niemiec ma czteromiesięcznego synka. Ona jest z tych
kobiet, które przed urodzeniem zakładają sobie, że dziecko nic ich
życiu nie zmieni, planują jak długo będą karmić piersią i kiedy
dokładnie wrócą do pracy.
Dziecko miało sobie grzecznie leżeć i sie bawić, gdy mama zajmuje
się różnymi swoimi sprawami. Ale dziecko miało kolki i wielką
potrzebę bycia na rękach. Zignorowało fakt, że w każdym
pomieszczeniu pięknego domu jest dla niego przygotowane miejsce do
leżenia - łóżeczka, kołyska. W zeszłym tygodniu moja kuzynka miała
już serdecznie dość noszenia na rękach, mały odłożony plakał
przeraźliwie. I matkę naszła myśl o chuście:)) Miałysmy szybką
wymianę sms (kuzynka przejęta cenami dydimosów:) oraz gorącą linię
telefoniczną:))Już polecałam zakup na ebayu, albo stosunkowo
tańszego hoppa. Okazało się, że koleżanka mojej kuzynki miała do
sprzedania za 50 euro używanego didka. Kuzynka szczęśliwa, że ma
chustę już i nie musi czekac na przesyłkę. Dzwoniła do mnie dziś, że
wczoraj odkurzali razem i małemu się podoba:))))Uskuteczniam teraz
poradnictwo, poleciłam jej wiązanie 2X i najprostszą kieszonkę, bo
wzięła się za jakieś dziwne skomplikowanene wiązanie kieszonki
(najpierw kładła dziecko na chuście i przyciagała do siebie).

Kuzynka nie ma na razie w planach wychodzenia z domu z chustą (w jej
miejscowości nikt z chustą nie chodzi a ona się raczej z ustalonego
szyku nie wychyla). Za miesiąc będzie w Polsce, planuję wyciagnięcie
jej na wspólny chustowy spacer.

Fajowsko, co?:))

Mysiu - czy prowadzicie może warsztaty też w Niemczech? Moja kuzynka
mieszka nawet stosunkowo blisko Dusseldorfu.

Aneta
    • nelles Re: Szerzę chustomanię...w Niemczech:) 30.10.07, 21:14
      Fajnie, bo na ogół to koleżanki z Niemiec nas uświadamiają chustowo a tu
      dokładnie na odwrót:)
      • abepe Re: Szerzę chustomanię...w Niemczech:) 30.10.07, 22:44
        No własnie, wychodzi na to, że jednak nie wszędzie na cywilizowanym
        zachodzie chusty są takie oczywiste. Moja kuzynka ma co najmniej 2
        koleżanki uzywające chust ale tylko po domu. Na spacery, przepisowo,
        z wózkami. Kuzynka przyznała, że może w wiekszych miastach to noszą
        w chustach, ale u nich nie.
        • primamama Re: Szerzę chustomanię...w Niemczech:) 30.10.07, 23:12
          Myślałby kto, że zachód taki tolerancyjny. Nie dziwota jak nikt się nie wychyla ;)
          A sukcesu gratuluję :). Aż szkoda, że jestem otoczona "leżącymi" dzieciakami. Leży sobie jedno z drugim, leży, mama sprząta i gotuje... Tylko Patryk taki przylepny od początku. W sumie trudno się dziwić, że nasze chustowanie jest traktowane jak dziwactwo i fanaberia ;))
          • donkaczka Re: Szerzę chustomanię...w Niemczech:) 31.10.07, 11:15
            niemcy wogole sa dziwni troche

            mimo ze maja najlepsze chustowe firmy, wcale nie jest to tutaj takie popularne i
            oczywiste
            ja we frankfurcie czesciej widuje nosidla i to przodem do swiata nie raz dziecko
            siedzi, niz chusty

            chusty sa w szpitalach, owszem, wisialam na takiej w czasie porodu :) mocuja nad
            łóżkiem do sufitu, zeby się było o co czepiać :))
            i do kangurowania wcześniaków


            ale zachustowane mamy nieczesto widuje

            ostatnio poszlam z kotem do kliniki, kot w klatce na wozku, dziecko w chuscie,
            to panie mnie obmacaly, ogladaly jakby pierwszy raz w zyciu widzialy.. i spisaly
            z metki numer telefonu do hoppa ;))
            • mal_art Re: Szerzę chustomanię...w Niemczech:) 31.10.07, 11:27
              Ale Ci fajnie! Jak się czujesz w roli eksperta?
            • ebielo A u nas pelno chustowych mam 31.10.07, 21:05
              Chodzimy razem na zakupy i nikt sie nie dziwi a mieszkamy w
              malutkiej miejscowosci. Polozne i prowadzace PEKiP od razu polecaja
              chusty. To chyba wszystko zalezy od landu: my jestesmy z Badenii-
              Wittembergi a tutaj jest bardzo naturalnie i ekologicznie (noworodki
              nie kapie sie w zadnych plynach ew. dodaje sie mleka matczynego do
              kapieli lub troche zwyklego mleka, dzieci po narodzinach nie sa
              kapane, tylko skora wchlania wszystko przez 3 dni).
              • abepe Re: A u nas pelno chustowych mam 31.10.07, 22:51
                Oni są z Emslandu. Aha, i określają, że są, hm, nie wiem jak to się
                pisze - "szpisyś". Moja przyjaciółka, która wiele lat mieszkała w
                Hamburgu uznawała to określenie za negatywne, oni wręcz przeciwnie.
                Może to sie jakos wiąże:)?
                • chustomania_marcin Re: A u nas pelno chustowych mam 01.11.07, 12:50
                  Witam,

                  chustomania robi rowniez warsztaty w niemczech. niech napisza najlepiej maila to
                  sie zgadamy co jak i gdzie. Na pocztaku roku beda warsztaty w UK i na zielonej
                  wyspie ;)


                  p.s

                  "Spießer" jak oni sie okreslaja nie jest akurat opisem ktory jest ogolnie
                  spostrzegany pozytywnie.

                  Marcin
                  • abepe Re: A u nas pelno chustowych mam 01.11.07, 14:41
                    chustomania_marcin napisał:

                    > Witam,
                    >
                    > chustomania robi rowniez warsztaty w niemczech. niech napisza
                    najlepiej maila t
                    > o
                    > sie zgadamy co jak i gdzie. Na pocztaku roku beda warsztaty w UK i
                    na zielonej
                    > wyspie ;)


                    O, fajnie, niech najpierw do mnie pryjedzie to będe ja
                    indoktrynować:))

                    > p.s
                    >
                    > "Spießer" jak oni sie okreslaja nie jest akurat opisem ktory jest
                    ogolnie
                    > spostrzegany pozytywnie.

                    Aaaaaaa, nie "szpisyś" ale "szpisa" to było:)) To by się z pisownią
                    zgadzało:))Kombinowałam i kombinowałam pisownię i nie wykombinowałam.

                    Możecie mi, niemieckojęzyczni, napisac co Wy rozumiecie pod tym
                    pojęciem?
                    Bardzo mnie to interesuje. Z drobnomieszczaństwem mi się kojarzy:))
                    • ebielo spießer 01.11.07, 20:14
                      No w sumie to chyba trafilas z tym drobnomieszczanstwem. To jest
                      takie okreslenie na kogos, kto chce sobie wiesc dostatnie i spokojne
                      zycie, nie mieszac sie w polityke, nie wystawiac z szeregu, miec to
                      wszystko, co maja inni "porzadni" sasiedzi i dba o swoj status i
                      image. Jak pisze Marcin, okreslenie to ma podwojna konotacje; choc
                      ja sie na ogol spotkalam z negatywna.
                      • abepe Re: spießer 03.11.07, 01:06
                        No to jesteśmy w domu (nie moim:)
                        Muszą mieć dom własny, duży, obowiązkowo przed 30-tką (im sie udało
                        kilka lat wcześniej), w salonie białe skórzane sofy, w garażu
                        diesel, w niedzielę tenis, obecnie obowiązkowo nordic walking, itd.
                        Z chustą się za bardzo nie wychylą. A może jednak? Baaardzo jestem
                        ciekawa:)
                        • agmani Re: spießer 03.11.07, 11:03
                          Jeszcze Barbour-Jacke by sie przydala i taki specjalny koszyk na zakupy, ktorego
                          nazwy nie pomne ;)))).

                          A na serio, to u mnie tez calkiem sporo zachustowanych. Chociaz to rzeczywiscie
                          sprawa - przynajmniej w jakims stopniu - srodowiskowa. Wymalowanej panienki czy
                          takiej w chustce na glowie to z chusta nie uswiadczysz, ale juz na pekipach,
                          plywaniu dla dzieci, zajeciach organizowanych przez uniwerek (czy khg) itp. to
                          chust calkiem sporo :). Ostatnio bylismy na Flohmarkt dla blizniakow polaczonym
                          z jakimis zajeciami dla rodzicow i dzieci- ci z nosidlami sobie poszli, ci z
                          chustami zostali sie douczac (mysmy tez poszli, ale tylko wozek dla naszej
                          dwojki z poltorarocznym odstepem kupilismy, na blizniaki wielkich szans nie mamy).
Pełna wersja